Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2008-10-08 , ebos/PAP - Nauka w Polsce
Nie można nie reagować na przemoc wobec dzieci: koszty psychiczne, społeczne, a nawet finansowe bezczynności są znacznie wyższe niż te związane z ryzykiem pomyłki lub zaszkodzenia ofierze - wskazują psychologowie. O tym, w jaki sposób identyfikować i obejmować kompleksową pomocą dzieci będące ofiarami różnych form przemocy, mówili w Katowicach specjaliści - medycy, seksuologowie, psychologowie, prawnicy i pracownicy społeczni - podczas konferencji "Jak pomóc krzywdzonemu dziecku?".

Koordynatorka psychologów z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr Justyna Dubiel podkreślała wagę szybkiego identyfikowania ofiar przemocy - nie tylko ze względu na cierpienie takiego dziecka, ale też postępujące zmiany jego osobowości, które w przyszłości mogą skutkować chorobami czy niedostosowaniem społecznym.

Zaniechanie pomocy może np. uruchomić tzw. międzygeneracyjne koło przemocy - ofiara w przyszłości sama będzie stwarzała zagrożenie. Niesie to koszty psychologiczne, ale też społeczne, a nawet ekonomiczne - związane np. z leczeniem w przyszłości chorób będących następstwami przemocy fizycznej lub psychicznej.

Choć zgodnie z jedną z definicji przemoc wobec dzieci jest "każdym działaniem osoby dorosłej, społeczeństwa lub państwa, które ujemnie wpływa na rozwój fizyczny lub psychospołeczny dziecka", psychologowie rozszerzają to pojęcie o cierpienie z powodu niewłaściwego zachowania otoczenia oraz związane z tym poczucie niesprawiedliwości i bezsilności.

Przemocy wobec dzieci nie należy zawężać do drastycznych przypadków przemocy fizycznej, która - obok zaniedbania - jest stosunkowo najłatwiejsza do wykrycia. Najtrudniej zdiagnozować samodzielnie występującą przemoc psychiczną - np. wyzwiska, straszenie, stawianie za wysokich lub sprzecznych wymagań, ale też nadmierna opiekuńczość, a nawet korumpowanie.

Krzywdzeniem dzieci jest też ich zaniedbywanie poprzez brak zapewnienia potrzeb niezbędnych do prawidłowego rozwoju - związanych z odżywianiem, ubiorem, schronieniem, higieną, opieką medyczną, kształceniem, ale też potrzebami psychicznymi - miłości, przynależności i bezpieczeństwa. Zaniedbanie emocjonalne to również np. przemoc między rodzicami na oczach dziecka.

Dziecko krzywdzone nie jest w stanie samo sobie pomóc, jest całkowicie zależne emocjonalnie, społecznie i materialnie od rodziców i innych dorosłych. Dodatkowo działają mechanizmy psychologiczne potęgujące niemoc dziecka - ofiary. To m.in. mechanizm wyuczonej bezradności, efekt psychologicznej pułapki czy syndrom sztokholmski.

Pierwszy z nich przejawia się początkowo buntem, skłanianiem prześladowcy do zaprzestania przemocy - a w końcu, gdy działania okazują się bezskuteczne, pojawieniem się bierności. Psychologiczna pułapka wiąże się ze sprzecznością prób poprawy sytuacji z rzeczywistym doświadczeniem. Syndrom sztokholmski to silny związek emocjonalny ofiary z prześladowcą.

"Wszystkie obszary krzywdzenia dziecka bardzo ściśle się zazębiają - nie możemy dziecka, które jest ofiarą przemocy fizycznej, potraktować tylko medycznie. Koniecznie trzeba z nim pracować w obszarze psychologicznym, społecznym oraz duchowym" - mówiła psycholożka.

Dubiel przekonywała też kilkaset zebranych nauczycieli, pedagogów szkolnych i innych osób pracujących z dziećmi, by nie rezygnować z pomocy dzieciom ze względu na niejednoznaczność sytuacji i niepewność oceny czy przemoc rzeczywiście ma miejsce, lub obawę, że interwencja przyniesie inną krzywdę - np. rozbicie rodziny lub pomówienie.

"Granica jest bardzo płynna - kiedy np. środki dyscyplinujące przestają być nimi, a stają się przemocą. Przemoc wobec dzieci to sytuacja bardzo angażująca emocjonalnie - pojawia się opór, by stanąć z boku i nie wikłać się. Musimy jednak zacząć to zmieniać i pokazywać, że gotowość niesienia pomocy może być znacznie większa" - mówiła specjalistka.

Jak podkreśliła, aby nie przeoczyć w swoim otoczeniu dziecka krzywdzonego, trzeba pamiętać o znacznie większym rozmiarze tego zjawiska, niż wskazują to statystyki. Powodem tego jest nie tylko fakt, że dzieci często chronią swych oprawców - mają na to wpływ także powszechne w polskim społeczeństwie czynniki kulturowe.

Chodzi m.in. o idealizowanie rodziny, np. przeświadczenie, że wszystko co robią rodzice, jest dla dziecka dobre, przekonanie o pozytywnych efektach bicia dzieci, przecenianie roli kar i nie docenianie nagród, a także dążenie do pełnego podporządkowania dzieci rodzicom.

Szkodliwe bywa również przeświadczenie o hermetyczności rodziny - według zasady, że jeśli coś się w niej dzieje, otoczenie nie powinno się wtrącać. Nie należy też wiązać przemocy wobec dzieci z niskim statusem społecznym, podczas gdy przemoc w tzw. dobrych domach jest również częsta.
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Czy można żądać usunięcia uli przez sąsiada — bo pszczoły zalatują na moją posesję?
Czy żądanie usunięcia pszczół z sąsiedztwa może być może być uzasadnione ryzykiem użądlenia przez pszczołę? Czy (...)
Gruntowna reforma Służby Więziennej
Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało całościową koncepcję reformy Służby Więziennej. Do rozwiązań już funkcjonujących, takich jak program pracy (...)
1/574