Czwartek 09 grudnia 2021 Wydanie nr 5036

Biegli sądowi

Problemy z bieglymi

sponn napisał w dniu 15.07.2008 o godzinie 22:26:06 :

Ostatnio u nas w wydziale mamy pelno problemow z bieglymi. Kolejni biegli odmawiaja sporadzenia opinii tlumaczac sie badz to nawalem pracy, badz innymi obowiazkami, badz to (jak dzis) maja pretensje ze w ogole ktos ich powolal do sporzadzenia opinii. Sprawy odszkodowawcze przy 3-4 opiniach tocza sie bardzo dlugo.

Mam w referacie sprawe w ktorej powolano bieglych 4 specjalnosci w lipcu 2007 r. Do chwili obecnej mam 1 opinie, kilkanascie rozmow z bieglymi, odsylanie akt z roznymi tlumaczeniami, 3 razy zmiane bieglego 1-wszej specjalnosci (numer 3 sporadzil opinie) i 2 razy zmiane bieglego 2 specjalnosci + 2 grzywny za nieuzasadnione odmowy sporzadzenia.

Jak to wyglada u nas bo u nas naprawde jest kiepsko jezeli chodzi o lekarzy (szczegolnie neurologow i ortopedow) oraz bieglych z zakresu szacowania nieruchomosci i geodetow.

Dzis biegla w rozmowie z sekretariatem stwierdzila ze nie sporzadzi opinii "bo nie", zapytala kto w ogole smial ja wyznaczyc, a na koniec zapytala na czyj koszt ma odeslac akta "bo sa grube" i przesylka sporo ja wyjdzie... rece opadaja.

suzana22 napisał w dniu 15.07.2008 o godzinie 22:54:54 :

W tej sytuacji najpilniejsze to wyczyścić listę Prezesa Sądu Okręgowego z biegłych, którzy nimi być nie chcą, a potem (gdyby na tej liście już prawie nikogo nie zostało) zwracać się do biegłych z innych list okręgowych. Przesłanie im nawet grubych akt kosztuje tyle samo

doctor napisał w dniu 16.07.2008 o godzinie 08:52:30 :

Najgorsze w tym wszystkim to postawa niektórych biegłych, którzy najwyraźniej uważają, że bycie biegłym to jedna z wielu tzw. fuch które posiadają i w związku z tym ewentualnie opinię pisemną to oni mogą sporządzić, ale tylko jak akurat nie mają bardziej opłacalnych zleceń (czyli gdzieś tak parę razy do roku). Najlepiej zapewne dla nich byłoby gdyby sąd przed wyznaczenie danego biegłego sądowego do sporządzenia opinii zawierał umowę pisemną po uprzednich negocjacjach co do czasu sporządzenia i wynagrodzenia. Ręce opadają.

Dodajmy do tego ewidentną nieuczciwość części biegłych (jak inaczej wytłumaczyć, że za sporządzenie opinii w analogicznej sprawie biegli tej samej specjalności potrafią wystawić rachunki w przedziale od 500 do 1500 zł ?), a także kompletną nieumiejętność "obronienia" opinii pisemnej na rozprawie.

Wyjście jakie widzę, to wyczyszczenie list biegłych z osobników tkwiących tam siłą inercji od lat i zatrudnienie młodszych fachowców.

andrzej74 napisał w dniu 16.07.2008 o godzinie 09:07:40 :

Zawiadom Prezesa S.O.
Staram się, moi koledzy/koleżanki również, "obcinać wynagrodzenie", ale ostatnio SO uchylił jedno z takich postanowień twierdząc że skoro opinia wymagała wiedzy specjalistytcznej to skąd SR ma wiedzę ile czasu biegły potrzebował na zapoznanie się z aktami oraz na jej sporządzenie. Jeden z ostatnich większych rachunów blisko 60 tys. zł, zażalenie oskarzonego - okręg pozostawił bez rozpoznania uznając iż przed wyrokiem nie ma on uprawineń do jego zaskarżenia.

sponn napisał w dniu 17.07.2008 o godzinie 07:10:21 :

Nie to to jasne. Zawiadamiamy prezesa, karamy grzywnami. A tak w ogole to wlasnie biegla o ktorej powyzej przyslala wniosek o zwrot kosztow przesylki akt i chce od sady 14,50 zl. :D Chyba zaproponuje jej w zamian cos innego

Sebetwane napisał w dniu 17.07.2008 o godzinie 17:14:20 :

Odsyłanie akt na koszt biegłego to absurd. Dla mnie naturalne jest, że to są przesyłki urzędowe i powinny być opłacane na mocy porozumienia ogólnego z Pocztą Polską. Suma 14.5 wydaje się niewielka. Maksymalna stawka za opinię lekarską to 185 zł minus podatek. Opłatę za przesyłke płacimy po potrąceniu podatku co daje około 9% kosztów opinii plus papier, tusz do drukarki, koperta i mamy 10%. Biegły miesięcznie ma w domu podobną ilość akt co sędzia. Proszę sobie kiedyś spróbować własne akta z całego miesiąca przesłać do wydziału pocztą. Popakować w koperty czasem jakieś 25 tomów do jednej sprawy, zanieść je na pocztę, wystać w kolejce, przepisać drugi raz druczek bo okaże się że to paczka a nie list i zapłacić za to jakieś 20x14.5 zł czyli ok. 300 zł miesięcznie z własnej kieszeni. Dla biegłego lekarza daje to odpowiednik 2 opinii miesięcznie napisanych Ku chwale Ojczyzny. Też wybieram opcję, aby zamiast 14.5 Sąd dał mi coś w zamian. Np. gońca co sobie akta z opinią odbierze. Może to być goniec z najbliższego Sądu, który je potem prześle do właściciela. Mam ciekawsze pomysły na wydanie 14.5 zł jak choćby 3 "żywce" niż utrzymywanie wymiaru sprawiedliwości.

sponn napisał w dniu 17.07.2008 o godzinie 17:36:01 :

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI
z dnia 18 grudnia 1975 r.
w sprawie kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych w postępowaniu sądowym.

§ 1. Koszty przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych w postępowaniu sądowym obejmują:
1) wynagrodzenie biegłych za wykonaną pracę,
2) koszty zużytych materiałów,
3) inne wydatki niezbędne do wydania opinii.


Czyli wynagrodzenie za wykonana prace - stawka godzinowa, materialy czyli koszty tuszu, papieru, etc oraz inne wydatki - czyli wlasnie ewentualny dojazd + przesylka akt.

Nalezy się jak najbardziej ale tylko i wylacznie w zakresie "niezbednym do wydania opinii". Skoro biegla nie sporzadzila opinii (odeslala akta bez jej sporzadzenia) to nie ma prawa zadac zwrotu kosztow odeslania akt.

Sebetwane napisał w dniu 17.07.2008 o godzinie 21:39:22 :

Wszystko jasne, tylko dlaczego ma ponosić te koszty. Jeśli nie wykonała bezprawnie to powinna być ukarana. Proponuję najwyższy wymiara kary. Jeśli nie z jej winy to dlaczego ma płacić nawet jeśli to jest 1 zł. Bo nie przysługuje jej zwrot? To brzmi trochę jak "aragraf 22". Nie powinna płacić, ale musi zapłacić bo zwrot jej nie przysługuje. Jeśli odsyłam akta bez opinii, nie z mojej winy, to odsyłam je na koszt adresata, jest taka możliwość na poczcie. Sąd nie musi ich wtedy odbierać a jeśli odbierze i zapłaci, to zawsze może do mnie wystąpić o zwroto kosztów - oj, nie bo mu nie przysługuje, ale np. o bezpodstawne wzbogacenie się

ossa napisał w dniu 18.07.2008 o godzinie 12:35:24 :

Tu tez forumowicze widze walczą. Coś w powietrzu wisi! W każdym watku walczą

Darkside napisał w dniu 18.07.2008 o godzinie 12:47:17 :

"ossa" napisał:

Tu tez forumowicze widze walczą. Coś w powietrzu wisi! W każdym watku walczą


Oczekiwanie na urlop, zmęczenie pracą, brak satysfakcji finansowej - i wszystko jasne

ossa napisał w dniu 18.07.2008 o godzinie 12:49:43 :

"Darkside" napisał:

Tu tez forumowicze widze walczą. Coś w powietrzu wisi! W każdym watku walczą


Oczekiwanie na urlop, zmęczenie pracą, brak satysfakcji finansowej - i wszystko jasne

No, tak! To przecież oczywiste!!!

CR napisał w dniu 20.07.2008 o godzinie 20:54:28 :

"ossa" napisał:

Tu tez forumowicze widze walczą. Coś w powietrzu wisi! W każdym watku walczą

Dlaczego zaraz walczą? To tylko wymiana poglądów, niekoniecznie zbieżnych. Ale tak to już jest, jeżeli na tę samą sprawę spogląda się z dwóch różnych miejsc. To akurat według mnie sprzyja dyskusji.

sponn napisał w dniu 20.07.2008 o godzinie 21:10:39 :

"Sebetwane" napisał:

Wszystko jasne, tylko dlaczego ma ponosić te koszty. Jeśli nie wykonała bezprawnie to powinna być ukarana. Proponuję najwyższy wymiara kary. Jeśli nie z jej winy to dlaczego ma płacić nawet jeśli to jest 1 zł. Bo nie przysługuje jej zwrot? To brzmi trochę jak "aragraf 22". Nie powinna płacić, ale musi zapłacić bo zwrot jej nie przysługuje. Jeśli odsyłam akta bez opinii, nie z mojej winy, to odsyłam je na koszt adresata, jest taka możliwość na poczcie. Sąd nie musi ich wtedy odbierać a jeśli odbierze i zapłaci, to zawsze może do mnie wystąpić o zwroto kosztów - oj, nie bo mu nie przysługuje, ale np. o bezpodstawne wzbogacenie się



No moja szanowna malzonka to nawet nie tak dawno otrzymala opinie bieglego za pobraniem na kwote 450 zl... Chyba bardzo mu bylo spieszno do otrzymania wynagrodzenia.

Co do kosztow przesylki to jak mowilem moim zdaniem naleza sie tylko i wylacznie w razie sporzadzenia opinii - wynika to z rozporzadzenia. Nie ma tam mowy o kosztach "oniesionych przez bieglego" tylko "niezbednych do wykonania opinii". W mojej ocenie wyika z tego iz bez opinii nie ma wynagrodzenia nawet za przesylke. Nie wiem, byc moze w innych okregach jest inaczej, u nas to pierwszy przypadek kiedy biegly zada zwrotu jakichkolwiek pieniedzy a nie wykonal opinii. Wszystkie inne akta ktore wracaly bez opinii biegly wysylali do tej pory na swoj koszt.

CR napisał w dniu 20.07.2008 o godzinie 21:24:45 :

"sponn" napisał:

W mojej ocenie wyika z tego iz bez opinii nie ma wynagrodzenia nawet za przesylke. Nie wiem, byc moze w innych okregach jest inaczej, u nas to pierwszy przypadek kiedy biegly zada zwrotu jakichkolwiek pieniedzy a nie wykonal opinii. Wszystkie inne akta ktore wracaly bez opinii biegly wysylali do tej pory na swoj koszt.

Nie do końca się z tym zgadzam. A jeżeli wydanie opinii jest rzeczywiście niemożliwe, a biegły poniósł już jakieś koszty? Czy i w takim przypadku nie należy się ich zwrot? Osobiście spotykałem się już z odmową zwrotu kosztów w takich przypadkach.

Sebetwane napisał w dniu 21.07.2008 o godzinie 00:34:24 :

No moja szanowna malzonka to nawet nie tak dawno otrzymala opinie bieglego za pobraniem na kwote 450 zl...
Mam nadzieję, że jej nie okleił koperty znaczkami za 450 bo by mu język spuchł i zszedłby jeszcze na koszt sądu.

meluzyna napisał w dniu 21.07.2008 o godzinie 00:38:54 :

sebetwane, Ty chyba dawno na poczcie nie byłeś, bo zapewne masz osobistą sekretarke... teraz na pocztach sa p o d u s z e c z k i. . .

Sebetwane napisał w dniu 21.07.2008 o godzinie 00:48:36 :

Jasne, mam trzy osobiste sekretarki i utrzymuję je za pieniądze za zwrot nakładów z sądu.

CR napisał w dniu 21.07.2008 o godzinie 13:02:10 :

Hmm.... osobiste sekretarki biegłych? A może zaangażować do współpracy panie z sekretariatów sądów? I tak niektóre z nich są na stałe delegowane do kontaktowania się z biegłymi.

kudłaty napisał w dniu 25.07.2008 o godzinie 09:26:52 :

Dyskusja niebezpiecznie dryfuje w kierunku przepychanki. Wydaje mi się jasne, że wszędzie tam, gdzie biegły wykonał pracę zmierzającą do wykonania opinii, przysługuje mu z tego tytułu wynagrodzenie. Przypadek nieusprawiedliwionego nie wykonania opinii - o którym pisze sponn, kwalifikuje się na grzywnę z tzw. hukiem, a nie na zwrot kosztów przesyłki. Skądinąd - piszę o tym w innym wątku - problemów związanych z kosztami odsyłania akt gdy biegły w sposób usprawiedliwiony nie sporządza opinii - unika się, gdy biegły sam pobiera akta z sądu. Oczywiście, drodzy Państwo, zaraz możecie napisać, że wtedy ponosi koszty dojazdu... Ale jeżeli są przyczyny obiektywne uniemożliwiające sporządzenie opinii (a nie zalicza się do takich nadmiar innych opinii zleconych, to jest przesłanka uzasadniająca wniosek o przedłużenie terminu do wydania opinii, a w razie odmowy jej sporządzenia - grzywna; z kolei odmowę przedłużenia terminu biegły może skutecznie kwestionować żaląc ukaranie go grzywną za sporządzenie opinii po terminie) - to w takiej sytuacji oczywiście, że mamy oczywiste uzasadnienie do zwrotu kosztów poniesionych przez biegłego. Jeśli komuś brak innego uzasadnienia, to może dobre niech będzie takie: brak możliwości sporządzenia opinii też jest swoistą opinią.
Problem z biegłymi jest taki sam, jak z niektórymi sędziami. Niektórzy biegli uważają fakt znalezienia się na liście biegłych sądowych za godność honorową, a nie za powołanie do pełnienia określonej funkcji, z którą wiążą się określone obowiązki. Z wyżyn swej specjalistycznej wiedzy w łaskawości swojej od czasu do czasu coś mogą dla sądu napisać. Jeszcze nigdy nikt nikogo nie zmusił do wpisania się na listę prezesa SO (choć być może zmusił osobę nie będącą stałym biegłym do sporządzenia opinii).
Dobrzy i uczciwi biegli są w zdecydowanej przewadze. Tarcia na linii biegły - sąd niestety często wynikają z przeświadczenia biegłego lub sędziego o własnej wielkości i o tym, że ten drugi się ma podporządkować. Czyli bywa, że biegły sąd traktuje jak petenta, który ma się ustawić gdzieś tam na końcu kolejeczki za tymi, co to płacą szybko i w żywej gotówie (a niestety, czasami, również bez rachunku....), a bywa, że sąd traktuje biegłego jak nie przymierzając gnojka, który ma zrobić wszystko tu i teraz, bo tak sąd chce. Oby takich przypadków jak najmniej.
Znam takiego biegłego - to budowlaniec akurat - który przychodząc po akta zawsze czyta je w sekretariacie rozpoczynając od szczególnie wnikliwej analizy wpłaconych zaliczek. Jak są na dużą kwotę - to w porządku. Jak nie - zawsze znajdzie się powód, by sporządzenia opinii odmówić. Przy okazji darmowy wykład o sprawach duchowych, to jest o łasce, jaką biegły robi, że się zgadza opiniować. I znam też takich, którzy z własnej inicjatywy przychodzą, proszą o wyjaśnienie niejasnych dla nich elementów zlecenia, informują szybko, na bieżąco o istniejących problemach, a na specjalne prośby nie odmawiają sporządzenia opinii w ciągu tygodnia na przykład jeśli rzeczywiście jest taka potrzeba. I jakoś zupełnie nie czują, aby się nie szanowali. Można tak i tak.
Ważne jest, aby się szanować wzajemnie, a nie okopywać na z góry upatrzonych wrogich pozycjach.

suzana22 napisał w dniu 25.07.2008 o godzinie 09:44:01 :

Słusznie pisze kolega kudłaty; podstawą dobrej współpracy jest wzajemne zrozumienie i ... nie przeciąganie struny. Żyjemy w określonych realiach, rozumiem, że biegły chce zarobić i nie protestuję więc, jeżeli jak mu się akurat coś trafi lepiej płatnego, ustawi moje zlecenie ze dwa tygodnie później (i nie będzie mi się przecież z tego zwierzał).
Ja na współpracę z biegłymi nie narzekam (wyjątkiem pewien psychiatra - gwiazda mediów).

meluzyna napisał w dniu 25.07.2008 o godzinie 10:02:36 :

Podoba mi się zdanie z wypowiedzi kol Kudłatego: ]Problem z biegłymi jest taki sam, jak z niektórymi sędziami.
I jak w każdej innej grupie zawodowej i w każdym innym środowisku. Ważne żeby rozmawiać, próbować się rozumieć, że o wzajemnym szacunku nie wspomnę przez "oczywistą oczywistość " Czasem też dobrze jest sprobowac zrozumieć mechanizmy, które rzutuja na wzajemne kontakty a bezpośrednio nie mają z nimi związku - brak satysfakcji finnsowej, przeciążenie i takie tam. pozdrawiam

CR napisał w dniu 28.07.2008 o godzinie 13:15:14 :

"meluzyna" napisał:

Ważne żeby rozmawiać, próbować się rozumieć, że o wzajemnym szacunku nie wspomnę przez "oczywistą oczywistość " Czasem też dobrze jest sprobowac zrozumieć mechanizmy, które rzutuja na wzajemne kontakty a bezpośrednio nie mają z nimi związku - brak satysfakcji finnsowej, przeciążenie i takie tam. pozdrawiam

I właśnie forum jest od tego, by o tym wszystkim rozmawiać - szczerze, bez uprzedzeń i z szacunkiem dla oponenta. Medium, które gromadzi tak liczną grupę aktywnych użytkowników staje się instrumentem mogącym kształtować wspólne, jednolite i uzgodnione stanowiska w konkretnych sprawach.

CR napisał w dniu 17.10.2008 o godzinie 11:59:27 :

"Rafalski" napisał:

Warto w tego typu dyskusjach pamiętać także i tę zasadę: jedna parszywa owca załatwia opinię całemu stadu. Dotyczy to każdego środowiska. Gdy czytałem niektóre posty sędziów na temat biegłych istotnie włosy na głowie stają, tu i ówdzie prosi się aż o "huczną" reakcję.

No właśnie. Dlatego też wyrażanych tu negatywnych opinii nt. biegłych w konkretnie przytoczonych przykładach nie uważam za "czepianie się". Dla mnie osobiście są to cenne informacje zwrotne pozwalające mi wyrobić pogląd np. na temat, jak z "tamtej strony" postrzegane są relacje biegli - sądy i uwzględnić to w swojej własnej pracy. Jeżeli zaś decyduję się na polemikę z poszczególnymi opiniami - robię to nie dlatego, że czuję się jakoś dotknięty, ale w celu przekazania informacji, w jaki sposób problemy te są postrzegane z naszej strony.
Od pewnego czasu w dziale o biegłych zapanował zresztą jakiś marazm: trochę zaczyna mi brakować tego "czepiania się" .

Rafalski napisał w dniu 17.10.2008 o godzinie 16:23:24 :

"CR" napisał:

Od pewnego czasu w dziale o biegłych zapanował zresztą jakiś marazm: trochę zaczyna mi brakować tego "czepiania się" .


To oznacza jedynie, że jesteśmy jakkolwiek zauważalnym (stąd ten dział) to jednak zdecydowanie nie największym zmartwieniem sędziów - tylko się cieszyć

Adek napisał w dniu 17.10.2008 o godzinie 17:09:59 :

u nas w karnym opisywane problemy praktycznie nie występują; przed wskazaniem imiennie biegłego pracownik sekretariatu nawiązuje kontakt telefoniczny i ustala czy biegły się podejmnie i w jakim terminie sporządzi opinię; odpada wysyłanie akt do coraz to innych biegłych a i od razu można ustalić kolejny termin rozprawy; w ciemno wysyłamy akta tylo do biegłych zaprzyjaźnionych co do których mamy 100% pewność, że zrobią i to w terminie

port14 napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 22:56:48 :

A u nas nie ma problemu, biegły czeka na zlecenie a nie odwrotnie. Poza tym jeśli chodzi o stawki to co kraj to obyczaj. Z zakresu badań dokumentów tj. analiza 1 podpisu i jednej osoby kształtuje się następująco:

SO Sosnowiec
Sosnowiec 100 zł;
jedna opinia dziennie
Sosnowiec 500 - 600 zł;
7 dni

SO Lublin: i się trochę czeka
Lublin 600-1200 zł
Chełm 500-600 zł


SO Zamość: brak chętnych zleceniodawców /trzeba ich szukać, a nie odwrotnie/
Biłgoraj 500 zł
Krasnystaw 400 zł
Zamość 300-400 zł


dla Policji są też inne stawki komercyjne

markosciel napisał w dniu 13.01.2011 o godzinie 23:04:36 :

"port14" napisał:

SO Sosnowiec


Zagłębie nie chce mieć nic wspólnego z autonomistami śląskimi <figielek>

Pudlonka napisał w dniu 13.01.2011 o godzinie 23:08:08 :

"markosciel" napisał:

SO Sosnowiec


Zagłębie nie chce mieć nic wspólnego z autonomistami śląskimi <figielek>

ale że w Sosnowcu jest SO to chyba by się Hanysy wkurzyły

Włóczykij napisał w dniu 14.01.2011 o godzinie 00:09:02 :

U mnie biegły ma duuuuże szanse, żeby przyjdzie z policją na salę i mam nadzieję, że wezmą moje akta .... Jeszce obyślam, czy poprzestanę na grzywnie, czy jeszcze coś innego mu poszukam... Liczę na pomysły ....

Rafalski napisał w dniu 15.01.2011 o godzinie 13:31:35 :

Jeśli aż tak przegiął, że sięgasz najsurowszych środków, to rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby inne pomysły jeszcze wchodziły w grę. Byle konsekwentnie, bo najgorsze to jest straszyć Bóg wie czym, a potem zupełnie odpuścić (zdarzyło mi się widzieć w aktach podobne jazdy trwające prawie rok, zakończone odpuszczeniem grzechów). Poza tym, jak rozumiem, to była ostatnia opinia tego biegłego u ciebie?

Włóczykij napisał w dniu 15.01.2011 o godzinie 22:27:41 :

"Rafalski" napisał:

Jeśli aż tak przegiął, że sięgasz najsurowszych środków, to rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby inne pomysły jeszcze wchodziły w grę. Byle konsekwentnie, bo najgorsze to jest straszyć Bóg wie czym, a potem zupełnie odpuścić (zdarzyło mi się widzieć w aktach podobne jazdy trwające prawie rok, zakończone odpuszczeniem grzechów). Poza tym, jak rozumiem, to była ostatnia opinia tego biegłego u ciebie?

Tak (w tym pierwsza) i rozważam, na ile mi zależy, by była to w ogóle jego ostatania opinia...
A na poważnie rozważam powództwo windykacyjne ...

Rafalski napisał w dniu 16.01.2011 o godzinie 13:37:52 :

No, to musi być rzeczywiście źle, skoro i terminy i jakość jest do bani. Cóż, może to niezbyt popularne, skoro sam reprezentuję to środowisko, ale uważam, że czarne owce trzeba ze stada usuwać. Oczywiście nie znam twojej sprawy, więc nie będę się wymądrzał - to refleksja natury ogólnej. Po części rynek weryfikuje ludzi mało kompetentnych, ale jeśli naprawdę są ku temu uzasadnione przesłanki, to uważam, że trzeba zgłaszać takie przypadki prezesowi SO - do weryfikacji, tudzież usunięcia z listy. Naturalnie należy zastanowić się czy negatywny stosunek do delikwenta nie wynika z osobistej animozji, tylko faktycznych, zasadnych zastrzeżeń co do rzetelności jego pracy.
Może to zabrzmi trochę patetycznie z mojej strony, ale zawsze miałem świadomość, że od mojej opinii praktycznie bezpośrednio zależą czyjeś losy - jakiegoś konkretnego osobnika z imienia i nazwiska. Skoro tak, to nie wyobrażam sobie traktowania swojej działalności wyłącznie jako źródła dochodu, ale muszę mieć także (a może przede wszystkim) na uwadze jakość tej pracy - zła opinia może komuś narobić kłopotów. Przecież nie zawsze zleceniodawca jest w stanie ocenić prawidłowo jej wartość, a opierając się na złej opinii może wyrządzić komuś krzywdę. W tej sytuacji muszę dołożyć wszelkich starań, by opinia była dobra pod każdym względem. Robienie byle jak, byle szybko i jeszcze - o zgrozo - pod zleceniodawcę dyskwalifikuje w moich oczach wykonawcę natychmiast i nieodwołalnie. Podobnie jak objawy niedouczenia.

port14 napisał w dniu 16.01.2011 o godzinie 20:39:09 :

Niestety Rafał, nas tak uczono w przeciwieństwie do niepolicyjnych biegłych, którzy z nowych zwłaszcza czasów patrzą tylko na kasę a nie na jakość i obiektywizm.

Rafalski napisał w dniu 17.01.2011 o godzinie 18:49:45 :

Uczono to jedna sprawa, a druga to charakter człowieka. Ale rzeczywiście, znacznie częściej zdarzało mi się słyszeć podobne historie (terminy/jakość) o biegłych nie związanych obecnie lub wcześniej z policyjnymi laboratoriami.

meluzyna napisał w dniu 17.01.2011 o godzinie 20:46:20 :

" uwaga , chwalą nas - wy mnie a ja was.... "

Rafalski napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 10:38:36 :

To była sucha konstatacja, a nie reklama (gwoli ścisłości dotycząca tylko mojej działki). Dałem się podpuścić, bo chyba faktycznie nie powinienem tego pisać, ponieważ może być źle zrozumiane. Chwalić się nie miałem zamiaru - po czynach mnie sądzą i sądzić będą. Na brak pracy też nie narzekam.

Włóczykij napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 20:24:43 :

Ciekaowostką powyższych postów jest dla mnie, że wspominacie o rzeczy wydawałoby sie oczywistej, że robimy coś dobrze w tym co robimy, bo chodzi na o ludzi, których dotyczy, przede wszytskim dlatego. Ms jednak nam nie wierzy, że to jest motor działań, a nie oceny ...

port14 napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 21:34:52 :

Nie ma woluntariuszy wśród biegłych, ale jest parę zasad, którymi się kierujemy oprócz obiektywizmu. Ja na podstawie dostarczonego materiału staram się odpowiedzieć na postawione pytania, ale jeśli pytania nie są adekwatne do materiału informuję o tym zleceniodawcę. Inną sprawą jest kwestia wynagrodzenia. Dla zleceniodawcy jest najważniejsza cena i data ukończenia. Jeśli spełnimy te wszystkie przesłanki to możemy oczekiwać na wybór jako jednego z wielu (5 o ile mam dobrą wiedzę) którym to samo zaproponowano i jak w loterii nie widząc materiału podaje się czas i cenę. Czasem się trafi dobrze, czasem jest się w plecy. Przy całokształcie rzetelności, wykształcenia, obiektywizmu i bezstronności, te dwie przesłanki czyszczą rynek i jak wynika z mojego doświadczenia osoby najtańsze i najszybsze zdobywają Sądy i innych zleceniodawców, a potem - a potem wezwie się innego biegłego, potem 6, 9 i tak do skutku, a można by tak po namyśle wybrać dobrze a nie tanio i szybko.

Rafalski napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 21:51:18 :

No cóż, Włóczykiju... W zasadzie to jest ich problem (tzn. tych na górze), chociaż takim stawianiem sprawy mamy (tzn. my na dole) prawo czuć się dotknięci. Jeśli cię to pocieszy - skoro już moja proweniencja wyszła na wierzch - to przez laboratoria policyjne przewala się, po raz kolejny zresztą - fala niejasnych i głośno niewypowiedzianych zarzutów do osób, które są biegłymi sądowymi. Oczywiście chodzi o sprawy typu robienie w pracy prywaty, korzystanie ze służbowego sprzętu, a co za tym idzie próby piętrzenia trudności przy wnioskowaniu o wpis na listę, patrzenie na ręce jak złodziejom (do przeglądania papierów leżących na biurku włącznie). Owszem, słyszałem o przypadku (jednym, dwóch?) gdzie trafiono taką czarną owcę. Ale posądzanie całej reszty porządnych, uczciwych ludzi i przy tym wysokiej klasy fachowców o tego rodzaju złodziejskie praktyki jest co najmniej niesmaczne. Można się zastanawiać nad przyczynami (czy na sali jest psycholog?) tego stanu rzeczy. Albo dzieje się to ze zwykłej bezinteresownej zawiści (bo ktoś może dorobić a ja nie), albo próby wprowadzenia zbiorowej odpowiedzialności (jeden naświnił, to zabronimy wszystkim i będzie spokój), a może jest to rodzaj projekcji (ja bym tak zrobił, to znaczy, że oni wszyscy na pewno tak postępują)? Kto to wie... Tak czy inaczej jest to coś w rodzaju domniemania winy - i u ciebie, i u mnie. Najprostsze wyjaśnienie - robimy to co i jak robimy, bo to tak właśnie powinno być zrobione, a może - o zgrozo - wręcz lubimy tę robotę, czasem przychodzi najtrudniej

@port14
Na szczęście nie wszędzie z tym czyszczeniem rynku tak jest. Jakkolwiek bywa, że cena i termin to podstawa (szczególnie pod koniec okresów rozliczeniowych - co chyba jednak bardziej dotyczy policji i prokuratury niż sądów), to tak jest na krótką metę. Na dłuższą jednak rynek jest nieubłagany, a poprzez tzw. "szeptany marketing" informacje o wtopach jednych czy sukcesach innych biegłych rozchodzą się i ostatecznie na placu zostają ci naprawdę tego warci. Oczywiście potem pojawia się znów nowy, szybki i niedrogi i cała machina zaczyna mielić od początku i tak w kółko. Wydaje mi się jednak, że summa summarum bilans wychodzi raczej na plus.

port14 napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 22:01:44 :

Lubię to co robię. Mam satysfakcję, że coraz częściej udzielam porad w tej dziedzinie a nie tylko wykonywanie opinii. Ale życie weryfikuje rynek. Co do pracy, to u mnie, niezaleznie gdzie uzyskujesz dochody poza fabryczne to jest to napietnowane, a jeśli można to wyszukuje się pretekstów by nie dać na polu zawodowym satysfakcji finansowej, kieruje sprawy na dyscyplinarkę o byle ... lub nadaje inny tryb, aby wytrącić pracownika z fabryki. Nawet o zgrozo, dziewczyna zaczęła robić doktorat w chwili, gdu 01 robił mgr - skończyło się w sądzie "o pietruszkę" - ale stary miał satysfakcję, że utemperował dziewczynę. W czasach gdy pracowałem w LK to wyśrubowane normy (100 opinii klasycznych z dokumentów rocznie) zabijały ochotę robienia na zewnątrz, a jeśli ktoś chciał się wpisać to po 3 latach bycia ekspertem, publikacjach etc., etc.

Rafalski napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 22:06:01 :

"port14" napisał:

jeśli ktoś chciał się wpisać to po 3 latach bycia ekspertem, publikacjach etc., etc.


No, co do tego, to akurat bym się nie czepiał - teoretycznie bycie biegłym sądowym ma nobilitować, to jest funkcja dla wybranych, najlepszych, a nie dla każdego, kto ledwie jakiś kurs zrobił czy uzyskał prawo podpisu.

port14 napisał w dniu 18.01.2011 o godzinie 22:18:14 :

Tylko nie bieżesz pod uwagę, że w dokumentach uczysz się 5 lat, a wtym czasie jak masz takiego farta jak ja wykonujesz 827 opinii, 4 publikacje, udział w sympozjach etc. A po uzyskaniu uprawnień zamiast tej nobilitacji otrzymałem reorganizację zatrudnienia i wylądowałem w prewencji w marcu 1999 roku. A na rynku owszem była to funkcja dla wybranych - patrz n-k, z-ca n-ka, kierownik pracowni ewentualnie ekspert z 20 letnim stażem. Doszło do tego, że częściej było się ad hoc jak z listy. Zejdę już z tego tematu, bo nie warto rozdrapywac ran, a mogę palnąć na forum coś, co wszyscy uznają, że się zowu czepiam.

Włóczykij napisał w dniu 19.01.2011 o godzinie 00:17:46 :

to, że sąd wybiera najtaniej i najszybciej to niekoniecznie z mojego podwórka, z rozmów wynika, że jednak u nas ludzie chcą by było dobrze (aczklowiek bez przegięć cenowych, bo czasami zdarzają się kwiatki ewidentne);
te pozostałe problemy, to chyba jednak bardziej na wew. podwórku, no bo dla sądu liczy się biegły, z ktorym mu się dobrze współpracuje (nie ma mobaw, by oprzeć się na jego opinii); lubie gdy mam takie opinie, że uzasadnienie prawie spraowadza się tylko do odwołania do niej a mam takich pojedynczych ulubieńców no i jeszcze z obserwacji to mi jakoś wychodzi, że jest deficyt biegłych, a nie nadmiar, ale jak tu sobie piszemy różnie się w róznych miejscach dzieje
pozdrawiam odpowiedzialnych biegłych

TDK napisał w dniu 19.05.2011 o godzinie 11:06:01 :

Sąd czasem musi wyręczyć ekspertów
Dwóch biegłych odmówiło wyceny programu komputerowego, więc sąd ich wyręczył

Jak widać można i tak

Sąd czasem musi wyręczyć ekspertów

Rafalski napisał w dniu 19.05.2011 o godzinie 20:57:41 :

Mam wrażenie, że tu nie trzeba było wiedzy specjalnej, tylko trochę logiki i zdrowego rozsądku. Dzięki temu sprawa jest załatwiona, biegli nie zgarnęli paru tysięcy za drogocenną opinię - same plusy

mpałka napisał w dniu 08.02.2012 o godzinie 21:24:44 :

Pozwólcie, że skieruję dyskusję na pewien praktyczny problem który się niedawno ujawnił. Otóż opisywane w tym wątku problemy z biegłymi lekarzami zaowocowały tym, że pewien przedsiębiorca (jednoosobowa działalność gospodarcza) spostrzegł że tworzy to pewną niszę na rynku usług oraz że obowiązuje § 8 rozporządzenia o wynagradzaniu biegłych i za jego pomocą można obejść ograniczające skandalicznie niskie stawki za pracę biegłych lekarzy.

Skierował on do sądów ofertę, w której twierdzi, że reprezentuje zespół niezależnych lekarzy ekspertów niebędących biegłymi z list SO i że zespół wydaje opinie w 3 tygodnie. Zespół nie ma żadnej formy prawnej. Podał też cennik (pisemna główna kosztuje 650 netto, ustna - mniej więcej tyle samo). Sędziowie to łyknęli i pod postanowieniami o powołaniu biegłego piszą zarządzenia: skierować akta do ...(i tu pada firma tego przedsiębiorczego pana). Opinię sąd dostaje rzeczywiście bardzo szybko, podpisaną przez lekarza oraz przez wspomnianego przedsiębiorcę + rachunek wystawiony zgodnie z cennikiem + delikatne przypomnienie o § 8 rozporządzenia. Referendarze też to łyknęli i piszą postanowienia: "rzyznać wynagrodzenie [firma]" oczywiście w całości zgodnie z rachunkiem (tylko za ustną nie chcą dawać aż tyle). A według mnie facet nie jest "jednostką organizacyjną", tylko co najwyżej pośrednikiem pomiędzy sądem a biegłym spoza listy. Sądzę że możnaby wynagrodzić samego biegłego, na podstawie § 4 a nie § 8 rozporządzenia. Biegły zaś - jeśli jest związany jakąś umową z pośrednikiem - powinien sam się z nim rozliczyć. Skądinąd wiem, że przedsiębiorca ów niedawno zarejestrował spółkę komandytową. Uważam jednak że nawet jak przyśle rachunek wystawiony przez sp.kom. to nadal nie można go uznać za jednostkę, o której mowa w § 8.

A co wy o tym sądzicie?

suzana22 napisał w dniu 08.02.2012 o godzinie 21:47:07 :

"mpałka" napisał:

Sądzę że możnaby wynagrodzić samego biegłego, na podstawie § 4 a nie § 8 rozporządzenia.


Zawsze można tak spróbować, tyle że uczciwość wymagałaby, żeby jeszcze przed zleceniem opinii o zamiarze takiego wynagradzania poinformować tego przedsiębiorczego pana i biegłych, którzy będą opiniować.
Obawiam się jednak, że po takiej informacji może im przejść gotowość do wydania opinii w dwa tygodnie

Harry napisał w dniu 09.02.2012 o godzinie 11:36:04 :

"sponn" napisał:

Czyli wynagrodzenie za wykonana prace - stawka godzinowa, materialy czyli koszty tuszu, papieru, etc oraz inne wydatki - czyli wlasnie ewentualny dojazd + przesylka akt.

Nalezy się jak najbardziej ale tylko i wylacznie w zakresie "niezbednym do wydania opinii". Skoro biegla nie sporzadzila opinii (odeslala akta bez jej sporzadzenia) to nie ma prawa zadac zwrotu kosztow odeslania akt.


Ja miałem ostatnio taką sytację, że wyznaczyem biegłego z listy do sporządzenia opinii. Zaraz odesłał akta z pismem sporządzonym w pretensjonalnym tonie, że on ma kilkanaście innych opinii zleconych, a w ogóle to powinienem do niego najpierw zadzwonić. Dołaczył też rachunek za 3 godziny po maksymalnej stawce za "czas dojazdu z domu na pocztę po akta i aby je odesłać" oraz zwrot kosztów przesyłki i materiałów. Skoro nie wykonał pracy to nie zwróciłem mu nawet kosztów przesyłki, bo składajac wniosek o wpisanie na listę winien liczyć się z tym, że może zostać wyzanzcony i może prowadzic korespondencję z sądami. Dla mnie taki rachunek na ponad 100,00 zł. w wystuacji odmowy sporządzenia opinii to szczyt bezczelności.

mpałka napisał w dniu 11.02.2012 o godzinie 18:08:41 :

"suzana22" napisał:

uczciwość wymagałaby, żeby jeszcze przed zleceniem opinii o zamiarze takiego wynagradzania poinformować tego przedsiębiorczego pana i biegłych, którzy będą opiniować.
Obawiam się jednak, że po takiej informacji może im przejść gotowość do wydania opinii w dwa tygodnie


To prawda. Tak samo uczciwie byłoby przez powołaniem biegłego w ten sposób, zapytać strony czy zgadzają się na daną stawkę.

Swoją drogą, to byłby najlepszy sposób wynagradzania biegłych: oferta -> akceptacja -> robota -> rachunek. Oczywiście pod warunkiem że zwolnienie od kosztów w zakresie wydatków byłoby tymczasowe tzn. polegałoby na odroczeniu, rozłożeniu na raty itd.

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.