Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2008-10-20 , ebos/kgp
Nienaturalnie wykręcone kończyny, wykrzywiona w bolesnym grymasie twarz i wyciągnięta ręka z prośbą o datki. Zatrzymujący się na światłach kierowcy co raz wrzucają monety do plastikowego pudełka. Niejeden aktor mógłby się sporo nauczyć od dwóch obywateli Rumunii, którzy udawali schorowanych i żebrali na jednym ze skrzyżowań w Płocku. Wychwycił ich operator miejskiego monitoringu. Okazało się, że to nie pierwszy ich pobyt w tym mieście.

W lutym tego roku kamery miejskiego monitoringu nagrały pewnego mężczyznę, który na ulicy zatrzymywał samochody i prosił o datki. Miał nienaturalnie wykrzywione nogi, ledwo co chodził i gdyby nie laska z pewnością nie utrzymałby równowagi. Po pewnym czasie mężczyzna odszedł ze skrzyżowania do zaparkowanego nieopodal samochodu. Tam czekał na niego kolega z kobietą. Samochód ruszył, ale za chwilę pojawił się problem -zabrakło paliwa. Cóż trzeba było wyjść i pchać auto. Nasz bohater cudownie ozdrowiał. Nie tylko sprawnie opuścił samochód, ale z werwą zabrał się do pchania. Po chwili nawet biegł. Po krótkiej chwili paliwo zostało dolane i auto odjechało. Wówczas policjanci nie zdążyli przyjechać na miejsce i fałszywi żebracy odjechali.


Wczoraj operator miejskiego monitoringu zwrócił uwagę na dwóch mężczyzn, którzy przechodząc pomiędzy samochodami prosili kierowców o datki. Jednym z żebraków był mężczyzna, który miał duże trudności z poruszaniem się. Jego kompan też sprawiał wrażenie poważnie chorego. Po chwili jeden z nich wyciągnął telefon komórkowy i na chwilę zapomniał, że przecież przed chwilą ledwo co stał. Spokojnie rozmawiał. Drugi musiał jeszcze trochę pożebrać, bo na światłach zatrzymało się sporo samochodów. Potem obaj zrobili małe zakupy w pobliskim kiosku. Operator powiadomił policyjny patrol, który zatrzymał obydwu mężczyzn.

Okazało się, że są to dwaj obywatele Rumunii, w wieku 24 i 37 lat, zameldowani w Warszawie, tyle, że na polu namiotowym. Po krótkiej rozmowie z policjantami szybko wyszło na jaw, że choroba obydwu jest zmyślona, po to by wzbudzić litość kierowców. Jeden z "chorych" nawet włożył sobie mały przedmiot do buta, żeby nie zapomnieć kuleć.

Obaj trafili do policyjnego aresztu. Następnego dnia zostali ukarani mandatami po 500 zł. za żebranie.


Zgodnie z kodeksem wykroczeń Art. 58. § 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Obrączka, obroża, elektroniczne kajdanki
Obrączka, obroża, elektroniczne kajdanki. To potoczne określenia na nadajnik PID, należący do system dozoru elektronicznego (SDE). (...)
Wysłanie apelacji przez InPost
Stare i dobre pytanie: czy wysłanie apelacji via InPost jest skuteczne — czyli czy sąd musi (...)
1/573