Niedziela, 19 maja 2024
Dziennik wyroków i ogłoszeń sądowych
Rej Pr. 2512 | Wydanie nr 5928
Niedziela, 19 maja 2024
Sygnatura akt: XIV K 465/14

Tytuł: Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie z 2015-06-19
Data orzeczenia: 19 czerwca 2015
Data publikacji: 1 listopada 2017
Data uprawomocnienia:
Sąd: Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie
Wydział: XIV Wydział Karny
Przewodniczący:
Sędziowie:
Protokolant:
Hasła tematyczne:
Podstawa prawna:

Sygn. akt XIV K 465/14

UZASADNIENIE

wyroku z dnia 5 maja 2015 r.

Na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych na rozprawie głównej, Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

W dniu 7 stycznia 2014 r. H. G. (lat 81) przed godz. 16:40 jechała sprawnym technicznie samochodem osobowym marki V. (...) nr rej. (...) ulicą (...) od strony ulicy (...) w kierunku skrzyżowania z ulicą (...) z zamiarem skrętu w prawo na tym skrzyżowaniu. Na drodze panowało wówczas małe natężenie ruchu, zapadł już zmierzch z uwagi na porę roku, widoczność była jednak dobra, temperatura oscylowała w granicach 7 stopni C., jezdnia była wilgotna, zachmurzenie całkowite, kierująca była trzeźwa (k. 8). Kierunek jazdy H. G. zobrazowany jest na zdjęciach nr 1 i 2 w materiale poglądowym na k. 55, Z.. nr 1 i 2 opinii biegłego na k. 132-133 oraz na zdjęciu z wydruku mapy GoogleMaps, schemat street view na k. 295.

Dojeżdżając do przedmiotowego skrzyżowania H. G. musiała przejechać przez oznakowane, widoczne przejście dla pieszych usytuowane na ulicy (...) ( zob. Z.. Nr 2 do opinii pisemnej – k. 133). Gdy znalazła się w jego rejonie, jadąc z prędkością administracyjnie dozwoloną, nie zauważyła, że po przejściu porusza się człowiek. Był nim K. P., który wraz z psami, które trzymał na jednej smyczy, przechodził z lewej strony na prawą. H. G. kontynuowała jednak jazdę i nie hamując potrąciła pieszego lewą częścią pojazdu, po czym zatrzymała się na poboczu i wysiadała z samochodu. Pieszy został odrzucony na odległość 2 metrów i leżał za przejściem dla pieszych (miejsce zaznaczone nr 7 na szkicu na k. 18); przestraszone psy biegały w okolicy.

W tym czasie na przystanku autobusowym przy ulicy (...) w kierunku ul. (...) znajdowali się J. R., M. W. i M. S.. Po chwili na miejscu znalazł się K. C., który jechał z przeciwnego kierunku ruchu i zatrzymał się, widząc zdarzenie. Osoby te udzieliły pokrzywdzonemu pierwszej pomocy do czasu przyjazdu załogi pogotowia ratunkowego. Na miejsce przyjechała też załoga Policji z (...) w osobach B. I. i H. W.. Policjanci byli o godz. 16:58 (k. 276v. – dane z (...) historia zdarzenia), zaś informację o zdarzeniu odnotowano o godz. 16:39:00 (k. 276).

W wyniku potrącenia K. P. doznał obrażeń ciała w postaci urazu głowy, rany tłuczonej okolicy potylicy, rany tłuczonej okolicy kącika oka prawego i podbródka, złamania jarzmowo-szczękowo-oczodołowego po stronie prawej, złamania nadkłykcia przyśrodkowego kości udowej prawej, które to obrażenia spowodowały u niego naruszenie czynności narządów ciała i rozstroju zdrowia trwający dłużej niż siedem dni

Zdarzenie nie zostało ujawnione i utrwalone na monitoringu (k. 316).

Powyższy stan faktyczny są ustalił na podstawie:

- zeznań świadków: J. R. (k. 251-252, k. 65), M. W. (k. 252-254, k. 57), M. S. (k. 299-301, k. 60) oraz K. C. (k. 297-299, k. 63);

- zeznań pokrzywdzonego K. P. (k. 250, k. 21v.) co do sytuacji poprzedzającej zdarzenie drogowe, poruszanie się po przejściu dla pieszych oraz skutków, których doznał w związku z wypadkiem);

- opinii sądowo-lekarskiej (k. 49-50), dokumentacji medycznej (k. 31-42), zaświadczenia (k. 282) na okoliczność skutku i aktualnej sytuacji zdrowotnej pokrzywdzonego;

- danych z (...) (k. 275-277) na okoliczność godziny zdarzenia, o czym można wywnioskować po godzinie zgłoszenia oraz na okoliczność podjęcia interwencji i chronologii wypadków na jej miejscu;

- protokołu oględzin miejsca wypadku (k. 3-4) wraz ze szkicem (k. 18), protokołu oględzin pojazdu (k. 6-7), materiału poglądowego (k. 55), dokumentacji fotograficznej (k. 132-136) oraz zdjęciowej w postaci wydruków (k. 244, k. 295) – na okoliczność zobrazowania sytuacji drogowej, śladów na miejscu zdarzenia, warunków drogowych oraz warunków technicznych pojazdu;

- zeznań policjantów przeprowadzających interwencję: B. I. (k. 332-332v.) i H. W. (k. 332v.-333v., k. 80);

- częściowych wyjaśnień oskarżonej (k. 247-249, k. 69);

- częściowych zeznań świadka J. O. (z k. 301-303) na okoliczność potwierdzenia wiarygodności zeznań pokrzywdzonej;

- oświadczenia (k. 182);

- protokołu badania trzeźwości (k. 8);

oraz pomocniczo: pisemnej opinii biegłego J. Z. (k. 106-141) i ustnej złożonej na rozprawie w dniu 5 maja 2015 r. (k. 333v.-335).

Oskarżona H. G. , aktualnie 82 lata, wdowa, o wykształceniu średnim ekonomicznym, właścicielka domu przy ul. (...) w W., emerytka, utrzymująca się z emerytury w wysokości 1700 zł, nie leczona psychiatrycznie, odwykowo, nie karana (k. 68, k. 247 – dane osobo-poznawcze, k. 226-227 – wywiad środowiskowy, k. 101, k. 246 – karta karna)

- na etapie postępowania przygotowawczego nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu i złożyła wyjaśnienia (k. 69); w swoich relacjach podała, że jechała w kierunku ul. (...) i zauważyła, że po lewej stronie stała grupka osób i pochylała się nad czymś, co leżało na jezdni. Potem, gdy dojeżdżała do skrzyżowania nagle coś uderzyło w jej samochód; wskazała, że to „być może uciekające samochody”. Wyjaśniła dalej, że gdy wysiadła z pojazdu jakiś mężczyzna podniósł część obudowy lusterka jej pojazdu i wrzucił do samochodu. Następnie zjechała na pobocze i dostrzegła, że na ziemi leży człowiek, który został przeprowadzony na pobocze, gdzie stała już Policja. Człowiek ten szedł sam, był w dobrym stanie. Następnie podejrzana skupiła się na interwencji policjantów oraz uszkodzeniach własnego samochodu, które określiła jako stare. Podała też, że w tamtym czasie było już ciemno, oświetlenie było słabe;

- toku przewodu sądowego oskarżona nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu, złożyła obszerne wyjaśnienia oraz odpowiadała na pytania (k. 247-249). Powtórzyła swoje relacje z postępowania przygotowawczego i opisała przebieg zdarzenia, sytuację drogową, własną postawę po wypadku, swój stan psychofizyczny. W szczególności podała, że zbliżając się do skrzyżowania zauważyła, że na pasach nikogo nie ma, a po drugiej stronie ulicy leżało „coś” na jezdni i kilka osób było pochylone „nad tym czymś”. Dojechała do skrzyżowania i nie mogła skręcić w prawo i tam się zatrzymała, gdy się zatrzymała, usłyszała ogromny huk jej samochodu. Wysiadła i stwierdziła, że lusterko zewnętrzne zostało wyrwane, „nie wiem jak to się stało, być może to samochody cofające pośpiesznie, któryś samochód uderzył w to lusterko” (k. 248). Powtórzyła wcześniejsze wyjaśnienia, że stał już samochód policyjny. Następnie wyjaśniła, że gdy wróciła, to zauważyła, że „to” co leżało na jezdni jako element, okazało się, że to był człowiek ubrany w szarobrązowe ubranie, który wstał i przeszedł na moją prawą stronę. Oskarżona szukając wyjaśnienia w tym, że mężczyzna leżał na ziemi podała: „Podejrzewam, że ten pan zaplątał się o sznurki i jego nikt nie potrącił” (k. 248). Po okazaniu tablicy poglądowej oskarżona wyjaśniła, że człowiek leżał przed pasami na jezdni i była tam grupka osób. Odpowiadając na pytania pełnomocnika oskarżona skupiła się na własnym samochodzie. Podniosła, że jest własnością córki, a kilkanaście dni przed zdarzeniem był w remoncie. Nie odbierała samochodu z serwisu, tym zajmowała się córka i mój mąż. „Na te kilkanaście dni przed zdarzeniem samochód był w serwisie, przyprowadzałam go może ja, może córka. Serwis mieści się przy osiedlu (...), jakieś 600 metrów od mojego domu. Mam dobry wzrok, z okularów korzystam tylko do czytania. Ja różne snuję przypuszczenia co do uszkodzenia lusterka w moim samochodzie. Lusterko było popchnięte z tyłu do przodu tzn. zostało uderzone w obudowę i leżała ona przy ul. (...)” (k. 248-249). Odpowiadając na pytania obrońcy oskarżona wyjaśniła, że pokrzywdzony leżał przed pasami od jej kierunku ruchu. Odniosła się też do własnej prędkości („Przez przejście toczyłam się, to nie była jazda. Jechałam po prawej stronie blisko krawężnika”). Dodała, że jak wyszła z samochodu to nikt nie miał do niej uwag i pretensji. Odniosła się do rzekomych innych świadków, twierdząc, że w grupie osób, które były pochylone nad leżącym, były dwie młode osoby i one przeszły na jej stronę i powiedziały, że widziały jak wjeżdżała, gdy pochylone stały nad tym człowiekiem (k. 249).

Sąd zważył:

W ocenie sądu, swobodna analiza ustalonego wyżej stanu faktycznego uprawnia z całą stanowczością do przyjęcia, że oskarżona jest sprawcą przypisanego jej w sentencji wyroku czynu. Wina w tym zakresie jest niekwestionowana. Materiał dowodowy jest zdaniem Sądu, niezwykle przekonujący i jednoznacznie wskazujący, że oskarżona spowodowała wypadek drogowy na przejściu dla pieszych.

Należy w pierwszej kolejności podnieść, że materiał dowodowy był dla Sądu kompletny i wystarczający do wydania merytorycznego rozstrzygnięcia, zaś rozbieżności w prezentowaniu dwu odmiennych wersji zdarzenia, z jednej strony lansowanej przez oskarżoną wersji, że nie potrąciła pieszego, że już leżał, gdy przejeżdżała, z drugiej przez pokrzywdzonego i świadków, że został potrącony przez samochód oskarżonej, Sąd ocenił swobodnie i obiektywnie, w oparciu o kryteria, o których mowa w art. 7 i art. 4 k.p.k. W przekonaniu Sądu, trzeba już na wstępie podkreślić, że analiza zgromadzonego materiału dowodowego uprawnia do przyjęcia, że stan faktyczny był w zupełności możliwy do odtworzenia bez potrzeby opierania się na dowodzie z opinii biegłego. Wskazują na to:

a)  zeznania świadków, którzy byli na miejscu zdarzenia i widzieli co się stało bezpośrednio po potrąceniu pieszego, co z kolei pozwala na przeprowadzenie prawidłowego i nie obarczonego wadą wnioskowania logicznego o przyczynie wypadku; w szczególności, świadkowie niezależnie od siebie, pewnie i jednoznacznie podali, w którym miejscu znajdował się w pozycji bezpośrednio powypadkowej pokrzywdzony,

b)  zeznania samego pokrzywdzonego, który podał, że przechodził przez przejście dla pieszych;

c)  zeznania policjantów, którzy opisali własną interwencję oraz zachowanie oskarżonej na miejscu oraz

d)  łańcuch wzajemnie uzupełniających się dowodów obciążających w postaci danych z (...), tablicy poglądowej, fotografii, protokołów policyjnych czynności na miejscu, w tym szkicu z umiejscowieniem plamy krwi (k. 18), która wskazuje, gdzie leżał pieszy po potrąceniu,

które analizowane łącznie wykluczają i dyskwalifikują w sposób definitywny wersję prezentowaną przez oskarżoną.

Wspomniana opinia biegłego J. Z. (k. 106-141 - pisemna i ustna, k. 333v.-335) może mieć w tym stanie rzeczy charakter pomocniczy w tym sensie, że bez niej Sąd również bez trudu odtworzyłby przebieg zdarzenia będącego przedmiotem rozpoznania tyle, że z poczynieniem mniejszej ilości ustaleń szczegółowych, które uzupełniały ustalenia główne. Szerzej Sąd odniesie się do niej w poniższych partiach uzasadnienia.

Podnieść też należy, że nie było sporne w postępowaniu, że oskarżona jechała ul. (...) w kierunku ul. (...) w W., była trzeźwa, kierowała sprawnym pojazdem, zaś warunki atmosferyczne i drogowe były takie, jak wskazano w protokole oględzin miejsca zdarzenia, co również potwierdzają świadkowie oraz sama oskarżona. Zarówno protokół oględzin pojazdu (k. 6-7), protokół użycia alkometru (k. 8), jak i protokół oględzin miejsca zdarzenia (k. 3-4) stanowią pełnowartościowy dowód dla Sądu, są jasne, przejrzyste i rzetelne, sporządzone zostały przez uprawnione podmioty. Niesporne były również skutki na zdrowiu pokrzywdzonego w postaci urazu głowy, rany tłuczonej okolicy potylicy, rany tłuczonej okolicy kącika oka prawego i podbródka, złamania jarzmowo-szczękowo-oczodołowego po stronie prawej oraz złamania nadkłykcia przyśrodkowego kości udowej prawej, na co wskazuje dokumentacja medyczna (k. 31-42), którą Sąd uznaje za prawdziwą i rzetelną oraz zeznania pokrzywdzonego, które Sąd ocenia jako wiarygodne i rzeczowe w tym przedmiocie. Obrażenie te spowodowały u niego naruszenie czynności narządów ciała i rozstroju zdrowia trwający dłużej niż siedem dni, co z kolei potwierdza jasna, pełna i bezsptrzeczna opinia sądowo-lekarska (k. 49-50).

Zdaniem Sądu, okolicznością bez znaczenia dla przypisania sprawstwa było to z jaką prędkością poruszała się oskarżona w chwili potrącenia pieszej. W ocenie Sądu, dla ustalenia znamion typu czynu zabronionego nie było najistotniejsze ustalenie prędkości pojazdu, lecz powinności podjęcia określonych działań albo zaniechania działania przez oskarżoną w określonym kontekście sytuacyjnym (podkr. Sądu). Sąd ustalił, że pojazd, którym kierowała oskarżona był jedynym w okolicznościach zdarzenia, który miał styczność z pieszym. Okoliczność nieskrępowanego pola widzenia i należytej obserwacji drogi miała więc dla Sądu niebagatelne znaczenie, albowiem powyższe ustalenie wpłynęło zasadniczo na prawno-karne wartościowanie taktyki jazdy oskarżonej i tym samym – przyjęcia naruszenia zasady szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do oznakowanego przejścia dla pieszych, które oskarżona doskonale widziała. W tej mierze warto jednak zwrócić uwagę na wskazania płynące z ustnej opinii biegłego, który jednoznacznie i przekonująco podał na rozprawie: „Nie mogę wskazać minimalnej prędkości pojazdu, przy której mogłoby dojść do opisanych obrażeń na ciele. Jedynie mogę wnioskować, że w vademecum biegłego są podane wyniki badań przy potrąceniach dorosłych osób przez samochody osobowe, średniej klasy. Jeżeli dochodzi do uszkodzenia podczas potrącenia pieszego, do uszkodzenia pokrywy to jest to prędkość około 30 km/h. Przy uszkodzeniu szyby nie niższa niż 50 km/h, przy uszkodzeniu dachu nie mniejsza niż 60 km/h (…). Można uszkodzić lusterko przy prędkości 20-30 km/h, nie mogę powiedzieć czy przy 10 km/h, bo nie ma reguły, każde zdarzenie jest inne” (k. 334v.). W ocenie Sądu, idąc tym tokiem argumentacji, nie bez znaczenia jest też ocena śladów na miejscu, wśród których nie ma śladów hamowania, co zresztą pośrednio wynika z wyjaśnień oskarżonej, która podała, że nie wykonywała tego manewru.

Po dokonaniu ogólnej, wstępnej analizy wprowadzającej, należy przejść do oceny poszczególnych dowodów. W pierwszej kolejności, należy w ocenie Sądu wyeksponować zeznania świadków J. R. (k. 251-252, k. 65), M. W. (k. 252-254, k. 57), M. S. (k. 299-301, k. 60) oraz K. C. (k. 297-299, k. 63). Powyższe depozycje zbiorczo można ocenić jako logiczne, obiektywne i konkretne, a przez to wiarygodne. Świadkowie na rozprawie zeznawali pewnie, szczerze i spontanicznie. Świadkowie niezależnie od siebie podali miejsce usytuowania pokrzywdzonego bezpośrednio po wypadku, podali też, że to pojazd oskarżonej był jedynym po tym, gdy usłyszeli odgłos wypadku i bez wahania, odruchowo odwrócili tam wzrok (D.-R., W., S.). Należy podnieść, że świadkowie nie wdawali się w oceny i dywagacje, opowiadali o zdarzeniu z własnych perspektyw, relacjonując jego rzeczywisty przebieg. Sąd nie dostrzega jakichkolwiek sprzeczności w ich zeznaniach, były one usystematyzowane.

Sąd dał wiarę zeznaniom pokrzywdzonego K. P. w dominującej mierze (k. 250, k. 21v.). Zastrzec na wstępie jednak należy, że pokrzywdzony nie pamiętał zdarzenia, a więc tego w jaki sposób i gdzie doszło do jego potrącenia i to zarówno na etapie dochodzenia, jak i przewodu sądowego. Pokrzywdzony świadomie i szczerze podnosił tę okoliczność, gdy był przesłuchiwany. Zdaniem Sądu, na etapie postępowania przygotowawczego nie był nadto przesłuchany dość wnikliwie, jego zeznania skupiły się na czynnikach pobocznych (na tym, gdzie aktualnie przebywa, co działo się w szpitalu, jakich obrażeń doznał). W ocenie Sądu, nie jest to sytuacja niecodzienna jeśli spojrzy się na praktykę sądową, zwłaszcza, gdy pokrzywdzonymi są osoby w podeszłym wieku. Pokrzywdzony został bardziej szczegółowo przesłuchany przed Sądem (k. 250). Sąd skupił się na tych zeznaniach pokrzywdzonego, które wnosiły istotne, aczkolwiek drugorzędne informacje do sprawy, a więc przede wszystkim na opisanej przez pokrzywdzonego sytuacji poprzedzającej zdarzenie drogowe, co do której pokrzywdzony logicznie opisał okoliczności z tym związane (szedł z psami, nie zaplątał się w smycz). O tę ostatnią kwestię był szczególnie wnikliwie był pytany przez obrońcę. Pokrzywdzony na rozprawie podał również, że został uderzony chyba z lewej strony i upadł na lewą (zaraz po ujawnieniu, k. 250), co stanowi wewnętrzną sprzeczność i brak pewnej logiki. Podobnie należy ocenić jego wskazanie, że kierował się w stronę ulicy równoległej do ul. (...), po czym stwierdził, że stał z psami na przejściu dla pieszych, „spojrzałem na sygnalizacje świetlną przy ul. (...), nie widziałem ruchu. Wydaje mi się, że zrobiłem krok i wszedłem na jezdnię. Dalej już nie pamiętam jak było”. W ocenie Sądu, widoczne jest w powyższej wypowiedzi nieuchwycenie topografii terenu, co nawet po okazaniu zdjęcia nr. 2 z k. 55, nie potrafiło odświeżyć pokrzywdzonemu pamięci, albowiem podał po okazaniu: „Szedłem pasami z lewej strony na prawą. Po lewej stronie jest przystanek autobusowy”. Powyższe niezgodności Sąd tłumaczy niepamięcią świadka, na którą pokrzywdzony sam się powoływał oraz tendencją do oceny, która to ocena w przekonaniu świadka miała tę lukę w pamięci zastąpić, a co było widoczne podczas zeznawania. Dodatkowo należy podnieść, że nie ulega wątpliwości, w którym miejscu na drodze został potrącony pokrzywdzony, była to ulica (...), nie zaś P., co wynika bezspornie z zeznań świadków J. R., M. W. i M. S.. Przypomnieć należy, że świadkowie nie dość, że w fazie spontanicznej wskazali to miejsce, to nadto zaznaczyli je na szkicach i fotografiach. Okoliczność miejsca potrącenia, a przede wszystkim to, że doszło do niego na oznakowanym przejściu dla pieszych, jest więc bezsporna. Zdaniem Sądu, opisane wyżej niezgodności nie miały jednak wpływu na ocenę najistotniejszej treści zeznań świadka złożonych przed Sądem, w których K. P. opisał, że poruszał się po przejściu dla pieszych, nie skracał sobie drogi, patrzył czy nic nie jedzie (wszystkie podkr. Sądu). Powyższe, szczere i logiczne depozycje, w przekonaniu Sądu, stanowiło kluczową treść jego zeznań złożonych na rozprawie. Sąd daje im wiarę. Podkreślić należy, że pokrzywdzony był trzeźwy, co wynika z jego zeznań (k. 250 dół) oraz dokumentacji medycznej (k. 35 i nast.), obserwując jego wypowiedź Sąd nie dostrzegł z urzędu defektów natury psychicznej, nie były zresztą podnoszone przez strony, a nadto z dokumentacji medycznej wynika, że pokrzywdzony po odzyskaniu przytomności był zorientowany a kontakcie słownym zachowany, nie pamiętał zdarzenia (k. 42). Sąd dał poza tym wiarę pokrzywdzonemu co do skutków, których doznał w związku z wypadkiem, które to okoliczność ma odzwierciedlenie w zebranej dokumentacji medycznej (k. 31-42).

Zeznania B. I. (k. 332-332v.) i H. W. (k. 332v.-333v., k. 80) – policjantów podejmujących czynności na miejscu zdarzenia już po wypadku z udziałem oskarżonej i pieszego są zbieżne co do zasady, niewiele wniosły jednak do sprawy z poznawczego punktu widzenia, przy czym stanowiły doskonałe tło porównawcze dla chaotycznych, miejscami nielogicznych i niespójnych wyjaśnień oskarżonej. Świadkowie nie widzieli zdarzenia, opisali za to, że na jego miejsce przybyli w związku z wezwaniem dotyczącym właśnie tego określonego wypadku. Powyższe jest zgodne z wydrukiem zdarzenia – danymi z (...) (k. 275 i nast.). Obala to wersję oskarżonej, że po tym jak usłyszała „straszny” huk i wysiadła policjanci już byli. Poza tym, świadkowie zgodnie, niezależnie od siebie, przy czym na rozprawie szczerze, pewnie i obiektywnie opisali skandaliczne zachowanie oskarżonej na miejscu. Oskarżona w ogóle nie była zainteresowana losem pieszego, zachowywała się wobec policjantów agresywnie i lekceważąco, jednego opluła. Zeznania policjantów potwierdzają nadto jakie to, co relacjonowali świadkowie J. R. (k. 251-252, k. 65), M. W. (k. 252-254, k. 57), M. S. (k. 299-301, k. 60) i K. C. (k. 297-299, k. 63).

Zeznania świadka J. O. (k. 301-303), który w zamierzeniu obrony miał potwierdzać, że znał pojazd oskarżonej i go naprawiał przed zdarzeniem, okazały się niekorzystne dla oskarżonej, a nadto podważające rzetelność czynności obrońcy. Świadek zeznawał w związku z oświadczeniem (k. 182), które zdaniem Sądu, co zostało wykazane na rozprawie (k. 302-303), było mu podłożone do podpisania przez obrońcę i nosi cechy nierzetelności. Na marginesie należy podnieść jedynie, że w systemie anglosaskim obrońca z tego względu mógłby zostać pozbawiony wykonywania zawodu, a jeśli idzie o system rodzimy na tle niniejszej sprawy, należy zauważyć, że stosowny wniosek zostanie złożony przez Sąd do Okręgowej Rady Adwokackiej w W.. Wracając do zeznań J. O. trzeba stwierdzić, że świadek nie był z jednej strony w stanie opisać w czasie określonych uszkodzeń pojazdu oskarżonej, z drugiej strony dosadnie odniósł się do kwestii przyczyn naprawy lusterka: „Była to naprawa blacharska, lakierowany był lewy, przedni błotnik, słupek i lusterko oraz lewe, przednie drzwi. Taka usługa kosztuje w granicach 1000 zł. Tam były zagniecenie, porysowanie. Nie pamiętam dokładnie. Nie było żadnego rzeczoznawcy, który by fotografował te elementy. To była prywatna naprawa, wtedy się nie dokonuje. Było uszkodzone lusterko. Było ono ułamane. Szyba była cała. Nie wiem czy szkło lusterka było uszkodzone. Lusterko kupowałem razem z wkładem zamiennika. Nie pamiętam daty, ale rozmawiałem z właścicielką. To było jakiś czas po tym zdarzeniu. Po tym jak klientka przyjechała do mnie, powiedziała, że miała jakieś zdarzenie. Mówiła mi o jakiejś kolizji. Mówiła, że tak naprawdę jej nie miała, że policja ją posądziła. Mówiła, że nic ona nie zrobiła. Lusterko wisiało jak samochód do mnie przyjechał” (k. 302). W ocenie Sądu, powyżej cytowane zeznania odnoszą się właśnie do zdarzenia objętego zarzutem aktu oskarżenia. Oznacza to, że oskarżona była faktycznie u blacharza O. i naprawiała swój samochód w stanie jaki był zobrazowany na materiale zdjęciowym i protokole, a więc w stanie powypadkowym. Dodać należy, że samochód ten posiadał również w dniu zdarzenia uszkodzenia z nim nie związane, które skrupulatnie wymienił biegły w ustnej opinii (k. 334v.). Analizując zatem zeznania J. O. należy podnieść, że nie dotyczą one przebiegu i przyczyn wypadku, albowiem świadek wypadku nie widział, zaś skupiają się na uszkodzeniach w pojeździe, które świadek naprawiał. Sąd daje im wiarę w zasadniczej mierze, gdy świadek zeznawał o konkretach, nie zaś o ocenach.

Odnośnie opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych w pierwszej kolejności godzi się zauważyć, że opinia biegłego, zwłaszcza w sprawach o wypadki drogowe, korzysta z takiego samego jak inne dowody waloru wiarygodności i podlega takim samym kryteriom oceny z punktu widzenia wymagań art. 7 k.p.k. Sąd otwierając przewód sądowy dysponował opinią biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków samochodowych uzyskaną w toku postępowania przygotowawczego (k. 106-139), a wydaną w oparciu o część materiału dowodowego zgromadzonego podczas dochodzenia. Płynące z niej wnioski Sąd uznaje za miarodajne dla rozstrzygnięcia, nie kwestionując fachowości ani kompetencji samego biegłego. Opinia ta jest jasna, pełna i bezsprzeczna.

Systematycznie uzupełniany w toku postępowania sądowego materiał dowodowy, ujawniający bardziej szczegółowe okoliczności, zwłaszcza ze źródeł osobowych nakazał Sądowi zweryfikować dotychczasową analizę dowodów w oparciu o wiedzę specjalną. Sąd postanowił o dopuszczeniu w trybie art. 200 § 1 k.p.k. opinii ustnej biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, którego przesłuchano na rozprawie w dniu 5 maja 2015 r. (k. 333v.-335). Zdaniem Sądu, przeprowadzenie tego dowodu pozwoliło na uzyskanie opinii uwzględniającej wszelkie aspekty analizowanego zdarzenia. Oceniając wartość dowodową uzyskanych w toku postępowania opinii pisemnej oraz opinii ustnej biegłego J. Z. należy stwierdzić, że biegły dołożył największych starań w celu uwzględnienia wszelkich okoliczności mogących mieć wpływ na ocenę zachowania uczestników zdarzenia, opierając swe wnioski nie tylko na relacjach osobowych, ale również wyliczeniach materialnych w zakresie odległości drogowych oraz stwierdzonych na ciele pokrzywdzonego obrażeń pod kątem mechanizmów ich powstawania oraz zakresu. Zarówno opinia pisemna, jak i opinia ustna korzystają z waloru fachowości i rzetelności. Sąd nie znalazł podstaw, by kwestionować wiedzę bądź kompetencje biegłego, albowiem przedstawiony przez niego Sądowi tok rozumowania pozwalający na wyprowadzenie konkretnych wniosków, nie budził zastrzeżeń, zarówno co do metodologii prowadzonych badań, jak i logiki wysnutych twierdzeń. W ocenie Sądu, opinie biegłego, zwłaszcza ta ustna są jasne, logiczne i sformułowane w sposób wyczerpujący, przy czym opinia pisemna odpowiada kryteriom art. 200 § 2 k.p.k., w tym uwzględnia szereg pytań obrońcy. Jeśli idzie o wniosek obrońcy o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego, Sąd odniósł się do niego w postanowieniu (k. 337-340).

Oskarżona w toku całego postępowania nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i – jak było wskazane powyżej – podała, że nie wie dlaczego została oskarżona, gdyż nikogo nie potrąciła, zaś człowiek już leżał, gdy przejeżdżała, o czym się przekonała, gdy wysiadała. Sąd daje wiarę wyjaśnieniom oskarżonej jedynie w zakresie, który nie był sprzeczny z materiałem obciążającym, o którym była mowa wyżej, co w warunkach niniejszej sprawy oznacza, że Sąd przyjmuje za prawdziwe twierdzenia oskarżonej, że prowadziła pojazd V. (...) o nr rej. (...) i znalazła się w dniu 7 stycznia 2014 r. na ul. (...) przed skrzyżowaniem z ul. (...), była trzeźwa i jechała sama. Sąd nie dał oskarżonej wiary w negacyjne wyjaśnienia, że nie miała nic wspólnego z potrąceniem pokrzywdzonego, albowiem są one sprzeczne z pozostałym materiałem dowodowym, nielogiczne, miejscami wręcz absurdalne (np. w zakresie twierdzenia, że już „coś” leżało, gdy przejeżdżała albo, że na miejscu była już Policja). Oskarżona była chwiejna i niepewna w swoich wypowiedziach, nie była również szczera i przekonująca. Należy zauważyć, że całokształt materiału dowodowego z osobowych źródeł dowodowych obciążających jest w tej mierze ze sobą spójny i tylko z pozoru wydaje się, że istnieją dwie wersje tego samego zdarzenia. Przypomnieć należy, że świadkowie będący na przystanku autobusowym twierdzili, że usłyszeli odgłos uderzenia i od razu zobaczyli leżącego pieszego i samochód oskarżonej, zaś Policja dotarła na miejsce po pewnym czasie. Podobnie zeznawał K. C., który „najechał” na zdarzenie drogowe. Bezkrytycyzm oskarżonej w podawaniu wersji przeciwnej jest dla Sądu porażający.

Oceniając pozostały materiał dowodowy, ujawniony w trybie art. 393 § 1 i 2 k.p.k. w zw. z art. 394 § 2 k.p.k. (na k. 335), a niemówiony dotąd, należy podnieść, że niekwestionowane były policyjne protokoły oględzin, informacja z (...) szkice i materiały poglądowe. Są one dla Sądu pełnowartościowym materiałem dowodowym, zostały sporządzone zgodnie z wymogami procesowymi przez uprawnione podmioty. Są jasne i przejrzyste. Szkic sytuacyjny skrzyżowania (k. 18) jest dokumentem urzędowym, zaświadczającym o określonym ukształtowaniu drogi publicznej oraz śladu krwi. Karty karne są z kolei wyznacznikiem wcześniejszego stosunku oskarżonej do norm prawa karnego, zaś wywiad środowiskowy obrazu warunki życiowe, osobiste i materialne oskarżonej.

Mając na względzie powyższe rozważania, Sąd doszedł do konstatacji, że swobodna ocena całokształtu dowodów zgromadzonych w sprawie, przeprowadzonych kompleksowo i wyczerpująco, nakazuje przyjąć, że oskarżona dopuściła się popełnienia zarzuconego mu czynu.

Odpowiedzialności karnej z art. 177 § 1 k.k. podlega ten, kto naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1 k.k. (rozstrój zdrowia lub naruszenie czynności narządu ciała na okres powyżej 7 dni).

W ocenie sądu, oskarżona swoim nieumyślnym zachowaniem, polegającym na nieumyślnym naruszeniu zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, tj. zasady nakazującej zachowanie szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych (art. 26 ust. 1 ustawy – Prawo o ruchu drogowym), zrealizowała wszystkie znamiona czynu stypizowanego w powołanym wyżej art. 177 § 1 k.k.

Z teoretycznego punktu widzenia przypisanie znamion czynu zabronionego popełnionego nieumyślnie uzależnione jest od wystąpienia czterech zasadniczych przesłanek:

1)  braku zamiaru popełnienia czynu zabronionego w rozumieniu art. 9 § 1 k.k.;

2)  niezachowania przez sprawcę ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, przy czym jak stwierdził Sąd Najwyższy zachowanie ostrożności lub stwierdzenie nieostrożności nie zawsze pokrywa się z przestrzeganiem lub nieprzestrzeganiem określonego przepisu administracyjno-drogowego. W pewnych sytuacjach zachowanie ostrożności może dyktować potrzebę naruszenia określonego przepisu regulującego ruch drogowy (np. użycie sygnału dźwiękowego lub świetlnego wbrew zakazowi, przekroczenie dozwolonej szybkości jazdy dla uniknięcia zderzenia z nieoczekiwaną przeszkodą, wyprzedzanie lub wymijanie z nieprawidłowej strony pojazdu zajmującego nieprawidłowe miejsce na jezdni itp.). Kierowca nie też skutecznie bronić się przed zarzutem nieostrożności tym, że nie naruszył żadnego przepisu administracyjno-drogowego, a nawet tym, że postąpił zgodnie z istniejącym nakazem albo zakazem drogowym, jeżeli fachowa ocena jego zachowania się w konkretnej sytuacji drogowej z punktu widzenia umiejętności prowadzenia pojazdów na drogach publicznych dyktuje wniosek, że nie zachował on ostrożności wymaganej dla wykonywania zawodu lub czynności kierowcy. I odwrotnie – naruszenie przez kierowcę takiego lub innego nakazu lub zakazu drogowego nie zawsze daje podstawę do ścigania karnego (wyrok z dnia 16 sierpnia 1961 r., I K 559/60, PiP 1962, z. 7, s. 209);

3)  związku przyczynowego i jednocześnie normatywnego pomiędzy stwierdzeniem brakiem ostrożności (naruszeniu reguły ostrożności) a realizacją znamion czynu zabronionego, zwłaszcza skutkiem. Spowodowanie skutku może być tylko wtedy obiektywnie przypisane sprawcy, gdy urzeczywistnia się nim niebezpieczeństwo, któremu zapobiec miałoby przestrzeganie naruszonego obowiązku ostrożności. Teza ta oddaje w sposób pełny istotę zasady tzw. obiektywnego przypisania skutku. Zasadę tę, obowiązującą na gruncie art. 9 § 2 k.k., która jest dalej idąca od zwykłej przyczynowości, wyeksponował Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 marca 2000 r., III KKN 231/98. Teoria obiektywnego przypisania ma swoje źródło w nauce prawa. Opiera się ona na stwierdzeniu, że dla uznania sprawstwa oskarżonego, nie wystarcza, aby ten naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i w wyniku tego kauzalnie spowodował nieumyślnie śmierć człowieka. Jak bowiem zauważył Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 listopada 1998 r., OSNKiW 11-12/1998r., poz. 50): „Związek ten nie może być rozumiany jako jedynie czasowe lub miejscowe następstwo wydarzeń, ale jako powiązanie wypadku drogowego z poprzedzającym go naruszeniem przez oskarżonego przepisów o ruchu drogowym”. Nadto, należy zauważyć, że „przypisanie czynu zabronionego możliwe jest także wówczas, gdy sprawca swą nieostrożnością w znacznym stopniu zwiększa oceniane ex post ryzyko jego popełnienia, a więc bez potrzeby jednoznacznego wyjaśnienia wartości kauzalnej owej nieostrożności (tak: J. Giezek, Kodeks karny. Część ogólna – komentarz, Kolonia Ltd 2000 r., s. 55);

4)  przewidywalności popełnienia czynu zabronionego, wyrażającej się w błędnym przekonaniu uniknięcia skutku.

Opis czynu przypisanego w sentencji wyroku niewątpliwie powinien zawierać wskazanie powyżej powołanych elementów. Wyrok z dnia 5 maja 2015 r. spełnia, zdaniem Sądu, te wymagania.

Oskarżona H. G. niewątpliwie nie miała zamiaru spowodowania skutku w postaci tzw. średniego uszczerbku na zdrowiu K. P. (niekwestionowane jest bowiem, że naruszenie czynności narządu ciała, które opisane są w opinii sądowo-lekarskiej u pokrzywdzonego powstały bezpośrednio na skutek potrącenia go przez samochód i upadku na twarde podłoże).

Należy również jednoznacznie i bez jakichkolwiek wątpliwości przyjąć, że oskarżona dojeżdżając do przejścia dla pieszych, nie zachowując szczególnej, a więc wzmożonej, kwalifikowanej ostrożności, nie obserwowała należycie i z uwagą właściwą kierowcy, okolic przejścia dla pieszych. Dla Sądu najistotniejszym z punktu widzenia przypisania oskarżonej czynu jest to, że w ogóle nie dostrzegła pieszego, który przechodził po przejściu prawidłowo, nie był sam, lecz w towarzystwie psów, zaś warunki drogowe były przy tym dobre. Oskarżona – jako „dobry” kierowca – powinna była wytężyć zmysł obserwacji, tym bardziej, że warunki panujące na drodze do tego upoważniały. Kwalifikowana ostrożność oskarżonej w danych okolicznościach nie była więc należyta. Oskarżona naruszyła nieumyślnie (poprzez niedbałe obserwowanie sytuacji drogowej) zasadę ostrożności. Zbliżając się do przejścia dla pieszych była obowiązana zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Powinna więc zwiększyć uwagę i dostosować się do warunków i sytuacji na drodze w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie zareagowanie oraz ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który był już na przejściu.

Oskarżona nieumyślnie spowodowała przypisany jej w sentencji wyroku wypadek, a więc zdarzenie drogowe, w którym wywołała nieumyślnie skutek na zdrowiu pokrzywdzonego w postaci: urazu głowy, rany tłuczonej okolicy potylicy, rany tłuczonej okolicy kącika oka prawego i podbródka, złamania jarzmowo-szczękowo-oczodołowego po stronie prawej, złamania nadkłykcia przyśrodkowego kości udowej prawej, które to obrażenia spowodowały u niego naruszenie czynności narządów ciała i rozstroju zdrowia trwający dłużej niż siedem dni, co z uwagi na treść omówionej na wstępie rozważań dowodowych opinii sądowo-lekarskiej oraz dokumentacji medycznej, jest niewątpliwe.

Biorąc pod uwagę okoliczności drogowe oraz wadliwą taktykę jazdy, oskarżona mogła wystąpienie tego skutku przewidzieć. Stosując tzw. test obiektywnej przypisywalności, jako pozaustawowego znamienia czynu popełnionego nieumyślnie (art. 9 § 2 k.k.) należy przyjąć, że gdyby oskarżona nie naruszyła powyżej wskazanej zasady bezpieczeństwa w danych warunkach drogowych i ustąpiła pierwszeństwa pieszemu, istnieje pewność, że do popełnienia czynu nie doszłoby, zaś przedmiotowy skutek nie wystąpiłby. Raz jeszcze należy powtórzyć, że to nie prędkość była przyczyną wypadku. Oskarżona zdecydowanie zwiększyła ryzyko nastąpienia skutku, kontynuując jazdę, dojeżdżając do przejścia dla pieszych, podczas gdy prawidłowa obserwacja drogi nakazywała zatrzymanie pojazdu przed tym przejściem. W ocenie Sądu, nie doszłoby do potrącenia pieszej, gdyby oskarżona zachowała się zgodnie z obowiązującymi w danej dziedzinie ludzkiej działalności regułami postępowania, z wyczuciem „dobrego kierowcy” oraz intuicją podpowiadającą, że należy dokładnie rozejrzeć się i to nie tylko w bezpośredniej odległości od przejścia, ale i wcześniej, a następnie zatrzymać się i przepuścić pieszego, którego zachowanie przecież nie wykazywało, aby postępował nieroztropnie, nagle, czy impulsywnie. Kierujący pojazdem – jak zauważył Sąd Najwyższy w jednym z orzeczeń „ma obowiązek obserwowania nie części ulicy, lecz całej jej szerokości. Od obowiązku tego nie zwalnia go zachowanie innego kierowcy” (wyrok z dnia 7 stycznia 1981 r., V KRN 366/80, OSNPG 1981, nr 8-9, poz. 90). Obserwacja całej jezdni i zachowania współuczestników ruchu pozwala wówczas w ocenie Sądu, na wybranie właściwej techniki i taktyki jazdy, w tym podjęcia manewrów obronnych i zapobiegawczych, których oskarżona nie podjęła.

Sąd ocenił, że pokrzywdzony K. P. absolutnie nie przyczynił się do wypadku. Na podstawie ujawnionych źródeł dowodowych i to wyłącznie osobowych, w tym zeznań samego pokrzywdzonego nie wynika, aby przechodził poza przejściem dla pieszych, tym bardziej, że na chwilę przed wypadkiem, gdy był obserwowany z psami, zachowywał się prawidłowo ( vide zeznania M. S.). Niezwykle istotnym dowodem w tej mierze są ślady na jezdni, tj. plama krwi w miejscu gdzie upadł, która znajdowała się w odległości 2 metrów za przejściem dla pieszych (k. 18 – niekwestionowany szkic), który to dowód w zestawieniu z analizą biegłego w zakresie opisu charakterystyki uderzenia i odrzucenia pieszego (k. 109-110, k. 111, k. , nakazuje jednoznacznie przyjąć, że do potrącenia doszło na przejściu dla pieszych.

W tym stanie rzeczy należy pamiętać, że pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem (art. 13 ust. 1 in fine ustawy – Prawo o ruchu drogowym), kierujący pojazdem jest obowiązany wówczas przepuścić takiego pieszego (art. 26 ust. 1). Ustawa nadaje pieszemu uprzywilejowaną pozycję, ale tylko wtedy, gdy znajduje się już na przejściu dla pieszych. Pieszy nie posiada jej, zbliżając się do przejścia lub stając przed nim. K. P. – jak zostało ustalone – nie wkroczył wprost pod nadjeżdżający samochód.

Sąd wymierzył oskarżonej H. G., która aktualnie ma 82 lata karę pozbawienia wolności w dolnym wymiarze ustawowego zagrożenia, tj. 3 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd zdecydował się na skorzystanie z dobrodziejstwa warunkowego zawieszenia jej wykonania na okres próby wynoszący 2 lata, a więc na okres najniższy z możliwych, wynikający z treści art. 70 § 1 pkt 1 k.k. Sąd orzekł grzywnę w wymiarze 100 stawek dziennych po 10 zł każda, a nadto orzekł zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym przez okres 3 lat, nakładając na oskarżoną obowiązek zwrotu dokumentu prawa jazdy.

W przekonaniu Sądu, wymierzona kara i środki karne są adekwatne do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. Sąd nie uznał za zasadne korzystanie z instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary, czy też z instytucji z art. 58 § 3 k.k., albowiem stoją temu na drodze okoliczności sprawy, a zwłaszcza stopień winy i społecznej szkodliwości czynu, jak również bezkrytyczna i bezrefleksyjna postawa oskarżonej.

W ocenie sądu, stopień społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonej czynu, był znaczny, mimo, że do popełnienia czynu doszło nieumyślnie. Na ocenę tego stopnia wpłynęły następujące okoliczności. Oskarżona naruszyła nieumyślnie w stopniu znacznym dla tej postaci istotną regułę bezpieczeństwa w ruchu drogowym, o której mowa w art. 26 ust. 1 prawa o ruchu drogowym, a więc rodzaj i postać naruszonej reguły ostrożności odnosił się do jej powagi. Oskarżona spowodowała tzw. średni uszczerbek na zdrowiu, a więc skutek był również znaczny. Oskarżona w ogóle nie widziała pieszego, nie obserwowała drogi należycie, spowodowała znaczny stan zagrożenia w ruchu drogowym, biorąc pod uwagę warunki panujące na drodze w miejscu i czasie przedmiotowego zdarzenia. Oskarżona w końcu wyrządziła zarówno szkodę materialną, jak i niematerialną (krzywdę). Postawa oskarżonej w danych okolicznościach, w ułamkach sekund, które doprowadziły do wypadku, była daleka od wzoru „dobrego kierowcy”.

Stopień winy, zdaniem Sądu, należy uznać za średni. Oskarżona popełniła czyn nieumyślnie, nie dała posłuchu normom prawa w zakresie zasad ruchu drogowego. Od oskarżonej wymagało się innej postawy, aniżeli tą, którą zaprezentowała w dniu 7 stycznia 2014 r.

Wymierzając karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem oraz grzywnę, jak również środek karne, Sąd miał na względzie w pierwszej kolejności względy sprawiedliwościowe, a mianowicie adekwatność reakcji penalnej do powagi przypisanego oskarżonej czynu, która wyraża się w znalezieniu odpowiedniego stosunku pomiędzy karą a stopniem winy i społecznej szkodliwości czynu (art. 53 § 1 k.k.). Sąd uznał, że surowość kary 3 miesięcy pozbawienia wolności, a więc kary najsurowszej z katalogu, będzie stanowiła odpowiedni i zarazem górny pułap wymiaru kary. Ilość 100 stawek dziennych grzywny, wymierzonej na zasadzie art. 71 § 1 k.k. obok kary pozbawienia wolności, mieści się w granicach średniego zagrożenia, o którym mowa w art. 33 § 1 k.k. Wysokość stawki dziennej została ustalona na kwotę 10 zł., co w świetle danych osobo-poznawczych odebranych na rozprawie od oskarżonego oraz wyników wywiadu środowiskowego, jest adekwatne do stosunków majątkowych oskarżonej oraz jej warunków rodzinnych i osobistych oraz możliwości zarobkowych (oskarżona otrzymuje emeryturę w wysokości 1700 zł, ma jednak znaczny majątek – dom w W.). Zapłata grzywny będzie więc z jednej strony dolegliwością finansową dla oskarżonej, z drugiej zaś będzie w pełni realna do wykonania. Oskarżona ma dorosłą córkę.

Sąd uznał, że zachodzi wobec oskarżonej pozytywna prognoza kryminologiczna i warunkowo zawiesił wykonanie kary na okres 2 lat. Zgodnie z brzemieniem art. 69 § 1 k.k. Sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary pozbawienia wolności, jedynie w wypadku, gdy jest to wystarczające dla osiągnięcia wobec sprawcy celów kary, a w szczególności zapobieżenia powrotowi do przestępstwa. Podkreślić w tym miejscu należy, że „aby możliwe było warunkowe zawieszenie wykonania kary sąd musi nabrać przekonania, że sprawca nie powróci do przestępstwa i wykonanie wymierzonej kary nie będzie konieczne dla wdrożenia go do przestrzegania porządku prawnego” ( zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 20 listopada 2003 r.; II AKa 391/03, Prok. i Pr. 2004/11 – 12/16). Sąd takiego przekonania nabrał. U podstaw zastosowania tego dobrodziejstwa penalnego wobec oskarżonej legła kwestia sprawiedliwościowa oraz dotycząca wieku oskarżonej (82 lata). Oskarżona nie była karana za przestępstwo, jest osobą dojrzałą życiowo, z uporządkowanymi stosunkami rodzinnymi. Z pewnością, zastosowanie warunkowego zawieszenia wykonania kary na najkrótszy okres, jak i sam fakt prowadzenia przeciwko oskarżonej postępowania karnego, co powoduje dodatkową dolegliwość, wpłynie indywidualnie w pozytywny sposób na jej postawę.

Względy prewencji indywidualnej nakazują również na wymierzenie środka karnego w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na okres 3 lat. Środek ten ma w zamierzeniu Sądu zbudować u oskarżonej mechanizmy odpowiedzialności i refleksji nad swoim postępowaniem. Zdaniem Sądu, biorąc pod uwagę zachowanie oskarżonej jako kierowcy należy wyeliminować ją z ruchu drogowego w ramach prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, na okres 3 lat.

Kara pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, kara grzywny oraz omówiony środek karny, w równym i uzupełniającym się stopniu, spełnią wymagania prewencji ogólnej. Informacja o wyroku i sankcjach w nim zawartych, o ile dotrze do określonego kręgu osób, nawet bliskich oskarżonej wzmocni powagę wyroku oraz społeczny wydźwięk.

Okolicznościami obciążającymi przy wymiarze były: szczególnie rażące naruszenie podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym jakimi jest zasada szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych (art. 26 ust. 1 (...)), bezkrytyczne i nonszalanckie podejście oskarżonej do pokrzywdzonego, naganne i skandaliczne zachowanie oskarżonej względem policjantów, jak również nagminność podobnych zachowań drogowych, które bardzo często prowadzą do nieodwracalnych tragedii życiowych, zwłaszcza u młodych osób.

Oprócz wieku oskarżonej, Sąd nie dopatrzył się jakichkolwiek okoliczności łagodzących.

Na podstawie art. 627 k.p.k. Sąd obciążył oskarżoną kosztami sądowymi w zakresie ustanowienia przez oskarżyciela posiłkowego pełnomocnika. Sąd zwolnił oskarżoną według zasad słuszności od ponoszenia kosztów sądowych w pozostałym zakresie.

Stąd też, orzeczono jak na wstępie.

Najczęściej czytane
ogłoszenia

Udostępnij