Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2010-07-13 , ebos/heise online
Australijski rząd postanowił przesunąć na przyszły rok wprowadzanie w życie projektu ustawy, zgodnie z którą dostawcy Internetu mieliby blokować strony WWW zawierające pornografię dziecięcą albo nawoływania do przemocy.





Odpowiedzialny za sprawy Internetu, komunikacji i gospodarki cyfrowej minister Stephen Conroy oświadczył, że najpierw sprawdzone zostaną zasady tworzenia czarnych list zakazanych treści. W tym celu zaangażowani zostaną eksperci z australijskich stanów federalnych i terytoriów. Według australijskiego dziennika "Sydney Morning Herald" start filtrów internetowych przez to się opóźni i nastąpi dopiero w przyszłym roku.

Wpisy na czarnej liście umożliwiają bezpośredni dostęp do pornografii dziecięcej, dlatego też nie mogą być publikowane tak jak lista książek albo filmów na indeksie – argumentuje Conroy. Opinia publiczna musi jednak być przekonana co do tego, że adresy internetowe są na niej umieszczane w sposób niezależny i według określonych kryteriów. Dostawcy treści muszą mieć także dostęp do stosownego mechanizmu kontrolnego.

Drogą do zapewnienia takiej klarowności działań rządu ma być coroczna weryfikacja listy przez niezależnych ekspertów – informuje dalej minister. Trzeba też stworzyć jasne zasady wnoszenia odwołań przeciwko umieszczeniu danej strony na takiej liście.

Poza tym Conroy ogłosił, że trzech największych dostawców łączy internetowych w Australii zobowiązało się do blokowania stron z pornografią dziecięcą, które będą identyfikowane przez Australian Communications and Media Authority (ACMA). Minister z uznaniem przyjął decyzję firm Telstra, Optus i Primus, które obsługują 70% wszystkich internautów w Australii.

Jeszcze w kwietniu okazało się, że ustawa o filtrach nie może być – wbrew obietnicom rządzącej Partii Pracy – przegłosowana przez parlament w trakcie bieżącego okresu legislacyjnego. Organizacje obywatelskie, działacze internetowi, rząd USA, a także koncerny takie jak Google w poprzednich miesiącach wielokrotnie protestowały przeciwko tej inicjatywie, obawiając się, że działania cenzorskie będą nieefektywne, będą ograniczać swobodny przepływ informacji i spowalniać działanie Internetu. Zasadność wprowadzania filtrów podważają też badania naukowe przeprowadzone przez Instytut Nauk Kryminalistycznych na uniwersytecie w Hanowerze. Wynika z nich, że w WWW nie istnieje zjawisko dziecięcej pornografii lub że jest ono marginalne, a już istniejące mechanizmy prawne są wystarczające do jego zwalczania. Wszelakiej maści dewianci wolą komunikować się ze sobą prywatnie lub korzystając z zamkniętych forów.


Źródło :
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Prawo wyboru waluty (art. 358 kc)
Stare pytanie brzmi: czy można przegrać sprawę w sądzie jeśli ma się niewątpliwie rację? Oczywiście, że (...)
Naukowcy i studenci dyskutowali o popełnianiu przestępstw w internecie
Ponad połowa tzw. przestępstw z nienawiści popełniana jest w internecie - oceniają eksperci. W czwartek na (...)
1/572