Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2011-07-27 , ebos/hfpcz
„Dziennikarz dostał zgodę na zapoznanie się z aktami, ale to nie oznacza jeszcze, że miał prawo opublikować zawarte w nich niejawne informacje. Równie dobrze mógł je pominąć.” – Jacek Motawski, zastępca Prokuratora Rejonowego we Wrześni

Sąd Rejonowy we Wrześni oficjalnie zgodził się, aby dziennikarz lokalnej gazety przeczytał akta niejawnego postępowania. Jednak gdy Tomasz Sz. z tego skorzystał i następnie napisał artykuł, został oskarżony o popełnienie przestępstwa.

Wraz z Tomaszem Sz. na ławie oskarżonych zasiadł Waldemar Ś., redaktor naczelny Wiadomości Wrzesińskich. Obaj odpowiadają za czyn z art. 241 § 2 Kodeksu Karnego, czyli rozpowszechnianie publiczne wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności – przestępstwo zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.

Artykuł, w którym Tomasz Sz. miał upublicznić informacje niejawne, dotyczył procesu Hansa Stiebe, niemieckiego przedsiębiorcy, prezesa firmy Klafs z siedzibą w Miłosławiu pod Wrześnią. Hans Stiebe, powszechnie znana osobistość w lokalnym środowisku, mecenas sportu i honorowy obywatel Miłosławia, został prawomocnie skazany za molestowanie pracowników zatrudnionych w jego przedsiębiorstwie. Sprawa zakończyła się w 2009 roku. Rok później ukazał się artykuł Tomasza Sz.

Samo pociąganie do odpowiedzialności osoby rozpowszechniającej informacje niejawne nie budzi wątpliwości. Sprawa Wiadomości Wrzesińskich jest jednak co najmniej pod kilkoma względami kontrowersyjna. Okolicznością, która przemawia na korzyść dziennikarzy, jest to, że proces Hansa Stiebe zakończył się na długo przed publikacją artykułu. Nie istniało zatem niebezpieczeństwo, że swoimi rewelacjami Wiadomości Wrzesińskie naruszą prawidłowy tok postępowania karnego lub wpłyną na niezawisłość sądu. Ponadto Tomasz Sz. nie wszedł w posiadanie informacji niejawnych w sposób bezprawny. Sporządził wniosek o wgląd w akta sprawy Hansa Stiebe i z tym wnioskiem zgłosił się do sądu. Wyraźnie przy tym zaznaczył, że ma zamiar wykorzystać pozyskane wiadomości dla stworzenia materiału prasowego. Sąd, wiedząc to, zgodę udzielił.

„Dziennikarz dostał zgodę na zapoznanie się z aktami, ale to nie oznacza jeszcze, że miał prawo opublikować zawarte w nich niejawne informacje. Równie dobrze mógł je pominąć.” – komentuje Jacek Motawski, zastępca Prokuratora Rejonowego we Wrześni
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Zawód: osadzony
Wychodząc na wolność po odsiedzeniu kolejnego wyroku często mówią, że idą na przerwę w karze. To (...)
Telefon komórkowy. Oglądamy czy przeszukujemy?
Zatrzymanie danych informatycznych oraz przeszukanie urządzenia zawierającego dane lub systemu informatycznego jako czynności procesowe do procedury (...)
1/570