Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2010-04-08 , ebos/forum penitencjarne
Co pan taki opalony? Po solarium? - pyta lekarz jednego z badanych. - Tak, chodziłem trochę... - odpowiada młody, dobrze zbudowany mężczyzna, przywieziony w ramach europejskiego nakazu aresztowania do aresztu na warszawskim Grochowie z grupą kilkunastu innych, zatrzymanych w Anglii. - To teraz pan pewnie długo nie pochodzi - mówi lekarz. - Dwa lata - słyszy w odpowiedzi.


Grochowska jednostka jest jedną z dwóch w Warszawie, obok aresztu w Białołęce, które przyjmują zatrzymanych w ramach europejskiego nakazu aresztowania (ENA). Choć obie znajdują się na obrzeżach stolicy i policyjny konwój potrzebuje nawet ponad godzinę, by dojechać tam z Okęcia, zostały wyznaczone przez dyrektora okręgowego, bo... jako pierwsze wśród pięciu stołecznych jednostek zlikwidowały przeludnienie.

Tygodniowo trafia na Grochów ok. 20 Polaków, zatrzymanych w Anglii, Hiszpanii, czy Francji na podstawie ENA, wydanego przez polski sąd. Wśród nich są osoby, które miały orzeczone wyroki w zawieszeniu, ale nie wywiązywały się z nałożonych obowiązków i muszą karę odsiedzieć. Inni nie zgłosili się w terminie do odbycia kary w polskim więzieniu i zostali zatrzymani na terenie Unii Europejskiej przez tamtejsze organy ściągania, współpracujące z naszymi.

Kilka razy w miesiącu Policja wynajmuje od wojska samolot Casa, który odbiera z Londynu lub innej stolicy europejskiej czekających już tam w aresztach zatrzymanych. Rocznie przewożonych jest w ten sposób do Warszawy ponad tysiąc osób. Półtora tysiąca wraca do Polski z krajów ościennych innym transportem. Liczba zatrzymywanych w ramach ENA i osadzanych w polskich więzieniach wzrasta z roku na rok.

Niebezpiecznie w nocy

W nocy przywieziono na Grochów czterech mężczyzn i jedną kobietę, którzy przylecieli Casą z Londynu. Przed południem Policja dowiozła jeszcze 14 osób z tego samego transportu, które przenocowały w policyjnych PDOZ-ach (policyjne pomieszczenia dla osób zatrzymanych). Zawarto porozumienie między dyrekcją Aresztu Śledczego w Warszawie Grochowie a naczelnikiem Wydziału Konwojowego Komendy Stołecznej Policji, że w nocy policjanci nie będą dowozić więcej niż pięć osób jednocześnie. - Grochów nie ma warunków do bezpiecznego przyjmowania nocą - tłumaczy mjr Sławomir Skwarski, dyrektor aresztu.

W porze nocnej jest tylko dowódca zmiany i dwóch funkcjonariuszy. - Policja dokłada wszelkich starań, by dokumenty tych pięciu osób były prawidłowe - przyznaje sierż. Krzysztof Pawlak, dowódca zmiany -Muszę być pewien, że przyjąłem właściwego człowieka i na odpowiedniej podstawie prawnej. A w razie braków lub niejasności w dokumentacji w nocy nie ma do kogo zadzwonić.

Otwarcie bramy w porze nocnej wymaga dodatkowego ubezpieczenia. Dowódca, przyjmując osoby do osadzenia, wykonuje pracę rozłożoną w dzień na kilku funkcjonariuszy: ewidencji, finansów, kwatermistrzostwa. Najpierw wpuszcza się dowódcę konwoju z dokumentacją, potem aresztowanych. Trzeba ich przeszukać, zabrać rzeczy, których nie mogą mieć w celi, spisać przedmioty wartościowe, złożyć bagaże w dyżurce, dać tzw. wyprawkę, zakwaterować, co wiąże się ze specjalną procedurą otwierania celi w porze nocnej. Przyjmowanie pięciu osób trwa około godziny. Podstawowy problem polega na tym, że przy zmniejszonej obsadzie kadrowej w nocy, dowódca skupia uwagę na przyjęciach, a nie na bezpieczeństwie w jednostce.

Za dużo na raz

Prawdziwy młyn zaczyna się następnego dnia, kiedy trzeba wykonać pozostałe czynności, związane z nocnymi przyjęciami. To sprawdzanie i uzupełnianie dokumentacji, badania lekarskie, wpisywanie do kart depozytowych wszystkich banknotów polskich i obcych, włącznie z nominałami i numerami seryjnymi, przyjmowanie biżuterii i innych cennych przedmiotów do depozytu, przekazanie rzeczy do magazynu. W ciągu dwóch dni od przyjęcia z każdym osadzonym rozmawia wychowawca, a komisja penitencjarna w ciągu 14 dni dokonuje odpowiedniej klasyfikacji.

Przed południem przyjeżdża konwój policyjny z pozostałymi zatrzymanymi. W środę, 28 października, było ich czternastu. Pokój przyjęć wypełnia stos bagaży. Doprowadzeni w ramach ENA zabrali ze sobą chyba wszystko, co zgromadzili za granicą, a niektórzy przebywali tam kilka lat.

Zdarzają się osoby ze sporą gotówką. Mają ją w zamkniętych foliowych torebkach, bo przed przejęciem przez polską Policję przebywały w zagranicznych aresztach. Prawie wszyscy piszą prośby o wymianę obcych walut na polskie. Kasjerka jedzie do banku np. z dziesięcioma "wymianami", a każda operacja to oddzielnie wymiana funtów i euro, banknotów i bilonu... Pieniądze są księgowane na koncie osadzonego, kilka procent idzie na "żelazną kasę", reszta pozostaje do jego dyspozycji.

- Nie jest dla nas problemem, że wykonujemy czynności związane z przyjmowaniem skazanych, bo od tego jesteśmy, ale że musimy załatwić sprawy kilkunastu lub kilkudziesięciu skazanych jednocześnie - tłumaczy kpt. Katarzyna Wereszczyńska, kierownik działu ewidencji. - Co więcej, ich sytuacja prawna wymaga od nas większej liczby czynności administracyjnych związanych z przyjęciem i późniejszym pobytem niż w przypadku tzw. zwykłych osadzonych, doprowadzanych do jednostek.

Ewidencja musi wiedzieć

Areszt Śledczy na Grochowie przyjmuje osadzonych w ramach ENA od kwietnia 2009 r. Są przywożeni do odbycia kary pozbawienia wolności (tymczasowo aresztowani jadą do Białołęki). Największym problemem dla ewidencji jest interpretowanie przepisu (art. 607e par. 1 kpk), zakazującego wprowadzania orzeczeń, które nie były podstawą zastosowania europejskiego nakazu aresztowania.
Przepis ten koliduje z zasadą, że nawet w przypadku wątpliwości dyrektor jednostki penitencjarnej nie może odmówić wykonania orzeczenia sądu. Organ postępowania wykonawczego, jakim jest dyrektor, nie jest uprawniony do podejmowania decyzji o wykonywaniu lub odstąpieniu od wykonywania jakiegokolwiek orzeczenia skierowanego do wykonania przez sąd (zgodnie z par. 7 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 13 stycznia 2004 r. w sprawie czynności administracyjnych związanych z wykonywaniem tymczasowego aresztowania oraz kar i środków przymusu skutkujących pozbawienie wolności oraz dokumentowania tych czynności), a o swoich wątpliwościach ma powiadomić sędziego penitencjarnego.

Dokumenty osób dowożonych na Grochów w ramach ENA zawierają często po kilka orzeczeń do wykonania, zasadniczych i zastępczych kar pozbawienia wolności, aresztów. Nie zawsze wiadomo, do których z nich był wydany ENA, a poza tym państwo, które wydało osadzonego, niekoniecznie uwzględniło wszystkie nakazy. Zły obieg informacji, brak wiedzy o wszystkich wydanych ENA, dotyczących danego osadzonego, mogą być przyczyną wypadków nadzwyczajnych w SW.

Dlatego stałym zajęciem funkcjonariuszek ewidencji jest telefonowanie do sądów w celu wyjaśnienia wątpliwości związanych z wprowadzaniem orzeczeń lub uzupełnianiem braków. - To jest luka w prawie - mówi kpt. Wereszczyńska. - Sądy powinny być zobowiązane do informowania Służby Więziennej o wszystkich ENA w kraju, dotyczących osoby wydanej z obcego państwa, należy stworzyć odpowiednią bazę danych. W chwili przyjęcia powinny być dostępne wszystkie informacje na temat doprowadzonego. Legalność pobytu w więzieniu bada sędzia penitencjarny, ale na Grochowie nie zdarzyło się jeszcze, by zwolnił osadzonego na podstawie ENA.

Pracownicy ewidencji skarżą się na zły przepływ informacji między sądami i czasami brak dobrych chęci z ich strony. Nierzadko ewidencja koryguje błędy sądów i Policji. Na Białołęce zdarzyło się, że dowieziono osobę deportowaną, w stosunku do której sąd wydał decyzję o osadzeniu w areszcie śledczym zamiast w deportacyjnym. Innym razem Policja dowiozła niewłaściwą osobę - jej dane były niezgodne z dokumentacją wykonawczą.

Policja też ma problemy

- Służba Więzienna oczekuje od Policji, że będzie traktowana jak partner, z którym uzgadnia się terminy i pory dowożenia osób transportowanych samolotem Casa - mówi dyrektor Skwarski. - Mimo tego zastrzeżenia, przyjęcia są realizowane w trybie roboczym i bez większych problemów.
Kierownik Katarzyna Wereszczyńska podkreśla jednak, że przy dowożonych w ramach ENA więcej pracy mają wszystkie działy, nie tylko ewidencja, ale także finanse, kwatermistrzostwo, penitencjarny. Dlatego sprawiedliwsze byłoby zobowiązanie do przyjmowania w ramach ENA wszystkich warszawskich jednostek.

Mł. insp. Ryszard Kamiński, naczelnik Wydziału Konwojowego w Komendzie Głównej Policji tłumaczy, że Policja musi brać pod uwagę względy ekonomiczne w planowaniu lotów.

Samolot z Londynu ląduje na Okęciu dopiero w późnych godzinach popołudniowych lub wieczornych, bo wylatuje z Warszawy rano. Lot w obie strony trwa ok. sześciu godzin, a procedura przejęcia zatrzymanych - dwie, trzy godziny. Dwudniowa delegacja z noclegiem dla pilotów (ich czas pracy nie może przekraczać 10 godzin) oraz policjantów, którzy wykonują konwój, znacznie podrożyłaby koszty operacji. A przecież takich lotów jest w miesiącu kilka.

Naczelnik pyta: - Dlaczego SW nie ułatwi nam i sobie pracy, wyznaczając do przyjmowania dowożonych w ramach ENA jednostek położonych bliżej Okęcia, np. Służewca czy Mokotowa? Przecież na Grochów i Białołękę musimy przebijać się przez całą Warszawę, nierzadko przez korki, co znacznie wydłuża czas konwoju. Zdaniem inspektora Kamińskiego, najlepszy byłby mokotowski areszt, bo posiada i szpital, i cele dla niebezpiecznych, a więc nie byłoby potrzeby wożenia do innej jednostki osadzonych wymagających specjalnego traktowania.

Każda służba ma swoje problemy, a warszawska policja ma taki, że jej pomieszczenia dla zatrzymanych są maksymalnie wykorzystane. Jeśli więc Służba Więzienna nie chce przyjmować w nocy wszystkich ENA, to są wożeni do podwarszawskich jednostek Policji w Otwocku lub Nowym Dworze, a to oznacza dodatkowe koszty transportu i związane z czasem służby. Problemy rozwiązałoby wybudowanie centralnego policyjnego pomieszczenia dla osób zatrzymanych. Póki co, na taką inwestycję nie ma pieniędzy. Nie ma też, zapowiadanej przez resort sprawiedliwości, bazy danych osób przekazywanych w ramach ENA, która ułatwiłaby pracę obu służb.
Pozostaje szukanie kompromisu na szczeblach dowódczych Policji i Służby Więziennej.

Hanna Świeszczakowska
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Czy można żądać usunięcia uli przez sąsiada — bo pszczoły zalatują na moją posesję?
Czy żądanie usunięcia pszczół z sąsiedztwa może być może być uzasadnione ryzykiem użądlenia przez pszczołę? Czy (...)
Gruntowna reforma Służby Więziennej
Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało całościową koncepcję reformy Służby Więziennej. Do rozwiązań już funkcjonujących, takich jak program pracy (...)
1/574