Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2010-06-02 , ebos/heise online
Rada Unii Europejskiej domaga się uzupełnienia istniejących krajowych antyterrorystycznych baz danych przez stworzenie międzynarodowego systemu informacyjnego na temat "radykalizacji potencjalnych niebezpieczeństw".




Wynika to z projektu uchwały dotyczącej zastosowania "ustandaryzowanego, wielowymiarowego i częściowo ustrukturyzowanego instrumentu do zbierania danych i informacji na temat procesów radykalizacji w UE", który został zatwierdzony przez przedstawicieli rządów państw członkowskich w połowie kwietnia.

Brytyjska organizacja obrony praw obywatelskich "Statewatch", która teraz ujawniła opisane wyżej plany, w wydanym oświadczeniu krytykuje zamiary UE. Zdaniem "Statewatch" stworzony miałby być system do oceny ryzyka działalności osób uważanych za potencjalnych orędowników radykalizacji. Według kryteriów oceny potencjału zagrożenia pod obserwacją mogłoby się znaleźć wiele milionów mieszkańców UE.

Unia już w 2009 roku uchwaliła plan, według którego państwa członkowskie powinny stworzyć odpowiednie mechanizmy w celu "systematycznej analizy głównych czynników procesów radykalizacji". Mają być przy tym zidentyfikowane i dokładnie zbadane różne środowiska rodzące ekstremizmy. Za pośrednictwem Europolu mają być wymieniane informacje na temat aktywności "ekstremistycznych przywódców religijnych" i innych osób szerzących nienawiść i nawołujących do aktów terroru.

Nowy system informacyjny o radykalizmie ma w ocenie Rady UE sprawić, że państwa członkowskie w pełni wykorzystają wiele aspektów proponowanego instrumentu do zbierania informacji i zoptymalizują wymianę danych. Europol powinien tworzyć listy osób zaangażowanych w procesy radykalizacji lub rozpowszechnianie ekstremistycznych ideologii. Za pośrednictwem systemu miałyby być wydawane ostrzeżenia, które mogłyby stawać się przyczynkiem do bardziej konkretnych akcji, takich jak np. szczególny monitoring lub aresztowania podejrzanych.

Jednak w opinii "Statewatch" obecnie obowiązujące w poszczególnych krajach UE przepisy antyterrorystyczne wystarczają do prowadzenia postępowań karnych w stosunku do inicjatorów zamachów. Obrońcy praw obywatelskich wskazują na utrzymywany do tej pory przez Radę UE dokument opisujący koncepcję stworzenia zaproponowanego systemu informacyjnego.

Wynika z niego, że w bazie danych przechowywane będą nie tylko informacje na temat zagrożeń ze świata islamu, ale także radykałów ze środowisk nacjonalistycznych, skrajnej prawicy i lewicy oraz z kręgów alterglobalistów. Definicja ta jest tak szeroko zakrojona, że mogliby pod nią podpadać nawet bojownicy o wolność w innych krajach.

Ostatecznie mogłoby dojść do tego, że ów instrument byłby używany przeciw wszystkim tym, którzy sprzeciwiają się obecnemu status quo. Mamy więc do czynienia z próbą stworzenia instrumentu służącego do prewencyjnego zapobiegania krytyce obecnego ustroju i jego mechanizmów.

"Statewatch" wspomina też o katalogu 70 pytań, za pomocą których służby bezpieczeństwa mają oceniać stopień radykalizacji osób. Niektóre z nich są bardzo dziwne, inne pokazują, jak łatwo można wpaść w "sieć podejrzeń" ze strony państwa.

Na przykład sprawdzane są powiązania z "innymi ruchami ideologicznymi, które wspierają przemoc". Zbadane muszą być także stosunki z kolegami ze szkoły, sąsiadami, przyjaciółmi, krewnymi i towarzyszami z więzienia. Ponadto zwraca się też uwagę na "sytuację ekonomiczną", "rzucające się w oczy psychopatyczne zapędy", "stopień bezpośredniego osobistego wsparcia", np. ze strony rodziny, a także ogólne "środowisko społeczne".

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że wraz ze sztokholmskim programem bezpieczeństwa wewnętrznego pojawi się kolejna baza danych gromadząca informacje o "niebezpiecznych siewcach niepokoju". Ogólnie rzecz biorąc, istnieje zagrożenie, że otwarte, legalne dyskusje i akcje polityczne staną się kolejnymi ofiarami wojny z terroryzmem.

W opinii działaczy "Statewatch", zbyt ogólnie zdefiniowane jest także znaczenie tzw. elementów ryzykownych w unijnym programie, którego celem jest stworzenie narodowych punktów informacyjnych o piłce nożnej (National Football Information Points). Jak wynika ze sprawozdania prezydencji Rady z połowy maja, do tej pory jedenaście krajów członkowskich, włącznie z Polską, stworzyło tak zwane bazy danych chuliganów.

Kolejne dziewięć państw ma porównywalne bazy gromadzące dane o potencjalnie niebezpiecznych i gotowych do używania przemocy kibiców piłkarskich. Według "Statewatch" w niektórych krajach do znalezienia się w takiej bazie wystarczy policyjny nakaz opuszczenia danego miejsca. W rezultacie działania takich systemów podróże na mecze piłki nożnej do innych krajów mogą stać się niemożliwe.


Źródło :
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Czy media, które publikują zdjęcie i nazwisko zbiegłego więźnia naruszają jego dobra osobiste?
Czy publikacja wizerunku zbiegłego więźnia oraz podanie jego imienia i nazwiska — a wszystko to w (...)
Zawód: osadzony
Wychodząc na wolność po odsiedzeniu kolejnego wyroku często mówią, że idą na przerwę w karze. To (...)
1/571