Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2011-11-18 , ebos
"Obejmując urząd Ministra Sprawiedliwości, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg." - te słowa padły dziś z ust nowego Ministra Sprawiedliwości, Jarosława Gowina.

Nowy Minister złożył przysięgę dziś, 18 listopada, o godz. 10 w trakcie uroczystego zaprzysiężenia nowego rządu, które odbyło się w Pałacu Prezydenckim.

Na stronach internetowych Ministerstwa Sprawiedliwości nie znajdziemy jeszcze oficjalnego życiorysu nowego Ministra, ale możemy przeczytać, co sam Jarosław Gowin napisał o sobie i swojej życiowej drodze.

"Urodziłem się 4 grudnia 1961 roku w Krakowie, gdzie mieszkam z żoną, trójką dzieci i wnukiem. Drogę na filozofię na Uniwersytecie zacząłem jednak w Jaśle, gdzie mieszkaliśmy z rodzicami w wybudowanym przez ojca domu. Tam skończyłem podstawówkę i I LO im. Leszczyńskiego. Po szkole przeprowadziłem się na studia do Krakowa i to w Krakowie zaczęło się moje zaangażowanie w życie publiczne. Pierwszą szkołę polityczną odebrałem jednak w rodzinnym domu. Moi rodzice byli w WiN-ie (Wolność i Niezawisłość). Nigdy w domu nie rozmawiali o polityce, a mimo to, jakoś podświadomie, dokonał się tajemniczy przekaz myśli, wartościowań. To było dla mnie od początku, już w latach siedemdziesiątych, motorem zaangażowania politycznego."

"Jeszcze w Jaśle przez dziewięć lat trenowałem i byłem bramkarzem w „Czarnych Jasło”. To lekceważona pozycja, podobnie jak perkusisty w zespole rockowym, ale oglądając popisy Szczęsnego czy Dudka sam wiem, jak ważna to rola w drużynie. Jako bramkarz, musiałem ćwiczyć koncentrację i przełamywać strach, aby do ostatniej chwili wytrzymać lęk przed mocnym uderzeniem piłki. To było znakomite ćwiczenie siły woli. Pamiętam także, że jako młody chłopak nie mogłem opanować nerwowego ruchu nóg pod stołem. To bardzo denerwujące, kiedy nie można panować nad prostą słabością. Przeczytałem gdzieś, że siłą woli można wiele zrobić – nawet złamać metalową łyżeczkę. Pomyślałem, że dlaczego miałaby mi się nie udać rzecz prostsza. Po kilku miesiącach treningu pokonałem swoją słabość."

"Studiowałem w najtrudniejszym dla Polski czasie. Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych to nie był czas radosnych studenckich juwenaliów. Jednak ten okres wspominam dobrze. Pamiętam spotkania przy ul. Grodzkiej z Ryszardem Legutko, wtedy jeszcze doktorem. Rozmawialiśmy o „Państwie” Platona, ale myśleliśmy o ustroju przyszłej niekomunistycznej Polski."

"Kiedy wyjechałem na krótkie stypendium na Uniwersytet w Cambridge poznałem tam Zbigniewa Pełczyńskiego, wyjątkowego człowieka. Ten wybitny profesor, autor wielu książek, znalazł czas na to, aby sprawdzić, jak mi się mieszka, co czytam, porozmawiać o Polsce. Pamiętam, jak ubolewał, gdy okazywało się, że któryś z „jego” stypendystów zamiast wracać do kraju, wybierał wygodne życie na emigracji. Na szczęście większość wracała. Wielu z nich po roku 1989 miała odegrać znaczącą rolę w budowaniu zrębów demokracji."

"W „Znaku” zaczęła się moja przyjaźń z ks. Tischnerem. Prowadziłem z nim rozmowy w Radio Kraków. Była to dla mnie szkoła myślenia o wolności. Efektem tych spotkań stały się obserwacje przemian w polskim Kościele katolickim po 1989 roku. Były one podstawą doktoratu obronionego w Instytucie Studiów Politycznych PAN, a następnie książki opublikowanej w 1995 roku. Miło mi, kiedy absolwenci mówią, że była to dla nich najlepsza książka pokazująca polskie społeczeństwo z początku transformacji."

Od akademii do polityki

"Zaraz po studiach filozoficznych na Uniwersytecie Jagiellońskim zacząłem pracować jako asystent w Instytucie Nauk Społecznych w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Wcześniej, w latach osiemdziesiątych, działałem w opozycji w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów oraz w „Solidarności”. Przez wiele lat współpracowałem z miesięcznikiem „Znak”, przez ponad dekadę byłem jego redaktorem naczelnym. Wielu znajomych, a później studentów mojej Uczelni, mówiło mi, że wychowywało się na prowadzonym przeze mnie przez 11 lat piśmie. Jestem założycielem i rektorem Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie. Powołałem ją z przekonaniem, że w Polsce brakuje ciągle uniwersytetów z najwyższej półki, uniwersytetów, które kształcą elitę polityczną. Moje wspomnienia ze stypendium w Cambridge realizują się w pewnym stopniu właśnie w WSE. Byłem jednym z inicjatorów Uniwersytetu Latającego „ZNAK” i Dni Tischnerowskich, przyciągających co roku tłumy słuchaczy."

"Do polityki wszedłem po „Aferze Rywina”, w pamiętnym 2005 roku. Kandydując do Parlamentu z list Platformy Obywatelskiej otrzymałem ponad 157 tysięcy głosów, dzięki którym przez dwa lata pełniłem mandat Senatora VI kadencji, zasiadając w ławach Senackiej Komisji Nauki i Edukacji oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej."

"Dwa lata później, w wyborach parlamentarnych w 2007 roku, zdobyłem ponad 160 tysięcy głosów, osiągając piąty wynik w kraju. Obecnie pracuję w Komisji Kultury i Środków Przekazu, Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej oraz Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskich projektów ustaw o zmianie Konstytucji RP. W 2011 roku po raz kolejny zostałem uznany przez „Politykę” za jednego z najlepszych polskich parlamentarzystów."

W służbie społeczeństwu

"Rozmowy z ks. Tischnerem, a później własne badania przekonały mnie, że siłą napędową rozwoju polskiego społeczeństwa obywatelskiego będzie zaangażowanie ludzi już aktywnych w różnego rodzaju wspólnotach. Dlatego, jako członek Komisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Niewierzącymi, zawsze angażowałem się w sprawy Kościoła i pielęgnowanie pamięci o polskim Papieżu, poprzez wspieranie Centrum Myśli Jana Pawła II."

"Jednocześnie starałem się też wspierać inicjatywy obywatelskie i realizować ideał solidarności w praktyce. Utworzyłem fundusz stypendialny dla zdolnych studentów „JÓZEK SZKOLNY”, dzięki któremu możliwość studiowania uzyskało ponad 200 maturzystów. Oprócz tego współpracuję ze Stowarzyszeniem SIEMACHA i Fundacją Św. Mikołaja, mającymi na celu pomoc najuboższym oraz przeciwdziałanie przestępczości wśród najmłodszych. Angażuję się również w pracę instytucji kultury, takich jak Muzeum Historii Polski czy Muzeum Narodowe w Krakowie."

"Jestem patriotą głęboko przywiązanym do Ojczyzny. W dowód uznania za moją pracę zostałem nominowany do prestiżowej Nagrody Giedroycia. Otrzymałem także nagrodę Pol-Cul za krzewienie myśli demokratycznej. Jestem również członkiem Kapituły Nagrody im. Biskupa Chrapka."

"W ciągu minionych lat pracy starałem się udowodnić, że urzędy, jakie sprawuję dzięki mieszkańcom Małopolski i Miasta Krakowa, można pełnić rzetelnie pracując, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem z pożytkiem dla kraju, regionu i obywateli. Moje wysiłki w Małopolsce doceniono już niejednokrotnie, czego dowodem jest choćby uzyskanie tytułu honorowego obywatela Igołomii- Wawrzeńczyce i liczne zaproszenia do gmin w Małopolsce."
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Czy można żądać usunięcia uli przez sąsiada — bo pszczoły zalatują na moją posesję?
Czy żądanie usunięcia pszczół z sąsiedztwa może być może być uzasadnione ryzykiem użądlenia przez pszczołę? Czy (...)
Gruntowna reforma Służby Więziennej
Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało całościową koncepcję reformy Służby Więziennej. Do rozwiązań już funkcjonujących, takich jak program pracy (...)
1/574