Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2013-07-19 , ebos/hfpcz
Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał dwa wyroki dotyczące Polski w sprawach swobody wypowiedzi w mediach i ochrony prywatności w Internecie. Pierwsza sprawa (Remuszko przeciwko Polsce) dotyczyła wolności słowa w stosunkach pomiędzy reklamodawcami a wydawcami prasy. Druga sprawa (Węgrzynowski przeciwko Polsce) dotyczyła usuwania treści z archiwów internetowych gazet. W żadnej z tych spraw ETPCz nie stwierdził naruszenia Konwencji przez Polskę.

Dziennikarz Stanisław Remuszko w 1999 r. napisał książkę „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice”. Przedstawia ona w niekorzystnym świetle historię powstawania „Gazety Wyborczej”. W prasie nie ukazały się żadne recenzje tej książki. S. Remuszko chciał opublikować w siedmiu gazetach codziennych oraz tygodnikach identyczne płatne reklamy swojego dzieła. Wszystkie gazety, do których się zwrócił (Nasz Dziennik, Wprost, Metropol, Newsweek, Polityka, Rzeczpospolita, Gazeta Polska) odmówiły opublikowania reklamy.

S. Remuszko wszczął postępowania sądowe, wskazując, że zgodnie prawem prasowym wydawcy nie mieli prawa odmówić mu publikacji reklam. W niektórych sprawach sądy przyznały mu rację, w większości jednak – oddaliły powództwo skarżącego. Skarga złożona do ETPC dotyczyła postępowania, które skarżący wytoczył przeciwko „Rzeczpospolitej”. W tej sprawie sądy krajowe stwierdziły, że wydawca miał prawo odmówić publikacji reklamy jako „niezgodnej z linią programową” dziennika, ponieważ mogło to rodzić podejrzenie, że „Rzeczpospolita” stara się oczernić swojego konkurenta na rynku. W skardze do ETPC, S. Remuszko zarzucił, że podtrzymanie przez sądy odmowy publikacji ogłoszenia w „Rzeczpospolitej” stanowiło naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – prawa do swobody wypowiedzi.

ETPC jednogłośnie stwierdził jednak, że nie doszło w tej sprawie do naruszenia gwarancji wolności słowa. Trybunał orzekł, że prywatne gazety korzystają ze swobody redakcyjnej w podejmowaniu decyzji, czy publikować nadsyłane do redakcji artykuły, komentarze, listy i inne materiały, w tym reklamy. W ocenie Trybunału, ciążący na państwach obowiązek zapewnienia jednostkom swobody wypowiedzi nie daje im bezwarunkowego prawa dostępu do mediów w celu publikowania dowolnych treści. Efektywne korzystanie z wolności słowa przez prasę zakłada natomiast prawo gazet do tego, aby ustanowić i stosować własną politykę w stosunku do ogłoszeń reklamowych.

ETPC zwrócił również uwagę, że odmowa publikacji reklamy nie oznaczała braku możliwości rozpowszechniania samej książki, a także promowania jej innymi sposobami przez skarżącego.

HFPC złożyła w tej sprawie „opinię przyjaciela sądu” w postępowaniu przed ETPC. „W opinii wskazywaliśmy, że ma ona istotne znaczenie w kontekście „promieniowania” Konwencji na stosunki pomiędzy jednostkami” – mówi Dorota Głowacka, prawniczka HFPC. „Zwracaliśmy uwagę, że gwarancje wynikające ze swobody wypowiedzi powinny być respektowane nie tylko w relacji państwo- obywatel, ale także w stosunkach gospodarczych pomiędzy podmiotami prywatnymi” – dodaje Dorota Głowacka.

Zdaniem HFPC wydawca nie powinien mieć nieograniczonej swobody w decydowaniu o odmowie publikacji reklam, ponieważ rodzi to ryzyko, że podmiot o dominującej pozycji na rynku reklamowym w danym obszarze może w praktyce uniemożliwiać dostęp opinii publicznej do określonych treści.

Druga sprawa została wniesiona przez katowickich prawników – Szymona Węgrzynowskiego i Tadeusza Smolczewkiego. W 2003 r. wygrali proces o ochronę dóbr osobistych przeciwko dziennikarzom „Rzeczpospolitej”. W spornym artykule dziennikarze sugerowali, że prawnicy zarobili duże pieniądze dzięki niejasnym interesom oraz kontaktom z politykami, działając jako likwidatorzy państwowych spółek w upadłości. Sądy nakazały gazecie opublikować przeprosiny oraz solidarnie zapłacić 30 tys. zł na cel społeczny. Wyrok został wykonany.

W 2004 r. prawnicy wnieśli kolejny pozew o ochronę dóbr osobistych w związku tym, że ten sam artykuł był nadal dostępny w archiwum internetowym dziennika bez żadnej adnotacji czy odwołania do przegranego przez dziennikarzy procesu. Domagali się usunięcia artykułu z archiwum, przeprosin i zadośćuczynienia. Sądy krajowe oddaliły jednak powództwo wskazując, że sam fakt ukazania się artykułu ma wymiar historyczny.

ETPC nie stwierdzili naruszenia art. 8 Konwencji, tj. prawa do prywatności, choć zauważył jednocześnie, że publikacje internetowe mogą wiązać się ze szczególnym ryzykiem dla ochrony życia prywatnego jednostki. ETPC uznał, że archiwa internetowe służą interesowi publicznemu i podlegają gwarancjom wynikającym z ochrony swobody wypowiedzi.

Trybunał zwrócił uwagę, że skarżący nie formułowali żadnych roszczeń dotyczący elektronicznej wersji artykułu w pierwszym procesie, więc dziennik nie miał obowiązku usunięcia go z archiwum elektronicznego na mocy tamtego orzeczenia.

Co więcej, ETPC ocenił, że „nie jest rolą sądów pisanie historii na nowo poprzez nakazywanie usunięcia ze sfery publicznej wszelkich śladów publikacji, co do których stwierdzono, że naruszają prawa innych osób”.
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Prawo wyboru waluty (art. 358 kc)
Stare pytanie brzmi: czy można przegrać sprawę w sądzie jeśli ma się niewątpliwie rację? Oczywiście, że (...)
Naukowcy i studenci dyskutowali o popełnianiu przestępstw w internecie
Ponad połowa tzw. przestępstw z nienawiści popełniana jest w internecie - oceniają eksperci. W czwartek na (...)
1/572