Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2015-02-10 , ebos/lege artis
Jak się ma twórczość człowieka do jego dóbr osobistych? W dzisiejszym odcinku przeglądu ciekawego orzecznictwa sądowego, czas na interesujący wyrok z zakresu prawa autorskiego (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 marca 2014 r., sygn. akt VI ACa 1202/13).

Wyrok wydano w następującym stanie faktycznym (przyznam, że trudno go ustalić ze stuprocentową pewnością, a to ze względu na sposób podania danych w uzasadnieniu): powód jest twórcą muzyki, producentem i didżejem, związanym głównie ze sceną techno oraz drum&bass. Kilka lat temu na zlecenie fundacji będącej stroną pozwaną w sprawie stworzono film dokumentalny w negatywny sposób ukazujący subkulturę związaną z muzyką techno, zarzucano m.in. powodowanie samobójstw, "przyczynianie się do upadku rodziny, negowanie wartości chrześcijańskich, związki z sektami satanistycznymi, traumatyczne przeżycia, choroby, cierpienie i nawoływanie do narkotyzowania się". W filmie wykorzystano obszerne fragmenty jednego z utworów autorstwa powoda, oczywiście bez jego zgody. Co ciekawe wcześniejsze wypowiedzi muzyka dowodziły, że osobiście przeciwny był tego rodzaju negatywnym zjawiskom, a zwłaszcza braniu narkotyków.

Z racji naruszenia przysługujących mu praw autorskich do utworu powód zażądał od fundacji zadośćuczynienia i odszkodowania za naruszenie jego dóbr osobistych i autorskich praw majątkowych, przeprosin za sugerowanie, że słuchanie muzyki techno prowadzi do dewastacji w sferze emocji, duchowości i psychiki człowieka oraz usunięcia utworu z archiwów pozwanej (na marginesie: sąd tak bardzo się skupił nad anonimizacją danych w orzeczeniu, że nie było czasu przemyśleć tego, co ważne. W pierwszym akapicie uzasadnienia czytamy, że powód "wniósł o: zasądzenie kwoty 80.000 zł z odsetkami od dnia 3 marca 2010 r. do dnia zapłaty tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich dóbr osobistych; zasądzenie kwoty 50.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 3 marca 2010 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia za naruszenie autorskich dóbr osobistych (…)" — to się kupy nijak nie trzyma). Fundacja żądała oddalenia powództwa, wskazując także na sporność autorstwa utworu (powód był jego współautorem, ale wcześniej w darowiźnie drugi z twórców przeniósł na niego swoją część praw).

Wyrokiem pierwszej instancji zasądzono od pozwanej fundacji na rzecz artysty 70 tys. z odsetkami, a w pozostałym zakresie roszczenie zostało oddalone. Przede wszystkim sąd nie podzielił stanowiska strony pozwanej w odniesieniu do charakteru autorstwa utworu: powód niewątpliwie jest twórcą (współtwórcą) muzyki wykorzystanej w filmie, a więc przysługują mu autorskie prawa osobiste, natomiast umowa darowizny autorskich praw majątkowych została zawarta w sposób skuteczny — zatem odtąd wyłącznie jemu przysługiwało prawo pobierania pożytków.

Autorstwa powoda nie sposób także podważać nie zauważając konsekwencji domniemania wynikającego z art. 8 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, cytuję:

art. 8 ust. 2 pr.aut. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

Tłumacząc z prawniczego na nasze: oznacza to, że skoro muzyk wydał płytę i występował na koncercie jako twórca danego kawałka, to dla podważenia wynikających z tego konsekwencji trzeba czegoś więcej, niż czczej gadaniny.

Sąd przyjął też, że jak najbardziej dopuszczalne jest łączenie roszczeń wynikających z art. 23 kodeksu cywilnego i art. 16 prawa autorskiego, albowiem z ochrony dóbr osobistych wynika także ochrona twórczości artystycznej i dorobku twórczego, przy czym nie jako sama w sobie twórczość, lecz "pewien proces i jego rezultat, który zresztą nie zawsze musi mieć charakter utworu w rozumieniu prawa autorskiego".
Natomiast z punktu widzenia regulującego sferę autorskich praw osobistych art. 16 pr.aut. sąd znalazł przesłanki do ochrony m.in. przysługującego mu prawa do rzetelnego wykorzystania utworu oraz nadzoru nad sposobem korzystania z dzieła. Zdaniem sądu istniało także zagrożenie dla dobrej sławy dzieła twórczego oraz "dobrego imienia dorobku twórcy" (tu sąd powołuje się na wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 31 lipca 2012 r., sygn. akt I ACa 303/12, który znów w uzasadnieniu odnosi się do publikacji J. Barty i R. Markiewicza sprzed prawie 30 lat… to taki drobny przyczynek o kulturze cytatu w uzasadnieniach sądowych).

Słowem: pozwana fundacja nie dała powodowi szans ani na wstrzymanie takiego rozpowszechniania utworu, ani na wypowiedzenie umowy o korzystanie z utworu (bo jej w ogóle nie zawarto); mało tego — w żadnej części filmu nie wskazano muzyka jako autora utworu, który został wykorzystany w jego ścieżce dźwiękowej (interesujące, że z orzeczenia wynika, że w procesie fundacja twierdziła, że uczyniła tak celowo — dla zmniejszenia lub unicestwienia naruszenia jego dóbr osobistych (sic!). Co więcej wykorzystując utwór muzyczny w takim filmie wykorzystano go w sposób całkowicie sprzeczny z zamysłem twórcy — czyli pokazując scenę drum&bass w negatywnym świetle, przez co przekroczono granice krytyki prasowej.

Z tego względu sąd pierwszej instancji przyjął, że muzykowi należy się 20 tys. złotych zadośćuczynienia tytułem naruszenia jego dóbr osobistych — bo oglądalność stacji telewizyjnej jest niska (poniżej 1%, bo w internecie film obejrzało tylko 54 tys. osób) — oraz 50 tys. złotych tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich praw majątkowych (jako trzykrotność wynagrodzenia za korzystanie z utworu w taki sposób — por. art. 79 ustawy o prawie autorskim; warto w tym miejscu zwrócić na dość obszerne wyjaśnienia co do sposobu obliczenia tej kwoty, które pozwoliły na ustalenie stawki 320,19 złotych za 1 sekundę utworu… — to taka uwaga dla tych, którzy myślą, że można wyjąć kwotę z kapelusza, a później ją mnożyć, mnożyć, mnożyć…).

Sąd oddalił natomiast powództwo w zakresie zaprzestania wykorzystywania utworu, albowiem pozwana fundacja przestała go emitować oraz usunęła z serwisu internetowego, natomiast odmówiono nakazania przeprosin w liście wysłanym bezpośrednio do powoda dlatego, że muzyk nie określił ich treści, a "powód nie może natomiast oczekiwać, że treść tę sformułuje za niego sąd w toku postępowania rozpoznawczego". Sąd nie nakazał także przeprosin na antenie telewizji, w której film był pokazywany, albowiem zaproponowana przez twórcę treść nie odpowiadała rzeczywistości — przeto "nie byłoby zasadnym nakazanie pozwanej opublikowania przeprosin tej treści, albowiem nie wykazano wpływu tak zestawionych dźwięków na sferę emocji i psychiki, a muzyka jako rodzaj sztuki oddziałuje na emocje. Eliminując niewłaściwe sformułowania z treści oświadczenia zaproponowanego przez powoda doszło do całkowitego pozbawienia przeprosin treści, co skutkowało oddaleniem żądania" (sic! — to oznacza, że sąd tak długo wykreślał wyrazy, aż nie zostało dosłownie nic…)

Wnioski? Każdy powinien wyciągnąć je sam, ja mogę tylko podpowiedzieć kierunki debaty: czy ważniejsza powinna być zatem wolność słowa, czy jednak dobra osobiste muzyka, zwłaszcza, że jego nazwisko w filmie się nie pojawiało, a jedynym "punktem zaczepienia" był właśnie jego utwór? Czy zatem pokrzywdzony artysta miał prawo skarżyć się na stygmatyzowanie go rzekomym związkiem z podnoszonymi w filmie zarzutami wobec muzyki techno, skoro nie mówiono o nim jako o "bezbożnym grzeszniku"? A może jednak — skoro ów utwór jest tak rozpoznawalny i tak mocno wiąże się go z osobą jego twórcy — takie utożsamianie było całkiem na miejscu, a więc, skoro wiele osób zwracało się do muzyka z pytaniami o sprawę, miał wolną rękę w skierowaniu pozwu do sądu?
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (art. 42 par. 1a kk)
Najświeższa, opublikowana 17 maja, nowelizacja kodeksu karnego wprowadza obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów jako środek karny stosowany (...)
Stop piratom drogowym – ustawa podpisana przez prezydenta
Prezydent RP Andrzej Duda podpisał 6 maja przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości ustawę, która zaostrza kary za (...)
1/575