Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2010-04-16 , ebos/heise online
Stosowana przez niektóre polskie media i polityków strategia nakłaniania obywateli do zgodny na blokady Sieci i inwigilację, pojawia się też na szczeblu europejskim. Szwedzka komisarz uważa, że za wprowadzeniem ograniczeń przemawia dobro nieletnich i obecność pornografii w Internecie.


Komisarz UE ds. wewnętrznych Cecilia Malmström odparła zarzuty, jakoby w swojej propozycji metod zwalczania pornografii dziecięcej popierała cenzurę. "Zasmuciło mnie, że blogerzy przypisali mi epitet »Censilia«" – powiedziała Szwedka w rozmowie z "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ). W tej samej gazecie w ubiegłym miesiącu Malmström przedstawiła plany jeszcze przed ich oficjalną prezentacją w Brukseli. Komisarz twierdzi, że całe swoje życie poświęciła walce o wolność słowa, a także o inne podstawowe prawa obywatelskie. Jej zdaniem wielu krytyków nawet nie przeczytało dokładnie projektu dyrektywy.

Pobrzmiewające w jej nieoficjalnym przydomku oskarżenie o próby wprowadzenia cenzury na wzór działającej w Chinach Malmström określiła jako niewiarygodne. Jej celem nie jest blokowanie czegokolwiek innego poza pornografią dziecięcą. W związku z tym nie ma "żadnego powodu do takiej rebelii", która nawiasem mówiąc, wywodzi się z "niewielkiej, bardzo rozzłoszczonej grupy blogerów". Są to "lobbyści, którzy nie wypowiadają się w imieniu całej Europy". Uwadze liberałów najwyraźniej umknął jednak fakt, że w Niemczech rekordowa liczba 134 tysięcy obywateli w cieszącej się dużym zainteresowaniem petycji do Bundestagu opowiedziała się przeciwko blokadom internetowym oraz przeciwko obecnie częściowo uchylonej ustawie o utrudnianiu dostępu. W Polsce podobne działania użytkowników Sieci, będące reakcją na pomysł wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, zaowocowały petycją do prezydenta podpisaną przez prawie 79 tysięcy obywateli.


Komisarz przyznaje, że nie śledziła "szczegółowo" długiej niemieckiej debaty o blokowaniu albo usuwaniu niepożądanych treści, ale podjęta przy tej okazji próba zmiany ukierunkowania działania prawa na możliwie jak najszybsze usuwanie zdjęć pokazujących seksualne wykorzystywanie dzieci bezpośrednio u samego źródła w Internecie jej zdaniem nie jest decydująca. Według komisarz należy zauważyć, że w UE jest przecież 26 innych krajów. Na przykład w Szwecji albo Danii już działają blokady, a są to kraje, których według komisarz "akurat nie kojarzy się z ograniczaniem wolności wypowiedzi". Dziwi takie podejście, szczególnie po kopenhaskim szczycie klimatycznym, przy okazji którego doszło do "politycznych sabotaży polegających na używaniu przez policję środków nadzoru w stosunku do pokojowo nastawionej opozycji" – jak podsumowuje tamtą sytuację Richard M. Stallman w wywiadzie dla heise Security.

Malmström uważa blokadę stron internetowych za ważne narzędzie, ponieważ badania pokazują, że np. "Amerykanie nie są zbyt efektywni w działaniach polegających na usuwaniu inkryminowanych treści". W ogólnej perspektywie "wiele tych stron działa poza UE, a nawet poza krajami, z którymi współpracujemy w takich sytuacjach". Jednak z analizy aktualnej listy stron blokowanych przez jednego z duńskich dostawców usług internetowych wynika, że 97% filtrowanych adresów pochodzi z USA, Europy Zachodniej i Kanady. Nie ma tam natomiast stron z Polski. Większa część zgromadzonych adresów była już nieosiągalna. Zainicjowana w Europie federacja punktów zgłoszeniowych Inhope niedawno potwierdziła, że również współpraca z krajami takimi jak Stany Zjednoczone funkcjonuje dobrze. Tam jednak informacje o niepożądanych stronach WWW są przekazywane najpierw organom ścigania, co nieco wydłuża cały proces blokowania i usuwania.

To, że na portalach wideo takich jak YouTube można znaleźć wskazówki pozwalające w kilka sekund ominąć blokady bazujące na systemie nazw domenowych (Domain Name System, DNS), zdaniem pani komisarz nie oznacza, że powinniśmy siedzieć z założonymi rękami. Uważa ona, że można sobie też wyobrazić sytuację, w której kilka krajów stwierdzi: "Blokady DNS nam nie wystarczają, chcemy sięgnąć po bardziej efektywne środki". Szwedka zapowiedziała też, że chętnie porozmawia na ten temat ze swoją koleżanką z frakcji liberalnej Sabine Leutheusser-Schnarrenberger, która kieruje federalnym ministerstwem sprawiedliwości, i wysłucha jej krytyki przeciwko blokadom internetowym. Jednocześnie jednak komisarz zamierza w dalszym ciągu świadomie walczyć o blokady: "Popiera mnie wiele państw członkowskich".

Komisarz początkowo próbowała uzasadniać swoją inicjatywę rozkwitającym rynkiem pornografii dziecięcej w Internecie. Jednak jak wynika z doniesień ostatniego numeru magazynu "c't", takie tezy w obliczu najnowszych wyników badań są nie do obronienia. Z wielu rozmów, np. z policjantami, wynika bezsprzecznie, że w Sieci nie ma rynku pornografii dziecięcej – twierdzą autorzy pracy opublikowanej właśnie w Instytucie Kryminalistyki Uniwersytetu w Hanowerze. Blogerzy z serwisu Netzpolitik.org trwają przy swoich protestach: "Blokady proponowane przez Cecilię Malmström są w znacznej mierze nieskuteczne w walce z rozpowszechnianiem pornografii dziecięcej, a poza tym mogą być w prosty sposób ominięte. Sprawcy mogą nawet używać zmanipulowanych serwerów DNS jako skutecznego systemu wczesnego ostrzegania".


Źródło :
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Zawód: osadzony
Wychodząc na wolność po odsiedzeniu kolejnego wyroku często mówią, że idą na przerwę w karze. To (...)
Telefon komórkowy. Oglądamy czy przeszukujemy?
Zatrzymanie danych informatycznych oraz przeszukanie urządzenia zawierającego dane lub systemu informatycznego jako czynności procesowe do procedury (...)
1/570