Zbiór przepisów prawnych i zasad postępowania:

Wiadomości i artykuły rss

2008-04-11 , ebos/dziennik
na zdjęciu, poszukiwany Przemysław Plank, ps. Plankton.

Polacy mieszkający na Islandii przeżywają prawdziwy koszmar. Codziennie są terroryzowani przez swoich własnych rodaków. Ostatnio doświadczył tego Sławomir Sikora, mężczyzna, na którego historii oparto film "Dług". Został ciężko pobity w Reykjaviku przez zbiegłego z Polski mordercę.

"Przyleciałem tu w poszukiwaniu spokoju. Liczyłem, że oderwę się od tego wszystkiego, co mnie wiązało w naszym kraju, od sprawy . Myślałem, że uda mi się tu odpocząć, napisać książkę. Ale po kilku tygodniach okazało się, że znalazłem się w islandzkim piekle polskiego getta" - mówi Sikora w rozmowie z tvn24.pl.

Krajobraz Islandii, jaki roztacza Sikora, napawa przerażeniem. Spokojne życie mieszkańców wyspy imigranci z Polski wywrócili do góry nogami. Ostatnio bandyci porąbali dom, w którym mieszkali inni Polacy. W dodatku są bezkarni, bo lokalna policja nie potrafi sobie z "naszymi" radzić.

Sikora został ostatnio napadnięty i pobity na jednej z ulic Reykjaviku - pisze portal tvn24.pl. Napastnikiem był poszukiwany w Polsce od kilku miesięcy Przemysław Plank, pseudonim "Plankton". Mężczyzna uciekł z Polski, bo jest poszukiwany w sprawie zabójstwa młodego boksera o pseudonimie "Hamel".

"Zwłoki były makabrycznie pokiereszowane. Według prokuratora sprawcy rąbali ofiarę maczetami. To była kolejna odsłona walki włocławskich gangów, które zajmowały się między innymi narkotykami i praniem brudnych pieniędzy. Dzisiaj mieszka daleko od rodzinnego Włocławka. Bawi się nieźle w Reykjaviku, terroryzując miejscowych Polaków" - pisze dziś "Gazeta Pomorska".

Tacy jak Plankton są na Islandii bezkarni. Islandia jest członkiem strefy Schengen, więc bez problemu można się do niej dostać. Nie obowiązuje w niej jednak europejski nakaz aresztowania, który pozwala na błyskawiczną ekstradycję - czytamy w "Gazecie Pomorskiej".

"To jest Dzika Północ" - mówi pierwowzór bohatera "Długu". "Islandzki ochroniarz, pobity przed kilkoma tygodniami przez do dzisiaj leży na intensywnej terapii" - opowiada. Zarówno Islandczycy, jak i pracujący w Reykjaviku Polacy są skazani wyłącznie na łaskę agresorów. "Ci ludzie są pozostawieni na pastwę losu, zdani na siebie, bez żadnej opieki prawnej, czy konsularnej. Nasz konsul przyjeżdża do Reykjaviku dwa razy w miesiącu i nie robi nic. Napisałem do niego list - bez żadnego odzewu" - kończy Sikora.
Podziel się informacją o nas na Facebook`u:
Jak zlecić publikację
ogłoszenia sądowego?
Zawód: osadzony
Wychodząc na wolność po odsiedzeniu kolejnego wyroku często mówią, że idą na przerwę w karze. To (...)
Telefon komórkowy. Oglądamy czy przeszukujemy?
Zatrzymanie danych informatycznych oraz przeszukanie urządzenia zawierającego dane lub systemu informatycznego jako czynności procesowe do procedury (...)
1/570