Piątek 24 września 2021 Wydanie nr 4960

Cywilna procedura

kącik metodyczny cywilistów

procontra napisał w dniu 30.12.2008 o godzinie 21:36:07 :

Właściwie od dawna się z tym noszę. Myślę,że warto byłoby powymieniać się organizacyjnymi pomysłami dotyczącymi warsztatu. Dochodzę do wniosku,że na pewne naplepsze i najprostsze pomysły, trudniej jest wpaść. W dodatku komputeryzacja znacznie zmienia nasz system przygotowywania spraw.
Nie wiem, jak uniknąć chaosu w tym watku, ale zadaję kilka pytań:
1) fiszki/notatki prowadzicie komputerowo czy tradycyjnie? Komputerowo łatwiej unacześniać, ale mam wrażenie, że ze starymi poczciwymi odręcznymi lepiej mi się pracowało
2) notatki robicie: przy wyznaczaniu rozprawy, dzień przed sesją czy może zaraz PO sesji
3) jak kontrolujecie sekretariat, czy rzeczywiście podkładają Wam korespondencję (tylko prosze nie pisać o pustych półkach, bo w większosci wypadków to nierealne
4) kto prowadzi u was wykaz stron - z adresami. Wy, asystent sekretariat. Jakie macie patenty,żeby to zreczywiscie zadziałało o po piątej zmianie referenta nie spotkał nas uchył ??:

Marbel napisał w dniu 30.12.2008 o godzinie 22:25:40 :

"procontra" napisał:


1) fiszki/notatki prowadzicie komputerowo czy tradycyjnie? Komputerowo łatwiej unacześniać, ale mam wrażenie, że ze starymi poczciwymi odręcznymi lepiej mi się pracowało

i tak, i tak. Komputerowo - to co wymaga usystematyzowania, chronologicznego układania i uzupełniania w przyszłości, ewentualnie przyda się później do uzasadnienia (kopiuj-wklej)
Ręczne - kiedy notuję luźne myśli, uwagi albo jak mi oczy od komputera wysiadają. Niewatpliwie takie komputerowe są wygodniejsze i zawsze czytelne. Ale kiedy rozpracowuję jakiś problem, bardzo mi pomaga "ręczne rozrysowanie" - takie notatki mam zazwyczaj kolorowe i oklejone wlepkami ;-).
Polecam mój prywatny patent do spraw działowych - zwłaszcza dorobków. Od razu przy wniosku dla każdego składnika zakładam osobną fiszkę, dla kolejnych zgłaszanych - następne - i potem wpisuję na niej tylko to, co tego właśnie składnika dotyczy (fragmenty zeznań, opinii, jakieś rachunki itp., stanowiska stron co do sposobu podziału - wszytsko z numerami kart). Potem to tylko tasuję: co się uzgodni na jedną kupkę (i sięgam dopiero przy końcu), co do biegłego, co potem przyznać żonie, co mężowi itp.
Wiem - to jest bardzo pracochłonne (tylko na poczatku - potem już tylko dopisuję), ale przynajmniej nie zdarzyło mi sie nigdy zapomnieć o jakimś żelazku albo komplecie sztućców, no nie muszę się przedzierać przez akta za każdym razem, żeby sprawdzić co ktoś o jakimś tam badziewiu powiedział lub napisał.

2) notatki robicie: przy wyznaczaniu rozprawy, dzień przed sesją czy może zaraz PO sesji

zawsze w chwili kiedy po raz pierwszy dostaję akta do ręki. Po kolejnych rozprawach, pismach stron itp. - uzupełniam na bieżąco. Przed kolejną rozprawą wystarczy zazwyczaj przejrzeć notatki.

3) jak kontrolujecie sekretariat, czy rzeczywiście podkładają Wam korespondencję (tylko prosze nie pisać o pustych półkach, bo w większosci wypadków to nierealne

z wielką radością stwierdzam, że od lat nie mam potrzeby kontrolować mojego sekretariatu - każdemu takiego życzę. Na początku "kariery" spotkało mnie dwukrotnie zjawisko "ustej półki" co mnie zaniepokoiło i jak się okazało słusznie - po prostu moja pani sekretarz nie wykonywała zarządzeń a akta upychała po kątach. Zjawisko udało się wyeliminować - razem z ową panią sekretarz (właściwie obiema).
Poza tym zawsze miałam "swoją" listę spraw z mojego referatu - więc jak się zbyt długo z jakimiś aktami nie widziałam, to prosiłam o ich przedłożenie.


4) kto prowadzi u was wykaz stron - z adresami. Wy, asystent sekretariat. Jakie macie patenty,żeby to zreczywiscie zadziałało o po piątej zmianie referenta nie spotkał nas uchył ??:


zazwyczaj sporządzam (przy pierwszym czytaniu) na komputerze listę stron i ich pełnomocników z adresami, numerami kart pełnomocnictw itp. (np. z uwagą - że pozostawiać w aktach ze skutkiem doręczenia ze wskazaniem nr karty, gdzie jest dowód doręczenia pouczenia o obowiązku wskazania zmiany adresu lub ustanowieniu pełnomocnika dla doręczeń w Polsce), aktualizuję na bieżąco - drukuję nową i przypinam zszywaczem do wewnętrznej strony pierwszej okładki. Mam tę listę zapisaną w komputerze - zarządzenia o wyznaczeniu rozprawy to potem tylko "kopiuj - wklej"

mp napisał w dniu 30.12.2008 o godzinie 23:16:24 :

Ja notatki robię ręcznie. Zupełnie nie wiem dlaczego. A wiem, w tym momencie klawiature zawaloną mam aktami i łatwiej jest znaleźć mi długopis i wyjąc czysta kartke papieru z drukarki niz odkopywac klawiaturę.
Notatki staram sie robic na bieżąco, tzn przed wyznaczeniem rozprawy i przed kolejna rozprawą. Obecnie wpładłam jeszcze na genialny pomysł podkreslania i wstawiania daty sporządzenia danej adnotacji, bo przy staruchach i ogromnych tomiskach zaczełam sie gubić. W sprawach o podział majatku, czy dział spadku, jeżeli jest duzo składników - notatki wykonuje komputerowo 9wieksza mam motywację do odkopania klawiatury), robię taa sliczna tabelkę z podziałem na: składnik, kto, za co, ile wart i komu - według propozycji stron. Na czerwono przekreslam składniki w przypadku ugody
Półki nigdy nie mam pustej, nigdy niemiałam i pewnie nigdy nie będe miała. Nie dlatego, że jestem leniem, ale mam swietną protokolantkę (za poprzedniej zdarzaly mi sie puste półki i po powinno obudzic moją czujność, przez kilka tygodni wychodzilam z zaległości), która podkłada mi rzetelnie wszystko. Obieg kat jest niesamowity - żadne sie nie zakurzą. Do tego stopnia, ze zdarza mi sie niejednokrotnie wydac zarządzenie i nakazac przedłozyć po wykonaniu i jeszcze tego samego dnia mam je na półce.
Co do wykazu stron jest u nas system, a poza tym sama staram się nanosic na pierwszej strony dane co zmiany adresu, ustanowienia pełnomocnika, nowej strony, itp. Nie robie tego komputerowo, bo po prostu nie mam czasu.
Ze sprawami C i Ns (oraz Nc) radzę sobie raczej nieźle. Natomiast totalnie leżę jezeli chodzi o metodykę pracy w Co. Zupełnie nad tym nie panuję. Za duzo tego i jeszcze nie opracowałam dobrej metody. Może ktos podzieli się swoimi doswiadczeniami w tym zakresie.

@procontra - uważam temt jest super.
Pozdrawiam i wracam do pisania uzasadnienia.

falkenstein napisał w dniu 31.12.2008 o godzinie 01:22:44 :

W sprawach o podział majątku lub dział spadku, zaliczanych do kategorii "rozwojowych" zwykle robię notatki na komputerze w formie szkieletu uzasadnienia. Zaczynam od "wnioskiem z dnia..." i czytając akta jadę dalej tak jak przy pianiu uzasadnienia. Staram się od razu pisac dokładnie, bo to oszczędza później czas przy pisaniu prawdziwego uzasadnienia.

Jak w aktach pojawia się wniosek dowodowy wpisuje go niżej z numerem karty gdzie go zgłoszono (zwykle z podziałem na świadkowie jego/świadkowie jej). Potem jak dowód będzie przeprowadzony dopisuje komentarze, numer karty gdzie jest przeprowadzony, streszczanie jak do uzasadnienia albo pisane "na gorąco uwagi na dlaczego moim zdaniem kłamie. Jak dowód wniosek oddaliłem to zapisuję dlaczego, żeby mi ze łba nie wyszło. To pozwala zachować kontrole nad wnioskami i żadnego nie pominąć.

Poszczególne zgłszane roszczenia/składniki majątku oznaczam jak nagłówki podrozdziałów - "środki na rachunku bankowym", "działka rolna", "samochód opel nr rej...". Potem pod tymi nagłówkami wpisuję notatki dotyczące ich np opis wynikający z dokumentów dołączonych do akt z podaniem kart, powołuje dowody ich dotycznące np "żaden z przesłuchanych świadków nie potwierdził iż w skład majątku wspólnego wchodził odkurzacz wodny. swiadek xy zeznał wprost iz takiego odkurzacza nie było zaś świadek AB oświadczył iz strony miały tylko zwykły odkurzacz" W ten sposób porządkuję materiał dowodowy i mam gotowe kawałki uzasadnienia. Pozwala to tez od razu odnosić to co mówi słuchany świadek do tego co przed nim powiedzieli inni. i drążyć temat we właściwą stronę.

Oprócz tego do takich notatek wklejam z lexa wszystkie wyroki które moga pasować, kawałki z innych uzasadnień na dany temat oraz wyniki rozważań i przemyśleń dotyczących sprawy, jakies genialne zdania czy koncepcje które mi przyszły akurat do głowy. Kto wie czy się nie przydadzą.

koszty notuję dokładnie na samym końcu notatek oddzielnie dla każdej ze stron, z numerem karty. Potem to tylko kwestia zsumowania.


Owszem ta metoda zabiera sporo czasu, ale ten czas oszczędza sie później przy pisaniu uzasadnienia, które dzięki temu polega w zasadzie na zręcznym połączeniu tego co już jest napisane. Aktualizację notatek robię w zasadzie przed każda rozprawą, przy czym sprowadza się ona w zasadzie do uaktualnienia o wyniki ostatniej rozprawy i pisma złożone w międzyczasie. To działa doskonale.

procontra napisał w dniu 02.01.2009 o godzinie 19:32:56 :

Rzuciłam zapytanie o robienie notatek także po rozprawie - nigdy tak nie robiłam i nawet o tym nie myslałam, najzwyczajniej z braku czasu, ale jedna z moich koleżanek takze wtedy robi notatki - twierdzi,że wtedy najlepiej "czuje" sprawę. Byłoby pięknie, gdyby się dało...

Kolejne pytanie: czy spotkaliście się z praktyką podkładania po powrocie z urlopu/zwolnienie - dłuższego - kartek - jako kolejnej karty akt - a adnotację, od kiedy do kiedy ten urlop/zwolnienie trwały. Wydaje się być idiotyczne, ale od kiedy przeczytałam o poważnych zarzutach wizytatora, że określone czynności podjęto z opóźnieniem (a referent w tym czasie własnie na urlopie był), dochodzę do wniosku, ze może lepiej od razu takie adnotacje robić, niż potem tłumaczyć że nie jest się wielbładem...

Beleg napisał w dniu 02.01.2009 o godzinie 19:38:37 :

"procontra" napisał:


Kolejne pytanie: czy spotkaliście się z praktyką podkładania po powrocie z urlopu/zwolnienie - dłuższego - kartek - jako kolejnej karty akt - a adnotację, od kiedy do kiedy ten urlop/zwolnienie trwały. Wydaje się być idiotyczne, ale od kiedy przeczytałam o poważnych zarzutach wizytatora, że określone czynności podjęto z opóźnieniem (a referent w tym czasie własnie na urlopie był), dochodzę do wniosku, ze może lepiej od razu takie adnotacje robić, niż potem tłumaczyć że nie jest się wielbładem...


Procontra, ja tak robię. Wobec mnie pojawiły się kiedyś zarzuty, że nie podjęłam czynności w sprawie, kiedy byłam na urlopie. Zgadzam się, to jest idiotyczna praktyka, ale czasem tak trzeba

anya napisał w dniu 02.01.2009 o godzinie 21:09:54 :

"procontra" napisał:

Kolejne pytanie: czy spotkaliście się z praktyką podkładania po powrocie z urlopu/zwolnienie - dłuższego - kartek - jako kolejnej karty akt - a adnotację, od kiedy do kiedy ten urlop/zwolnienie trwały. Wydaje się być idiotyczne, ale od kiedy przeczytałam o poważnych zarzutach wizytatora, że określone czynności podjęto z opóźnieniem (a referent w tym czasie własnie na urlopie był), dochodzę do wniosku, ze może lepiej od razu takie adnotacje robić, niż potem tłumaczyć że nie jest się wielbładem...

Żeby nie było stwierdzenia przewlekłości postępowania też zaczęłam tak robić gdy pojawiły się zarzuty, że przez miesiąc nie podjęto czynności w sprawie - z czego prawie cały miesiąc byłam na urlopie. Choć też uważam, że to głupie, a wizytator czy rozpoznający skarge na przewlekłość może to wszystko sprawdzić - ale po co ma się narabiać

kzawislak napisał w dniu 02.01.2009 o godzinie 23:14:02 :

A ja tak nie robię. Nie można przecież popadać w obłęd! Rozumiem, że sąd rozpoznający skargę na przewlekłość postępowania zapozna się z wyjaśnieniami referenta. Przynajmniej w naszym pionie jest taka praktyka!

anya napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 07:05:02 :

"kzawislak" napisał:

A ja tak nie robię. Nie można przecież popadać w obłęd! Rozumiem, że sąd rozpoznający skargę na przewlekłość postępowania zapozna się z wyjaśnieniami referenta. Przynajmniej w naszym pionie jest taka praktyka!

Niestety nie wszędzie są takie miłe zwyczaje

kzawislak napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 07:08:45 :

Anya ...to rzeczywiście smutne

kazanna napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 18:24:20 :

"procontra" napisał:


Kolejne pytanie: czy spotkaliście się z praktyką podkładania po powrocie z urlopu/zwolnienie - dłuższego - kartek - jako kolejnej karty akt - a adnotację, od kiedy do kiedy ten urlop/zwolnienie trwały. Wydaje się być idiotyczne, ale od kiedy przeczytałam o poważnych zarzutach wizytatora, że określone czynności podjęto z opóźnieniem (a referent w tym czasie własnie na urlopie był), dochodzę do wniosku, ze może lepiej od razu takie adnotacje robić, niż potem tłumaczyć że nie jest się wielbładem...

U nas jest prościej- w sekretariacie używa sie pieczątki "rzedłozono sędziemu w dniu..." na której wpisuje sie datę położenia akt na pólce ale z adnotacja "urlop od do ". Proste i czytelne, także dla wizytatora

cin napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 19:40:17 :

U mnie jest taka sama praktyka jak u Kazanny

procontra napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 22:30:10 :

"kazanna" napisał:


Kolejne pytanie: czy spotkaliście się z praktyką podkładania po powrocie z urlopu/zwolnienie - dłuższego - kartek - jako kolejnej karty akt - a adnotację, od kiedy do kiedy ten urlop/zwolnienie trwały. Wydaje się być idiotyczne, ale od kiedy przeczytałam o poważnych zarzutach wizytatora, że określone czynności podjęto z opóźnieniem (a referent w tym czasie własnie na urlopie był), dochodzę do wniosku, ze może lepiej od razu takie adnotacje robić, niż potem tłumaczyć że nie jest się wielbładem...

U nas jest prościej- w sekretariacie używa sie pieczątki "rzedłozono sędziemu w dniu..." na której wpisuje sie datę położenia akt na pólce ale z adnotacja "urlop od do ". Proste i czytelne, także dla wizytatora

Sekretariat to sam z siebie już robi, czy musicie każdorazowo tego przypilnować?

aitra napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 23:05:40 :

U nas też zawsze na pieczątce o przedłożeniu akt jest adnotacja o urlopie sędziego: od kiedy do kiedy.

kazanna napisał w dniu 03.01.2009 o godzinie 23:24:41 :


Sekretariat to sam z siebie już robi, czy musicie każdorazowo tego przypilnować?

Sam z siebie taki wyćwiczony.

bea napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 09:13:47 :

"kazanna" napisał:

U nas jest prościej- w sekretariacie używa sie pieczątki "rzedłozono sędziemu w dniu..." na której wpisuje sie datę położenia akt na pólce ale z adnotacja "urlop od do ". Proste i czytelne, także dla wizytatora


no właśnie u mnie zawsze była taka praktyka: pieczątka o treści : akta przedłożono s.ref dnia ..... używana do każdej czynności wymagającej potwierdzenia datownikiem a w przypadku urlopu, L-4 czy szkolenia - po prostu przedłożono dnia ... po urlopie, L-4, hospitalizacji, szkoleniu, powrocie sędziego do służby et caetera,
tak już referent dostawał i niczego nie musiał dodatkowo pisać, chociaż jak ja wróciłam po dłuższym leczeniu i czekało na mnie bardzo dużo akt (jednocześnie dwie koleżanki były na macierzyńskich, a przewodnicząca też po operacji, nikogo po prostu w wydziale nie było - czynnego sędziego, tylko z doskoku koleżanka Beatka, której ciągle jestem za to wdzięczna), to w sporej części akt wpisywałam, że na skutek hospitalizacji i L-4 oraz nagromadzenia akt czynności w tej konkretnej sprawie podjęłam np. po miesiącu od powrotu do służby, no zwyczajnie taka była sytuacja przez pół roku, ale nigdy nikt z wizytatorów tego nie zakwestionował
współczuję tym, co musieli się tłumaczyć, ale na pewno tę niedogodność da się łatwo rozwiązać

pozdr.

Pudlonka napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 14:52:23 :

Ja też zaczęłam dawać karetczki po urlopie i L4 bowiem w poprzednim wydziale i w obecnym sekretariat i owszem daje pieczątkę "doreczono akta sędziemu" tyle że z datą kiedy wpływa pismo a nie kiedy faktycznie moge te akta zobaczyć tj po powrocie z L4 czy urlopu

Beleg napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 15:47:20 :

"Pudlonka" napisał:

Ja też zaczęłam dawać karetczki po urlopie i L4 bowiem w poprzednim wydziale i w obecnym sekretariat i owszem daje pieczątkę "doreczono akta sędziemu" tyle że z datą kiedy wpływa pismo a nie kiedy faktycznie moge te akta zobaczyć tj po powrocie z L4 czy urlopu


O to tak samo jak u mnie. KOmu by się chciało wpisywać informacje kiedy sędzia był na urlopie albo L4

bea napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 16:33:36 :

"Beleg" napisał:

Ja też zaczęłam dawać karetczki po urlopie i L4 bowiem w poprzednim wydziale i w obecnym sekretariat i owszem daje pieczątkę "doreczono akta sędziemu" tyle że z datą kiedy wpływa pismo a nie kiedy faktycznie moge te akta zobaczyć tj po powrocie z L4 czy urlopu


O to tak samo jak u mnie. KOmu by się chciało wpisywać informacje kiedy sędzia był na urlopie albo L4

z powyższego wynika, że ja mam jakiś nadzwyczajny sekretariat
co jest szczerą prawdą

pozdr.

aitra napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 17:01:01 :

Ja też mam nadzwyczajny, dziewczyny wręcz pilnują żeby nikomu z nas nie stała się krzywda A nasza kierowniczka to w zasadzie tak jak druga mama

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 20:15:20 :

Jeśli chodzi o metodykę pracy, to raczej nie jestem wzorem do naśladowania Mogę tylko pomarzyć o tych notatkach w formie komputerowej, fiszkach, konspektach będących zalążkiem uzasadnienia .... Chciałbym móc tak pracować. Przez te kilka lat udało mi się nauczyć pisać uzasadnienia (prawie) wyłącznie w pracy. Nauczył mnie tego pewien starszy kolega. Co do sposobu prowadzenia akt, to staram się odnotowywać na karcie doszytej do akt lub pozwie informacje o zmianie adresu, pełnomocnika, zwolnieniu z kosztów, zarządzeniu w trybie art. 207 par. 3 kpc. Niestety sekretariat wykonując moje zarządzenia posługuje się takim systemem który np. sam wkleja dane dotyczące adresu stron, świadków. Zazwyczaj nikt nie patrzy na moje zapiski... Często muszę wydawać zarządzenia "doręczyć ponownie na prawidłowy adres, na adres do korespondencji". Praktycznie nie mam szans (brak czasu) na systematyczne kontrolowanie jak sekretariat podkłada mi akta, sprawdza kalendarz (robi to mój protokolant), wykonuje moje zarządzenia... Robię to wyrywkowo. Ciekaw jestem jaka macie praktykę co do postanowień dowodowych? Dopuszczacie dowody systematycznie, podając okoliczność dla każdego dowodu osobno, czy na końcu postępowania?

mp napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 23:44:43 :

Co do adnotacji o przedkładaniu akt np po urlopie, czy zwolnieniu u nas jest podobnie. Co do zasady moja protokolantka pilnuje, aby wpisać dokładna date przedłożenia a ja ewentualnie wpisuję, że urlop sędziego od dnia do dnia etc. Poza tym u nas jest "system zmianowy" Tzn jestesmy podzieleni na kilka grup i jeżeli kogoś nie ma, to jest jasne kto kogo zastepuje (mnie zastepuje sędzia, która zawsze dopilnuje równiez moich spraw , za co serdecznie Ci dziękuję).

Ale ja mam inny problem, jeżeli chodzi o moja metodykę. Systematycznie, nagminnie itp. zapominam umarzać postępowania w zakresie cofnietego w części żądania 9z takiej drobnicy, typu np odsetki, czy mała kwota - bo coś tam spłacili). Zdarza mi sie to wyłacznie w sprawach o zapłatę i niestety orientuję się dopiero na etapie pisania uzasadnienia . Szlag mnie wówóczas trafia na siebie samą. Nawet moje notatki nie pomagają, po prostu mam niezbyt ładny nawyk z karnego (w którym trochę orzekałam), że to co ustaliłam powinno byc w wyroku. Oczywiscie to w formie żartu, ale tak sobie wykoncypowałam skąd te moje błędy. Mozecie sobie wyobrazić jak wczoraj np pisząc uzasadnienie zorientowałam się - POMIMO MOICH NOTATEK - że nie umorzyłam co do cofnietego żądania w zakresie niecałych 100zł.

aitra napisał w dniu 04.01.2009 o godzinie 23:57:14 :

Ja dopuszczam dowody systematycznie, od pierwszej rozprawy, niesamowicie ułatwia życie.

procontra napisał w dniu 05.01.2009 o godzinie 13:10:47 :

Dopuszczam dowody tez zawsze systematycznie, z podaniem okolicznosci. Kiedyś przejęłam akta po referencie, który trzykrotnie przesłuchiwał strony i nie wiedziałam na jaką okoliczność ( z samych zeznań stron też nie do końca to wynikało...).
Zapominanie o umorzeniu tez mi się zdarzyło. Albo, co gorsza, raz przy arcyspektakularnym pieniaczu umorzyłam cofnięte roszczenia o rozmaite "odszkodowania za dręczenia" itp, ale zapomniałam o uwzględnieniu tego przy kosztach zastępstwa A pełnomocnicy przeciwnika też mieli sprawy na tyle dość, że zobaczyli to dopiero jak dostali apelację pana pieniacza.
A propos kosztów: wnioski o zwolnienie robicie sami czy przekazuje się je do referendarzy? Czasem sama wolałabym mieć nad tym kontrolę, bywają referendarze którzy zwalniają zawsze i wszędzie, ale przecież nie da sie wszystkiego samemu...

mp napisał w dniu 05.01.2009 o godzinie 22:54:15 :

Z wyjątkiem działów spadku, podziałów majatku i zniesień współwłasności, które robię sama, resztę przekazuję referendarzowi. Po prostu nie mam na to czasu.

Pudlonka napisał w dniu 06.01.2009 o godzinie 20:08:08 :

"aitra" napisał:

Ja dopuszczam dowody systematycznie, od pierwszej rozprawy, niesamowicie ułatwia życie.


ja tez sie starm dopuszczać na bieżąco, a zwłąszcza gdy na I rozp akta mają już około 100 stron.
Co do częściowego cofnięcia, to na odwrocie okładki naklejam kartkę - cofnięte co do kwoty ...karta ...., a nawet ołówkiem przy żądaniu w pozwie piszę to samo ku pamięci.
W przypadku zwolnień z kosztów to gdy wniosek w pozwie -dajemy referendarzowi - ale u nas referendarz b. rozsądny więc czasem gdy wychodzi mu na 2 strony to sie pyta co byśmy zrobili. Natomiast jak mam wniosek w toku postepowania to raczej sama rozpoznaję, bo jest szybciej.

marciano napisał w dniu 06.01.2009 o godzinie 21:07:44 :

Obserwuję od jakiegos czasu dyskusję na temat czy dopuszczać dowody systematycznie czy na końcu i nie moge sie nadziwić. Nigdy nie orzekałem w cywilnym i niewiele już pamiętam, więc z czystej ciekawości pytam, jak można dopuszczać dowody inaczej niż systematycznie. Dla mnie jako karnisty innej opcji nie ma, muszę dopuścić dowód przed jego przeprowadzeniem, czyli systematycznie, zgodnie z chronologią zgłaszanych przez strony wniosków. Mam nadzieję, że pytanie nie jest bardzo głupie

ropuch napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 09:01:32 :

Wcale nie głupie o ile pamiętam jest jakaś różnica w dopuszczaniu dowodów między karnym a cywilnym ale na czym ona polega tego dokładnie nie wiem. To o czym piszą koledzy tj o dopuszczaniu dowodów pod koniec postepowania dotyczy głównie jak rozumiem dowodów z dokumentów, które w karnym o ile dobrze pamiętam są uznawane za ujawnione czy jakoś tak (uznawane za ujawnione z odczytaniem ujawnione bez odczytania - nigdy nie mogłem zrozumieć o co w tym chodzi ). Natomiast jeżelio chodzi o dowody z zeznań świadków, stron, opinii biegłych czy oględzin to oczywiście są one dopuszczane przed ich przeprowadzeniem (choć mi rozstrzepańcowi zdarza się przesłuchać świadka i dopiero później dopuścić dowód zwłaszcza gdy strona przyprowadza takiego na rozprawę i na niej składa wniosek ).
Co do meritum jak wspominiałem z natury jestem zapominalski więc staram się dopuszczać na każdej kolejnej rozprawie. kiedys miałem zwyczaj dopuszczania dowodów na ostatniej rozprawie, a potem okazywało się, że o połowie zapominałem co kończyło się otwieraniem zamkniętej wczesniej rozprawy, jak miałem szczęście i odroczyłem ogłoszenie.

procontra napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 09:37:41 :

A może nam chodzi o coś innego?
Strona na rozprawie zgłasza wniosek. Dowód ze świadka:
1) dopuszczacie dowód i wzywacie świadka na następną rozprawę
2) wzywacie świadka a jak się stawia to przed przesłuchaniem dopuszczacie dowód

Ja zawsze robiłam wg pkt 2). Właściwie nie zastanawiałam się dlaczego - taki model przejęłam od patronów na aplikacji. No i wygodniej jest czytać zeznania znajdujące się pod tezą dowodową, a nie szukać jej w aktach. Chyba jednak część sędziów stosuje wersję 1), bo kilka razy pełnomocnicy mi się zdziwili, że wzywam świadków bez dopuszczenia dowodu.
Utwierdzam się w przekonaniu że po iluś latach wiele rzeczy robię machinalnie albo dlatego że "tak się u nas robi". To się chyba nazywa rutyna ??:

Ignotus napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 09:56:24 :

Co do zasady stosuję pkt 1, wychodząc z założenia, że chyba zgrabniej jest najpierw dopuścić dowód z zeznań świadka - dajmy na to jakiegoś Jana Kowalskiego, a dopiero później tegoż Jana Kowalskiego wzywać w charakterze świadka i ewentualnie stosować środki przymusu.

ropuch napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 09:59:40 :

Wszystko zależy, jak mam wniosek już w pozwie to od razu wzywam świadków na pierwsza rozprawę i na niej dupuszczam dowód i przesłuchuje, jak w pismie na wystarczająco długo przed rozprawą to tak samo, a jak na rozprawie lub tuż przed to najpierw dopuszczam dowód, a potem wzywam. Generalnie mam raczej taka zasadę, że jak mam cos robić to staram się to zrobić od razu bo potem najczęściej o tym zapomne (zasada jest dość nowa i wynikła z przykrych doświadczeń właśnie zapominalskich).

Ignotus napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 10:12:49 :

"ropuch" napisał:

Wszystko zależy, jak mam wniosek już w pozwie to od razu wzywam świadków na pierwsza rozprawę i na niej dupuszczam dowód i przesłuchuje...

Nigdy nie wzywam świadków na pierwszy termin. Nieswojo by mi było powiedzieć wezwanym - no w sumie to niepotrzebnie państwo się fatygowaliście, bo właśnie sąd ogłosi wyrok zaoczny. No, popatrz, jeden okręg, a jaka różna praktyka

kazanna napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 10:43:12 :

albo: "sory, wasza obecność nie była konieczna bo strony zawarły właśnie ugodę "
Metoda dopuszczania dowodu z z zeznań świadków wg. pkt 2 w poście procontry ma tę zaletę, że jak świadek się nie stawi a strona cofnie wniosek dowodowy9 często tak bywa, ) to nie trzeba uchylać poprzedniego postanowienia o dopuszczeniu tego dowodu. Z drugiej strony metoda pkt. 1 ma te zaletę, że kiedy ktoś nas zastępuje na wokandzie to wie na jaką okoliczność ma słuchać świadka i nie musi się "doczytywać" z akt. Bardziej poprawnie chyba jest robić jak w pkt. 1 .

ropuch napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 10:57:55 :

Jak pisałem wszystko zależy, ugody lub wyroki zaoczne trafiają mi się stosunkowo rzadko, za to terminy mam co 3,5 misiąca, gdybym nie wezwał świadków na pierwszy termin miałbym 7 miesięcy w plecy (tzn nie tyle ja co strony), a sam Ignotusku wiesz jak to u nasz z tym jest .

Ignotus napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 11:11:27 :

"ropuch" napisał:

Jak pisałem wszystko zależy, ugody lub wyroki zaoczne trafiają mi się stosunkowo rzadko, za to terminy mam co 3,5 misiąca, gdybym nie wezwał świadków na pierwszy termin miałbym 7 miesięcy w plecy (tzn nie tyle ja co strony), a sam Ignotusku wiesz jak to u nasz z tym jest .

Wiem, wiem, aż za dobrze wiem wszechobecna, wszechpotężna i wszechogarniająca statystyka. Czasami to mam wrażenie, że Wy tam, w regionalnej stolicy, pracujecie na akord (bez urazy ) Ale znając realia i atmosferę, w pełni rozumiem. Zresztą i tak nie mam prawa oceniać, skoro niedawno jeszcze terminy miałem co miesiąc, a obecnie, na skutek DBW i TBW, circa co 2 m-ce.
Wkurza mnie tylko trochę, że tak się tym wszyscy przejmujemy. Termin za 7 miesięcy ? I dobrze - najwyraźniej albo wydział ma za mało etatów, albo podział czynności jest do d... A to już jest problem prezesa, nie mój - miło tak sobie pomarzyć, nie ?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zarobionych

procontra napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 11:46:59 :

"Ignotus" napisał:

Wszystko zależy, jak mam wniosek już w pozwie to od razu wzywam świadków na pierwsza rozprawę i na niej dupuszczam dowód i przesłuchuje...

Nigdy nie wzywam świadków na pierwszy termin. Nieswojo by mi było powiedzieć wezwanym - no w sumie to niepotrzebnie państwo się fatygowaliście, bo właśnie sąd ogłosi wyrok zaoczny. No, popatrz, jeden okręg, a jaka różna praktyka

Hmm...to trochę robienie z pierwszego terminu czegoś w rodzaju posiedzenia wyjaśniajacego. Ja jednak wzywam. Mam jednak niesłabnące dylematy zwiazane z koncentracją materiału dowodowego. Mamy 8 zgłoszonych swiadków. Wzywać czterech - pięciu (ośmiu to chyba jeśli sprawa banalna) na jeden termin? Zwykle się zakłada, że choć jeden nie przyjdzie. Jżzeli jednak przyjdą wszyscy i mają dużo do powiedzenia albo ogólnie ciężko się i słucha - to katastrofa, godzina lub półtorej opóźnienia (a ponadto zarządzenia o 10 sprawach na wokandzie nie pozwalają przeznaczyć na sprawe zbyt dużo czasu ). Jeżeli wzywa się po dwóch, to sprawa się ślimaczy miesiącami. I tak źle i tak niedobrze.

Ignotus napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 11:56:11 :

Praktycznie zawsze wzywam wszystkich na jeden termin, nawet przeznaczając na to całą sesję. Na szczęście w naszym sądzie nikt jeszcze nie wpadł na tak twórczy pomysł, jak odgórne określanie minimalnej ilości spraw na wokandzie Pomysł w istocie swej godny pióra Kafki

ropuch napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 15:27:40 :

Na piśmie może nie wpadł ale nie radzę mieć mniej niż 5

mitesek napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 16:39:14 :

"ropuch" napisał:

Jak pisałem wszystko zależy, ugody lub wyroki zaoczne trafiają mi się stosunkowo rzadko, za to terminy mam co 3,5 misiąca, gdybym nie wezwał świadków na pierwszy termin miałbym 7 miesięcy w plecy (tzn nie tyle ja co strony), a sam Ignotusku wiesz jak to u nasz z tym jest .


ah, ropuch, lejesz miód na me serce, bo myślałem, że tylko ja mam takie terminy - dzisiaj odraczałem na 29.04.

a co do świadków to jeszcze będąc w karnym nie miałem nic przeciwko by wzywać świadków, a gdy oskarżony się poddawał karze to grzecznie dziękowałem za przybycie i przekonywałem aby byli wdzięczni stronie, bo dzięki jej obywatelskiej postawie, nie muszą się męczyć przed sądem i zawsze wszyscy byli zadowoleni.

galerius napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 17:25:18 :

Z tą różnicą miedzy karnym a cywilnym to ja ją widzę w tym, że przynajmniej w moim Sądzie nikt nie dopuszcza dowodu z zeznań świadków zawnioskowanych aktem oskarżenia przez Prokuratora choć to, w tym zakresie, taka sama strona jak chociażby oskarżyciel posiłkowy. Dopiero po zgłoszeniu kolejnych świadków jest dopuszczany dowód z zeznań tych świadków.
W cywilnym wszystkie dowody są dopuszczane. Ja na pierwszy termin wzywałem wszystkich świadków (chyba, że byłoby ich 20 ??: ). Jeżeli ich przesłuchanie nie było konieczne - wyrok zaoczny, ugoda, to nie zdarzyło się aby świadkowie mieli jakieś zarzuty. Byli zadowoleni, że nie muszą być przesłuchiwani (przecież to dla nich bardzo stresujące). Gdyby, któryś ze świadków zażądał kosztów przyznałbym i nie miałbym żadnych oporów w obciążeniu stron procesu ponieważ podobno chcą szybkich procesów.

Pudlonka napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 17:27:31 :

"procontra" napisał:

A może nam chodzi o coś innego?
Strona na rozprawie zgłasza wniosek. Dowód ze świadka:
1) dopuszczacie dowód i wzywacie świadka na następną rozprawę
2) wzywacie świadka a jak się stawia to przed przesłuchaniem dopuszczacie dowód

Ja zawsze robiłam wg pkt 2). Właściwie nie zastanawiałam się dlaczego - taki model przejęłam od patronów na aplikacji. No i wygodniej jest czytać zeznania znajdujące się pod tezą dowodową, a nie szukać jej w aktach. Chyba jednak część sędziów stosuje wersję 1), bo kilka razy pełnomocnicy mi się zdziwili, że wzywam świadków bez dopuszczenia dowodu.
Utwierdzam się w przekonaniu że po iluś latach wiele rzeczy robię machinalnie albo dlatego że "tak się u nas robi". To się chyba nazywa rutyna ??:


Ja też stosuję pkt 1, bo u nas jest koncepcja, ze nie moża takiej osoby ukarać grzywną w przypadku niestawiennictwa jak wcześniej nie był dop dowód z zeznań

aitra napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 21:07:09 :

Ja w zależności od etapu procesu: jeżeli to pierwsza rozprawa i wzywam świadków to wiadomo, że dopuszczam dowód dopiero przed ich przesłuchaniem, a jak następne to staram się najpierw dopuścić, a potem wzywać, ale to głównie dlatego, że zdarzało mi się przesłuchać takiego "niedopuszczonego" świadka.
Na pierwszą rozprawę zawsze wzywam świadków jak są , bo wychodzę z założenia, że szkoda czasu i też nie zdarzyło mi się żeby ktoś grzecznie przeproszony i nieprzesłuchany narzekał.

falkenstein napisał w dniu 07.01.2009 o godzinie 21:19:44 :

"aitra" napisał:

Ja w zależności od etapu procesu: jeżeli to pierwsza rozprawa i wzywam świadków to wiadomo, że dopuszczam dowód dopiero przed ich przesłuchaniem, a jak następne to staram się najpierw dopuścić, a potem wzywać, ale to głównie dlatego, że zdarzało mi się przesłuchać takiego "niedopuszczonego" świadka.
Na pierwszą rozprawę zawsze wzywam świadków jak są , bo wychodzę z założenia, że szkoda czasu i też nie zdarzyło mi się żeby ktoś grzecznie przeproszony i nieprzesłuchany narzekał.


a mnie się notorycznie zdarza słuchac świadków bez dopuszczania dowodu z ich zeznań. No bo jak go przesłuchałem to znaczy że dopuściłem, co nie? Posyłam takie akta do wizytacji regularnie i nikt się jeszcze nie przyczepił. Może to kolejny przepis do usunięcia?

extreme_ways napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 00:39:57 :

Nie ma to jak dostać "Cps", gdzie Sąd, który wystąpił się z odezwą, nie dopuścił wcześniej dowodu, który ma zostać przeprowadzony – najczęściej dowodu z przesłuchania określonej osoby jako świadka. Ponieważ zdarza się to nagminnie, a nie mama zamiaru stosować środków z art. 274 k.p.c. z naruszeniem prawa, zawsze zwracam się do Sądu, który wystąpił się z odezwą, o wyciąg z protokołu obejmujący odpowiednie postanowienie dowodowe uznając, iż jest on niezbędny dla wykonania odezwy. Treść pism nadsyłanych w odpowiedzi bywa naprawdę zabawna …

Johnson napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 06:16:50 :

"extreme_ways" napisał:


nie mama zamiaru stosować środków z art. 274 k.p.c. z naruszeniem prawa,


Ale skąd pomysł że do zastosowania środka porządkującego konieczne jest wcześniejsze postanowienie dowodowe? Ważne jest tylko to czy osoba wzywana w charakterze świadka dostaje stosowne pouczenie - art. 262 kpc.
KPC posługując się pojęciem "świadek" nigdzie nie twierdzi że świadkiem jest dopiero osoba dopuszczona w tym charakterze. Np. art. 208 §1 pkt 3 kpc uprawnia przewodniczącego do wzywania wskazanych przez stronę (nie dopuszczonych przez sąd) świadków, czyli przy twojej interpretacji świadka najpierw musiałby zebrać się sąd by dopuścić dowód, wskazany przez sąd, a następnie dopiero przewodniczący mógłby te osobę wzywać. Wątpię czy nawet ty tak robisz.

"extreme_ways" napisał:


zawsze zwracam się do Sądu, który wystąpił się z odezwą, o wyciąg z protokołu obejmujący odpowiednie postanowienie dowodowe uznając, iż jest on niezbędny dla wykonania odezwy.


A to już uważam, bez obrazy, za czystą głupotę. Jeśli w odezwie masz napisane na jakie okoliczności masz przesłuchiwać świadka to po co ci postanowienie? Sprawdzasz czy inne sądy nie popełniając błędów proceduralnych ? Naprawdę od tego jesteś? I po co dokładać sobie i innym pracy? Czy to tylko praktyka "numerowa", tzn. pewnie po zwrocie zakreślasz sobie cps, a potem wpisujesz następny ?

"extreme_ways" napisał:


Treść pism nadsyłanych w odpowiedzi bywa naprawdę zabawna …


Wcale mnie to nie dziwi.

Krzych napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 06:38:48 :

"extreme_ways" napisał:

Nie ma to jak dostać "Cps", gdzie Sąd, który wystąpił się z odezwą, nie dopuścił wcześniej dowodu, który ma zostać przeprowadzony – najczęściej dowodu z przesłuchania określonej osoby jako świadka. Ponieważ zdarza się to nagminnie, a nie mama zamiaru stosować środków z art. 274 k.p.c. z naruszeniem prawa, zawsze zwracam się do Sądu, który wystąpił się z odezwą, o wyciąg z protokołu obejmujący odpowiednie postanowienie dowodowe uznając, iż jest on niezbędny dla wykonania odezwy. Treść pism nadsyłanych w odpowiedzi bywa naprawdę zabawna …

Eee, bywa lepiej. Dostałem jakiś czas temu Cps o przesłuchanie świadka. Świadek przesłuchany, akta odesłane. Po pewnym czasie wracają, by ponownie przesłuchać tego samego świadka, gdyż sąd wezwany nie dopuścił dowodu z przesłuchania tego świadka.

kubalit napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 09:25:19 :

Zlecenie przesłuchania w drodze pomocy prawnej powinno w gruncie rzeczy odbyć się poprzez wydanie przez sąd orzekający odpowiedniego postanowienia (co wynika chociażby z treści art. 240 par. 2 kpc). Nie kruszę jednak kopii gdy otrzymuję odezwę bez postanowienia (wychodzę z założenia, że brak postanowienia jest problemem wyłącznie sądu orzekającego). Sam staram się sporządzać takie postanowienia na niejawnym; wymieniam wtedy w sentencji Sąd wezwany oraz wszystkie pytania, które ma zadać świadkowi (postanawia: dopuścić dowód z zeznań świadka ..., którą to czynność zlecić sądowi rejonowemu w ..., na okoliczność...). Odpis postanowienia doręczam sądowi wezwanemu wraz z odezwą.

Co do przygotowania się do sesji. Zawsze opisuję sprawę w komputerze, jeżeli wiem, że będę musiał przesłuchać w niej świadków lub strony. Opisuję poszczególne dokumenty na określonych kartach (tj. wskazuję co znajduje się na danej karcie, ewentualnie jakie istotne treści zawiera taki dokument). Zawsze sporządzam szczegółowy wykaz pytań, które mam zadać świadkowi - przydaje się m.in. po kilku godzinach spędzonych na sali, kiedy myśli nieco wolniej się myślą i umyka wiele istotnych detali. Drukuję sobie również dla siebie protokoły z zeznań poszczególnych osób i czytając je sporządzam własne adnotacje i podkreślenia, żeby orientować się w którym miejscu o czym świadek zeznawał.

A co do akt przedkładanych po urlopie/chorobie. Staram się pisać adnotację, kiedy przedłożono mi akta (dany dokument). Nikt przez to nie miał do mnie zastrzeżeń co do nieterminowego reagowania na jakiekolwiek wnioski lub innego rodzaju pisma.

Johnson napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 09:51:24 :

Wychodzi na to że tylko ja jestem leniem i nie robię żadnych notatek ....

RogerMortimer napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 11:09:25 :

ja też nie robię jest nas dwóch, co za pocieszenie

kubalit napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 11:12:15 :

Nie ma co się wstydzić - macie po prostu lepszą pamięć i zdolność koncentracji

filip407 napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 13:34:14 :

też się tak pocieszam, ale chyba jednak jestem trochę leniem (jako trzeci zgłasza się nierobiący żadnych notatek)...

Ignotus napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 14:07:59 :

No to zgłasza się czwarty do brydża
Choć ja to jestem już niedaleki osiągnięcia kolejnego etapu rozwoju metodyki pracy. Etap ten osadza się na założeniu, że skoro sędzia ma być absolutnie bezstronny i obiektywny, to przed spotkaniem ze stronami na sali rozpraw nie powinien przedwcześnie nastawiać się do sprawy - ergo, czytanie akt przed rozprawą - zabronione

sponn napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 14:22:37 :

"Ignotus" napisał:

No to zgłasza się czwarty do brydża
Choć ja to jestem już niedaleki osiągnięcia kolejnego etapu rozwoju metodyki pracy. Etap ten osadza się na założeniu, że skoro sędzia ma być absolutnie bezstronny i obiektywny, to przed spotkaniem ze stronami na sali rozpraw nie powinien przedwcześnie nastawiać się do sprawy - ergo, czytanie akt przed rozprawą - zabronione


Zasada stosowana... czasem z powodu nawalu pracy choc nie polecana. Ja tez raczej nie robie notatek - tylko i wylacznie w sprawach gdzie jest wielu uczestnikow robie karty z adresami. Choc mam wrazenie ze czasem i tak ich nikt nie czyta bo pisma sa wysylane pod adresy z wniosku.

Co do dopuszczania dowodow. Prawda taka ze cywilne to nie karne i jak sie przeslucha swiadka bez postanowienia dowodowego to nic sie nie stanie - nawet nie wiem czy ktos to zauwazy. Co innego w karnym - tam to wpiszesz nie ten paragraf i uchyl.

Co do metodyki. Ja zwykle dopuszczam w postanowieniu koncowym jak zglaszaja na rozprawie. Chyba ze zapomne to dopuszczam przed przesluchaniem swiadka... chyba ze zapomne :D

Ale patrzac na szanownych kolegow i kolezanki to chyba musze podjac "mocne postanowienie poprawy"... co moze kiedys uczynie.

Co do terminow - to 3,5 miesiaca w przod w cywilnym - nie zazdroszcze referatu. Pamietam ze sadzilo sie po 15-18 spraw na wokandzie i wyznaczalo na 1,5-2 miesiace do przodu ale 3,5 to juz chyba ciut za duzo. No chyba ze mowimy o karnym to co innego - tam to mozliwe (bo w koncu przerwa moze trwac 35 dni :D )

procontra napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 14:25:11 :

Czy zabieracie laptopy, jeżeli macie, na salę i "w międzyczasie" albo w przerwie szybko sprawdzacie, jakie jest orzecznictwo albo przepisy? Czy tez biegacie do pokoju? Przydałby mi się laptop, ale mam wrażenie, że to trochę głupio wygląda.

kubalit napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 16:57:10 :

W naszym wydziale komputery, na których pracują protokolanci mają zainstalowanego lexa, co okazuje się nierzadko bardzo przydatne. Jeśli muszę coś sprawdzić, wykorzystuję do tego przerwy w sesji (nie ma potrzeby by gnać do pokoju). Przez kilka lat miałem pokój przylegający do sali rozpraw; na salę wychodziłem z pokoju, a nie przez drzwi dla uczestników i publiczności. Wspaniała rzecz, zwłaszcza jeśli chciało się zrobić przerwę dla wypoczynku albo jeśli musiałem gdzieś szybko zadzwonić lub coś skonsultować z koleżanką z pokoju lub koleżeństwem z wydziału.
Procontra, laptop na stole sędziowskim wcale głupio nie wygląda. Ba, sprawiałoby to nawet całkiem dobre wrażenie. Atrybut nowoczesnego i profesjonalnego sądu

Marbel napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 17:05:15 :

"procontra" napisał:

Czy zabieracie laptopy, jeżeli macie, na salę i "w międzyczasie" albo w przerwie szybko sprawdzacie, jakie jest orzecznictwo albo przepisy? Czy tez biegacie do pokoju? Przydałby mi się laptop, ale mam wrażenie, że to trochę głupio wygląda.


Dlaczego głupio wygląda????
Ja nie mam najmniejszych obiekcji - do niedawna zabierałam go zawsze (całkiem w prehistorii na sesje pożyczał mi mąż własnego-niesądowego). Początkowo nie mieliśmy na sali komputerów - więc z przyczyn oczywistych laptop był nieocenioną pomocą (np. miałam tam już projekty orzeczeń). Potem były co prawda komputery, ale bez lexa a jednak samo kpc i kc na sali nie wystarczy (nie mówiąc już o tym, że trudno utrafić w aktualną wersję, a czasem potrzeba akurat tej nieaktualnej). Teraz mamy już na sali komputery z lexem - ale ja już tak się przyzwyczaiłam do mojego laptopa, że i tak go zabieram - i nie waham sie go używać :-)

galerius napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 17:58:55 :

"kubalit" napisał:

. Sam staram się sporządzać takie postanowienia na niejawnym; wymieniam wtedy w sentencji Sąd wezwany oraz wszystkie pytania, które ma zadać świadkowi (postanawia: dopuścić dowód z zeznań świadka ..., którą to czynność zlecić sądowi rejonowemu w ..., na okoliczność...). Odpis postanowienia doręczam sądowi wezwanemu wraz z odezwą.

Ciekawy sposób tylko moje zasadnicze wątpliwości budzi możliwość dopuszczenia dowodu z zeznań świadka na posiedzeniu niejawnym. Może szanowny kolega bardziej rozwinie podstawę w KPC.
Ja dopuszczam dowód z zeznań określonego świadka z tezą dowodową i wskazaniem, że dowód ten przepowadzić w drodze pomocy sądowej. Potem w odezwie powtarzana jest teza dowodowa i przesyłam listę własnych pytań.

extreme_ways napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 18:36:49 :

"Johnson" napisał:


nie mama zamiaru stosować środków z art. 274 k.p.c. z naruszeniem prawa,


Ale skąd pomysł że do zastosowania środka porządkującego konieczne jest wcześniejsze postanowienie dowodowe? Ważne jest tylko to czy osoba wzywana w charakterze świadka dostaje stosowne pouczenie - art. 262 kpc.
KPC posługując się pojęciem "świadek" nigdzie nie twierdzi że świadkiem jest dopiero osoba dopuszczona w tym charakterze. Np. art. 208 §1 pkt 3 kpc uprawnia przewodniczącego do wzywania wskazanych przez stronę (nie dopuszczonych przez sąd) świadków, czyli przy twojej interpretacji świadka najpierw musiałby zebrać się sąd by dopuścić dowód, wskazany przez sąd, a następnie dopiero przewodniczący mógłby te osobę wzywać. Wątpię czy nawet ty tak robisz.

"extreme_ways" napisał:


zawsze zwracam się do Sądu, który wystąpił się z odezwą, o wyciąg z protokołu obejmujący odpowiednie postanowienie dowodowe uznając, iż jest on niezbędny dla wykonania odezwy.


A to już uważam, bez obrazy, za czystą głupotę. Jeśli w odezwie masz napisane na jakie okoliczności masz przesłuchiwać świadka to po co ci postanowienie? Sprawdzasz czy inne sądy nie popełniając błędów proceduralnych ? Naprawdę od tego jesteś? I po co dokładać sobie i innym pracy? Czy to tylko praktyka "numerowa", tzn. pewnie po zwrocie zakreślasz sobie cps, a potem wpisujesz następny ?

"extreme_ways" napisał:


Treść pism nadsyłanych w odpowiedzi bywa naprawdę zabawna …


Wcale mnie to nie dziwi.

Ponieważ z reguły dobrze wszystkim życzę, to i Tobie życzę, żeby sąd drugiej instancji nie uznał żadnego z twoich postanowień dotyczących „środków porządkujących” za wydane z rażącą i oczywistym naruszeniem prawa, a przymusowo doprowadzony w sprawie cywilnej „świadek” nie wytoczył powództwa o zadośćuczynienie z powodu bezprawnego pozbawienia wolności … Co do dokładania pracy sobie i innym - vide post Krzycha.

falkenstein napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 18:42:11 :

"Ignotus" napisał:

No to zgłasza się czwarty do brydża
Choć ja to jestem już niedaleki osiągnięcia kolejnego etapu rozwoju metodyki pracy. Etap ten osadza się na założeniu, że skoro sędzia ma być absolutnie bezstronny i obiektywny, to przed spotkaniem ze stronami na sali rozpraw nie powinien przedwcześnie nastawiać się do sprawy - ergo, czytanie akt przed rozprawą - zabronione


u mnie to się nazywa "sądzenie na banzaja" albo "ełna kontradyktoryjność"

Johnson napisał w dniu 08.01.2009 o godzinie 19:39:45 :

"extreme_ways" napisał:


żeby sąd drugiej instancji nie uznał żadnego z twoich postanowień dotyczących „środków porządkujących” za wydane z rażącą i oczywistym naruszeniem prawa


Kilkadziesiąt już przeszło, między innymi ukaranych osób, które nie przejechały, a jeszcze nie zdążyły być "dopuszczone" i jakoś mój SO nie miał takich pomysłów.
MOże lepiej przedstaw argumentację twoją lub twojego SO z której wynikałoby że to "rażące i oczywiste" naruszenie prawa. Spróbuj mnie i innych przekonać, a nie tylko "grozić"

"extreme_ways" napisał:


a przymusowo doprowadzony w sprawie cywilnej „świadek” nie wytoczył powództwa o zadośćuczynienie z powodu bezprawnego pozbawienia wolności …


A może jeszcze oskarżenie o czyn z art. 189 §2 kk ?!
Jakbym się miał przejmować bezpodstawnymi powództwami i oskarżeniami to musiałbym chyba nic nie robić.

mitesek napisał w dniu 09.01.2009 o godzinie 08:51:54 :

"sponn" napisał:


Co do terminow - to 3,5 miesiaca w przod w cywilnym - nie zazdroszcze referatu. Pamietam ze sadzilo sie po 15-18 spraw na wokandzie i wyznaczalo na 1,5-2 miesiace do przodu ale 3,5 to juz chyba ciut za duzo. No chyba ze mowimy o karnym to co innego - tam to mozliwe (bo w koncu przerwa moze trwac 35 dni :D )


mówimy o cywilnym, a na rozprawie mam od 20-30 spraw dziennie (w tym 7-8 stwierdzeniówek). i od dzisiaj odraczam na maj!

w związku z powyższym zwyczajowo nie czytam akt przed sesją - lecę na "banzaja", hi,hi... podoba mi się to okreslenie! chyba, że sprawa po uchyłce albo trudna i przy rozpisywaniu terminu zaznaczyłem jako wartą przeczytania.

kubalit napisał w dniu 09.01.2009 o godzinie 09:49:35 :

"galerius" napisał:

. Sam staram się sporządzać takie postanowienia na niejawnym; wymieniam wtedy w sentencji Sąd wezwany oraz wszystkie pytania, które ma zadać świadkowi (postanawia: dopuścić dowód z zeznań świadka ..., którą to czynność zlecić sądowi rejonowemu w ..., na okoliczność...). Odpis postanowienia doręczam sądowi wezwanemu wraz z odezwą.

Ciekawy sposób tylko moje zasadnicze wątpliwości budzi możliwość dopuszczenia dowodu z zeznań świadka na posiedzeniu niejawnym. Może szanowny kolega bardziej rozwinie podstawę w KPC.
Ja dopuszczam dowód z zeznań określonego świadka z tezą dowodową i wskazaniem, że dowód ten przepowadzić w drodze pomocy sądowej. Potem w odezwie powtarzana jest teza dowodowa i przesyłam listę własnych pytań.

Przyznaje, że nie jest to do końca lege artis i można by w oparciu o art. 148 kpc wywodzić, że takie postanowienie powinno być wydane na rozprawie. Najczęściej jednak odezwy sporządzam przy biurku (tj. na posiedzeniu niejawnym ); nie mam czasu podczas sesji na sporządzanie i wciąganie do protokołu rozbudowanej sentencji postanowienia zawierającego pytania, które chciałbym, by sąd wezwany zadał. A tak przecież powinienem uczynić, jeśli przyjmiemy - stosownie do przepisu art. 354 kpc - że zlecenie przeprowadzenia dowodu o którym mowa w art. 235 kpc ma formę postanowienia (choć - przyznaje - spotkałem się z odmiennym poglądem, tzn. że jest to wyłącznie czynność techniczno-organizacyjna), a w samym tym zleceniu powinno się zgodnie z § 99 ust. 1 regulaminu urzędowania sądów powszechnych "dokładnie określić, jakie czynności mają być dokonane, oznaczyć wyczerpująco fakty i okoliczności podlegające stwierdzeniu przez poszczególne osoby, a w razie potrzeby - przytoczyć fakty i okoliczności, na które należy zwrócić szczególną uwagę". Rozciągam nieco w tym zakresie przepis art. 240 § 1 kpc, który wprawdzie dotyczy jedynie możliwości uchylenia lub zmiany na niejawnym postanowienia dowodowego, ale według niektórych przedstawicieli doktryny (m.in. T. Demenckiego - komentarz do KPC w LEXie) można w oparciu o ten przepis także uzupełniać takie postanowienie poprzez dopuszczenie dalszych dowodów, co już mogłoby się wydawać wyjściem poza literalne brzmienie tego przepisu. Jak widzisz, w twórczym stosowaniu tego przepisu kpc poszedłem nieco dalej ( ), co jak do tej pory nie było przedmiotem wytyku ze strony wizytatora, sądu odwoławczego lub sądu wezwanego.

mikael nordall napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 09:10:15 :

"procontra" napisał:

1) fiszki/notatki prowadzicie komputerowo czy tradycyjnie? Komputerowo łatwiej unacześniać, ale mam wrażenie, że ze starymi poczciwymi odręcznymi lepiej mi się pracowało


tylko i wylacznie komputerowo, mam katalogi na kazda wokande, tam pliki do kazdej sprawy i jak nadchodzi kolejna rozprawa, siegam do katalogu z poprzedniego terminu wklejam plik tekstowy, nanosze poprawki z ostatniej rozprawy (jakie dowody przeprowadzono, jakie wazne wnioski procesowe, kto zlozyl), przypominam sobie o co chodzi w sprawie, kto jakie wnioski dowodowe zglosil wczesniej, ktore i kiedy byly przeprowadzone, i co mam teraz zrobic

"procontra" napisał:

2) notatki robicie: przy wyznaczaniu rozprawy, dzień przed sesją czy może zaraz PO sesji


1-2 dni przed sesja, 2 dni przed sprawdzam w kalendarzu jakie sprawy i jesli jest cos trudnego - to biore sie od razu, jak srednio trudne - notatki robie na dzien przed sesja


"procontra" napisał:

3) jak kontrolujecie sekretariat, czy rzeczywiście podkładają Wam korespondencję (tylko prosze nie pisać o pustych półkach, bo w większosci wypadków to nierealne


sprawdzam na biezaco po pieczatkach "rzedlozono" i prezentatach, mam swietnie pracujacego sekretarza wiec problemu nie ma i nie musze robic kontroli czasokresu

"procontra" napisał:

4) kto prowadzi u was wykaz stron - z adresami. Wy, asystent sekretariat. Jakie macie patenty,żeby to zreczywiscie zadziałało o po piątej zmianie referenta nie spotkał nas uchył ??:


wykaz stron ?
takie sprawy to sekretarz

[ Dodano: Pon Sty 25, 2010 9:12 am ]
"procontra" napisał:

Czy zabieracie laptopy, jeżeli macie, na salę i "w międzyczasie" albo w przerwie szybko sprawdzacie, jakie jest orzecznictwo albo przepisy? Czy tez biegacie do pokoju? Przydałby mi się laptop, ale mam wrażenie, że to trochę głupio wygląda.


nie zabieram, notatki mam podrukowane, a na komputerze gdzie pisany jest protokol mam lexa
skad ten pomysl ze laptok wyglada glupio ?

[ Dodano: Pon Sty 25, 2010 9:16 am ]
"procontra" napisał:

A może nam chodzi o coś innego?
Strona na rozprawie zgłasza wniosek. Dowód ze świadka:
1) dopuszczacie dowód i wzywacie świadka na następną rozprawę
2) wzywacie świadka a jak się stawia to przed przesłuchaniem dopuszczacie dowód


dopuszczam dowod i wzywam swiadka na nastepna rozprawe, w notatkach zaznaczam ze dopuszczono dowod - nr karty w aktach z teza i na kolejnej rozprawie wiem na co mam sluchac swiadka

Johnson napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 10:38:34 :

Straszne

kzawislak napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 11:25:59 :

P r o f e s j o n a l n e

Marbel napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 13:25:25 :

mikael,
wielkie dzięki - już wiem, że nie jestem sama :-)) bo zaczynałam się bać....

Joasia napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 18:31:42 :

Nie wychodzę na salę bez znjomości akt.Czytam dokładnie sprawę wyznaczając pierwszy termin, wtedy też jeśli jest nietypowa szukam orzeczeń, piśmiennictwa - wszystk to wklejam razem do jednego pliku który tytułuję np. "Teksty do Piprztykowskiego - dopłaty unijne dla młodych rolników". W terminarzu notuję słowa klucze (np. "o sprzeciwie" "rzedawnienie?" + ilu świadków, biegłych, stron do słuchania. Potem już nie czytam. Pamiętam. Czytam tylko dalszą korespondencję.
Notatki robię w 2-ch przypadkach: rysuję drzewka genealogiczne z adresami i pełnomocnikami na wewnętrznej obwolucie z tyłu akt - gdy mam parę pokoleń albo zagmatwane; z reguły wpisuję też pełnomocników z numerem karty na pozwie/wniosku + dopisuję tam kolejnych uczestników (wiem, wiem, to straaaaaszne); jak nie mam już miejsca, to wypisuję ich (z pełnomocnikami, substytutami i aplikantami; nowych dopisuje od razu na rozprawie jak mi składają pełnomocnictwa) na wewnętrznej przedniej obwolucie. Mam wtedy porządek i sekretarki też wysyłają poprawnie. Ale to tylko gdy wielu uczestników, rzecz jasna.
Poza tym od paru lat przy wydawaniu wyroku wpisuję na dole na wewnętrznej okładce koszty w formie słupka - wcześniej jakoś nigdy mi się nie zgadzały, jak pisałam uzasadnienie .
Poza tym jeszcze tylko w rozbudowanych działówkach robię czasem na osobnej kartce notatki kto co zgłasza, jaka wartość, propozycja podziału - czasem w tych największych działówkach dopisuję potem świadków - kto za jaką wersją - to wszystko w podziale na przedmioty, i z zaznaczeniem karty.

I to wszystko. Z tym zastrzeżeniem, że działa to tylko do ok. 500-set spraw w referacie. Powyżej tej liczby wszystko zaczyna się chrzanić i mieszać, i już nie można polegać na pamięci. Przerabiałam to parę lat temu w wydziale, w którym teraz jest Procontra, więc jej serdecznie współczuję. Brrr, te noce przed sesjami z aktami czytanymi do 5-tej rano... Ta specyfika wydziału, polegająca na tym, że masz w swoich szafach 650 spraw, w tym niemal same rzeczówki, w tym niemal same 5-ciotomowe... Nie zazdroszczę...
Chociaż rzeczowe ogromnie lubię, i trochę mi szkoda, że teraz mam głównie zobowiązania...

Procontra, tak sobie myślę, że tu żadna metodyka nic nie pomoże. I tak się nie poradzi. W tym wydziale sprawdzały się, jak pamiętam, tylko zeszyty akademickie/laptopiki ze spisem rzeczy do podziału w każdej sprawie i kolorowe wklejane karteczki w akta.

mikael nordall napisał w dniu 25.01.2010 o godzinie 22:45:50 :

"Johnson" napisał:

Straszne


dlaczego ?

"kzawislak" napisał:

P r o f e s j o n a l n e


skromnie napisze ze jak dotad skuteczne

"Marbel" napisał:

mikael,
wielkie dzięki - już wiem, że nie jestem sama :-)) bo zaczynałam się bać....


nie ma za co

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.