Czwartek 14 listopada 2019 Wydanie nr 4280

Dyskusja nad protestem sędziów

ZAOSTRZAMY PROTEST

iga napisał w dniu 12.02.2009 o godzinie 23:08:17 :

Temat ekstremalny - ale proszę potraktować go poważnie. Być może staniemy przed koniecznością sięgnięcia po niedozwolone dla nas środki - np. strajk.
Co go usprawiedliwi? Uparte nieprzestrzeganie innych norm konstytucji.
Na jakiej podstawie? Przypomniałam sobie właśnie, że swego czasu obecny Pan Premier najzupełniej poważnie mówił i nawoływał do obywatelskiego nieposłuszeństwa

zatem serwuję parę informacji na ten temat:

http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/173436.html

Dobrze się stało, że pomysł ten wyszedł od samego Pana Premiera - tym samym rozumiem, że w pewnych ekstremalnych warunkach - w jakich niewątpliwie się obecnie znajdujemy - kiedy wszelkie legalne formy jak petycje, apele, argumenty, wieloletnie działania KRS - u nie odniosły skutku - Pan Premier dopuszcza taką formę działania, a nawet ją popiera.

Łukasz napisał w dniu 12.02.2009 o godzinie 23:58:15 :

ciekawe w jakim kierunku ta sytuacja sie rozwinie .............

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 00:01:47 :

A na czym to nieposłuszeństwo obywatelskie w naszym przypadku miałoby polegać?

Joasia napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 00:08:12 :

Słuchajcie, może zamiast naruszać prawo - po prostu zacznijmy go przestrzegać?

Proponuję nową forme protestu: PRZESTRZEGANIE PRAWA. Prawa pracy. To znaczy praca w systemie 40 godzin tygodniowo. I ANI MINUTY DŁUŻEJ. Żeby to zrobic - trzeba wprowadzić stosowanie przez sędziów timeshitów, czyli własnej rejetracji czasu pracy - w formie np. codziennych zapisków w naszych terminarzach (co, jak wiadomo, jest zdaniem SN wystarczającym dowodem w sprawach o wynagrodzenie za nadgodziny; takie zapiski wystarczają także prawnikom w innych śliniaczkach do wystawiania faktur klientom; nam, jako osobom ustawowo nieskazitelnym, chyba nie zarzucą oszukiwania w tym zakresie).

W ciągu pół roku doprowadzi to do takiego paraliżyku, że hej.

Dred napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 01:09:48 :

SN zostawił jednak lekarzom furtkę - Stwierdził, że lekarze mogą się ubiegać o odszkodowanie za rozstrój zdrowia, albo zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych, czyli zdrowie, życie, czy prawo do życia rodzinnego - mówi Kaczmarek.
Po chwilowej dezorientacji lekarze postanowili skorzystać z "rady” SN i pojawiły się pozwy o zadośćuczynienie. W naszym województwie pierwsza taka sprawa była w Świebodzinie. Leszek Boczkowski, jeden z lekarzy tamtejszego szpitala domaga się od placówki (obecnie w likwidacji) 4 tys. zł. Lekarz twierdzi, że praca przekraczająca normy uniemożliwiała mu skorzystanie z wypoczynku, a to stanowiło zagrożenia dla jego zdrowia.
Zarzuca również szpitalowi, że przemęczenie utrudniało mu koncentrację i naukę, co spowodowało przedłużenie przebiegu stażu specjalizacyjnego. Ucierpiały też na tym jego kontakty z rodziną, zwłaszcza z dzieckiem oraz możliwość czynnego wypoczynku i spotkania ze znajomymi.
Pod koniec grudnia zapadł wyrok w takiej sprawie. Sąd podzielił stanowisko lekarza i przyznał mu dokładnie tyle zadośćuczynienia ile żądał. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne a szpital złożył apelację. To pierwszy, przy najmniej w lubuskim, wyrok w tej sprawie.
Ale świebodziński precedens może być dopiero początkiem, bo z identycznymi pozwami występują również inni lekarze. Według naszych informacji w Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze takich spraw jest ok. 10. Tam jednak żądania medyków są dużo wyższe, niektórzy domagają się nawet 47 tys. zł. Zdaniem prawników, z którymi rozmawialiśmy, jeśli wyrok ze Świebodzina się uprawomocni może to oznaczać rzekę podobnych pozwów.
- Dla szpitali może to być coś takiego jak słynne 203 (Sejm przyznał pracownikom służby zdrowia 203 zł podwyżki, ale nie dał na to pieniędzy. Uruchomiło to lawinę pozwów przeciwko szpitalom - red) - uważa adwokat Hubert Szarata.

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090212/POWIAT13/739424016

mitesek napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 08:24:45 :

pomysł strajku wiadomo, że jest dobry, mam tylko jedno ale:

jeśli przystąpi do niego połowa sędziów - to będzie sukces, chociaż uważam, że na strajk zdecyduje się góra 20-25% (i mam obawę, że oceniam to zbyt optymistycznie). brak masowości oznacza, że "góra" spacyfikuje strajkujących sędziów, szybciej, niż nam się wydaje

dlatego zastanawiam się czy strajk włoski nie będzie lepszy. argumenty:
1) chyba więcej osób się zdecyduje
2) dyscyplinarki nikt nie zrobi, w końcu pracujemy
3) "oddziaływanie" tych co nie chcą zmian i protestu, nie będzie tak widoczne (jeśli oni pracują normalnie, a my po włosku to w statsytykach nasze przewlekłości nie będą tak widoczne - skutek osiągamy: dłuższy czas rozpoznania spraw i rosnące niezadowolenie społeczeństwa)
4) "wykończymy" w 3 miesiące - najpierw budżety sądów rejonowych, potem okręgowe, a potem Państwa, co w dobie kryzysu wyprowadzi przynajmniej JVR z równowagi - i nie uważam, żeby to była postawa antypaństwowa, bo cel jednak słuszny, a i tak odpowiedzialność za to spada na rząd: chciał mieć nadzór nad sądami, to niech robi to co korzystne dla budżetu (mam wrażenie, że podwyżki dla sedziów byłyby tańsze, a i oddanie nadzoru SN też byłoby ostatecznie dla rządu korzystniejsze)

to tak na gorąco...

PS. oczywiście do strajku (każdego rodzaju) przystąpię

picu napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 08:59:58 :

Zaostrzenie protestu jest niezbędne, bo widać, że obecne metody nikogo nie wzruszają, nie przynoszą skutków.

Jednak trzeba pamiętać, że w TBW w styczniu wzięło udział około połowy sędziów (dane z http://www.iustitia.pl/content/blogcategory/98/183/)

Nie sądzę, aby połowę uczestników TBW dało się przekonać do strajku, choćby wśród forumowiczów opinie są bardzo podzielone

Wydaje mi się, że poczucie godności, zamiłowanie do przestrzegania prawa, zamiłowanie do pracowitości (czyli pisania uzasadnień w weekendy) oraz inne podobne rzeczy nakładzione ludziom do głowy podczas aplikacji - spowodują, że niewiele osób przystąpi do strajku polegającego na zaniechaniu orzekania, a więc taki strajk będzie łatwy do spacyfikowania.

Rzeczywiście faktycznie strajk włoski miałby większe szanse na powodzenie, choćby z wypowiedzi na forum wynika, że ludzie są zgodni co do tego, że trzeba zacząć szanować swój czas wolny, prawo do odpoczynku i życia rodzinnego. Była już o tym mowa, gdyby tylko na wykonaniu karnego chcieć przeczytać wszystkie dokumenty, które się podpisuje - wykonalność spadła by znacznie

A w strajku włoskim pomogłoby nam to, że przez najbliższe 5-6 lat nie będzie nowych sędziów

kazanna napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 09:56:53 :

ja bym to nazwała inaczej- nie strajk włoski tylko praca adekwatna do płacy. wystarczy.

sponn napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 10:11:32 :

Ciezko to po prostu wyegzekwowac (choc uwazam ze byloby to jak najbardziej wskazane). Co wiecej nie sadze ze nawet w przypadku podwyzek do 10 000 pln dla SR sedzia powinien pracowac wiecej niz 40 godzin tygodniowo.

Z tym ze wszyscy wiemy jak to wyglada - praca po przyjscu do domu, w weekendy po 10h nie jest niczym dziwnym. Wszyscy wiemy jak to wyglada ale chyba sami sobie jestesmy winni.

Mysle ze napisanie stredniego uzasadnienia zajmuje okolo 1 dnia pracy (wiadomo ze sa uzasadnienia na godzine - np. alimenty, pijane rowery czy samochody jak i na 2 dni - zasiedzenia, podzialy majatku, grubsze sprawy karne, jak i na cale tygodnie - wielotomowki w karnym). Biorac pod uwage ze sadzimy 2/3 dni w tygodniu (srednio przyjmijmy 3), trzeba cos zrobic na niejawnym (w cywilnym duzo, w rodzinnym mniej, w karnym chyba mimi wszystko najmniej) - zejdzie na to jeden dzien. Czyli mamy 4 dni. Zostaje jeden na pisanie uzasadnien co oznacza tylko tyle iz w tygodniu mozemy wydawac nie wiecej niz 2-3 wyroki (zakladajac ze tylko 1 zostanie zaskarzony - 33% wnioskow o uzasadnienie). Oczywiscie bardzo mocno upraszczam sytuacje ale tak to wyglada godzinowo.

Jezeli faktycznie pracowalibysmy po 40h tygodniowo to wymiar sprawiedliwosci po prostu stanie.

Problem w tym jak przekonac samego siebie zeby pracowac tyle (no i kolegow z wydzialu zeby nie odstawac calkowicie od innych).

Poza tym choc to moze nie w tym watku ale bardzo wazna sprawa to terminy - nie rozumiem dlaczego bedac na urlopie/zwolnieniu leca nam terminy chociazby uzasadnien. O tym sie nie mowi ale nie oplaca sie brac urlopow na tydzien (Ochyba ze mamy mega zaleglosc w uzasadnieniach ). Zwykle to jest 3 tygodnie przy czym jeden z nich to praca - zaleglosci, pisanie uzasadnien, etc. Tymczasem przeciez urlop jest dla nas po to zeby wypoczac a nie pracowac. Podobnie zwolnienie - w koncu jestesmy chorzy. Tymczasem wszyscy wiemy jak wyglada sytuacja i ze kazdy wykorzystuje te dni do nadrabiania zaleglosci.

robak napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 10:32:19 :

"sponn" napisał:

Ciezko to po prostu wyegzekwowac (choc uwazam ze byloby to jak najbardziej wskazane). Co wiecej nie sadze ze nawet w przypadku podwyzek do 10 000 pln dla SR sedzia powinien pracowac wiecej niz 40 godzin tygodniowo.

Z tym ze wszyscy wiemy jak to wyglada - praca po przyjscu do domu, w weekendy po 10h nie jest niczym dziwnym. Wszyscy wiemy jak to wyglada ale chyba sami sobie jestesmy winni.

Mysle ze napisanie stredniego uzasadnienia zajmuje okolo 1 dnia pracy (wiadomo ze sa uzasadnienia na godzine - np. alimenty, pijane rowery czy samochody jak i na 2 dni - zasiedzenia, podzialy majatku, grubsze sprawy karne, jak i na cale tygodnie - wielotomowki w karnym). Biorac pod uwage ze sadzimy 2/3 dni w tygodniu (srednio przyjmijmy 3), trzeba cos zrobic na niejawnym (w cywilnym duzo, w rodzinnym mniej, w karnym chyba mimi wszystko najmniej) - zejdzie na to jeden dzien. Czyli mamy 4 dni. Zostaje jeden na pisanie uzasadnien co oznacza tylko tyle iz w tygodniu mozemy wydawac nie wiecej niz 2-3 wyroki (zakladajac ze tylko 1 zostanie zaskarzony - 33% wnioskow o uzasadnienie). Oczywiscie bardzo mocno upraszczam sytuacje ale tak to wyglada godzinowo.

Jezeli faktycznie pracowalibysmy po 40h tygodniowo to wymiar sprawiedliwosci po prostu stanie.

Problem w tym jak przekonac samego siebie zeby pracowac tyle (no i kolegow z wydzialu zeby nie odstawac calkowicie od innych).

Poza tym choc to moze nie w tym watku ale bardzo wazna sprawa to terminy - nie rozumiem dlaczego bedac na urlopie/zwolnieniu leca nam terminy chociazby uzasadnien. O tym sie nie mowi ale nie oplaca sie brac urlopow na tydzien (Ochyba ze mamy mega zaleglosc w uzasadnieniach ). Zwykle to jest 3 tygodnie przy czym jeden z nich to praca - zaleglosci, pisanie uzasadnien, etc. Tymczasem przeciez urlop jest dla nas po to zeby wypoczac a nie pracowac. Podobnie zwolnienie - w koncu jestesmy chorzy. Tymczasem wszyscy wiemy jak wyglada sytuacja i ze kazdy wykorzystuje te dni do nadrabiania zaleglosci.


No co ty? Ja zawsze robię zapisek, że w dniach od do byłem na urlopie nawet jak to było tydzeń w środku terminu do uzasadneinia i odliczam sobie ten tydzień od tych dwóch tygodni. Nikt jeszce nie zrobił mi z tego zarzutu.

tomekrz napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 10:54:34 :

Nareszcie ten temat sie pojawił . Prosze wiec nie dyskutujmy co kto zapisuje zeby termin nie leciał itp. bo znow sie zrobi 100 stron o niczym.

Joasia napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 12:41:28 :

Ja was bardzo proszę, przyjmijmy taką formę protestu. Rozpropagujmy to przez Iustitię, podejmijmy uchwały na zgromadzeniach sądów.

I nie chodzi mi tylko o prostą zasadę: jeśli będziesz w weekendy pisać uzasadnienia do podziałów majątku, to wkrótce sam staniesz się bohaterem stanu faktycznego w takim uzasadnieniu.

Tłumaczmy, że to chodzi o dobro wymiaru sprawiedliwości:
sędzia - żeby być naprawdę SĘDZIĄ - nie może spędzić życia z nosem w aktach. Musi to życie poznać. Musi się nie tylko dokształcać - bo to powininien rozbić w czasie pracy - ale przede wszystkim musi ŻYĆ. Inaczej po prostu nie można być dobrym sędzią. Można być dobrym znawcą przepisów prawnych, ale nie SĘDZIĄ.
Sędzia musi się orientować w życiu publicznym, bywać w teatrze i kinie, uczestniczyć w życiu rodzinnym w zakresie większym niż pocałowanie dziecka na dobranoc i pomachanie do męża/żony znad uzasadnienia. Sędzia musi znać życie, żeby rozumieć ludzi, którzy przychodzą do sądu. To dlatego ma pracować nie więcej niż 40 godzin tygodniowo i nie wolno mu dorabiać.

Jeśli zrozumie to większość sędziów, to nawet jeśli jacyś ludzie sie wyłamią (stachanowcy i przodownicy pracy, "nie obciążeni rodzinnie" etosowcy spędzający po 14 godzin na dobę w budynku sądu), to nie będzie można pozostałym tak łatwo zrobić dyscyplinarki za przekroczenie terminów.

Wiem, że to nie będzie łatwe. [Sama na parę dni przed urlopem siedzę w robocie do 2-giej w nocy - bo trzeba szafę wyczyścić; bo inaczej cofną urlop (już to przerabiałam); bo jak wpływ jest 100 - to trzeba zrobić 100, a jak 200 - to 200; a jak będzie 1000 - to też.] Ale innej drogi po prostu nie widzę.

robak napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 13:16:48 :

"Joasia" napisał:

[Sama na parę dni przed urlopem siedzę w robocie do 2-giej w nocy - bo trzeba szafę wyczyścić; bo inaczej cofną urlop (już to przerabiałam); bo jak wpływ jest 100 - to trzeba zrobić 100, a jak 200 - to 200; a jak będzie 1000 - to też.] Ale innej drogi po prostu nie widzę.


Włos mi się jeży na głowie jak to czytam i nie mogę uwierzyć, że są sądy w których tak jest. Jak to "cofną urlop"? Mam przecież wykupiony wyjazd i musieliby mi za to zapłacić. Do głowy by mi nie przyszło że mam się specjalnie "czyścić" przed urlopem. A po urlopie - jeśli biorę dłuższy niż tydzien nie wyznaczam przez tydzień wokand i wtedy się spokojnie odrabiam i nowe wnioski o uzasadnienia też nie wpływają. Nikt nam przecież za to nic nie jest w stanie zrobić. Czego wszyscy tak się boją? Ile jest osób, które naprawdę miały za to dyscyplinarki? czy tak naprawdę bowimy się tylko na samą myśl o tym że mozemy je mieć?

domianiuk napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 13:59:12 :

Sędziowie są sami sobie winni i wcale ich nie żałuję.
Ja już od stycznia 2008 roku, kiedy sobie postanowiłem, że koniec robienia ze mnie akordowca za grosze, pracuję maksymalnie po 8 godzin dziennie i wszystko ewidencjonuję.
Życie moje się zmieniło zdecydowanie na lepsze i to w każdej sferze (oczywiście z wyjątkiem majątkowej, ale z tym jak jest wiemy już dobrze).
Nikt mi nie zwraca uwagi, a jak zwróci to pokażę notatnik.
Namawiam wszystkich do tego, a jak ktoś nie potrafi to przynajmniej niech nie płacze. Bo mam takich znajomych, którym powtarzam to co tutaj napisałem, a oni dalej pracują po 12 godzin dziennie.

Co do strajku włoskiego jestem jak najbardziej za, tylko , że to nie powinien być strajk tylko normalność. Ale gdyby wszyscy to zrozumieli, to skutek byłby na pewno.

mitesek napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 14:22:06 :

"domianiuk" napisał:

Co do strajku włoskiego jestem jak najbardziej za, tylko , że to nie powinien być strajk tylko normalność. Ale gdyby wszyscy to zrozumieli, to skutek byłby na pewno.


nie no... nie przesadzajmy, normalności z tego się nie da zrobić, bo mnie osobiście cholera by wzięła, jakbym każdą sprawę miał robić dokładnie wg przepisów, a w ramach strajku to oczywiście co innego

Sandman napisał w dniu 13.02.2009 o godzinie 15:17:27 :

Trzeba prowadzić walkę właśnie z takimi patologiami jak te opisywane przez Joasię....
Przez to jesteśmy tu gdzie jesteśmy......
Jestem za zaostrzeniem form protestu!

a_szymek napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 13:27:47 :

gdzieś już pisałem
na początek proponuję spotkanie w togach w Wawie przed np. SN, KPRM, MF, MSpraw.

Może też przed siedzibami Sądów Apelacyjnych - dla zwiększenia frekfencji.

w tym kraju tylko na ulicy można cokolwiek wywalczyć.

violan napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 13:49:12 :

"iga" napisał:

http://poland.indymedia.org/pl/2008/10/39034.shtml
Setki sędziów i adwokatów w tradycyjnych togach protestowało na ulicach dużych miast Francji przeciw działaniom minister sprawiedliwości Rachidy Dati. Domagali się zaprzestania "czysto represyjnej" polityki resortu i "ataków na niezależność wymiaru sprawiedliwości".


Takie protesty były we Francji i na początku tego roku - aż doprowadziły do dymisji tej pani.


Pisałam o tym jakieś kilkanaście dni temu. Nie palimy opon, nie palimy kukieł, nie spacerujemy po przejściach dla pieszych ( nie wysypujemy zboża ).
Temida jest w stanie przedagonalnym, wielu jej wyznawców też. Czy zebranie się przed np MinSpraw w ilości paru choćby setek, uchybia naszej profesji, skala etos? moim zdaniem nie. Wracając co sędziów francuskich, kiedyś we Francji była rewolucja u nas tylko powstania. Może i u nas czas na rewolucję?

ps. Aż mi ciarki po plecach chodzą, co za wywrotowe myśli. Wyklęty powstań.....ojej!

falkenstein napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 13:55:04 :

"violan" napisał:


Pisałam o tym jakieś kilkanaście dni temu. Nie palimy opon, nie palimy kukieł, nie spacerujemy po przejściach dla pieszych ( nie wysypujemy zboża ).
Temida jest w stanie przedagonalnym, wielu jej wyznawców też. Czy zebranie się przed np MinSpraw w ilości paru choćby setek, uchybia naszej profesji, skala etos? moim zdaniem nie. Wracając co sędziów francuskich, kiedyś we Francji była rewolucja u nas tylko powstania. Może i u nas czas na rewolucję?

ps. Aż mi ciarki po plecach chodzą, co za wywrotowe myśli. Wyklęty powstań.....ojej!



raczej "owstańcie których dręczy głód"
Właśnie dzisiaj obliczyłem że stałe opłaty pochłaniają 2/3 mojej asesorskiej pensji. A jak frank nadal będzie rósł to i więcej. Jedyne na co teraz liczę to szybkie zaproszenie do pałacu, bo moje kwity już tam leżą. Zawsze to parę złotych więcej.

violan napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 14:01:32 :

"falkenstein" napisał:


raczej "owstańcie których dręczy głód"
Właśnie dzisiaj obliczyłem że stałe opłaty pochłaniają 2/3 mojej asesorskiej pensji. A jak frank nadal będzie rósł to i więcej. Jedyne na co teraz liczę to szybkie zaproszenie do pałacu, bo moje kwity już tam leżą. Zawsze to parę złotych więcej.


Witaj w klubie

Dżoana napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 14:12:42 :

"kazanna" napisał:

ja bym to nazwała inaczej- nie strajk włoski tylko praca adekwatna do płacy. wystarczy.


Moim zdaniem adekwatne do płacy jest samo wyjście trzy razy w tygodniu na salę rozpraw i nic - absolutnie nic ponadto! :sad:

scorpio1122 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 16:43:09 :

"Dżoana" napisał:

ja bym to nazwała inaczej- nie strajk włoski tylko praca adekwatna do płacy. wystarczy.


Moim zdaniem adekwatne do płacy jest samo wyjście trzy razy w tygodniu na salę rozpraw i nic - absolutnie nic ponadto! :sad:

4000 zł netto = 2 (dwa) dni pracy sędziego. Wszystko ponad to, to są nadgodziny.

jaro123 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 19:01:04 :

Ja proponuję Czarną Procesję, jak w czasach Sejmu Czteroletniego

suzana22 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 19:05:20 :

"jaro123" napisał:

Ja proponuję Czarną Procesję, jak w czasach Sejmu Czteroletniego


Może wypalić, jeżeli powiedzmy do czerwca nie będzie matysiaka na koncie. A myślę, że może nie być.

jaro123 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 19:11:45 :

"suzana22" napisał:

Ja proponuję Czarną Procesję, jak w czasach Sejmu Czteroletniego


Może wypalić, jeżeli powiedzmy do czerwca nie będzie matysiaka na koncie. A myślę, że może nie być.

Roywijajc wątek, marsz bez krzyków, bez opon, bez wyzwisk, i bez wywiadów dla telewizji, milczący, czarny (bo w togach), a przede wszystkim niestandarowy, coś takiego było w Warszawie ponad 200 lat temu...!!!!

sosna napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 19:17:05 :

Jestem przekonana , że czarna procesja będzie o wiele skuteczniejsza niż DBW.

rbk napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 19:23:17 :

Procesja się odbędzie. Nawet jak przepchną ustawę "matysiakową" bedzie veto z uzasadnieniem, ze Tusk dał zbyt mało, a Prezydent chce dać więcej. Kolejne zamieszanie i jest czerwiec, a u mnie w sądzie osoba która zawsze była członkiem komisji wyborczej ze zdziwieniem dowiedziała się, ze w styczniu nie ma żadnej podwyżki. Jak jej nie bedzie w marcu, a twierdzi, ze będzie, to u nas wybory leżą. A zresztą czy Bantustan jest członkiem UE ? Z tego co wiem nie. Więc i jego przedstawicieli tam nie potrzeba.

violan napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 20:07:38 :

Żarty sobie robicie a to jest całkiem dobry pomysł. Dopracować tylko, uzgodnić i....jazda!!

bobo160 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 20:39:10 :

Mnie również ucieszył nowy wątek. Uważam, że wielokrotnie powtarzany przez Kogoś (już nie pamiętam, kto to był) pomysł 40-godzinnego dnia pracy doczekał się swojego realnego momentu. Czytając wypowiedzi rozumiem, że mamy różne doświadczenia. Ktoś już pracuje po 40 godzin tygodniowo, a ktoś inny więcej. Nie ulega wątpliwości, że w zależności od wydziału i sądu mamy różne obciążenia, zwyczaje, indywidualne sposoby organizacji pracy, ktoś czyta szybciej, ktoś dłużej analizuje problemy prawne, czy stan faktyczny, sprawy są różnego stopnia trudnosći,itp. Tego wszystkiego nie da się sprowadzić do jednej miary, według którego można posługiwać się idealnym wzorcem sposobu wykonywania pracy. To nie taśma,przy której każdy z nas mógłby wymierzyć, ile przełożył elementów i porównać swoją pracę z innymi.
W tej chwili istotne jest coś innego. Otóż możemy nie oglądając się wstecz przyjąć na przyszłość pewien wzorzec, który ma szanse stać się powszechnym. Jeśli uznajemy, że mamy prawo do wypoczynku, czasu dla rodziny, znajomych rozwijania zainteresowań itd, to dochodzimy do wniosku, że 40 godzinny tydzień pracy jest pomysłem godnym już nie rozważenia, lecz wręcz wymagającym powszechnego wprowadzenia i czas na to najwyższy. Niezależnie, czy nazwiemy to tzw. strajkiem włoskim, czy w inny sposób, to nie mam wątpliwości, że zapisywanie czasu pracy jest niezbędne. Jeśli np. analizujemy akta to można przecież zapisać, że w danym czasie analizowaliśmy od str x do str y. Będzie wiadomo, że to wiele stron i nie ma znaczenia, że wśród nich są nie tylko najistotniejsze dowody, bo zapoznać się trzeba z całymi aktami. Czy nazwiemy to tzw. strajkiem włoskim-to nieważne. Ważne że wykonujemy normalnie pracę, uważnie, bez pośpiechu zagrażającego jakości orzekania. Istotne jest, by tą formę (40 godzinny tydzień pracy - z zapisywaniem czasu pracy) rozpropagować.
Jeśli ma to być forma powszechna, to jakoś trzeba z tym ruszyć. Zastanawiam się, nad możliwością podjęcia stosownej uchwały przez Zarząd IS- chyba to możliwe, skoro dotyczy to naszego prawa do wypoczynku, prawa do normalnego życia rodzinnego i osobistego.
Jestem ciekaw (na pewno nie tylko ja) poglądów Członków Zarządu IS w tej sprawie- bo na WAS przecież liczymy.
Uczyńmy tą formę powszechną- bo już nie mamy innego wyjścia. Jesteśmy pod ścianą.

Wcale nie wykluczam też marszu. W DBW też początkowo niewielu wierzyło!

Maltazar napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 20:54:03 :

Może jestem zgryźliwy ale muszę to napisać. Kiedy zapodałem temat statystyki na zakończenie roku, będąc przekonanym, że protesty rozwaliły wszelkie współczynniki to temat umarł po kilku odpowiedziach. Przypuszczam, że wiekszość czyni wszystko co może aby bić rekordy załatwialności. Tak więc nie wierzę w to aby doszło do zaostrzenia protestu na tyle skutecznego by MS zauważyło naszą determinację.

bobo160 napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 21:00:20 :

Gdy przeczytałem swój poprzedni wpis włos zjeżył mi się na głowie. Trochę mi wstyd. Co do zasady nie robię błędów. A może tylko tak mi się wydaje!?

Mikasaty napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 21:01:20 :

jestem przeciwnikiem strajku - ba nam tego nie wolno. jestem za stosowaniem przepisów prawa i rozumiem tu również tak, że praca to 40 godzin tygodniowo i niezależnie od tego ile nam płacą. a co do tego, że w końcu żont będzie musiał się zająć naszymi wynagrodzeniami to jestem pewna. już niedługo dojdzie do totalnej zapaści w sądownictwie i aby temu zaradzić będą musieli faktycznie zrobić stanowisko sędziego "koroną zawodów prawniczych" i wprowadzić odpowiednie wynagrodzenie. zwykli ludzie nie wytrzymają jak na sprawę o alimenty będzie trzeba czekać rok, a aresztowany na pierwszy termin rozprawy będzie doprowadzany po pół roku od skierowania a/o do sądu. jeśli będziemy się SAMI szanować, to i nas uszanują. a jak będziemy pracować jak woły, czyli tak jak dzisiaj to nic się nie zmieni. szanujmy siebie i nasze rodziny, nasz odpoczynek i czas wolny. długa to droga, ale nie można się z tego wycofać.

Adek napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 21:18:42 :

zgadzam sie za wyjątkiem ta; te mają iść normalnie a resza ma czekać na swoją kolej
tak się umawialiśmy i taki był chyba zapis w uchwale ze zjadu

censor napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 21:28:41 :

"Maltazar" napisał:

Może jestem zgryźliwy ale muszę to napisać. Kiedy zapodałem temat statystyki na zakończenie roku, będąc przekonanym, że protesty rozwaliły wszelkie współczynniki to temat umarł po kilku odpowiedziach. Przypuszczam, że wiekszość czyni wszystko co może aby bić rekordy załatwialności. Tak więc nie wierzę w to aby doszło do zaostrzenia protestu na tyle skutecznego by MS zauważyło naszą determinację.

To prawda, też o tym pisałem, ze wielkim niedomówieniem idei DBW było nieustaleni,
czy sesje z DBW mają być nadrabiane w tym samym okresie rozliczeniowym czy po prostu przenoszone w ch... lub inną chorobę zakaźną. Podejrzewam, a nawet częściowo obserwuję, ze wielu uczestniczących w DBW potem pospiesznie nadrabia, żeby nie podpaść, że „załatwialność” spada. A przecież chyba właśnie o to chodziło, żeby spadła... Ale co do tego nie było pełnej zgody, bo nie było to w ogóle przedmiotem naszej debaty. Natomiast jestem większym niż Ty, Maltazarze, optymistą co do innych form protestu, np. czarnej procesji. Obserwuję, że część koleżanek i kolegów ma mieszane uczucia co do form protestu - tak je szczerze nazwijmy - quasi-strajkowych, bo po DBW pęcznieją im szafy z aktami.

Maltazar napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 21:52:24 :

Ja wbrew temu co czasem nagryzmolę pod wpływem..... jestem wielkim optymistą.

Wariant I. Działamy, protestujemy, strajkujemy. MS spełnia nasze postulaty dostajemy jeden tysiąc złotych podwyżki.

Wariant II. Nie działamy. Wszczyscy nalewają się z sędziów, że zasuwają za taką cienką kasę i całe życie dorabiają ideologię do tego, że zarabiaja cienką kasę. Następuje degradacja tzw. "korony zawodów" bo nikt normalny nie przychodzi do sądu za czyszejset. Statystyki leca na łeb. Platforma traci poparcie. MS podejmuje kroki zaradcze. Dostajemy po 20 tysięcy.

No i sami widzicie

iga napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 22:38:03 :

część postów przeniesiono do tematu "Różne rozmowy" w dziale "Luźne rozmowy"

adela napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 22:41:07 :

Tak trochę w połowie to zostało przeniesione. Potem nie wiadomo o co chodzi.

AQUA napisał w dniu 14.02.2009 o godzinie 22:49:11 :

Posty przenoszone do innego tematu "układają się" wg daty i godziny ich umieszczenia na forum.

scorpio1122 napisał w dniu 15.02.2009 o godzinie 10:17:12 :

Jeżeli chodzi o formę zaostrzenia protestu, to proponuję powstrzymanie się do orzekania z jednoczesnym poinformowaniem stosownych organów w kraju i organów UE.
W uzasadnieniu powinno być wyraźnie wskazane, że obecny poziom zarobków sędziów nie stanowi gwarancji niezawisłości i stwarza realne istnienie zagrożenia korupcją. Z uwypukleniem słowa korupcją. Ponadto trzeba wskazać, że wynagrodzenie sędziego to około 900 Euro netto. Ja osobiście już od jakiegoś czasu nie czuję bym był niezawisły. Skoro zarabiam na poziomie słabego mechanika, sprzątaczki czy połowę tego to dobry galzurnik to nie mogę mieć poczucia niezawisłości. Czuję się też narazony na potencjalne propozycje korupcyjne, bo do mojego domu zawitała bieda.

krysia59 napisał w dniu 15.02.2009 o godzinie 14:58:48 :

To ,że się spełni szalona wizja kolego Maltazara nie wątpię - chodzi generalnie o totalny kryzys wymiaru sprawiedliwości natomiast w to, że dostaniemy 20 tysięcy- eh, chciałoby się- nie wierzę. Chociaż skoro lekarz ginekolog II stopień , wiek przybliżony do mojego - znaczy się - duże doświadczenie zawodowe- miasto Bydgoszcz - szpital + prywatna praktyka = ok. 15000 zł ale mi się wydaje. że chyba więcej. No i to też z budżetu

tomekrz napisał w dniu 16.02.2009 o godzinie 08:18:31 :

Skoro zastanawiamy sie nad zaostrzeniem protestu to logicznym moim zdaniem jest zwiekszenie liczby tygodni bez wokandy. Przeciez, ustalono daty tbw w ubiegłym roku, kiedy moze nieliczni wiedzieli na 100% ze zadnego matysiaka nie bedzie i ze dwie pozostałe władze maja nas głęboko w ..., mimo zapewnień adwokata z krakowa cwiakalskiego ze matysiak i inne gwiazdki z nieba juz sa. Skor wiec ich nie ma nalezy zwiekszyc liczbe tbw bo poprzednio ustalony harmonogram byl jesli dobrze pamiętam wyjściowym.

efa napisał w dniu 16.02.2009 o godzinie 10:27:06 :

"tomekrz" napisał:

Skoro zastanawiamy sie nad zaostrzeniem protestu to logicznym moim zdaniem jest zwiekszenie liczby tygodni bez wokandy.

osobiscie uwazam, że zwiększenie liczby tygodni bez wokand nie jest właściwą drogą, chociaz zgadzam się, że czas na zaostrzenie protestu. Zwiększyć ilośc tygodni możemy wtedy, kiedy ta forma protestu będzie cieszyć się aktywnym udziałem 80 - 90 % sędziów.
Proponuje, abysmy pracowali nad tym, żeby kolejne tygodnie bez wokand, które mają się odbyć w lutym, marcu, kwietniu, maju i czerwcu, okazały się frekwencyjnym sukcesem.
Czekam również na wyraźny sygnał startowy od zarządu IS na rozpoczęcie akcji zbierania oświadczeń o rezygnacji z udziału w komisjach wyborczych - uważam, że to powinien być teraz nasz priorytet. Mamy stanowisko KRSu, w którym zamiast gróźb wszczynania postępowań dyscyplinarnych Rada grozi (już nie nam), że oficjalnie poprze nasze protesty, a więc dla mnie czytelnym jest, że Rada przyznaje, że protesty same w sobie nie są niezgodne z prawem.
Dodam, że nowe stanowsiko KRSu dotarło już prawie do wszystkich sędziów w moim Sądzie

chomik napisał w dniu 16.02.2009 o godzinie 10:51:25 :

Również myśle, że należy kontynuować TBW. Nie zwiększać, ani nie zmniejszać ilości dni. To już widać w statystykach. I oczywiście eurowybory. Myślę, że przydał by się prosty komunikat Iustycji "sędziowie odwołują eurowybory korzytając ze swojego konstytucjyjnego uprawnienia oddziaływania na pozostałe władze". O sędziów administracyjnych bym się nie obawiał. To niezwykle pragmatyczny naród. Gdy zapytałem kilku z nich, czy popracują w komisjach wyborczych to usłyszałem tylko perlisty śmiech. A poza tym wybory mają trwać dwa dni. Nie możemy się dać zbywać przez posłów i pana Rostowskiego. Rozsądnie rzecz biorąc sytuacja jest dobra jak nigdy: jest i dezyderat, jest i stanowisko KRS, jest i niepokój PKW i są eurowybory.

bogumil napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 11:14:39 :

APEL.W związku z wyborami prezydenta Olsztyna zwracam się do Koleżanek i Kolegów z okręgu olsztyńskiego o wskazanie sędziów ,którzy uczestniczą w pracach komisji wyborczych oraz podanie nazwiska komisarza wyborczego jeżeli jest nim sędzia.Przygotowujemy się do zaostrzenia protestu między innymi do odmowy udziału w pracach KW.Podanie nazwisk sędziów którzy pracują w komisji/ach w Olsztynie może mieć duże znaczenie tym bardziej ,ze w województwie łódzkim jeszcze przed wyborami do europarlamentu planowane są uzupełniające wybory niektórych wójtów/gm.Żarnów/.Proszę forumowiczów i operatora o poparcie apelu.

suzana22 napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 11:18:10 :

"bogumil" napisał:

APEL.W związku z wyborami prezydenta Olsztyna zwracam się do Koleżanek i Kolegów z okręgu olsztyńskiego o wskazanie sędziów ,którzy uczestniczą w pracach komisji wyborczych oraz podanie nazwiska komisarza wyborczego jeżeli jest nim sędzia.Przygotowujemy się do zaostrzenia protestu między innymi do odmowy udziału w pracach KW.Podanie nazwisk sędziów którzy pracują w komisji/ach w Olsztynie może mieć duże znaczenie tym bardziej ,ze w województwie łódzkim jeszcze przed wyborami do europarlamentu planowane są uzupełniające wybory niektórych wójtów/gm.Żarnów/.Proszę forumowiczów i operatora o poparcie apelu.


Kolega nie śledzi na bieżąco forum

Głośno tu było o tym, który się zgłosił do komisji (i zapewne będzie jej przewodniczącym); nazywa się Paturalski, jest SSO w Olsztynie.

Paweł napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 11:25:40 :

"chomik" napisał:

Również myśle, że należy kontynuować TBW. Nie zwiększać, ani nie zmniejszać ilości dni. To już widać w statystykach. I oczywiście eurowybory. Myślę, że przydał by się prosty komunikat Iustycji "sędziowie odwołują eurowybory korzytając ze swojego konstytucjyjnego uprawnienia oddziaływania na pozostałe władze". O sędziów administracyjnych bym się nie obawiał. To niezwykle pragmatyczny naród. Gdy zapytałem kilku z nich, czy popracują w komisjach wyborczych to usłyszałem tylko perlisty śmiech. A poza tym wybory mają trwać dwa dni. Nie możemy się dać zbywać przez posłów i pana Rostowskiego. Rozsądnie rzecz biorąc sytuacja jest dobra jak nigdy: jest i dezyderat, jest i stanowisko KRS, jest i niepokój PKW i są eurowybory.


Ja tez uważam, że należy nagłośnić sprawę odmowy udziału w pracach komisji wyborczych, bez podawania danych dotyczących tego ilu sędziów złożyło deklaracje o odmowie. Zresztą założę się że jest tez spora grupa, która mimo nie podpisania deklaracji też nie zgłosi się do pracy w komisjach. Żadna władza nie lubi stanu niepewności - a do powołania komisji zostało już bardzo mało czasu Poza tym ten temat jest dla mediów znacznie ciekawszy niż DBW, które moim zdaniem należy kontynuować wg harmonogramu- oczywiście jestem za tym by robić to bez nadrabiania w innych terminach. Nadrabiać będziemy kiedy wreszczie osiągniemy zadowalające wynagrodzenia.

xvart napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 11:53:46 :

a ja proponuję IV etapy protestu (po 2 miesiące każdy z pierwszych trzech).

Etap I. Ograniczamy orzekanie do spraw starych (ponad trzyletnich), aresztowych i czynności niecierpiących zwłoki wynikających z dyżurów.

Etap II. Ograniczamy orzekanie do spraw aresztowych i czynności wynikających z dyżurów (areszty, przesłuchania dzieci, podsłuchy, dużury sędziów rodzinnych etc.).

Etap III. Wykonujemy wyłącznie czynności na dyżurach.

Etap IV. Odmawiamy udziału nawet w dyżurach. Prezesi sądów zwracają się do Pana Premiera z informacją, że nie są w stanie zapewnić obsługi na dyżurach. Pan Premier występuje do Pana Prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego i nasze kompetencje przejmują sądy wojskowe.

Tak jakiś czas temu zrobili lekarze. I teraz nie muszą już strajkować.

wanam napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 12:00:07 :

"bogumil" napisał:

APEL.W związku z wyborami prezydenta Olsztyna zwracam się do Koleżanek i Kolegów z okręgu olsztyńskiego o wskazanie sędziów ,którzy uczestniczą w pracach komisji wyborczych oraz podanie nazwiska komisarza wyborczego jeżeli jest nim sędzia.Przygotowujemy się do zaostrzenia protestu między innymi do odmowy udziału w pracach KW.Podanie nazwisk sędziów którzy pracują w komisji/ach w Olsztynie może mieć duże znaczenie tym bardziej ,ze w województwie łódzkim jeszcze przed wyborami do europarlamentu planowane są uzupełniające wybory niektórych wójtów/gm.Żarnów/.Proszę forumowiczów i operatora o poparcie apelu.


Przejdź do wątku o bojkocie komisji, tam są wszystkie żądane wiadomości. I proszę nie używać liczby mnogiej.

bruno napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 12:02:28 :

popieram w 100 a nawet więcej procentach.Jest tylko pewien (pewne ) problemy: przywiązanie niektórych sędziów bynajmniej do stołków (funkcyjnych) i wynikający nacisk na podwładnych i drugi - strach części przed własnym strachem.

justice napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 14:14:59 :

Jakie tam zaostrzanie protestu? Wystarczy poruszanie się w granicach wyznaczonych przez prawo, w naszym przypadku regulamin wewn. urzędowania sądów:

§ 98. 1. Poza przypadkami określonymi w § 95-97, akta spraw sądowych nie powinny być wynoszone poza siedzibę sądu.
2. Przewodniczący wydziału w szczególnych przypadkach, uzasadnionych sprawnością postępowania, może zezwolić sędziemu referentowi na wyniesienie akt sądowych poza siedzibę sądu, po uprzednim odnotowaniu tego faktu przez kierownika sekretariatu w repertorium sądowym.


I to wystarczy, by rozłożyć sądownictwo
Konsekwentne stosowanie tego wymogu połączone z przebywaniem w sądzie nie więcej niż 8h/dzień i 40h/tydzień spowoduje, że pozostałe władze dopiero zobaczą, jak szeroka jest kognicja sądów i jak one zorganizowały pracę sądownictwa.

A że znajdą się tacy co i tak będą orać jak dotąd to już tylko ich zmartwienie.

kazanna napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 14:21:22 :

bardzo trafna uwaga. Gdyby ten przepis był przestrzegany, z cała pewnością efekty byłyby widoczne...

Michał 007 napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 14:37:57 :

powoływane przepisy czy to regulaminu czy dotyczące czasu pracy nie stawały na przeszkodzie w dawaniu i utrzymywaniu wytyków za bezczynnośc w sprawach, gdzie obiektywnie zaradzić temu było nie sposób z uwagi na obciążenie referatu

w naszej branży jak dotąd tych przepisów się nie stosuje zwłaszcza w ocenie nadzoru,,

CZAS TO ZMIENIĆ

k.sobieska napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 18:35:38 :

Witam Kolegów z pracy i pozdrawiam serdecznie. Również, chcę podziękować za pomysł DBW! Dodam, że niezależnie od idei (która jest oczywiście istotna), dzięki "tym" dniom, końcu niektóre zakurzne papierzyska wyszły z mojej szafy! Z radością czakam na kolejny tydzień BW- to już w przyszłym tygodniu, bo znów posprzątam w szafie. Kiedy zakończy się akcja, ciężko mi będzie z nią się roztać i chyba pozostawię sobie TBW.

bladyswit napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 19:53:14 :

spokojnie Kasiu - pomyślimy nad zostawieniem tbw jako częściowej normalizacji naszej pracy.

sosna napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 19:56:19 :

Popieram,jest to bardzo potrzebne dla nas wzystkich.

witoldw1 napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:01:51 :

Ja to już nawet obiecalem swojej protokolantce ,że narodziła się nowa świecka tradycja i do stanu spoczynku jeden tydzien w miesiącu mamy bez wokand

falkenstein napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:03:35 :

"bladyswit" napisał:

spokojnie Kasiu - pomyślimy nad zostawieniem tbw jako częściowej normalizacji naszej pracy.



Jestem oboma ręcami za. Dzięki tygodniowi bez wokandy zrobiłem szafe na zero, napisałem w spokoju trzy uzasadnienia i przygotowałem wyroki, i to wraz z zasadniczą częścią uzasadnienia w dwóch innych sprawach. Przeczytałem dokładnie jedną koszmarną dzialówkę, dzięki czemu udało mi się ustalić ze ci świadkowie których chciałem wezwać sa zupełnie bez sensu. W następny tydzień bez wokandy planuję wziąć się za bary z jednym koszmarnym zasiedzeniem, które leży na półce jak wyrzut sumienia bo nie ma czasu sie za nie zabrać.

Inaczej mówiąc: tydzien bez wokandy to nie jest żadna demonstracja. To po prostu zdrowy rozsądek.

rbk napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:10:45 :

"falkenstein" napisał:

spokojnie Kasiu - pomyślimy nad zostawieniem tbw jako częściowej normalizacji naszej pracy.



Jestem oboma ręcami za. Dzięki tygodniowi bez wokandy zrobiłem szafe na zero, napisałem w spokoju trzy uzasadnienia i przygotowałem wyroki, i to wraz z zasadniczą częścią uzasadnienia w dwóch innych sprawach. Przeczytałem dokładnie jedną koszmarną dzialówkę, dzięki czemu udało mi się ustalić ze ci świadkowie których chciałem wezwać sa zupełnie bez sensu. W następny tydzień bez wokandy planuję wziąć się za bary z jednym koszmarnym zasiedzeniem, które leży na półce jak wyrzut sumienia bo nie ma czasu sie za nie zabrać.

Inaczej mówiąc: tydzien bez wokandy to nie jest żadna demonstracja. To po prostu zdrowy rozsądek.

HA. U mnie najberdziej szczęśliwa z "tygodnia" jest protokolantka, która dzieki temu moze wyrobić sie z robotą w godzinach pracy i nie musi zasuwać za darmo w domu.

Markiel napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:10:59 :

co to się porobiło - rewolucja zjadła swoje dziecko; DBW, TBW - przeobraził się w normalność; zamiast narzędziem protestu stał się zwykłą codziennością; jeśli przyjąć ten punkt widzenia, to stanie się normalne, że sędziowie nie będą już uczestniczyć w komisjach wyborczych, etc;

moim zdaniem nie to chodzi, żeby TBW stał się normalnością.

bladyswit napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:32:08 :

"Markiel" napisał:

co to się porobiło - rewolucja zjadła swoje dziecko; DBW, TBW - przeobraził się w normalność; zamiast narzędziem protestu stał się zwykłą codziennością; jeśli przyjąć ten punkt widzenia, to stanie się normalne, że sędziowie nie będą już uczestniczyć w komisjach wyborczych, etc;

moim zdaniem nie to chodzi, żeby TBW stał się normalnością.


NO WŁAŚNIE ZASTANÓWMY SIĘ - JAK DALEJ PROTESTOWAĆ ?

Dred napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:37:41 :

Czas na DTBW!

gzrech napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 20:44:38 :

Jestem za DTBW

Swoją drogą bardzo mi odpowiada tryb pracy z TBW. Przez 3 tygodnie mam wokandy, w czasie TBW spokojnie piszę sobie uzasadnienia w zaciszu gabinetu przy dobrej muzyce i zapachu świeżo zaparzonej kawy, przerywając pracę do czasu do czasu miłą rozmową z równie jak ja zrelaksowanymi kolegami z pokoju, nie mam zaległości i wszystko wygląda jakoś bardziej normalnie (czytaj - nie piszę uzasadnień w domu). Generalnie nawet gdy akcja się skończy (czyli pewnie około 2012 r. ) zamierzam nadal pracować w tym trybie.

bladyswit napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:09:39 :

"Dred" napisał:

Czas na DTBW!


Duży Tydzień Bez Wokandy ?

mitesek napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:13:04 :

"bladyswit" napisał:

Czas na DTBW!


Duży Tydzień Bez Wokandy ?

Dwa Tygodnie!

Dred napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:13:44 :

tak, z sobotą, niedzielą i wieczorami włącznie :P

bladyswit napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:15:04 :

"Dred" napisał:

tak, z sobotą, niedzielą i wieczorami włącznie :P


i co może jeszcze Święta Wielkanocne bez wokandy Wam się marzą ?
w .... się poprzewracało !!!

k.sobieska napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:15:43 :

"bladyswit" napisał:

Czas na DTBW!


Duży Tydzień Bez Wokandy ?
Tak, a nawet: "BDTBW" - jak szaleć, to szaleć i umyć okna, skoro szafy już posprzątane !

bladyswit napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 21:16:33 :

"k.sobieska" napisał:

Czas na DTBW!


Duży Tydzień Bez Wokandy ?
Tak, a nawet: "BDTBW" - jak szaleć, to szaleć i umyć okna, skoro szafy już posprzątane !

chyba kubki umyć !!!

lukaszja napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 22:27:27 :

Żeby było najciekawiej, to u mnie z TBW bardzo cieszyli się też ... profesjonalni pełnomocnicy! Odraczając rozprawy lojalnie uprzedałem ich, że ostatnie tygodnie danych miesięcy są "bezsesyjne" z uwagi na protest sędziów. I reakcją byłem zdziwiony! 90% radców i adwokatów mówiło mi na to: i bardzo dobrze, odpocznę sobie od latania po sądach, pojadę gdzieś na kilka dni itp. Wychodzili z sali zadowoleni
I jak tu nie kontynuować, kiedy wszyscy są szczęśliwi...?

epokutycka napisał w dniu 17.02.2009 o godzinie 23:54:46 :

Ja zaś obserwuję wśród mojego koleżeństwa objaw pewnego przystosowania się do tego nowego systemu pracy. Otóż polega on na tym , że w ciągu tych trzech tygodni wszyscy sądzą jak opętani - widać to szczególnie w następnym tygodniu po TBW ( ja np. ostatnio dzieliłam z kolegą jedną salę - przy czym i ja i on mieliśmy doprowadzonych - możecie sobie wyobrazić ten tłum) , zaś w ostatnim tygodniu przychodzi czas na nadrabianie papierowych zaległości. Niestety efekt jest taki , że statystyka się nie zmienia no i wszyscy są zadowoleni - tylko czy o taki efekt nam chodziło?

Rose napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 00:02:38 :

Ja ostatnio stwierdziłam że chyba zbyt wiele sobie zaplanowałam na TBW
- zrobię całe zaległości,
- odwiedzę znajomych,
- spotkam się z koleżankami sędziami na mieście (bo wszyscy mają wolne),
- pójdę do lekarza, dentysty itp.
- napiszę uzasadnienia na zapas
- kupię buty
...
chyba w marcu będę musiała zaplanować DWA TBW

censor napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 00:06:24 :

Nie, ale jakoś nie dogadaliśmy sie co do tego, żeby nie nadrabiać zaległości "na siłę", bo nic z tego nie wynika, statystyka po staremu, a MS zrywa boki że co to za protesty jak w następnym tygodniu czynny żal i gonienie wykonu.
Nie deprecjonując idei TBW (DBW) trzeba stwierdzić, że mają one sens, gdy wszyscy się umówią, że nie wyznaczają potem dodatkowych wokand i nie gonią statystyk.

K.Ierownik napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 00:08:12 :

Umawialismy sie przecież. Co więcej, niektórzy umowy dotrzymują.

Dred napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 08:11:54 :

[scroll]UWAGA!!![/scroll]Przed chwilą w III Programie Polskiego Radia była informacja o STRAJKU SĘDZIÓW W HISZPANII. Zarabiają 3.000 Euro bez dodatków i domagają się 12% podwyżek. Społeczeństwo uważa, że sędziowie nie mają prawa do strajku. Przed sądem (a może sądami) doszło do szarpaniny, ponieważ petenci nie zostali obsłużeni. Sędziowie hiszpańscy są przeciążeni pracą, na 100.000 mieszkańców przypada tam 10 sędziów, a w innych krajach UE, 20.

mitesek napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 08:32:16 :

"Dred" napisał:

[scroll]UWAGA!!![/scroll]Przed chwilą w III Programie Polskiego Radia była informacja o STRAJKU SĘDZIÓW W HISZPANII. Zarabiają 3.000 Euro bez dodatków i domagają się 12% podwyżek. Społeczeństwo uważa, że sędziowie nie mają prawa do strajku. Przed sądem (a może sądami) doszło do szarpaniny, ponieważ petenci nie zostali obsłużeni. Sędziowie hiszpańscy są przeciążeni pracą, na 100.000 mieszkańców przypada tam 10 sędziów, a w innych krajach UE, 20.


tzn. mają jakieś 4.000 sędziów? dobrze liczę?

Żagiel napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 08:36:22 :

"Dred" napisał:

[scroll]UWAGA!!![/scroll]Przed chwilą w III Programie Polskiego Radia była informacja o STRAJKU SĘDZIÓW W HISZPANII. Zarabiają 3.000 Euro bez dodatków i domagają się 12% podwyżek. Społeczeństwo uważa, że sędziowie nie mają prawa do strajku. Przed sądem (a może sądami) doszło do szarpaniny, ponieważ petenci nie zostali obsłużeni. Sędziowie hiszpańscy są przeciążeni pracą, na 100.000 mieszkańców przypada tam 10 sędziów, a w innych krajach UE, 20.


Słyszałem to. Nie omieszkano tez poinformować o tym, że społeczeństwo, chyba 81 %, nie popiera tego protestu. Co do przyczyn portestu wspopmniano, że sędziowie żądają odciążenia od pracy czysto administracyjnej, by skoncentrować się na orzekaniu.

amelius napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 08:37:35 :

"Dred" napisał:

[scroll]UWAGA!!![/scroll]Przed chwilą w III Programie Polskiego Radia była informacja o STRAJKU SĘDZIÓW W HISZPANII. Zarabiają 3.000 Euro bez dodatków i domagają się 12% podwyżek. Społeczeństwo uważa, że sędziowie nie mają prawa do strajku. Przed sądem (a może sądami) doszło do szarpaniny, ponieważ petenci nie zostali obsłużeni. Sędziowie hiszpańscy są przeciążeni pracą, na 100.000 mieszkańców przypada tam 10 sędziów, a w innych krajach UE, 20.

W głowach im się poprzewaracało. Zrobić jednemu czy drugiemu dyscyplinrakę a mu się odechce. Do roboty!

Dreed napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 08:40:20 :

"Żagiel" napisał:

[scroll]UWAGA!!![/scroll]Przed chwilą w III Programie Polskiego Radia była informacja o STRAJKU SĘDZIÓW W HISZPANII. Zarabiają 3.000 Euro bez dodatków i domagają się 12% podwyżek. Społeczeństwo uważa, że sędziowie nie mają prawa do strajku. Przed sądem (a może sądami) doszło do szarpaniny, ponieważ petenci nie zostali obsłużeni. Sędziowie hiszpańscy są przeciążeni pracą, na 100.000 mieszkańców przypada tam 10 sędziów, a w innych krajach UE, 20.


Słyszałem to. Nie omieszkano tez poinformować o tym, że społeczeństwo, chyba 81 %, nie popiera tego protestu. Co do przyczyn portestu wspopmniano, że sędziowie żądają odciążenia od pracy czysto administracyjnej, by skoncentrować się na orzekaniu.

I jak widać to nie przeszkadza... Tam sędziowie maja szacunek do siebie samych i swojej pracy. Sądzę, że uzyskają to czego żądają. Ciekawe jak u nas wyglądałaby taka akcja?

bladyswit napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 09:34:24 :

Spójrzcie do wydawnictwa Iustitii "Sprawny Sąd II". Jest tam kilka artykułów o sądownictwie hiszpańskim i naprawdę nie mają oni tyle pracy administracyjnej, co my.
Ale jest ich mało. Całą Barcelonę obsługuje 48 sędziów - sądów (każdy sędzia to sąd). Sędzia ma asystenta, który kieruje 10-osobowym sekretariatem. Nie ma protokołowania tylko nagrywanie rozpraw (zamiast odpisów strony biorą płyty DVD). Doręczeniami zajmują się pełnomocnicy stron. To tyle w skrócie. Więcej w "Sprawnym Sądzie".

censor napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 09:38:05 :

"K.Ierownik" napisał:

Umawialismy sie przecież. Co więcej, niektórzy umowy dotrzymują.

Ale jest sporo takich, co gonią wykon. W takim razie nic z tego.

Żagiel napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 10:03:11 :

Kiedy czytałem ostatnie posty w temacie "Nowe rewelacje w kwestii podwyżek" miałem wrażenie, że protest dotyczy tylko zarobków. Jeśli matysiak zostanie uchwalony, to najpierw trzeba pokazać II władzy, że to "wyrównanie" i dwie kolejne stawki awansowe nie załatwiają problemu zapewnienia sędziom godziwych wynagrodzeń.

Następnie nie należy zapomnieć, ile jeszcze pozostaje do zrobienia w sądownictwie, choćby sprawa kognicji sądów, odbiutokratyzowania pracy sędziów, relacje pomiędzy II i III władzą. Nawet gdyby nasze zarobki doszły średniej unijnej, to o tych sprawach nie należy zapomnieć i o uregulowanie tych spraw trzeba się intensywnie dopominać.

epokutycka napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 12:37:46 :

w kwestii formalnej ,to mój kolega przysiadł się do mojej sali. Ja zawsze wyznaczam sprawy tak samo i po prostu ten jeden tydzień mi wypada z sądzenia.

suzana22 napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 12:56:07 :

"censor" napisał:

Umawialismy sie przecież. Co więcej, niektórzy umowy dotrzymują.

Ale jest sporo takich, co gonią wykon. W takim razie nic z tego.

Niestety, niestety. Chyba większość nie dotrzymuje (tak z moich obserwacji), a co więcej niektórzy robią wielkie oczy udając, że przecież mówione było tylko, żeby w określonych dniach czy tygodniach wokand nie wyznaczać. A co kiedy indziej to inna sprawa.
Dla mnie to po prostu żałosne. Na poważnie zastanawiałam się, czy specjalnie nie wyznaczyć wokand właśnie na TBW - jako protest przeciwko tej hipokryzji. Nie wyznaczyłam jednak i nie wyznaczę, ,,nadganiać' wokand też w innych terminach nie będę, bo... no chyba taka głupia jestem...

ludzka napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 13:15:20 :

"suzana22" napisał:


Niestety, niestety. Chyba większość nie dotrzymuje (tak z moich obserwacji), a co więcej niektórzy robią wielkie oczy udając, że przecież mówione było tylko, żeby w określonych dniach czy tygodniach wokand nie wyznaczać. A co kiedy indziej to inna sprawa.
Dla mnie to po prostu żałosne. Na poważnie zastanawiałam się, czy specjalnie nie wyznaczyć wokand właśnie na TBW - jako protest przeciwko tej hipokryzji. Nie wyznaczyłam jednak i nie wyznaczę, ,,nadganiać' wokand też w innych terminach nie będę, bo... no chyba taka głupia jestem...


Okazało się, że i w moim środowisku takie sytuacje mają miejsce. Smutne to... A przecież ideą tej formy protestu miał być spadek liczby sesji w miesiącu.

jaztek napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 13:54:20 :

"bladyswit" napisał:


Ale jest ich mało. Całą Barcelonę obsługuje 48 sędziów - sądów (każdy sędzia to sąd). Sędzia ma asystenta, który kieruje 10-osobowym sekretariatem. Nie ma protokołowania tylko nagrywanie rozpraw (zamiast odpisów strony biorą płyty DVD). Doręczeniami zajmują się pełnomocnicy stron. To tyle w skrócie. Więcej w "Sprawnym Sądzie".


Czytałem to i nie bardzo to się 3ma kupy . W następnym artykule jest napisane, że w całej Katalonii jest 620 sędziów. A populacja Katalonii to ok. 7mln ludzi. Skoro 48 orzeka w 1,5 milionowym mieście to wynika, że nie powinno ich być więcej niż 230 w całej Katalonii ? Ktoś tam czegoś nie zrozumiał lub przekłamał. Tych 48 wydaje się orzekać tylko w sprawch gospodarczych w Barcelonie a nie we wszystkich sprawach. Ilu jest sędziów gospodarczych Iinstancyjnych w W-wie ? (bez upadłości).
To samo dotyczy wynagrodzenia aplikanta 1300 euro, wg autorki to 1/3 średniego wynagrodzenia w Hiszpanii. Średnia wynosi więc 3900 euro?

M.A.E. napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 18:06:47 :

http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=46ec9deb-cb10-4ba2-b698-191497f25c63

K.Ierownik napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 18:19:00 :

Tam przynajmniej mini sprawi zgadza się z żądaniami sędziów. :sad:

M.A.E. napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 18:28:09 :


Czytałem to i nie bardzo to się 3ma kupy . W następnym artykule jest napisane, że w całej Katalonii jest 620 sędziów. A populacja Katalonii to ok. 7mln ludzi. Skoro 48 orzeka w 1,5 milionowym mieście to wynika, że nie powinno ich być więcej niż 230 w całej Katalonii ? Ktoś tam czegoś nie zrozumiał lub przekłamał. Tych 48 wydaje się orzekać tylko w sprawch gospodarczych w Barcelonie a nie we wszystkich sprawach. Ilu jest sędziów gospodarczych Iinstancyjnych w W-wie ? (bez upadłości).
To samo dotyczy wynagrodzenia aplikanta 1300 euro, wg autorki to 1/3 średniego wynagrodzenia w Hiszpanii. Średnia wynosi więc 3900 euro?



znam trochę realia Barcelony i Katalonii - średnie wynagrodzenie to 1500 euro
pensja minimalna 700 euro ale to raczej jacyś nielegalni Latynosi z Ameryki Poł i Marokańczycy

jaztek napisał w dniu 18.02.2009 o godzinie 22:55:17 :

"K.Ierownik" napisał:

Tam przynajmniej mini sprawi zgadza się z żądaniami sędziów. :sad:


U nas odkąd pamiętam ( a w tym roku odbiorę 1wszą nagrodę jubileuszową - jak dożyję of koz ) każdy minister uważał, że sędziowie zarabiają za mało. Sędziowie w Hiszpanii cały czas byli wskazywani przez niektórych polityków (Jan V Rostowski, bodajże też ktoś z byłego szefostwa Iustitii) jako przykład njabardziej "robotnych" sędziów w EU. I co, nagle im nadojedło ? :P

BTW w Hiszpanii sędziowe udzielają ślubów? :O

vide link http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=46ec9deb-cb10-4ba2-b698-191497f25c63 z pulsu biznesu w poście powyżej, ze "Strajk prawdopodobnie nie dotknie ślubów i pilnych spraw"
To tych 48 biedaków w Barcelonie rzeczywiście mogło się zbuntować. Ślub,nakaz,ślub, nakaz...... I to za 3000 euro ;(

K.Piotrowski napisał w dniu 19.02.2009 o godzinie 17:44:18 :

W jedności siła!!!

K.Ierownik napisał w dniu 19.02.2009 o godzinie 17:47:47 :

"jaztek" napisał:


U nas odkąd pamiętam każdy minister uważał, że sędziowie zarabiają za mało. (


No nie mogę się z tym twierdzeniem zgodzić, bo nie dalej jak rok temu minister Ćwiąkalski ogłaszał w prasie wszem i wobec, że sędziowie całkiem nieźle zarabiają.

censor napisał w dniu 19.02.2009 o godzinie 17:52:29 :

.. i że więcej niż prawnicy w urzędach gmin.

violan napisał w dniu 19.02.2009 o godzinie 17:53:20 :

"K.Ierownik" napisał:


U nas odkąd pamiętam każdy minister uważał, że sędziowie zarabiają za mało. (


No nie mogę się z tym twierdzeniem zgodzić, bo nie dalej jak rok temu minister Ćwiąkalski ogłaszał w prasie wszem i wobec, że sędziowie całkiem nieźle zarabiają.

No jasne!!!! W porównaniu z milionem pana MecMina za ubiegły rok, nasze zarobki są niezłe

jaztek napisał w dniu 19.02.2009 o godzinie 22:31:10 :

"K.Ierownik" napisał:


U nas odkąd pamiętam każdy minister uważał, że sędziowie zarabiają za mało. (


No nie mogę się z tym twierdzeniem zgodzić, bo nie dalej jak rok temu minister Ćwiąkalski ogłaszał w prasie wszem i wobec, że sędziowie całkiem nieźle zarabiają.

NIe jestem kolegą byłego MiniSpraw (a szkoda ) ale, że tak powiem było on wahliwy - czasem twierdził, że zarabiamy za mało i on nam podwyższy. Swoją drogą zastanawiam się co kieruje ludźmi zarabiającymi spokojnie w ciągu roku 1mln PLN albo i więcej (p. oświadczenie majątkowe wice Rędziniaka) że pchają się na niewdzięczne stanowiska za 15000 PLN miesięcznie ?

Joasia napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 05:20:48 :

Żądza władzy.
Podobno jest silniejsza niż żądza pieniądza.

bogumil napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 07:55:52 :

Był też taki MS chrzanowski który twierdził ,że sędziowie zarabiają więcej od niego.Było to dość dzwno ale niektórzy powinni pamiętać.

okapi napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 13:08:15 :

tak tylko taka zapaść..rozłoży sie w czasie na miesiace a nawet lata..nikt sie tym z rzadzących nie przejmie..najwyzej zwalą na "leniwych " sędziów..

dionisos napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 22:47:49 :

Pamiętam, że kiedy lekarze protestowali, to nie tylko odchodzili od łóżek, lecz również składali wypowiedzenia...
Nie jestem specem od prawa pracy, ale czy my, w ostateczności, nie możemy przygotować akcji zrzekania się urzędów? Czy i jaki mamy wtedy okres "wypowiedzenia" i czy takie oświadczenie można skutecznie cofnąć?... Wiem, że to ostateczność i z powodu zrzeczenia się urzędów przez 50 sedziów rewolucji nie będzie, ale gdyby uczyniło to kilkuset? Wydaje mi się, że całe sądy, w których sędziowie zrzekają się urzędów i w końcowym okresie biorą zaległe urlopy mogłyby bezmyślnemu zontowi zrobić na myślenie...

ptak napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 23:06:50 :

obawiam się, że nie udałaby się taka konsolidacja w kwestii wypowiedzeń, nie kształciliśmy się w zakresie wiedzy uniwersalnej jaką jest medycyna , nikt nas za granicą nie zatrudni jako sędziów

co do terminu wypowiedzenia to wydaję mi się, że można to zrobić ze skutkiem na określoną datę ale kwestia cofnięcia chyba jest wysoce dyskusyjna i jak mam wrażenie -bezprecedensowa

Dred napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 23:15:00 :

Sytuacja w okresie wypowiedzenia byłaby bardzo ciekawa. Należałoby powstrzymać się od wyznaczania kolejnych wokand. Nawet jeżeli wypowiedziałaby stosunek zatudnienia część sędziów konkretnego sądu niewątpliwie wystąpiłoby tam widmo katastrofy.
Okres wypowiedzenia wynosi prawdopodobnie 3 miesiące. Myślę, że Prezesi z uglą przyjęliby cofnięcie wypowiedzeń.
Jednakże trzeba być przygotowanym na odejście. Dzisiaj uchwalono zniesienie karencji, droga otwarta!

dionisos napisał w dniu 20.02.2009 o godzinie 23:25:13 :

O to właśnie mi chodzi, przy dopuszczalności cofnięcia należałoby wypowiedzenie traktować jako formę nacisku... Myślę, że w miarę masowe stosowanie tej formy przyprawiłoby prezesów o lekka arytmię ;D i byle taki objawy przeniosły się wyżej.

Brus napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 10:29:05 :

Myślę że lekarzom było o tyle łatwiej, że poszczególne ZOZy są samodzielne, a o wysokości wynagrodzeń mógł decydować Dyrektor placówki. Zwykle wystarczyło więc solidarne złożenie wypowiedzeń np. w danym szpitalu, by wywrzeć presję na osobę mającą wpływ na wysokość wynagrodzenia. U nas trzeba by było osiągnąć solidarność w skali kraju bo Prezes Sądu w razie akcji w danym Sądzie i tak nie ma żadnego pola manewru w kwestii wynagrodzeń.

iskaw napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 11:58:08 :

Ale jesli cofnięcie się nie uda to dla dośwaidczonych sędziów kłopotu nie ma - zapiszemy się do innch korporacji prawniczych- masowych wnisoków chyba nie storpedują? a my przy okazji odmienimy sobie obowiązki i przyjemności.

dionisos napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 13:07:02 :

"Brus" napisał:

Myślę że lekarzom było o tyle łatwiej, że poszczególne ZOZy są samodzielne, a o wysokości wynagrodzeń mógł decydować Dyrektor placówki. Zwykle wystarczyło więc solidarne złożenie wypowiedzeń np. w danym szpitalu, by wywrzeć presję na osobę mającą wpływ na wysokość wynagrodzenia. U nas trzeba by było osiągnąć solidarność w skali kraju bo Prezes Sądu w razie akcji w danym Sądzie i tak nie ma żadnego pola manewru w kwestii wynagrodzeń.


No tak, ale przyjmując, że okres "wypowiedzenia " wynosił by 3 miesiące, a takiego manewru dokonałoby tylko 500-1000 sędziów w największych miastach, to widmo katastrofy byłoby dostatecznie duże. A przy odrobinie dobrej woli 3 miesiące to dostateczny czas by wprowadzić odpowiednie zmiany ustawowe

dionisos napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 14:20:19 :

"anpod" napisał:



a wbrew pozorom, duzo większe znaczenie miałoby zrobienie tego przez taką ilosc w malych sądach.ale nie po jednym w sądzie, ale po kilka w każdym...

tylko, w małych miejscowościach, i matysiak sie jakby większy wydaje i decyzja o odejsciu jednak trudniejsza...


Zgoda, jednak małymi sądami żont chyba specjalnie się nie przejmuje. Pracuję w średnim sądu okręgu gdańskiego, statystyki w "C" mamy od lat katastrofalne, a nic się nie dzieje. Mowa o nowym budynku też już od ponad 2 lat i zmian nie ma...

A gdy w Gdańsku czy Gdyni coś wygląda nie tak, to od razu znajdują się nowe etaty, budynek i sądy te są zawsze pod lupa... Myślę, że podobnie może być w dużych miastach jak Poznań, Wrocław, Warszawa czy Kraków... W dodatku to w dużych miastach jest najwięcej asesorów (choć w moim sądzie w wydziale cywilnym asesorzy stanowią trzon kadry i bez nas wydział praktycznie przestaje istnieć). Czas po 6 maja może być dobrym momentem - gdyby w osłabionych w ten sposób sądach dodatkowo spora część kadry sędziowskiej złożyła oswiadczenia o zreczeniu się urzędu, to widmo katastrofy byłoby więcej niż realne. Myślę też, że wydźwięk medialny takiej akcji byłby znacznie większy niż np. TBW. Rezygnacja sedziów z urzędów na masową skalę byłaby wyrazem desperacji srodowiska, a ponadto ucięłaby komentarze, że jeśli "nierobom " się płaca nie podoba, to niech pracę zmienią...
Tylko oczywiście jest "ale" - ktoś z forumowiczów czy członków Stowarzyszenia biegły w sprawach prawa pracy musiałby ustalić, czy oświadczenie o zrzeczeniu się urzędu może być cofniete przed upływem terminu "wypowiedzenia"... Może są sądy, w których podobne sytuacje były już ćwiczone?

suzana22 napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 14:26:09 :

Myślę, że dajmy sobie spokój ze składaniem wypowiedzeń, czy jak to tam nazwiemy To niepoważne i tyle.

Zostawmy takie oświadczenia woli tym, którzy po prostu zamierzają odejść. Chyba zdecydowana większość jeszcze chce być sędzią ??:

dionisos napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 14:36:33 :

"suzana22" napisał:

Myślę, że dajmy sobie spokój ze składaniem wypowiedzeń, czy jak to tam nazwiemy To niepoważne i tyle.

Zostawmy takie oświadczenia woli tym, którzy po prostu zamierzają odejść. Chyba zdecydowana większość jeszcze chce być sędzią ??:


Po prostu zastanawiam się, jakie formy protestu jeszcze nam zostaja - i to takie, które byłyby naprawdę skuteczne... Prawda jest taka, że TBW nie robią chyba na nikim większego wrażenia. Ja ten TBW traktuję jak okres, w którym mogę normalnie pracować. I paradoksalnie nadganiając zaległości na niejawnym takim tygodniem to mogę raczej sobie statystykę poprawić niż popsuć...

A bojkot? To świetna faorma nacisku pod warunkiem, że okaże się skuteczna. Smutna prawda jest jednak taka, że wystarczy tylko 300 łamistrajków by cała sprawa wzięła w łeb - a to zaledwie 3% naszego środowiska, które póki co aż tak skonsolidowane nie jest. Boję się po prostu, że gdyby casting do eurokoryta doszedł do skutku to nie zostaną nam już żadne skuteczne formy nacisku...

scorpio1122 napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 15:39:03 :

"dionisos" napisał:

Myślę, że dajmy sobie spokój ze składaniem wypowiedzeń, czy jak to tam nazwiemy To niepoważne i tyle.

Zostawmy takie oświadczenia woli tym, którzy po prostu zamierzają odejść. Chyba zdecydowana większość jeszcze chce być sędzią ??:


Po prostu zastanawiam się, jakie formy protestu jeszcze nam zostaja - i to takie, które byłyby naprawdę skuteczne... Prawda jest taka, że TBW nie robią chyba na nikim większego wrażenia. Ja ten TBW traktuję jak okres, w którym mogę normalnie pracować. I paradoksalnie nadganiając zaległości na niejawnym takim tygodniem to mogę raczej sobie statystykę poprawić niż popsuć...

A bojkot? To świetna faorma nacisku pod warunkiem, że okaże się skuteczna. Smutna prawda jest jednak taka, że wystarczy tylko 300 łamistrajków by cała sprawa wzięła w łeb - a to zaledwie 3% naszego środowiska, które póki co aż tak skonsolidowane nie jest. Boję się po prostu, że gdyby casting do eurokoryta doszedł do skutku to nie zostaną nam już żadne skuteczne formy nacisku...

I wtedy być może ostatnia szansą będzie składanie wypowiedzeń. Choć moim zdaniem nie znajdzie się zbyt wielu chętnych do takiej desperacji. Nasze środowisko, co by nie mówić, jest środowiskiem bardzo strachliwym. Widać to najlepiej na przykładzie tygodnia bez wokandy.

selena napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 16:08:30 :

Zrzeczenie się z urzędu przez sędziego nie można utożsamiać z wypowiedzeniem umowy o pracę. Zrzeczenie ma ten skutek, iz sędzia wyzbywa się władzy sądowniczej.
Panuje pogląd, iż takiego oświadczenia woli nie można cofnąć. SN w uchwale z dnia 9.12.2003. III PZP 15/03 dopuszcza taką możlliwość. Doskonale wiemy, że taka wykładnia nie jest wiążąca. Dlatego nie można porównywać sytuacji lekarzy składających wypowiedzenie mowy o pracę ze zrzeczeniem się urzędu przez sędziego. Lekarz nadal jest lekarzem tylko może mu się zmienić miejsce pracy.
Natomiast jaki jest los byłego sędziego ...................może lepszy ?

suzana22 napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 16:10:35 :

"dionisos" napisał:



Po prostu zastanawiam się, jakie formy protestu jeszcze nam zostaja - i to takie, które byłyby naprawdę skuteczne... Prawda jest taka, że TBW nie robią chyba na nikim większego wrażenia. Ja ten TBW traktuję jak okres, w którym mogę normalnie pracować. I paradoksalnie nadganiając zaległości na niejawnym takim tygodniem to mogę raczej sobie statystykę poprawić niż popsuć...

A bojkot? To świetna faorma nacisku pod warunkiem, że okaże się skuteczna. Smutna prawda jest jednak taka, że wystarczy tylko 300 łamistrajków by cała sprawa wzięła w łeb - a to zaledwie 3% naszego środowiska, które póki co aż tak skonsolidowane nie jest. Boję się po prostu, że gdyby casting do eurokoryta doszedł do skutku to nie zostaną nam już żadne skuteczne formy nacisku...


No cóż także i Ty robisz to, czego nie powinniśmy robić w TBW: nie powinniśmy wydawać orzeczeń kończących sprawę. I twierdzisz, że wyniki TBW nie robią na nikim wrażenia
Ano takie jak Twoje zapewne nie robią...

dionisos napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 17:06:43 :

"suzana22" napisał:



No cóż także i Ty robisz to, czego nie powinniśmy robić w TBW: nie powinniśmy wydawać orzeczeń kończących sprawę. I twierdzisz, że wyniki TBW nie robią na nikim wrażenia
Ano takie jak Twoje zapewne nie robią...



Tego wcale nie napisałem, bo szczerze powiedziawszy w tygodnie bez wokandy wokand niejawnych też nie robię - co nie stoi oczywiście na przeszkodzie temu, by przez tydzień pisać kilkanaście lub kilkadziesiąt postanowień i nakazów z datą kolejnego poniedziałku... Nie zmienia to zresztą faktu, że w moim wydziale jesteśmy tak zawaleni pracą, że bez tygodnia bez wokandy mamy efekt statystyczny, do jakiego owe protesty zmierzają - od ponad dwóch lat wskaźnik szybkości postępowania w "C" mamy dwucyfrowy - w styczniu wynosił on 15% i nic z tego powodu się nie dzieje. Od co najmniej dwóch lat też nie pokrywamy wpływu a efektem tego jest po 100-200 więcej spraw w wydziale każdego roku...
W takiej sytuacji to, jaką datę wpisze na postanowieniu wydanym na niejawnym jest mi zupełnie obojętne... przez solidarność z protestującymi wpisuję po prostu inną i podpisuję w poniedziałek...
Odnosząc się zatem to Twojego komentarza mogę stwierdzić, że u nas wyniki TBW nie robią na nikim wrażenia, bo bez nich jest katastrofa i trudno mówić o jakichkolwiek wynikach poza takimi, że formalnie w danym tygodniu nie orzekałem. Bardziej martwi tak mnie, a tym bardziej strony, to, że podejmuję czynności w sprawach co 2-3 miesiące, a nie to, czy w dany dzień wyznaczę wokandę niejawną/ Jeśli chodzi o nędzę statystyk mój wydział i tak jest bez TBW w krajowej czołówce... i nie może być inaczej, gdy mam w referacie ok. 500 spraw w "C", "Ns", "Co" i "Nc" a do tego jeszcze od niedawna międzyinstancję we własnych sprawach...

suzana22 napisał w dniu 21.02.2009 o godzinie 17:51:04 :

"dionisos" napisał:



No cóż także i Ty robisz to, czego nie powinniśmy robić w TBW: nie powinniśmy wydawać orzeczeń kończących sprawę. I twierdzisz, że wyniki TBW nie robią na nikim wrażenia
Ano takie jak Twoje zapewne nie robią...



Tego wcale nie napisałem, bo szczerze powiedziawszy w tygodnie bez wokandy wokand niejawnych też nie robię - co nie stoi oczywiście na przeszkodzie temu, by przez tydzień pisać kilkanaście lub kilkadziesiąt postanowień i nakazów z datą kolejnego poniedziałku... Nie zmienia to zresztą faktu, że w moim wydziale jesteśmy tak zawaleni pracą, że bez tygodnia bez wokandy mamy efekt statystyczny, do jakiego owe protesty zmierzają - od ponad dwóch lat wskaźnik szybkości postępowania w "C" mamy dwucyfrowy - w styczniu wynosił on 15% i nic z tego powodu się nie dzieje. Od co najmniej dwóch lat też nie pokrywamy wpływu a efektem tego jest po 100-200 więcej spraw w wydziale każdego roku...
W takiej sytuacji to, jaką datę wpisze na postanowieniu wydanym na niejawnym jest mi zupełnie obojętne... przez solidarność z protestującymi wpisuję po prostu inną i podpisuję w poniedziałek...
Odnosząc się zatem to Twojego komentarza mogę stwierdzić, że u nas wyniki TBW nie robią na nikim wrażenia, bo bez nich jest katastrofa i trudno mówić o jakichkolwiek wynikach poza takimi, że formalnie w danym tygodniu nie orzekałem. Bardziej martwi tak mnie, a tym bardziej strony, to, że podejmuję czynności w sprawach co 2-3 miesiące, a nie to, czy w dany dzień wyznaczę wokandę niejawną/ Jeśli chodzi o nędzę statystyk mój wydział i tak jest bez TBW w krajowej czołówce... i nie może być inaczej, gdy mam w referacie ok. 500 spraw w "C", "Ns", "Co" i "Nc" a do tego jeszcze od niedawna międzyinstancję we własnych sprawach...

A to zwracam honor, bo opacznie zrozumiałam Twoją poprzednią wypowiedź.
Statystyką się przesadnie nie przejmuj, sędzią jesteś a nie buchalterem
Pozdrawiam

selena napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 14:22:29 :

Jak widać władza wykonawcza i ustawodawcza nie jest w stanie wykonać nałożonego przez Konstytucję obowiązku zapewnienia sędziom warunków pracy i wynagrodzenia odpowiadającego godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków – art.178 § 2 Konstytucji. Dzieje się tak nawet w czasach wzrostu gospodarczego.

Skoro tak jest i nie zanosi się na żadne większe zmiany to proponuję wystąpienie ze społeczną ustawodawczą inicjatywą zmiany przepisu ustawy prawa o ustroju sądów powszechnych o zakazie podejmowania dodatkowego zatrudnienia, wykonywania innego zajęcia czy też sposobu zarobkowania – uchylenie art. 86 tejże ustawy bądź też jego modyfikację analogicznie do regulacji dotyczącej urzędników sądowych (mogą pracować za zgodą Prezesa Sądu). Prezes Sądu miałby wtedy kontrolę takiej dodatkowej pracy.

Również proponuję wystąpienie z taką inicjatywą odnośnie zmiany przepisu art. 83. usp -czas pracy sędziego jest określony wymiarem jego zadań. Niech czas pracy sędziego to ośmiogodzinny dzień pracy, a w nadgodzinach praca: dyżury aresztowi i tryb przyspieszony.

Nie chcę zrzekać się wykonywania władzy sądowniczej. Wiele lat kształciłam się i nadal się kształcę, aby dobrze wykonywać obowiązki sędziego. Poświęciłam na to sporą część swojego życia. Skoro władza wykonawcza uważa, iż Państwa nie stać na zapewnienie mi godziwych zarobków to sama potrafię zadbać o godne życie moje i moich dzieci. Mam dwie ręce chętne do dodatkowej pracy.

Niech społeczeństwo wie, że ja od niego nic nie oczekuję, ani niczego mu nie chcę zabierać. Niech pozostałe władze nie nakładają na mnie takich drakońskich ograniczeń, nie dając w zamian nic.

amelius napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 14:44:56 :

Słuszna inicjatywa, popieram.

Może czas zacząć o tym głośno mówić.

kazanna napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 14:52:07 :

temat naszego czasu pracy i dodatkowego zatrudnienia był tu juz wielokrotnie poruszany. Niestety w społeczeństwie w ogóle nie istnieje świadomość tych ograniczeń, wyjątkowych na tle innych grup zawodowych. To JEST frustrujące.

violan napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 17:05:03 :

"brzdąc" napisał:

Nie ulega wątpliwości, że ustawowy zakaz dodatkowego zatrudnienia powiązany z nienormowanym czasem pracy, jest na tle innych zawodów jest WYJĄTKIEM. Oczywiście, że z istoty władzy sądowniczej wynika, iż taki zakaz jest celowy. Tylko, że powinno to BEZWGLĘDNIE znaleźć odzwierciedlenie w wysokości wynagrodzenia, a że nie znajduje, to jest również oczywiste i nie wymaga komentarza. Dlatego wg. mnie zarząd iustiti (jako kolejny element "walki o godne wynagrodzenie" powinien rozważyć celowość zorganizowania akcji z wystąpieniem o zniesienie tego zakazu. Jeżeli państwo nie jest w stanie zapewnić normalnych wynagrodzeń, to niech umożliwi wykonywanie dodatkowego zatrudnienia. Myślę, że byłaby to bezprecedensowa akcja, po raz kolejny pokazująca szarą rzeczywistość stanu sędziowskiego. Warto chyba o tym pomyśleć. Ja jestem za !!!


Ja też!!!!

arczi napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 20:32:00 :

To ja już teraz nie wiem . mamy domagać się podwyższenia wynagrodzeń czy możliwości dodatkowego zatrudnienia. No chyba nie obu na raz

Dred napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 20:35:49 :

Chyba alternatywnie Panie arczi...

scorpio1122 napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 20:44:42 :

"Dred" napisał:

Chyba alternatywnie Panie arczi...


Dokładnie tak. Albo godne wynagrodzenie w sądzie i zakaz dorabiania, albo dziadostwo (finansowe) w sądzie i możliwość dorabiania. Do wyboru. Do koloru. Niech sobie władza wybierze.

Cieszę się, że ten pomysł wrócił. Pisałem o nim już prawie rok temu ale wtedy nie chwycił. To może teraz. Wszyscy tak łatwo rzucają na lewo i prawo hasło "kryzys". To może wystąpmy z inicjatywą: Sędziowie rozumieją, że kryzys, że budżetu nie stać by zapewnić nam konstytucyjnie zapewnione godne zarobki i dlatego by odciążyć budżet postulują zniesienie zakazu dorabiania.

Takie stanowisko ponadto wzbudzi symaptię społeczeństwa, której tak bardzo pożądają niektórzy z nas. Myslę, że wszyscy będą zadowoleni.

gilgamesz napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 21:49:05 :

http://sedziowie.kei.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=1708&ostdays=0&ostorder=asc&start=0

to gdyby ktoś chciał przypomnieć sobie dyskusję na ten temat

beta napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:14:08 :

Wasze wypowiedzi na temat dodatkowej pracy są bardzo idealistyczne.

Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Nie możemy udzielać porad prawnych, co jest oczywiste.
Opinii prawnych pisać tez nie będziemy, bo w większosci jesteśmy magistrami, a to jest działka profesorów :sad:
Wykłady są i teraz dostępne za zgodą Prezesa, tylko trudno jest znaleźć wolne miejsca, bo tam także pracownicy naukowi brylują; dodatkowo taka praca związana jest raczej z większymi, akademickimi ośrodkami.
Szkolenie aplikantów zapewni Krajowa Szkoła.

Tak więc w mojej opinii nie powinniśmy takich postulatów zgłaszać, bo nie poprawią znacząco naszej sytuacji.
A pietruszki na osiedlu nie będę sprzedawać
Jestem sędzią i i tylko sędzią. Nie mam zamiaru chodzić na castingi, rozmowy kwalifikacyjne itp itd i się poniżać. Chce godnie zarabiac i nie martwić sie, czy starczy mi do 1-go.

demokryt napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:15:41 :

"brzdąc" napisał:

Dodam tylko, co też kiedy pisałem, że sędziowie nie muszą wzbudzać w społeczeństwie sympatii, bo nie od tego są. Społeczeństwo powinno natomiast szanować sędziów (...)

Popieram! Oderint, dum metuant, jak mawiał pewien Bucik.

selena napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:17:25 :

Cieszę się, że odkurzyłam stary pomysł

Całkowicie zgadzam się ze Scorpio1122. Jak słusznie zauważono żądania wyzszych wynagrodzeń wcale nie wykluczają żądania zniesienia zakazu dodatkowego zarabiania. Zyskamy na pewno sympatię społeczeństwa.
Zalogowałam się niedawno. Trudno przeczytać wszystkie posty. Chyba czasu i życia by nie starczyło.

dorota napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:24:38 :

Ja też uważam że to dobry pomysł. Owszem rozumiem że w małych ośrodkach, faktycznie sędziemu może być trudno znaleźć dodatkową pracę. Ale w dużych miastach, gdzie koszty życia są wyższe (choćby patrząc na ceny mieszkań) myślę że wielu sędziów byłoby zainteresowanych zniesieniem tego zakazu. Na pewni mnie to interesuje, bo przypuszczam że znalazłbym sobie możliwość dodatkowego dorobienia.

censor napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:30:12 :

"beta" napisał:

Wasze wypowiedzi na temat dodatkowej pracy są bardzo idealistyczne.

Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Nie możemy udzielać porad prawnych, co jest oczywiste.
Opinii prawnych pisać tez nie będziemy, bo w większosci jesteśmy magistrami, a to jest działka profesorów :sad:
Wykłady są i teraz dostępne za zgodą Prezesa, tylko trudno jest znaleźć wolne miejsca, bo tam także pracownicy naukowi brylują; dodatkowo taka praca związana jest raczej z większymi, akademickimi ośrodkami.
Szkolenie aplikantów zapewni Krajowa Szkoła.

Tak więc w mojej opinii nie powinniśmy takich postulatów zgłaszać, bo nie poprawią znacząco naszej sytuacji.
A pietruszki na osiedlu nie będę sprzedawać
Jestem sędzią i i tylko sędzią. Nie mam zamiaru chodzić na castingi, rozmowy kwalifikacyjne itp itd i się poniżać. Chce godnie zarabiac i nie martwić sie, czy starczy mi do 1-go.

Przyznam się, że byłem tu na tyle wygodny, że czekałem aż ktoś sensownie wyłuszczy argumenty. Zrobił(a) to Beta, więc go/ją popieram w całej rozciągłości. To głos rozsądku, głos stąpającego/-ej po ziemi, wśród wielu głosów innych, przeciwnych, którym moim zdaniem można zarzucić bujanie w chmurach i nieliczenie się z realiami.

Allegro napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:35:03 :

"beta" napisał:

A pietruszki na osiedlu nie będę sprzedawać
Jestem sędzią i i tylko sędzią. Nie mam zamiaru chodzić na castingi, rozmowy kwalifikacyjne itp itd i się poniżać. Chce godnie zarabiac i nie martwić sie, czy starczy mi do 1-go.


Zgadzam się w 100%. Albo rybka albo akwarium.
Obowiązywanie zakazu należy jednak akcentować za każdym razem, uzmysławiając (także czytelnikom codziennych tabloidów), że sędzia powinien pracować dodatkowo z własnej nieprzymuszonej woli, a nie z konieczności.
Ja łapałem zajęcia w 3 szkołach wyższych, uszczuplając czas, który mogłem spędzić z bliskimi.
Niestety, nie mogłem ustawić sobie priorytetów na czas, tylko na to, co jest zrównane z czasem w pewnym znanym przysłowiu.

violan napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:35:14 :

Etos etosem, życie życiem. Pięknie jak jedno z drugim idzie w parze, ale jeśli nie to....Jestem zdecydowanie za likwidacją zakazu dodatkowej pracy i wiem co nią by było. Puste są argumenty, że to pogorszyłoby jakość pracy sędziego. Czy sędzia, który główkuje jak przetrwać do następnej wyplaty może poświęcić się wyłącznie pracy orzeczniczej? Lekarze mogą na kilku etatach to dlaczego nie sędziowie?

kazanna napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:36:18 :

Chwila oczywiście że miałam na myśli prywatną kancelarie z poradami prawnymi!!!! tak jak lekarz!!!!! a niby jak inaczej?

selena napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:36:45 :

"beta" napisał:

Wasze wypowiedzi na temat dodatkowej pracy są bardzo idealistyczne.

Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Dodatkowa praca możliwość pozyskiwania innych dochodów to nie tylko praca fizyczna. Form pozyskiwania dochodów jest naprawdę wiele i nie trzeba wczele stać na targowisku. Można nie wychodzić z domu i wykonywać dodatkowe zajęcia np ktoś kto zna język obcy może udzielać korepetycji. Wszystko zalezy od własnych talentów i umiejętności. Praca dodatkowa nie jest obowiązkowa.


Oczywiście w przypadku sędziów winno być inaczej. Ale skoro państwo nie potrafi zapewnić mi godnego życia, chcę to uczynić sama, dodatkowo pracując i płacąc podatki.

violan napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:37:05 :

Oczywiście wolałabym żeby było inaczej, ale to - niestety - nie zależy ode mnie :sad:

suzana22 napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:49:50 :

"beta" napisał:


Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Nie możemy udzielać porad prawnych, co jest oczywiste.



No właśnie to jest oczywiste w sytuacji, gdy Państwo płaci nam godnie. Tak wysoki standard za godne wynagrodzenie. Ale skoro owo wynagrodzenie nie jest i nie ma być godne, to standard trzeba obniżyć. W tym zakresie kodeks etyki musiałby ulec zmianie. I sędziowie mieliby prawo dorabiać na utrzymanie swojej rodziny także udzielając porad prawnych za pieniądze, tym którzy uznają, że warto za poradę prawną sędziego zapłacić. Legalnie, zawierając umowy na piśmie, płacąc podatki itd.

Oczywiście nie mogłyby to być porady prawne udzielane stronom postępowania toczącego się przed sądem, w którym ten sędzia orzeka. Można byłoby to doprecyzować szczegółowiej, rozsądnie i naprawdę w trosce o zapewnienie niezawisłości sędziego w sprawie, w której orzeka...

I oczywiście w parze z tym winno iść wydatne ograniczenie immunitetu sędziego. Ja np. chciałabym odpowiadać jak zwykły obywatel za wszystkie wykroczenia.

Dred napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:58:32 :

Analogicznie jak koledzy w zielonym nie chcemy kas fiskalnych ! :smile:

dionisos napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 22:58:43 :

"beta" napisał:

Wasze wypowiedzi na temat dodatkowej pracy są bardzo idealistyczne.

Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Nie możemy udzielać porad prawnych, co jest oczywiste.
Opinii prawnych pisać tez nie będziemy, bo w większosci jesteśmy magistrami, a to jest działka profesorów :sad:
Wykłady są i teraz dostępne za zgodą Prezesa, tylko trudno jest znaleźć wolne miejsca, bo tam także pracownicy naukowi brylują; dodatkowo taka praca związana jest raczej z większymi, akademickimi ośrodkami.
Szkolenie aplikantów zapewni Krajowa Szkoła.

.


Nie zgodzę się z tym poglądem. Ja na przykład mieszkam w dużym mieście 40 km od siedziby mojego sądu. Uważam, że spokojnie mógłbym dorabiać pisaniem opinii prawnych a nawet pism procesowych, o ile tylko nie dotyczyłoby to spraw toczących się w moim sądzie. Więcej, by nie wzbudzac niczyjej wątpliwości co do mojej bezstronności i uczciwości mogę nawet wysyłac odpis każdego sporządzonego pisma do kadr SO. Kiedy słyszę, że niektórzy mece potrafią skasować 500 zł za sporządzenie wniosku o proste stwierdzenie nabycia spadku, albo biorą 25% success fee od oczywistej sprawy o zadośćuczynienie, w której w dodatku nawet specjalnie się nie wykazują, to mnie aż nosi. Dlatego nie wiem, dlaczego nie miałbym też wykorzystywać mojej wiedzy z zakresu prawa cywilnego - za godzinę roboty mógłbym w pełni legalnie wyciągać tyle, co wynosi moja dniówka. I uwazam przy tym, że stosując połowę stawek spotykanych w kancelariach dawałbym jakość znacznie wyższą od pozwów i wniosków, z którymi mam do czynienia służbowo...

kazanna napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:02:59 :

Krótko, zwięźle i na temat

beta napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:17:49 :

Będę upierać się jednak, że nie można być (sorry) ... w rozkroku.
To całkiem jak w filmie o Asterixie ... widać, nie widać .. troszkę sędzia, troszkę adwokat, zależy jak spojrzeć z góry czy z dołu czy na skos ..
Sami chcemy pogrążyć się w schizofrenicznym tańcu chochoła i jeszcze będziemy wymagali, żeby nas poważnie traktowano jako trzecia władzę, takich drobnych geszefciarzy
Nie zapominajmy, że to nie lekarze są trzecia władzą, tylko my!!!
Nie starajmy sie sami pozbawiać znaczenia w państwie, ale umacniać naszą pozycję jako wyjątkowej grupy!!!
To dlaczego adwokaci bronią swojego samorządu, pozycji jako obronców ucieśnionych i chcą za wszelką cenę wolnym zawodem, nie chcą nawet połaczenia z radcami?

gilgamesz napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:29:27 :

"beta" napisał:

Będę upierać się jednak, że nie można być (sorry) ... w rozkroku.


Powiem tylko tyle - nie chcąc powtarzać całej dyskusji, która już się odbyła - to nie chodzi o możliwość dorabiania tylko o kolejny argument przeciw dwuwładzy. Gdyby krótkowzrocznie znieśli ten zakaz zamiast dać podwyżki, to po kilkunastu, góra kilkudziesięciu miesiącach zobaczyliby, że taniej im było dać nam normalne pieniądze.

dionisos napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:32:27 :

"beta" napisał:

Będę upierać się jednak, że nie można być (sorry) ... w rozkroku.
To całkiem jak w filmie o Asterixie ... widać, nie widać .. troszkę sędzia, troszkę adwokat, zależy jak spojrzeć z góry czy z dołu czy na skos ..
Sami chcemy pogrążyć się w schizofrenicznym tańcu chochoła i jeszcze będziemy wymagali, żeby nas poważnie traktowano jako trzecia władzę, takich drobnych geszefciarzy
Nie zapominajmy, że to nie lekarze są trzecia władzą, tylko my!!!
Nie starajmy sie sami pozbawiać znaczenia w państwie, ale umacniać naszą pozycję jako wyjątkowej grupy!!!
To dlaczego adwokaci bronią swojego samorządu, pozycji jako obronców ucieśnionych i chcą za wszelką cenę wolnym zawodem, nie chcą nawet połaczenia z radcami?


Zgodzę się z tym, że z prawnokonstytucyjnego punktu widzenia w rozkroku być nie powinniśmy. Ale skoro właśnie nikt nas nie traktuje poważnie, i przeciętny urzędnik w MSWiA zarabia więcej niż ja, żont ma nas w głebokim poważaniu i brak jest jakiejkolwiek woli do uwzględnienia naszych oczywiście słusznych postulatów, to właśnie to nam pozostaje...
Uważam, że zakres obowiązków każdego z nas i kwalifikacje są nieporównanie wyższe nie tylko od jakiegokolwiek urzędnika ale tym bardziej od posła... Cywiliści musza znać się nie tylko na dziesiatkach, jeśli nie setkach ustaw, to jeszcze w prowadzonych sprawach mieć pojęcie o geodezji, budownictwie, medycynie itp, choćby po to, by sensownie dopuścić dowód z opinii biegłego i jakoś dociągnąć postępowania do końca, zaś karniści muszą być prorokami, by wiedzieć, że wypuszczony z aresztu alimenciarz zabije nazajutrz konkubinę i znosić potem upokarzające komentarze w mediach... Każdy z nas odpowiada za kończone sprawy własnym nazwiskiem i podejmuje czynności samodzielnie, podczas, gdy lepiej niż my wynagradzani urzędnicy robią projekty anonimowych pism podpisywanych następnie przez jakichś tam kierowników, dyrektorów i ministrów, którzy nie za bardzo wiedzą co podpisują, zaś o posłach głosujących zgodnie z wolą władz klubu nawet nie wspomnę, bo Ci nie muszą spełniać żadnych moralnych standardów i mieć jakichkolwiek kwalifikacji...

dionisos napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:41:40 :

"duralex" napisał:



jedna uwaga ... karniści oprócz wróżenia z fusów i zaglądania do szklanej kuli tez muszą znac kilka przepisów ...

a i dowód z opnii biegłego czasem dopuszczają ... nawet wyobraź sobie, że czasem z zakresu geodezji, budownictwa i medycyny ...

żeby wydac wyrok skazujący, którym potem cywiliści sa związani :P



Nie było moją intencją w żaden sposób deprecjonowac karnistów :smile:

Po prostu cywilną działke znam lepiej bo w tych sprawach orzekam...

suzana22 napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:45:11 :


duraleksie skazującym, uniewinniający wiąże raczej tylko siłą autorytetu

suzana22 napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:50:06 :

"duralex" napisał:


duraleksie skazującym, uniewinniający wiąże raczej tylko siłą autorytetu


a co to jest suzana wyrok uniewinniający?hę?



Podłożenie się durka, podłożenie

Darkside napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:53:52 :

"dionisos" napisał:



jedna uwaga ... karniści oprócz wróżenia z fusów i zaglądania do szklanej kuli tez muszą znac kilka przepisów ...

a i dowód z opnii biegłego czasem dopuszczają ... nawet wyobraź sobie, że czasem z zakresu geodezji, budownictwa i medycyny ...

żeby wydac wyrok skazujący, którym potem cywiliści sa związani :P



Nie było moją intencją w żaden sposób deprecjonowac karnistów :smile:

Po prostu cywilną działke znam lepiej bo w tych sprawach orzekam...

w samą porę dementi przyszło

elew napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:56:08 :

"beta" napisał:

Wasze wypowiedzi na temat dodatkowej pracy są bardzo idealistyczne.

Bo zastanówmy się, gdzie moglibyśmy pracować ?????

Nie możemy udzielać porad prawnych, co jest oczywiste.
Opinii prawnych pisać tez nie będziemy, bo w większosci jesteśmy magistrami, a to jest działka profesorów :sad:
Wykłady są i teraz dostępne za zgodą Prezesa, tylko trudno jest znaleźć wolne miejsca, bo tam także pracownicy naukowi brylują; dodatkowo taka praca związana jest raczej z większymi, akademickimi ośrodkami.
Szkolenie aplikantów zapewni Krajowa Szkoła.

Tak więc w mojej opinii nie powinniśmy takich postulatów zgłaszać, bo nie poprawią znacząco naszej sytuacji.
A pietruszki na osiedlu nie będę sprzedawać
Jestem sędzią i i tylko sędzią. Nie mam zamiaru chodzić na castingi, rozmowy kwalifikacyjne itp itd i się poniżać. Chce godnie zarabiac i nie martwić sie, czy starczy mi do 1-go.


dlaczego nie moglibyśmy udzielać porad prawnych =przecież przy zniesieniu dodatkowego zatrudnienia oczywistym jest, że moglibyśmy ich udzielać

beta napisał w dniu 22.02.2009 o godzinie 23:56:26 :

I ten odwieczny spór karnistów z cywilistami

Markiel napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 08:35:19 :

Ja bym ocenił poglądy, rozważające możliwość przyznania sędziom prawa do dodatkowego zarobkowania [ponad to co istnieje obecnie] - nie jako "idealistyczne" ale dosadniej - jako żenujące.

Jak w ogóle można rozważać takie pomysły - co, sędzia ma otworzyć biuro prawne, być - nie wiem - pełnomocnikiem stron, a może otworzyć jakiś biznes ? To paranoja. Czyżby bieda tak mocno dała się we znaki niektórym koleżankom lub kolegom, że zatracili poczucie jaki zawód reprezentują.

Oprzytomnijcie - nigdzie na świecie nie ma i nigdy nie będzie tego, żeby sędzia - powołany do przestrzegania najwyższych standardów moralnych, do bezstronności i niezawisłości - imał się jakich dodatkowych fuch [poza dydaktyczną - jak to funkcjonuje obecnie].

Proponuję zaprzestać tej żenującej dyskusji, bo ona ośmiesza dyskutantów.

scorpio1122 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 09:57:58 :

"Markiel" napisał:

Ja bym ocenił poglądy, rozważające możliwość przyznania sędziom prawa do dodatkowego zarobkowania [ponad to co istnieje obecnie] - nie jako "idealistyczne" ale dosadniej - jako żenujące.

Jak w ogóle można rozważać takie pomysły - co, sędzia ma otworzyć biuro prawne, być - nie wiem - pełnomocnikiem stron, a może otworzyć jakiś biznes ? To paranoja. Czyżby bieda tak mocno dała się we znaki niektórym koleżankom lub kolegom, że zatracili poczucie jaki zawód reprezentują.

Oprzytomnijcie - nigdzie na świecie nie ma i nigdy nie będzie tego, żeby sędzia - powołany do przestrzegania najwyższych standardów moralnych, do bezstronności i niezawisłości - imał się jakich dodatkowych fuch [poza dydaktyczną - jak to funkcjonuje obecnie].

Proponuję zaprzestać tej żenującej dyskusji, bo ona ośmiesza dyskutantów.


Tak bieda rzeczywiście coraz bardziej doskwiera sędziom. Ty może tego nie doświadczasz ale wielu z nas i owszem. A co do udzielania porad prawnych to ja nie widzę żadnego problemu. I nie oszukujmy się, nikt nas nie traktuje jak III władzę, więc zachowujmy się tak jak nas traktują.

Poza tym jest jeszczej jeden ważny argument za takim postulatem. W momencie domagania się zniesienia zakazu dorabiania, zyskamy także autentyczne mocne poparcie adwokatów i radców prawnych w zakresie wzrostu naszych wynagrodzeń. A to też ma niebagatelne znaczenie.

dionisos napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:06:03 :

"Markiel" napisał:

Ja bym ocenił poglądy, rozważające możliwość przyznania sędziom prawa do dodatkowego zarobkowania [ponad to co istnieje obecnie] - nie jako "idealistyczne" ale dosadniej - jako żenujące.

Jak w ogóle można rozważać takie pomysły - co, sędzia ma otworzyć biuro prawne, być - nie wiem - pełnomocnikiem stron, a może otworzyć jakiś biznes ? To paranoja. Czyżby bieda tak mocno dała się we znaki niektórym koleżankom lub kolegom, że zatracili poczucie jaki zawód reprezentują.

Oprzytomnijcie - nigdzie na świecie nie ma i nigdy nie będzie tego, żeby sędzia - powołany do przestrzegania najwyższych standardów moralnych, do bezstronności i niezawisłości - imał się jakich dodatkowych fuch [poza dydaktyczną - jak to funkcjonuje obecnie].

Proponuję zaprzestać tej żenującej dyskusji, bo ona ośmiesza dyskutantów.



Przede wszystkim pragnę zwrócić uwagę, że ten alternatywny postulat ma być zgłoszony obok żądania podwyżek i być środkiem nacisku na żont zmierzającym do rewizji ich stanowiska w sprawie mnożników. Z tego co się orientuję wszyscy są jednogłośni co do tego, że chcą być sędziami i tylko sędziami, ale wlaśnia przy tym żądają by im godnie płacono, a nie jakieś 900 Euro.
Z drugiej strony nie wiem co jest żenującego w udzielaniu opinii prawnych. Skoro moga to robić profesorowie prawa, skoro adwokaci też muszą być nieposzlakowanego charakteru i zawodowo zajmują się tym na codzień, to nagle do takiego zajęcia dokleja się słowo "fucha"... Moja sędziowska "godność" aż tak do głowy mi nie uderzyła, by aż z takim lekceważeniem wypowiadać się o czynnościach wykonywanych przez przedstawicieli innych zawodów prawniczych... I powyższy post byłby jeszcze dla mnie całkowicie zrozumiały, gdyby nie to, że Kolega Markiel w innym wątku uważa jednocześnie, że mnożnik 2,05 to sukces bo więcej nie uda nam się wywalczyć i trzeba jako "wyraz dobrej woli" zawieszać prostesty bo osiągnięciu przelicznika, który ledwie równa się z tym sprzed 3 lat...
Nigdzie na świecie też, poza republikami bananowymi, nie jest chyba tak, że III Władza jest tak zupełnie lekceważona przez dwie pozostałe i gorzej traktowana niż przeciętni urzędnicy...
Kolega chyba należy do tych żyjących etosem - to piękne - ale właśnie nasze protesty zmierzają do tego, by jako sędziowie RP żyć nie tylko etosem, ale żyć również godnie (w odniesieniu do sytuacji materialnej) i właśnie by jako osoby powołane "do przestrzegania najwyższych standardów moralnych, do bezstronności i niezawisłości" być wynagradzane lepiej niż byle fachowiec, a przynajmniej w spsób zbliżony do p.osła, który nie spełniając żadnych standardów dostaje się do sejmu na ogół dzięki pozycji na liście i ilości omamionych wyborców...

Bielawy1 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:11:56 :

"scorpio1122" napisał:

Ja bym ocenił poglądy, rozważające możliwość przyznania sędziom prawa do dodatkowego zarobkowania [ponad to co istnieje obecnie] - nie jako "idealistyczne" ale dosadniej - jako żenujące.

Jak w ogóle można rozważać takie pomysły - co, sędzia ma otworzyć biuro prawne, być - nie wiem - pełnomocnikiem stron, a może otworzyć jakiś biznes ? To paranoja. Czyżby bieda tak mocno dała się we znaki niektórym koleżankom lub kolegom, że zatracili poczucie jaki zawód reprezentują.

Oprzytomnijcie - nigdzie na świecie nie ma i nigdy nie będzie tego, żeby sędzia - powołany do przestrzegania najwyższych standardów moralnych, do bezstronności i niezawisłości - imał się jakich dodatkowych fuch [poza dydaktyczną - jak to funkcjonuje obecnie].

Proponuję zaprzestać tej żenującej dyskusji, bo ona ośmiesza dyskutantów.




Tak bieda rzeczywiście coraz bardziej doskwiera sędziom. Ty może tego nie doświadczasz ale wielu z nas i owszem. A co do udzielania porad prawnych to ja nie widzę żadnego problemu. I nie oszukujmy się, nikt nas nie traktuje jak III władzę, więc zachowujmy się tak jak nas traktują.

Poza tym jest jeszczej jeden ważny argument za takim postulatem. W momencie domagania się zniesienia zakazu dorabiania, zyskamy także autentyczne mocne poparcie adwokatów i radców prawnych w zakresie wzrostu naszych wynagrodzeń. A to też ma niebagatelne znaczenie.

Czytam wypowiedzi na temat "biedy" sędziów i zastanawiam się czy Ci, którzy to piszą pochodzą z bogatych rodów, którym zamożne rodziny odcięły dopływ większej gotówki i teraz muszą żyć za "marne 5 tysięcy sędziowskiej pensji?.
Moje doświadczenia są zupełnie inne, członkowie mojej rodziny, ludzie o różnym poziomie wykształcenia i różnej pozycji zawodowej zarabiaja znacznie poniżej 5 tysięcy złotych miesięcznie i nikt nie mówi, że żyje w biedzie.

Czy kryteria "biedy" dla sędziów są inne niż dla reszty społeczeństwa?

Domagamy się wyższych zarobków nie dla tego, że żyjemy w biedzie, ale dlatego, ze chcemy zarabiać stosownie do swojej pozycji zawodowej.
Znam bardzo wielu sędziów, ale nikt nie żyje w biedzie, nie przesadzajmy z tym biadoleniem, bo to robi się niesmaczne.


Zgadzam z z Markielem, nie ośmieszajmy się dyskusja o "dodatkowym zarobkowaniu",

bo jednak zależy nam na szacunku dla samych siebie.

suzana22 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:17:43 :

Bielawy z całym szacunkiem rozumiem Twój punkt widzenia, ale Ty powinnaś rozumieć, że punt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Bielawy1 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:20:40 :

Dobrze, w takim razie ja jako "bogaty" SSA chętnie wesprę SSR, który jest w biedzie, a moze jakąś forumową akcję pomocy zainicjujemy?

Dreed napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:26:24 :

Moi drodzy.... skupmy się proszę na temacie.......

suzana22 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:34:38 :

"Dreed" napisał:

Moi drodzy.... skupmy się proszę na temacie.......


Nie płacz Szefie

No więc, jakby tu zgodnie z etosem zaostrzyć protest?

A tak już całkiem poważnie, to myślę, że zaostrzenie protestu powinno polegać na bardziej masowym udziale w tym, co już trwa, czyli TBW i bojkocie komisji...

Darkside napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:36:09 :

"suzana22" napisał:

Moi drodzy.... skupmy się proszę na temacie.......


Nie płacz Szefie

No więc, jakby tu zgodnie z etosem zaostrzyć protest?

A tak już całkiem poważnie, to myślę, że zaostrzenie protestu powinno polegać na bardziej masowym udziale w tym, co już trwa, czyli TBW i bojkocie komisji...

su jak zwykle z sensem, po co wymyślać nowe formy, zapewnić powszechność w tym co już jest i skutek będzie .

Dreed napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:38:54 :

I na tym należy się skupić.... mamy jeszcze Senat, mamy czas na wprowadzenie mnożników na następne lata... Jeden warunek nie odpuszczać !!!!!!!!!

anpod napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 10:42:13 :

"Bielawy1" napisał:



Czytam wypowiedzi na temat "biedy" sędziów i zastanawiam się czy Ci, którzy to piszą pochodzą z bogatych rodów, którym zamożne rodziny odcięły dopływ większej gotówki i teraz muszą żyć za "marne 5 tysięcy sędziowskiej pensji?.
.


ja myśle, ze nie trzeba az tak daleko szukac..

wystarczy znalezc sędziego, tak koło 32-33 lat, a wiec dopiero co po asesurze, z 2 dzieci i zoną, np. nauczycielką. Dodatkowo mieszkającego w duzym miescie, niemającego bogatych rodziców, ktorzy wesprą przy kupnie mieszkania..

Ani taki sędzia nie zarabia 5000 złotych, ani nie przepracował 20 lat, w czasie których mogłby zgromadzić pieniądze niezbędne do zakupu mieszkania.

Do tego, jesli dopiero co skonczył asesure, to jeszcze do niedawno zarabiał ok 3500 złotych, a wczesniej jeszcze mniej.

Jesli taki człowiek obecnie startował od zera, to przy cenach mieszkań jest bliski może nie biedy, ale bardzo niskiego standardu zycia.


A na ten temat, jakie są wymagania wizerunkowe od sedziego, czy też o tym, czy sędzia powinien z aktami pod pachą jeżdzic wraz ze swoimi podsądnymi PKS, czy kolejką podmiejską, ewentualnie komunikacją miejską, tez już tutaj troche napisalismy...

Wiec tak, Biel, jednak, te granice są inaczej wytyczane )

i ja, ze swojego punktu widzenia, nie ośmiele sie powiedziec takiemu sędziemu, o ktorym pisze, ze jest w dobrej, czy choćby przeciętnej sytuacji materialnej.
Bo ja takiej sytuacji od lat nie zaznałam. W zasadzie nigdy nie mialam okazji jej poznać.

ojj, Szefie, zaraz sie skupiamy :D ale mysle, ze ustalenie tego, czy jest nadal o co walczyć, też jest wazne...

bo, ja gdybym miala obecnie patrzec tylko na swoją sytuację, w zasadzie chyba nie znalazłabym w sobie determinacji..

bo moze nie jest rewelacyjnie, ale i nie jest najgorzej.

Jednak cały czas pamietam o tym, ze zaczynając protest, mysleliśmy glownie o tych, co zaczynają pracę i dluugo są bardzo kiepsko wynagrodzani

Bielawy1 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:31:05 :

Anpod, oczywiście myśleliśmy głównie o tych sędziach i assesorach, którzy mają najniższe wynagrodzenia, ale ja nie ukrywałam nigdy i nadal nie ukrywam, że myślę też o sobie i o takich sędziach jak ja, którzy przeszli "normalną" drogę kariery zawodowej, przez wiele lat byli bardzo słabo wynagradzani, mają nadal spore kredyty i chcieliby mieć satysfakcjonujace wynagrodzenie, sporo wyższe od wynagrodzenia kolegów, którzy nie podjęli trudu związanego z awansem do SO czy SA.

Chciałabym powiedzieć, "warto było" się starać niż " po co mi to było?".

bladyswit napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:44:49 :

Ale czego właściwie oczekujecie od Zarządu Iustitii? Żeby zgłosił i –najlepiej – przeforsował zniesienie art. 86 § 1 Usp ???
Czy na pewno o to nam chodzi ? Czy jako sędziowie i jako obywatele naprawdę chcemy, by w ten sposób wyglądał wymiar sprawiedliwości ? Czy chcemy, by wykonały go osoby, które jednocześnie za pieniądze doradzają stronom? Czy jako obywatele mielibyśmy zaufanie do tak funkcjonujących sądów, do sędziów, którzy już z założenia będą stronniczy ?
Moim zdaniem to nie jest dobre rozwiązanie, a domaganie się jakiś działań w tym kierunku od Zarządu Iustitii jest niepoważne. Czym innym jest akcentowanie naszej specyficznej sytuacji i zakazu dorabiania, ale to Zarząd Iustitii cały czas czyni !!!.
Jeżeli uważacie, że właściwą drogą do poprawienia naszej sytuacji majątkowej jest udzielanie porad prawnych, to miejcie odwagę zwrócić się z właściwym wnioskiem do swoich prezesów. Po odmowie odwołajcie się do kolegium. Dalej zostają takie środki jak skarga do TK, skarga do Strasburga. Być może jest szansa na wygraną przy zaakcentowaniu tego, że państwo nakłada na sędziów nieekwiwalentne ograniczenia. Myślę, że szansa na odszkodowanie jest.
Jeśli ktoś jest przekonany o słuszności tej drogi – działajcie, nie czekajcie, aż Zarząd da błogosławieństwo, a Dreed zamieści na forum wzory pism do ściągnięcia !

Darkside napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:44:55 :

Kochani na zaglądajmy sobie do portfeli bo to bez sensu.

Ja rozumiem i Biel bo wiem, jak sędziowie przed 1989 r. egzystowali i było gorzej niż teraz mają początkujący sędziowie.

Z drugiej strony ja jako początkujący na rękę mam 4.000 a nie 5.000 i za te 4.000 nie jest łatwo przeżyć, a zaznaczam że w małym mieście mieszkam .

Dalsze pogadanki kto ma , miał gorzej sobie darujmy. Szkoda czasu i energii.

arczi napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:54:12 :

Ci, którzy narzekają na za niskie wynagrodzenie w pierwszej stawce w SR powinni z niecierpliwością czekac na wynik naboru na 1 rok " Szkoły dla sędziów". Jeżeli rekrutacja się nie uda i nie zgłosi sie wystarczająca liczba chętnych (a mam podstawy sądzić że tak będzie po rozmowach w środowisku akademickim., z którym mam kontakt), wróci jak bumerang temat wynagrodzenia dla sędziów początkujących, bo tam przeciez głównie trafią osoby w oparciu o rekrutacje z innych zawodów prawniczych.

Przy obecnym wynagrodzenie bowiem, na poważnych kandydatów z innych zawodó nie ma co liczyć!! Sugeruje więc trzymać kciuki

efa napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:54:13 :

Może mylę się, ale wydaje mi się, że Markiel czy Bielawy1 nie rozumieją sensu zgłoszonej m.in. przez Dionizosa propozycji. O ile dobrze rozumiem, to postulat zniesienia zakazu dodatkowego zatrudnienia nie ma być celem samym w sobie naszej akcji, lecz sposobem zwrócenia uwagi na specyfikę naszego zawodu.
Otrzymując nominację teoretycznie zawieramy pewien kontrakt z Państwem. Dobrowolnie rezygnujemy z pewnych praw i wolności. Nie wolno nam wykonywać dodatkowego zatrudnienia, nie wolno nam zakładać związków zawodowych, nie wolno nam strajkować, musimy być ostrożni korzystając z różnych okazji i promocji, nie wolno nam zapomnieć o zapłaceniu rachunku, musimy być ostrożni zawierając nowe znajomości itp., nie wspomnę już konsekwencjach związanych z przekroczeniem prędkości. Na każdym kroku spotykamy się z ograniczeniami naszego życia również osobistego. W zamian Państwo ma gwarantować nam m.in. komfort psychiczny w postaci wynagrodzenia godnego sprawowanego urzędu. Nie chodzi o to, żeby wynagrodzenie to pozwalało mi przeżyć do przysłowiowego pierwszego – taką funkcję powinno spełniać wynagrodzenie minimalne. Chodzi o takie wynagrodzenie, które pozwoli mi spełniać moje potrzeby zarówno materialne, jak i inne. Nie jesteśmy bowiem normalnymi pracownikami, gdyż nie każdy stosunek pracy nawiązuje się na podstawie nominacji otrzymanej z rąk Prezydenta RP i po złożeniu przed Prezydentem ślubowania.
Skoro jednak Państwo nie wywiązuje się z tego kontraktu i mimo naszych apeli i protestów nie zamierza wywiązać się ze swojego obowiązku, mamy prawo domagać się zwolnienia nas z nałożonych na nas zakazów.
I właśnie z uwagi na specyfikę zawodu sędziego na pytanie Bielawy1, czy Czy kryteria "biedy" dla sędziów są inne niż dla reszty społeczeństwa? Odpowiadam – tak. Inne. Bo sędziemu nie wypada być biednym.
I muszę przyznać, czytając posty Bielawy1 czuję niesmak. Oczywistym przeciez jest, że im lepsze wynagrodzenie osiągnie sędzia Sądu Rejonowego, tym lepsze wynagrodzenie będzie miał Sędzia Sądu Apelacyjnego. A mam wrażenie, Bielawy1, że odmawiasz mi prawa do godnego (wysokiego) wynagrodzenia, bo Tobie, kiedy sądziłas w Sądzie Rejonowym, było ciężko.

bas napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 11:55:17 :

Popieram stanowisko kolegów Markościela i Bielawy 1.
W mojej opinii - jak na sędziów, czy "omc" sędziów - za dużo biadolenia i naigrywania się z etosu. Zawód ten ten przynosi mi sporo "etosowej" satysfakcji. Nie przeczę, że wynagrodzenia mogłyby, czy powinny być większe, lecz nigdy same wynagrodzenia nie były jedynym kryterium tego, że zostałem sędzią i nadal jestem nim. Sądze, że w innych zawodach dających jakieś spełnienie, jest podobnie.

violan napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:03:02 :

"efa" napisał:

Może mylę się, ale wydaje mi się, że Markiel czy Bielawy1 nie rozumieją sensu zgłoszonej m.in. przez Dionizosa propozycji. O ile dobrze rozumiem, to postulat zniesienia zakazu dodatkowego zatrudnienia nie ma być celem samym w sobie naszej akcji, lecz sposobem zwrócenia uwagi na specyfikę naszego zawodu.
Otrzymując nominację teoretycznie zawieramy pewien kontrakt z Państwem. Dobrowolnie rezygnujemy z pewnych praw i wolności. Nie wolno nam wykonywać dodatkowego zatrudnienia, nie wolno nam zakładać związków zawodowych, nie wolno nam strajkować, musimy być ostrożni korzystając z różnych okazji i promocji, nie wolno nam zapomnieć o zapłaceniu rachunku, musimy być ostrożni zawierając nowe znajomości itp., nie wspomnę już konsekwencjach związanych z przekroczeniem prędkości. Na każdym kroku spotykamy się z ograniczeniami naszego życia również osobistego. W zamian Państwo ma gwarantować nam m.in. komfort psychiczny w postaci wynagrodzenia godnego sprawowanego urzędu. Nie chodzi o to, żeby wynagrodzenie to pozwalało mi przeżyć do przysłowiowego pierwszego – taką funkcję powinno spełniać wynagrodzenie minimalne. Chodzi o takie wynagrodzenie, które pozwoli mi spełniać moje potrzeby zarówno materialne, jak i inne. Nie jesteśmy bowiem normalnymi pracownikami, gdyż nie każdy stosunek pracy nawiązuje się na podstawie nominacji otrzymanej z rąk Prezydenta RP i po złożeniu przed Prezydentem ślubowania.
Skoro jednak Państwo nie wywiązuje się z tego kontraktu i mimo naszych apeli i protestów nie zamierza wywiązać się ze swojego obowiązku, mamy prawo domagać się zwolnienia nas z nałożonych na nas zakazów.
I właśnie z uwagi na specyfikę zawodu sędziego na pytanie Bielawy1, czy Czy kryteria "biedy" dla sędziów są inne niż dla reszty społeczeństwa? Odpowiadam – tak. Inne. Bo sędziemu nie wypada być biednym.
I muszę przyznać, czytając posty Bielawy1 czuję niesmak. Oczywistym przeciez jest, że im lepsze wynagrodzenie osiągnie sędzia Sądu Rejonowego, tym lepsze wynagrodzenie będzie miał Sędzia Sądu Apelacyjnego. A mam wrażenie, Bielawy1, że odmawiasz mi prawa do godnego (wysokiego) wynagrodzenia, bo Tobie, kiedy sądziłas w Sądzie Rejonowym, było ciężko.


Dokładnie jest tak, jak napisała Efa. Nasza służba wiąże się wyłącznie z ograniczeniami i to w każdej sferze życia ( jak się okazuje również materialnej ). Nikt nie zmusza nas do podejmowania dodatkowej pracy w przypadku gdyby zakaz ten został zniesiony, chodzi o sygnał dla dwuwładz, o pokazanie jak jesteśmy zdeterminowani. Wcześniej ktoś proponował wykorzystanie formalnej drogi ( wnioski, skargi itp. ). Tak, tylko, ze czas płynie i życie ucieka a słanie petycji ćwiczyliśmy przez ostatnie lata i nic.

Bielawy1 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:03:12 :

"efa" napisał:



I muszę przyznać, czytając posty Bielawy1 czuję niesmak. Oczywistym przeciez jest, że im lepsze wynagrodzenie osiągnie sędzia Sądu Rejonowego, tym lepsze wynagrodzenie będzie miał Sędzia Sądu Apelacyjnego. A mam wrażenie, Bielawy1, że odmawiasz mi prawa do godnego (wysokiego) wynagrodzenia, bo Tobie, kiedy sądziłas w Sądzie Rejonowym, było ciężko.


Przykro mi efa, że zmieniłaś zdanie na mój temat, nie odmawiam prawa SSR do godnego wynagrodzenia, wręcz przłaczam się do postulatów w tym zakresie, chyba jednak nie uważnie czytasz moje posty?

efa napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:06:45 :

"Bielawy1" napisał:



I muszę przyznać, czytając posty Bielawy1 czuję niesmak. Oczywistym przeciez jest, że im lepsze wynagrodzenie osiągnie sędzia Sądu Rejonowego, tym lepsze wynagrodzenie będzie miał Sędzia Sądu Apelacyjnego. A mam wrażenie, Bielawy1, że odmawiasz mi prawa do godnego (wysokiego) wynagrodzenia, bo Tobie, kiedy sądziłas w Sądzie Rejonowym, było ciężko.


Przykro mi efa, że zmieniłaś zdanie na mój temat, nie odmawiam prawa SSR do godnego wynagrodzenia, wręcz przłaczam się do postulatów w tym zakresie, chyba jednak nie uważnie czytasz moje posty?
Absolutnie nie zmieniłam zdania na Twoj temat, Bielawy1 Jestem pod wrażeniem Powoływanie się na Twoje uczestnictwo na forum pomaga mi przekonać moich kolegów do akcji ogłaszanych własnie na forum.
Napisałam tylko o niesmaku, jaki czuję w związku z konkretną Twoją wypowiedzią.

censor napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:13:09 :

"Bielawy1" napisał:

Dobrze, w takim razie ja jako "bogaty" SSA chętnie wesprę SSR, który jest w biedzie, a moze jakąś forumową akcję pomocy zainicjujemy?

Ja tu widze ironię, chyba że jestem przewrażliwiony.
Jeśli zaś się nie mylę, to proszę mniej ironii. Jeśli się mylę to przepraszam.
Nie ma co porównywać warunków startu życiowego młodych (już się do nich nie zaliczam) teraz i kiedyś. Po prostu kiedyś było łatwiej niż dziś, choćby o mieszkaniu myśląc, a to podstawa. Ja stary koń (no może przesadzam, ale w średnim wieku to już na pewno) to przyznaję i młodym oddaję sprawiedliwość.

Kasia napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:17:37 :

tu się można porównać z innymi, wyniki bywają interesujące


http://badanie.ilezarabia.pl/

arczi napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:20:21 :

Czy naprawdę chcemy się pokłócić?? W ten sposób wywalczymy poprawę sytuacji nas wszystkich??

Przypominam, że walczymy o wzrost wynagrodzeń sędziów wszystkich szczebli. Każdy sędzia powinien godnie zarabiać, co oznacza, że znacznie więcej niż dzisiaj. Nie oznacza to jednak, że z tego powodu sędziowie apelacyjni powinni sie zrzucić na rejonowych, tzn. że im sie powinno odebrać bo mają więcej od rejonowych. To jakaś bzdura!!
Oczywiście można dyskutować, czy lepsze w SA warunki pracy, obciążenie, obsługa sekretarska w stosunku do SR są uzasadnione. Można także dyskutowac nad tym, czy właściwe są obecne kryteria i procedura awansów. Tutaj jest duże pole działania dla sędziów. Ale dlaczego odmawiac prawa do różnicowania wynagrodzeń skoro awans stanowiskowy musi powodować awans finansowy bo inaczej nie byłby żadnym awansem.
Zróbmy raczej wszystko (także głosując w zgromadzeniach), by awansowali tylko najlepsi sędziowie ( a nie potulni wobec prezesów), a nie narzekajmy na poziom wynagrodzeń awansowanych sędziów. W ten sposób wykształci się obiektywny, sprawiedliwy system awansów finansowych, a każdy sędzia będzie mógł mieć pretensje tylko do siebie jeżeli nie awansuje....

Bielawy1 napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:25:26 :

"censor" napisał:

Dobrze, w takim razie ja jako "bogaty" SSA chętnie wesprę SSR, który jest w biedzie, a moze jakąś forumową akcję pomocy zainicjujemy?

Ja tu widze ironię, chyba że jestem przewrażliwiony.
Jeśli zaś się nie mylę, to proszę mniej ironii. Jeśli się mylę to przepraszam.
Nie ma co porównywać warunków startu życiowego młodych (już się do nich nie zaliczam) teraz i kiedyś. Po prostu kiedyś było łatwiej niż dziś, choćby o mieszkaniu myśląc, a to podstawa. Ja stary koń (no może przesadzam, ale w średnim wieku to już na pewno) to przyznaję i młodym oddaję sprawiedliwość.

Nie ma ironii, to poważna deklaracja, ja chętnie pomagam potrzebujacym.
Co do startu, to kiedys były mieszkania spółdzielcze, na które się czekało w wynajętych pokojach kilka lat, a jak juz się je dostało to było to M 3 o powierzchni 49 m, dopiero 7 lat temu je zamieniłam na dom obciążony kredytem, kiedyś było znacznie trudniej na starcie.

Brus napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 12:26:07 :

Zgadzam się, że wszyscy sędziowie powinni zarabiać więcej, ale używanie w dyskusji o tym argumentu "bieda" uważam za przesadę (przy czym rozumiem, że chodzi tu chyba o jakąś, stosunkową "biedę" z mocnym cudzysłowem - ocenianą, w stosunku do zajmowanego stanowiska czy wykształcenia?).

Skoro my żyjemy w biedzie, to co można powiedzieć o ludziach (często też mających dwoje i więcej dzieci), którzy zarabiają tzw. najniższą krajową. Oni też chcieliby np. normalnie mieszkać.

Jeśli my jesteśmy w biedzie, to tamci ludzie są chyba - przy konsekwentnym zachowaniu proporcji - co najmniej w skrajnej nędzy... A jeśli tak, to można się zastanawiać, czemu na to (i na inne kwestie dotyczące nie tylko sędziów a związane z systemem prawnym) nie reagujemy. Nasz protest jest podobno systemowy, a nie jedynie w sprawie własnych wynagrodzeń.

Może powinniśmy protestować w szerszym spektrum. Np. przeciw strukturze budżetu państwa i wynagrodzeń w tym kraju w ogóle - w tym m.in. przeciw nędznej wysokości najniższego wynagrodzenia, a może skomplikowanym podatkom i w ogóle skomplikowanemu, niezbornemu i niekonsekwentnemu prawu (swoją drogą ustawę o "matysiaku" osobiście odbieram właśnie jako przykład niepotrzebnego komplikowania przepisów). W końcu powinno nam szczególnie zależeć na tym żeby system prawny był bardziej dla ludzi.

Zdaję sobie sprawę że to o czym piszę mogłoby być odbierane jako mieszanie się sędziów do polityki i tu widzę pewną trudność w wyważeniu sposobu protestowania, ale może jednak jest sposób (liczniejsze pytania do TK może? może nawet rzeczywiście jakiś marsz protestu?) by sędziowie w swej akcji mówili także o takich kwestiach, jak te, które wyżej przykładowo wymieniłem i aby nasz protest nie był taki "niszowy", jak obecnie, a jednocześnie by nasz głos pozostawał w ramach stosownych dla naszego zawodu.

To takie moje dwa grosze (a może eurocenty? ) w dyskusji.

beta napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 13:07:26 :

Dyskusja polegająca na prześciganiu się kto ma lepiej, a kto gorzej do niczego nas nie doprowadzi

Czasami (na szczęście tylko czasami) mam wrażenie, że mamy tendencję do obciążania wszystkimi niepowodzeniami przewodniczących, wizytatorów, no i oczywiście tzw.II instancję.
Przydałoby się troszkę refleksji... ten się nie myli, co nic nie robi.... wszyscy mylimy się i w pracy i w zyciu, i w I instancji i w II...

A w dyskusji o zarobkach niektórzy jakby za złe mają starszym kolegom, że są w okręgu czy apelacji.
Całkiem tego nie rozumiem.
Ja nie chciałam i nie nadal nie chcę być pomijana w awansach i naprawdę nie widzę nic złego w tym, że ktos zostaje PW czy zmienia sąd. Jeśli ktoś tak twierdziłby, to nie mówi prawdy.
Mam jeszcze wiele lat pracy przed sobą i miło byłoby, żeby doceniono mój wysiłek. . Dlatego nie miejmy z złe kolegom, że dłużej pracują i mają wyższy dodatek stażowy (jak wszyscy pracownicy) i często są w sądzie wyższej instancji. to jest normalna kolej rzeczy...
Ale zmiana miejsca pracy i awans nie oznacza automatycznego "odmóżdżenia".
Serdecznie pozdrawiam

Dreed napisał w dniu 23.02.2009 o godzinie 14:01:06 :

Zamykam do czasu uspokojenia nastrojów....

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.