Forum sędziów
Witam,
Mam propozycję na nową formę „rotestu” - wyznaczanie rozpraw w niedzielę
oczywiście w sądach cywilnych, gospodarczych, pracy oraz karnych
Krótko, dlaczego taki pomysł:
Po pierwsze myślę, że taka forma działania nie zostałby niezauważona, bo wyznaczenie kilku wokand w jednym sądzie i jednocześnie we wszystkich większych ośrodkach w kraju w tą samą niedzielę zapewne zwróciłoby uwagę mediów.
Po drugie skoro niektórzy z MS uważają, że czas pracy ukształtowany wymiarem naszych zadań oznacza nienormowany czas pracy, to orzekanie w niedzielę nie narusza naszych norm czasu pracy i sami decydujemy kiedy wykonujemy obowiązki orzecznicze.
Od razu dla oponentów takiego pomysłu podsunę, iż zapewne naruszylibyśmy jako sąd dyspozycję art. 151(9) k.p., gdyż dniami wolnymi od pracy są niedziele i święta określone w przepisach o dniach wolnych od pracy. Niemniej jednak sądy karne wykonują obowiązki orzecznicze na dyżurach aresztowych i nikt z tego powodu nie robi problemu.
Czekam na konstruktywną krytykę tego pomysłu
"chaoos" napisał:
Czekam na konstruktywną krytykę tego pomysłu
Sam będziesz sobie protokołował ?
"Johnson" napisał:
Czekam na konstruktywną krytykę tego pomysłu
Sam będziesz sobie protokołował ?
eee tam... zawsze można aplikantowi kazać przyjść do pracy :P
wiem, wiem - żart koszmarny, ale zawsze zostaje możliwość poproszenia kolegów/koleżanki ASR o protokołowanie - oni też mają nienormowany czas pracy, a przepisy przewidują możliwość protokołwania przez nich .....
z protokołem to najmniejszy problem
przede wszytskim pracownikowi za pracę w niedzielę można udzielić innego dnia wolnego od pracy (np. piątek i ma dłuższy kolejny weekend), więc myślę, ze chętny w każdym wydziale znalazłby się - w końcu pozostali pracownicy sekresariatu w tym dniu nie są potrzebni w sądzie
poza tym drogą słuzbową do przewodniczącego, a potem prezesa sądu można zwrócić się o zapewnienie obsługi sekretarskiej na sesji ??:
Myślę, że jednak największy problem byłby z samymi sędziami. Trudno nam zorganizować dni bez wokandy, a co dopiero pracę w niedzielę.
Po drugie z pomysłem tym wiązałaby się również zmiana organizacji pracy sekretariatów. W mojej ocenie jest to pomysł niemożliwy do zorganizowania.
Nie wiem również jak na taką propozycję zareagowałyby media, jakie przesłanie miałoby przyświecać tej formie protestu. Zależy nam równiez na efekcie medialnym.
Pomysł niezły. Pewnie wkurzyli by się obrońcy i pełnomocnicy. Wtedy pewnie powstałby szum. Ale przecież rząd nie ceni za bardzo także tej profesji, więc pewnie lamentowanie adowkatów i radców nic by nie dało.
[
eee tam... zawsze można aplikantowi kazać przyjść do pracy :P
zwłaszcza aplikantowi adwokackiemu lub radcowskiemu
Również uważam, że organizacyjnie byłoby to trudne do wykonania. Poza tym akcja o takim poziomie abstrakcji mógłaby być niezrozumiała nie tylko dla społeczeństwa, ale również dla właściwych adresatów.
"Młody" napisał:
Pomysł niezły. Pewnie wkurzyli by się obrońcy i pełnomocnicy. Wtedy pewnie powstałby szum. Ale przecież rząd nie ceni za bardzo także tej profesji, więc pewnie lamentowanie adowkatów i radców nic by nie dało.
Z punktu widzenia zawodu piastowanego przez Ministra Ćwiąkalskiego może by i dało. Tak jak wyznaczanie pierwszej sprawy na sesji z udziałem profesjonalistów na przykład o godzinie 7.30 Ja jednak uważam ten pomysł za nierealny z takich powodów jak napisała Beleg.
Beleg, odpowiadając na Twoje pytanie jakie przesłanie miałoby przyświecać tej formie protestu, mogę stwierdzić, że wykazania pewnego absurdu pokutującego także w naszym środowisku, że czas pracy wyznaczony wymiarem zadań oznacza nienormowany czas pracy
przyjmując bezkrytycznie taką tezę dochodzimy właśnie do stwierdzenia, to dlaczego nie orzekać na sesjach w niedzielę. fakty są takie, że i tak większośc z nas pracuje w weekendy (otwiercie przyznajemy to na forum), więc dlaczego nie zrobić tego oficjalnie w gmachu sądu, z udziałem stron.
wiem, że jak jestem w domu i piszę uzasadnienie, czytam akta przygotowując się do sesji, to nikogo to w oczy nie kole i innym wydaje się, że niby nic nie robimy, a wcale tak nie jest (przynajmniej w moim skromnym odczucie)
Myślę, że Twój pomysł chaoos wcale nie jest bezsensowny. Ma swoją nośność medialną i logikę. Mam wątpliwości jednak, czy nie powinien być wykorzystany dopiero wtedy, gdy będą nam próbować (a spodziewam się, że będą) przykręcać śrubę, gdy przestaną orzekać asesorzy. Wydaje mi się, że teraz to nie jest z nami jeszcze tak źle
nie myślę wcale, że to jest pomysł na już, bo zbyt duża ilość akcji na raz rzeczywiście nie przyniesie efektu
z punktu widzenia wydźwięku medialnego jako kolejny "stopień" eskalacji potestu, takie niedzielne sesje należałoby wyznaczyć w niedzielę przypadającą bezpośrendio po tygodniu bez wokandy (w sytuacji gdy po raz kolejny zaostrzymy protest do tej pory zwany "dniem bez wokandy"
Zdecydowanie warto spróbować.
Po co czekać na krach związany z asesorami?
Jeśli on nastąpi, a my będziemy w tym miejscu w którym jesteśmy to będzie to oznaczać, że nie da się nic zrobić i czas się zwijać mimo zamiłowania do zawodu. Pomijając nawet względy finansowe nie chcę się wstydzić za firmę, w której pracuję. Nie po to tyle lat ciężko pracowaliśmy by teraz świecić oczami za przewłoki spowodowane brakiem woli lub wyobraźni albo jednego i drugiego
Tylko eskalacja protestu. Na dłuższą metę przejściowe dolegliwości dla społeczeństwa ostatecznie będą dlań opłacalne bo może doprowadzą do normalności. Jeśli teraz braknie nam determinacji to nigdy do tego stanu nie doprowadzimy. To może już zbierajmy zabawki. Na co czekać . Na piękną katastrofę
"misia" napisał:
Czekam na konstruktywną krytykę tego pomysłu
Sam będziesz sobie protokołował ?
eee tam... zawsze można aplikantowi kazać przyjść do pracy :P
wiem, wiem - żart koszmarny, ale zawsze zostaje możliwość poproszenia kolegów/koleżanki ASR o protokołowanie - oni też mają nienormowany czas pracy, a przepisy przewidują możliwość protokołwania przez nich .....
najlepiej apl. adwokackiemu lub radcowskiemu
Dla mnie pomysł do przyjęcia. Są rożne sprawy tzw. medialne i wyznaczenie takich właśnie spraw na niedzielę miałoby swoją wymowę.
"Darkside" napisał:
Dla mnie pomysł do przyjęcia. Są rożne sprawy tzw. medialne i wyznaczenie takich właśnie spraw na niedzielę miałoby swoją wymowę.
najlepiej z głośnymi nazwiskami adwokatów, sprawy aresztowe
już adwokaci z nas zrobią szum, koniec wypadów weekendowych, a oni potrafią lobbować.
a i argument, że sędziowie są leniwi odpadnie
wówczas będzie głośno
Pomysł jakkolwiek zartobliwy to jednak pewien sens ma. Nasz czas pracy wyznaczony jest przeciez obowiązkami. Skoro jest coraz więcej nie orzeczniczych obowiązków to na orzekanie na sali zostaje wolny czas tylko w niedziele. Wiec w tygodniu robi sie duperele papierkowe i wykazy do ms a w niedziele sie orzeka. Nikt nie powie, że sedziowie nie pracuja czy ze lenią sie.
"a_szymek" napisał:
najlepiej z głośnymi nazwiskami adwokatów, sprawy aresztowe
wówczas będzie głośno
Taaa, ciekawe kto nam tych aresztantów doprowadzi
gratulacje
właśnie wymyślono akcję numer dwa, w której nie wezmę udziału
pierwszą było sądzenie z pluszakiem
A ja w ubiegłą niedzielę i tak siedziałem na sali, że dyżur i cóż z tego, jestem gotowy wyznaczać sprawy. Nie widzę w tym nic niestosownego, skoro mamy zakres i wymiar?
"bladyswit" napisał:
najlepiej z głośnymi nazwiskami adwokatów, sprawy aresztowe
wówczas będzie głośno
Taaa, ciekawe kto nam tych aresztantów doprowadzi
policja doprowadzi, trzeba tylko spokojnie im to wytłumaczyć. na dyżury aresztowe i tak doprowadzają.
pomysł przedni i jaki słodki sposób na zemstę na prokach! za te ich cholerne tryby przyspieszone, które robiłem nawet w niedzielę wielkanocną
"elew" napisał:
gratulacje
właśnie wymyślono akcję numer dwa, w której nie wezmę udziału
pierwszą było sądzenie z pluszakiem
Bez przesady , ten pomysł jest o niebo lepszy od pluszaka, dla mnie to nawet nie ma co ich porównywać.
"duralex" napisał:
a JA wczoraj czy przedwczoraj myślałem, że nie wezme udziału w tej akcji, jeżeli zostanie przeprowadzona, a dzisiaj ... dzisiaj jestem w stanie sądzić tylko w soboty, niedziele, Święta i ... w nocy
Nie ma innego wyjścia, oczywiście wokandy które będą w soboty lub niedziele oznaczają ich mniejszą ilość w ciągu tygodnia.
Nie kochani, jedyna metoda, to zero wokand!
Dokładnie!!! ) 0 wokand do skutku. Myslę, ze i tak wszystko do tego zmierza. a ze powoli to inna sprawa
Wokandy w niedziele? Nie wiem, czy zostanie to zauważone i dobrze zrozumiane. Zaczekajmy do 24 i 25 września, wtedy zobaczymy, czy władza i media zauwazyły nasze dni bez wokandy. Bo ja co do tego mam obawy. Ciągle mamy za małą siłę przebicia, bo nie jesteśmy do końca zorganizowani i konsekwentni.
ale będzie w myśl zasady -zrobię babci na złość i uszy sobie odmrożę
tylko babcia głucha i empatii w niej mało. Poczekajmy do 24-25 09, zobaczymy co wtedy będzie się działo
Nie jest to żaden bezsensowny pomysł , bo orzekanie na wokandach jest taką sama praca jak pisanie uzasadnień czy czytanie akt w ramach przygotowywania się do tychże wokand. Skoro tak wielu sędziów nie ma oporów i w weekendy ciąga za sobą do domu tony akt, CZEGO NIKT Z SZEFOSTWA NIE WIDZI BO OFICJALNIE WIDZIEĆ NIE MOŻE - to może warto wykonać przynajmniej w jeden weekend taką pracę w sposób , który dostrzegą wszyscy . Może to by pozwoliło zerwać z pewnym zakłamaniem i upartym niedostrzeganiem jak wygląda "nienormowany czas pracy" i jakim to jest kosztem ???
"kazanna" napisał:
Nie jest to żaden bezsensowny pomysł , bo orzekanie na wokandach jest taką sama praca jak pisanie uzasadnień czy czytanie akt w ramach przygotowywania się do tychże wokand. Skoro tak wielu sędziów nie ma oporów i w weekendy ciąga za sobą do domu tony akt, CZEGO NIKT Z SZEFOSTWA NIE WIDZI BO OFICJALNIE WIDZIEĆ NIE MOŻE - to może warto wykonać przynajmniej w jeden weekend taką pracę w sposób , który dostrzegą wszyscy . Może to by pozwoliło zerwać z pewnym zakłamaniem i upartym niedostrzeganiem jak wygląda "nienormowany czas pracy" i jakim to jest kosztem ???
Pytanie tylko, KTO to zauważy? Bo może tylko nasze rodziny i rodziny naszych sekretarek. Dlatego jeszcze raz-zaczekajmy na wyniki po 25 września.
"agnieszka5" napisał:
Nie jest to żaden bezsensowny pomysł , bo orzekanie na wokandach jest taką sama praca jak pisanie uzasadnień czy czytanie akt w ramach przygotowywania się do tychże wokand. Skoro tak wielu sędziów nie ma oporów i w weekendy ciąga za sobą do domu tony akt, CZEGO NIKT Z SZEFOSTWA NIE WIDZI BO OFICJALNIE WIDZIEĆ NIE MOŻE - to może warto wykonać przynajmniej w jeden weekend taką pracę w sposób , który dostrzegą wszyscy . Może to by pozwoliło zerwać z pewnym zakłamaniem i upartym niedostrzeganiem jak wygląda "nienormowany czas pracy" i jakim to jest kosztem ???
Pytanie tylko, KTO to zauważy? Bo może tylko nasze rodziny i rodziny naszych sekretarek. Dlatego jeszcze raz-zaczekajmy na wyniki po 25 września.
Z zaczekaniem OK. Istotnie dopiero zignorowanie kolejnych dni bez wokandy będzie nas upoważniać do zaostrzenia form protestu. A o tym przecież mówimy. Niemniej jednak na początku października będziemy już wiedzieli na czym stoimy (obawiam się, że na tym, na czym stoimy dziś), a zatem pierwsze weekendowe spotkania ze stronami i ich pełnomocnikami/obrońcami oraz prokuratorami, świadkami i biegłymi czekają nas w listopadzie
"chaoos" napisał:
Dreed, a może tak od stycznia 2009 w jedną niedzielę poorzekalibyśmy
tak dla wzmocnienia efektu
Właśnie, co Admin o tym myśli
A inni
Naprawdę uważacie, że to niepoważne
"Łukasz" napisał:
Dreed, a może tak od stycznia 2009 w jedną niedzielę poorzekalibyśmy
tak dla wzmocnienia efektu
Właśnie, co Admin o tym myśli
A inni
Naprawdę uważacie, że to niepoważne
W niedzielę? Myślałem, że to żart. Skoro jednak pojawia się więcej głosów, to napiszę co o tym myślę (mam nadzieję, że nie jestem w ukrytej kamerze programu "Mamy cię" i nikt mnie nie wkręca ) Wyznaczenie sprawy na niedzielę oznaczałoby w każdym wypadku polecenie służbowe dla sekretarki, żeby brała udział w naszym proteście. Nie wyobrażam sobie tego. Poza tym skończyłoby się, skazaną z góry na przegraną, przepychanką z adwokatami składającymi wnioski o odroczenie, bo - pisząc lapidarnie - jest to niedziela (spróbujcie nie odroczyć, gdy jest to dzień ustawowo wolny od pracy - odwoławczy nie zostawi suchej nitki na czymś takim, sam bym zresztą nie zostawił). W większości spraw mecenas by po prostu nie przyjechał i sędzia sam siedziałby na sali, kontemplując samotnie swój sprzeciw wobec systemu, balansując na granicy śmieszności. Pod koniec dnia sam byłby na siebie wściekły, że wpadł na tak genialny pomysł i chyłkiem czmychnąłby do domu. Poza tym byłoby to co najwyżej wydarzenie na podrzędną rubrykę dla "Faktu", a nie akt poważnego protestu.
Zgadzam sie z praefektusem. Sesje w niedziele to według mnie głupota.
Popieram moich przedmówców. Sądzenie w niedziele jest sprzeczne z ideą dni bez wokandy. Skoro chcemy dniami bez wokandy obniżyć załatwialnośc i związaną z tym satystykę, to praca w niedzielę w dużej części zniweczyłaby ten efekt. Ponadto obawiam się, że mogłaby stanowić dla Ministerstwa niebezpieczny precedens, gdy sądownictwo sięgnie głębszego dna niż dzisiaj. Skoro według nich nasz zadaniowy czas pracy jest elestyczny jak guma od majtek, to nie zdziwiłbym się gdyby rozszerzyli czas pracy w postaci sądzenia również na weekendy. Jeżeli ktoś myśłi, że jest to pomysł rodem z science-fiction to przypominam, że tam samo myślelibyśmy osiem lat temu, gdyby ktoś nam powiedział, że przez tyle lat nie otrzymamy realnej podwyżki.
Uważam, że jedną niedzielę możemy poświęcić, aby uświadomić MEDIOM, że sędziowie pracują często również w niedziele lub święto państwowe (np. 11 listopad wydźwięk idealny sedziowie w pracy, Tusk i Kaczyński bawią się na balu ) za darmo, z tym, ze w skali kraju nie jest to zauważane, bo zazwyczaj tych niedzielnych wokand, aż tak wiele nie ma. Zaznaczam, że zalezy mi wyłącznie na efekcie medialnym, skoro służbę pełnimy przez cały czas ?
Ja uważam tak jak rbk, zwłaszcza jeśli w niedzielę bedą wyznaczane sprawy tzw. "medialne" dla mnie nie ma problemu, mogę sądzić.
Obawiam się że taka niedzielna akcja będzie pachniała bardziej pomarańczową alternatywą i narazimy się na śmieszność
Ja nie mam spraw medialnych, to co miałabym wyznaczyć? Wyjawienie majątku, bo i tak nikt na I termin nie przychodzi? Myślmy konstruktywnie. Dni bez wokand i podpisów. Brak wydawania odpisów, bo nie ma kto podpisać. To moim zdaniem musi być coś takiego, jak odejście od łóżek pacjentów w służbie zdrowia, bo inaczej nic z tego protestu nie będzie.
i mnie ten pomysł sie nie podoba. Popierając przedmówców powiem tylko, że również ze względów rodzinnych tego sobie nie wyobrażam :neutral:
"praefectus" napisał:
Dreed, a może tak od stycznia 2009 w jedną niedzielę poorzekalibyśmy
tak dla wzmocnienia efektu
Właśnie, co Admin o tym myśli
A inni
Naprawdę uważacie, że to niepoważne
W niedzielę? Myślałem, że to żart. Skoro jednak pojawia się więcej głosów, to napiszę co o tym myślę (mam nadzieję, że nie jestem w ukrytej kamerze programu "Mamy cię" i nikt mnie nie wkręca ) Wyznaczenie sprawy na niedzielę oznaczałoby w każdym wypadku polecenie służbowe dla sekretarki, żeby brała udział w naszym proteście. Nie wyobrażam sobie tego. Poza tym skończyłoby się, skazaną z góry na przegraną, przepychanką z adwokatami składającymi wnioski o odroczenie, bo - pisząc lapidarnie - jest to niedziela (spróbujcie nie odroczyć, gdy jest to dzień ustawowo wolny od pracy - odwoławczy nie zostawi suchej nitki na czymś takim, sam bym zresztą nie zostawił). W większości spraw mecenas by po prostu nie przyjechał i sędzia sam siedziałby na sali, kontemplując samotnie swój sprzeciw wobec systemu, balansując na granicy śmieszności. Pod koniec dnia sam byłby na siebie wściekły, że wpadł na tak genialny pomysł i chyłkiem czmychnąłby do domu. Poza tym byłoby to co najwyżej wydarzenie na podrzędną rubrykę dla "Faktu", a nie akt poważnego protestu.
tak praefectus
pomysł jest chyba mało powazny. praca w niedzielę jest niemożliwa. anagażowanie osób z sekretariatu w nasze sprawy podobnie. zresztą - komu to ma służyć?
"igi" napisał:
pomysł jest chyba mało powazny. praca w niedzielę jest niemożliwa. anagażowanie osób z sekretariatu w nasze sprawy podobnie. zresztą - komu to ma służyć?
Nigdy nie byłeś w robocie w niedzielę? Jak wyznaczysz rozprawę to przynajmniej skończy się fikcja, że nie pracujemy w dni wolne. Ja najdłużej w pracy byłem do 21.30, w soboty bywałem regularnie, niedziele też się zdarzały, najgorsze jest to, że nie byłem w budynku sam
Jestem przeciwna. Sekretariat pracuje w godzinach urzędowania Sądu. Na pozostanie w pracy, poza tymi godzinami, pracownicy musieliby mieć zgodę prezesa. ( tak jest u mnie)Nie zamierzam angazować pań w sekretariacie w niedzielę, nie zamierzam pracować w niedzielę- nigdy nie pracuję w niedzielę.( to święta zasada, której się trzymam od zawsze)
Abstrahując od powodów powyższych uważam, że te niedzielne posiedzenia zwyczajnie spadałyby- nikt by na nie nie przychodził i dodatkowo usprawiedliwiał swoja nieobecność. Sztuka dla sztuki mnie nie bawi- na rozprawę wychodzę po to, żeby wydać wyrok, a nie po to, żeby sobie posiedzieć w todze, łańcuchu i pustej sali.
praktycznie niewykonalne, protestowalibyśmy kosztem rodzin, naszych i sekretarek, a przecież nie jesteśmy masochistami, to nic nie da, po prostu protestujmy nie orzekając. 0dpada TAKŻE z powodów religijnych biorąc pod uwagę nasz krąg kulturowy, co innego gdy jestem zmuszony do pracy w niedzielę, co innego gdy sam sobie i innym tę pracę mam wyznaczyć. Nie wezmę w tym udziału i już.
Sesja w niedzielę - czyli na złość Babci odmrożę sobie uszy
Jestem za normalnością a orzekanie w niedzielę dla mnie normalne nie jest. Nie dalmy się zwariować bo nikt tego nie doceni.
Kochani, dajmy już spokój z tymi sesjami w niedzielę.
Niedziele to my mamy na... no, uzasy w domu pisane!
"AQUA" napisał:
Kochani, dajmy już spokój z tymi sesjami w niedzielę.
Niedziele to my mamy na... no, uzasy w domu pisane!
Uzasa w domu w niedzielę albo w sobotę piszę tylko wtedy, gdy w ciągu tygodnia nie idę do sądu i ten dzień przeznaczam na swoje prywatne sprawy. Takie mam zasady
"ajax2007" napisał:
Jestem za normalnością a orzekanie w niedzielę dla mnie normalne nie jest. Nie dalmy się zwariować bo nikt tego nie doceni.
Tak, to byłoby tak subtelne, że aż niezrozumiałe.
[ Dodano: Nie Wrz 14, 2008 9:10 pm ]
"suzana22" napisał:
Kochani, dajmy już spokój z tymi sesjami w niedzielę.
Niedziele to my mamy na... no, uzasy w domu pisane!
Uzasa w domu w niedzielę albo w sobotę piszę tylko wtedy, gdy w ciągu tygodnia nie idę do sądu i ten dzień przeznaczam na swoje prywatne sprawy. Takie mam zasady
Ja też, w życiu nic mnie nie zmusi do tego, aby zabrać w jakimkolwiek celu akta do domu, szczególnie na weekend. Od nominacji uzasadnienia piszę w pracy (dzięki temu są krótsze i bardziej strawne dla odwoławczego). W niedzielę odpoczywam od pracy, w sobotę zresztą też. Po cholerę mi zawód, który nie pozwala mi odpocząć? Skoro mało płacą, to chociaż zadbam, aby czas wolny był rzeczywiście czasem wolnym (co nie znaczy, że coś się w tym zakresie zmieni, jak zaczną lepiej płacić - żadnych poświęceń, oto trwały efekt zachowania kolejnych rządów wobec wymiaru sprawiedliwości). Nie jest zatem możliwe, abym pojawił się w odległości mniejszej niż 1 km od mojego sądu w jakikolwiek dzień wolny od pracy (no, chyba, że jest akurat koło niego zbiórka na wycieczkę firmową lub z Iustitii ).
a dyżury aresztowo - trybowe?
Macie rację!
Cała akcja związana z forum i tematami tu poruszanymi wywołała u mnie jeden ale jakże wazy efekt - koniec pracy w soboty i niedzielę, żadnych akt do domu na weekend i tyle , uzasadnienia czasem mogę popisac w domu jak wszyscy pójda spać.
Co do sądzenia w niedziele to raczej u mnie nie wchodzi to w grę bo na sali jestem trzy razy w tygodniu a dodatkowo wokanda nakazowa, wystarczy tego wysiadywania i niszczenia krzesła przewodniczacego na sali. Ja traktuje weekend jako jedyny czas kiedy mogę z dzieciakami porozrabiać coś ciekawego im pokazać i mile spędzić czas nie będe tego zmieniać.
Ja też myślałem, że propozycja sesji w niedzielę to żart. Całkowicie zgadzam się z tymi, którzy wykluczają tę formę protestu i sam też nie wezmę w niej udziału.
Pomysł ciekawy ale mało realistyczny
"romanoza" napisał:
Nigdy nie byłeś w robocie w niedzielę? Jak wyznaczysz rozprawę to przynajmniej skończy się fikcja, że nie pracujemy w dni wolne. Ja najdłużej w pracy byłem do 21.30, w soboty bywałem regularnie, niedziele też się zdarzały, najgorsze jest to, że nie byłem w budynku sam
Przeczytałem Twoją wypowiedź i od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie: po co? Zrozumiem, jeżeli to była asesura i zależało Ci na wynikach. Zamiast zwalczać fikcję, że nie pracujemy w dni wolne, proponuję zwalczać pracę w dni wolne (oczywiście nie piszę tu o dyżurach, bo te stanowią zupełnie inne zagadnienie, co nie znaczy, że nie można nic z nimi zrobić - gdy np. naruszany jest 11-godzinny nieprzerwany odpoczynek dobowy czy też 35-godzinny odpoczynek tygodniowy).
orany, sesja w niedziele
to nawet nie jest zabawne
nie traćmy zdrowego rozsądku
sądów nie tworzy się po to, aby sędziowie mieli gdzie pracować, tylko po to, żeby strony mogły uzyskać rozstrzygnięcie ważnej dla siebie sprawy
niedziela jest natomiast dniem odpoczynku dla każdego, przede wszystkim dla stron
naprawdę nie wiem, czemu to miałoby służyć? aby dodatkowo zniechęcić resztę społeczeństwa do sędziów? aby narazić się na śmieszność?
"richter" napisał:
orany, sesja w niedziele
to nawet nie jest zabawne
nie traćmy zdrowego rozsądku
sądów nie tworzy się po to, aby sędziowie mieli gdzie pracować, tylko po to, żeby strony mogły uzyskać rozstrzygnięcie ważnej dla siebie sprawy
niedziela jest natomiast dniem odpoczynku dla każdego, przede wszystkim dla stron
naprawdę nie wiem, czemu to miałoby służyć? aby dodatkowo zniechęcić resztę społeczeństwa do sędziów? aby narazić się na śmieszność?
Postanowiłam sobie, że nie zabiorę głosu w tym wątku, ale pod takim poglądem z przyjemnością i z przekonaniem się podpisuję
W niedzielę to ja idę do kościoła albowiem zgodnie z wyznawaną wiarą mam dzień swięty święcić.Bywało się w niedzielę i święta w robocie ( areszty) ,ale pobyt wynikający nie z mojej chęci tylko konieczności ,mam nadzieję zostanie mi wybaczony na Sądzie Ostatecznym.Ja sie na robotę w niedziele nie piszę.
Siła argumentów moich szanownych adwersarzy zmusiła mnie do zreformowania swojego stanowiska i wycofania się z dalszego forsowania tej potencjalnej formy protestu
Dobry wieczór Panie i Panowie Sędziowie!
Potrzebuję Waszej pomocy w sprawie, której jestem stroną. (Jeśli administrator przesunie mój wątek do działu Help for student nie obrażę się…) 🙏🏻
Sprawa rzecz jasna cywilna.
Otrzymałem wyrok pierwszej instancji, mój „rofesjonalny pełnomocnik” nie spisał się. Jestem z niego niezadowolony i chcę mu cofnąć pełnomocnictwo, zabrać dokumenty i pójść dwie ulice dalej do innej kancelarii, ale nagli mnie termin na odwołanie. Nie chcę oczywiście, aby je pisał mój dotychczasowy pełnomocnik.
Jak wygląda zatem procedura zmiany pełnomocnika. Nowy adwokat musi w końcu zapoznać się z kilkoma tomami akt, a na to potrzeba czasu - czas na odwołanie biegnie…
Wiem, że termin na odwołanie jest określony w ustawie. Czy sąd w takim wypadku (zmiana pełnomocnika, który musi zapoznać się z aktami) może go wydłużyć? Jeśli tak, to o ile?
sorrki ale porad prawnych nie udzielamy ❌
Po poradę prawną pójdę do nowego adwokata w poniedziałek, ale od Was chciałem się dowiedzieć czego mogę się spodziewać.
Co do porad prawnych. Gdybyście ich udzielali to na pewno zarobilibyście więcej niż w sądzie.
Pozdrawiam.
co innego pomoc w rozwiązywaniu kazusów na poziomie akademickim, co innego pomoc w konkretnej sprawie.