Środa 18 września 2019 Wydanie nr 4223

Cywilna procedura

Nadużycie prawa procesowego

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 09:22:13 :

Problem jest bardziej teoretyczny, ale ciekawy (moim zdaniem )

Była o nim mowa na Konferencji w Katowicach. Przyczynkiem był następujący zapis w projekcie zmiany kpc opracowanym przez KKPC:
„Art. 3. Strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawić dowody."
Jeden kolega z Zespołu Prawa Cywilnego opowiedział o pewnej sprawie warszawskiej, w której pozwani z premedytacją nadużywają uprawnień procesowych żeby nie doprowadzić do uprawomocnienia się wyroku. Taka obstrukcja procesowa trwa juz ... kilka lat. Ilosć złozonych przez nich pism procesowych idzie w tysiace... Za każdym razem gdy sąd podejmie jakakolwiek decyzję (zarzadzenie, postanowienie) składją wniosek o sprostowanie, uzupełnienie i wykładnie... Pisma są zawsze dotknięte brakami... Do tego dochodza wnioski o przywrócenie terminu... Zabrzmi to niewiarygodnie ale do tego wyroku w dalszym ciągu... nie ma uzasadnienia Jak to możliwe? Ano mozliwe, po pozwani nie wnieśli o sporządzenie uzasadnienia tylko apelacje...

Ten przykład pokazuje, że problem jest.
Wczoraj przeczytałem w Rz artykuł Tomasza Tadeusza Koncewicza
"Nie nadużywać procedury"
z którego wynika, że ingerencja ustawodawcy nie jest wcale potrzebna, żeby walczyć z tym zjawiskiem.


Argument z ochrony procedury może się okazać potężną bronią, ponieważ ogólna kompetencja sądu do ochrony swojej procedury jako wyraz jurysdykcji inherentnej jest wyrazem sprawiedliwości proceduralnej i immanentnym atrybutem każdego sądu. Wbrew powszechnym opiniom do jej powoływania nie jest potrzebny żaden przepis. Wprost przeciwnie: to właśnie elastyczność i ogólność koncepcji jurysdykcji inherentnej są jej wielkimi zaletami. Twierdzenie, że jurysdykcja inherentna musi wynikać z przepisu prawa, jest nie tylko oparte na nierozumieniu jej istoty, ale także stanowi wyraz idealistycznej naiwności i wiary w możliwości antycypacyjne polskiego ustawodawcy i uniwersalność prawa pisanego oraz brak zaufania zarówno wobec sądów, jak i samych sądów wobec siebie. Tymczasem sądy są prawdziwymi panami procedury i muszą ją chronić przed nielojalnym działaniem stron.

(...) W celu wykluczenia nadużycia procedury sąd może badać motywy wystąpienia z określonym żądaniem, weryfikować, czy postępowanie nie ma charakteru fikcyjnego i czy instytucje proceduralne nie są wykorzystywane przez strony w sposób nieprawidłowy. Sąd, który tak postępuje, odchodzi od prostego i wygodnego formalizmu proceduralnego, a przechodzi na wyższy poziom myślenia proceduralnego w kategoriach wartości i idei proceduralnych oraz egzekwuje lojalność i szacunek, które procedurze winni są zarówno sam sąd – jej pan, jak i strony – jej użytkownicy.

Dred napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 09:29:14 :

hmm....

gilgamesz napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 10:07:15 :

Ja niewątpliwe należę do grupy która nie do końca rozumie ideę owej jurysdykcji inherentnej (chociaż czasem z niej bezwiednie korzystam przy wykładni kpc)
Na dziś wolałbym znaleźć w kpc przepis z klauzulą generalną - coś na kształt 5kc, że w razie oczywiście nielojalnego wykorzystywania przez stronę instytucji prawa procesowego mogę jako sąd podjąć tego rodzaju decyzję przy przy możliwe najmniejszym odstąpieniu od przepisów kpc zapobiec takiej obstrukcji
np rozpoznać środek zaskarżenia bez opłaty, pozostawić bez rozpoznania kolejny wniosek z brakami tego rodzaju które całkowicie uniemożliwiają nadanie biegu, pozostawić bez rozpoznania kolejne zażalenie na odrzucenie zażalenia etc

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 11:12:30 :

Musze przyznać, że wczesniej o tej jurysdykcji nie słyszałem... Koncepcja wydaje mi się nęcąca. Wyobrażam sobie siegnięcie po taki środek w sytuacji gdy nie byłoby ryzyka uchylenia orzeczenia końcowego w sprawie, np. w opisanej sytuacji na etapie postępowania miedzyinstancyjnego.
To by jednak wymagało sporej zmiany myslenia o procedurze. Gdyby taki pogląd został powszechnie przyjety w doktrynie, w orzecznictwie SN, to kto wie? Ciekawe co na to Jaksa i jego koledzy procesualiści?
Jest troche racji w twierdzeniu, że wprowadzanie przepisu, iż nie wolno używać przepisów w innym celu nie rozstrzygnięcia sprawy jest dekretowaniem czegos oczywistego.
Z praktycznego punktu widzenia pozostaje problem jaki wyraz dać przekonaniu o nadużyciu prawa podmiotowego. Chyba rzeczywiście pozostawienie bez nadania biegu...

Włóczykij napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 20:18:22 :

O nie Tezecie wkroczyłeś na mój ulubiony temat do opracowania. Jak by co ma rezerwację ! I ja nie byłam w tych Katowicach ! No trzeba było inaczej ten program opisać, bo zniego wynikało, że gros to egzekucja.
Co do takich niuansów w procedurze karnej opracowywał problem gość z UW toruńskiego, opierając się na dorobku niemmieckim (wyszło mi tylko z głowy jego nazwisko, ale mam odnotowany link do jakiegoś artykułu i chyba w RP).
A merytoryczniej - zdecydowanie bardzo wazne zagadnienie do wcielenia w życie ! Materia jednak taka, że trudno o niej tak z doskoku we wpisach.

POZIOMKA napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 22:57:00 :

Widziałam sprawę wielotomową w której od kilku lat nie wyznaczono rozprawy, bo strona wnosi o zwolnienie od kosztów, potem jest wzywana do złożenia oświadczenia majątkowego i składa takie, ale bez danych, bo nie chce ich ujawniać. Sąd jej oddala wniosek lub zwraca, a strona składa ponownie wniosek pisząc, że sytuacja się zmieniła, sąd wzywa o oświadczenie majątkowe, strona składa bez danych i tak dalej...i tak dalej

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 20.01.2011 o godzinie 23:33:24 :

Aż sie prosi ciachnąć taką stronkę jurysdykcją inherentną Bo jak długo mozna coś takiego tolerować? W nieskończoność, az się stronie znudzi? Przecież ona się juz połapała że znalazła sposób na Sąd....

Włóczykij napisał w dniu 21.01.2011 o godzinie 00:05:06 :

Poziomko, ale ten Twók kazus wydaje się chyba do opanowania. Coś nie wydaje mi się, że ta strona składa faktycznie informację z nowymi danymi, zwł. na tyle że coś się w miedzyczasie zmieniło w jej sytuacji. trzeba to dokładnie sczytać i próbować jednak odrzucić, a wtedy automatycznie doręczenie postanowienia z wezwaniem o opłatę, a jak znowu nie opłaci i wnioskuje o zwolnienie, to (po ewentualnym uzupełnienieniu) - odrzucić i zwrócić (czy jaki tam rygor wypada na tym etapie).
Łatwo się pisze, gdy nie siedzi się w tym na żywo, ale czasami trzeba - u nas niektórzy mówią "złapać byk aza rogi", myslalałabym o innym cytacie

anpod napisał w dniu 21.01.2011 o godzinie 02:06:34 :

do mnie ostatnio przyszła zaniepokojona moja ławniczka z całym plikiem pism z okresu jakichś 3 lat..

nota bene gdzieś z sądu koło Poznania

i się pyta, jak ona moze sie dowiedzieć o co chodzi, bo dostaje cały czas postanowienia o zwolnieniu od czegos, odmowie zwolnienia, odrzuceniu, odmowie odrzucenia, oddaleniiu zażalenia itp...

gdzie jako pozwany jest wymieniony jej mąż, a nie ma pojecia co to za sprawa...

tzn powoda zna, bo jakies 15 lat temu coś tam wspolnego ze sobą mieli, ale jak minęło lat 10 to wszystko wywalił i po jakichś 2 zaczeły przychodzić pisma,a le zadne dotyczące meritum, tylko własnie takie formalne. Po 3 latach, kiedy pisma nadal do niej wpływały, zaczeła się już tym niepokoić.


Typowy przykład jakiegoś rodzaju nadużycia procesu..przy czym opisuje go by pokazać, jak od strony drugiej strony procesu to wygląda, jak bardzo jest niepokojące także dla pozwanego, gdy przez lata jest nękany różnymi pismami i wie, ze spokoju nie ma, chociaz nie do konca wie, czemu go niepokoją

doctor napisał w dniu 21.01.2011 o godzinie 15:12:32 :

Jeśli propagowana przez mec. Koncewicza koncepcja "jurysdykcji inherentnej" ma polegać na tym, że sąd podejmuje decyzje procesowe pozbawione podstawy w normach dających się wywieść z konstytucyjnie określonych źródeł prawa, to jest to po prostu koncepcja sprzeczna z prawem i stanowiąca jedynie ciekawostkę publicystyczną.

Co gorsze, z tej publicystyki dla czytelnika nie mającego pojęcia o prawie i praktyce jego stosowania wynika wniosek, że sądy nie stosują pewnych instrumentów usprawnienia postępowań, chociaż je posiadają. Czyli jak to zwykle w publicystyce - zamiast konstruktywnych i konkretnych propozycji de lege ferenda, myślenie życzeniowe i pretensje do sądów, że są bezmyślne i formalistyczne.

Cytat z mec Koncewicza, żeby nie być gołosłownym: "W celu wykluczenia nadużycia procedury sąd może badać motywy wystąpienia z określonym żądaniem, weryfikować, czy postępowanie nie ma charakteru fikcyjnego i czy instytucje proceduralne nie są wykorzystywane przez strony w sposób nieprawidłowy. Sąd, który tak postępuje, odchodzi od prostego i wygodnego formalizmu proceduralnego, a przechodzi na wyższy poziom myślenia proceduralnego w kategoriach wartości i idei proceduralnych".

Wyższy poziom myślenia... To może od razu zacznijmy podejmować decyzje procesowe na podstawie prawa naturalnego, czerpanego z głębokiego, duchowego wglądu w istotę Rzeczy?

Tomasz Zawiślak napisał w dniu 22.01.2011 o godzinie 10:38:35 :

Oczywiście zgadzam się, iż (póki co) mamy system prawa stanowionego, zakorzeniony w tradycji kontynentalnej. Moim zdaniem przyznależność do UE, a zwłaszcza przyznalezność do europejskiego porządku prawnego, a szczególnie związanie orzeczeniami ETS i ETPCz nieuchronnie będzie prowadzić do ewolucji w kierunku systemu "mieszanego". Common law powoli, aczkolwiek konsekwentnie, za sprawą "ambasadorów prawnej tradycji brytyjskiej" w osobach sędziów ww. trybunałów przenika do unijnego porządku prawngo. Moim zdaniem dostrzegają to także najwybitniejsi polscy prawnicy. Prof. Z. Radwański (przewodniczący KKPC) w wywidzie zamieszczonym w "Na Wokandzie" nr 3/2010, s. 18
"Inspirujące jest również prawo Quebecu, łączące elementy prawa kontynentalnego i common law"

Wyższy poziom myślenia... To może od razu zacznijmy podejmować decyzje procesowe na podstawie prawa naturalnego, czerpanego z głębokiego, duchowego wglądu w istotę Rzeczy?


Nie chcę Cię straszyć, ale jak wejdą w życie zmiany w kpc zaproponowane przez KKPC w zakresie dyskrecjonalnej władzy sędziego, to nie uciekniesz od tego

gilgamesz napisał w dniu 22.01.2011 o godzinie 11:45:59 :

kilka dni temu podjąłem decyzje że spróbuję posłać do II instancji sprawę mimo że formalnie nie jest wyczyszczona w międzyinstancji. Jak tylko wrócę do zdrowia (choroba odsunęła w czasie formalne podjęcie czynności) to zamierzam im napisać że podstawą jest norma z art 6kpc. Ciekawe jak do tego podejdą

[ Dodano: Sob Sty 22, 2011 11:59 am ]
"Tomasz Zawiślak" napisał:


Jest troche racji w twierdzeniu, że wprowadzanie przepisu, iż nie wolno używać przepisów w innym celu nie rozstrzygnięcia sprawy jest dekretowaniem czegos oczywistego.


Nie chodzi chyba o normę, że nie wolno używać przepisów w celu nierozstrzygnięcia sprawy ale o normę jaki ma skutek taka czynność strony- czy traktuje się ją jako niebyłą, czy daje się temu wyraz w decyzji a jeśli tak to czy zaskarżalnej (sic), czy jest kara finansowa dla strony czy jeszcze jakieś inne konsekwencje. Moim zdaniem to powinno być uregulowane, bo możliwe są tu różne rozwiązania

Włóczykij napisał w dniu 22.01.2011 o godzinie 14:16:42 :

poniekąd trochę w zagadnieniu już obecne możłiwości kpc a ich stosowanie, co daje pewne niuanse, czy aby możemy się nie dać pewnym stronom wodzić za nos; z doświadczeń własnych wiem, że jeżeli dobrze czuje się procedurę, to można skutecznie uchwycić pewne strony, a nie dać się im rozprowadzać;
ale zaczęłam ten wpis mysląc o konkretnej sytuacji, a mianowicie dot. postanowień, które są z mocy ustawy skuteczne, wykonalne z chwilą podpisania postanowienia, a utarte jest, że czekamy na uprawomocnienie się ich przed kolejnym krokiem i np. odrzucam sprzeciw od nakazu zapłaty który jest drugim sprzeciwem w sprawie, w międyczasie nie było wydanej klauzuli, a mimo to pewnie czekamy aż to postanowienie o odrzuceniu się uprawomocni zanim nadamy klazulę; podobnie może być, gdy ewidentnie sprzeciw po terminie i jako pierwszy odrzucamy, więc i tu powinna iść klazula, a jak się komuś nie podoba to może ją zaskrżyć i dalej niech sie tam toczą postepowania, a wierzyciel, jesli pewnego swego już może się zapokojać w egzekucji;
wiem, ze przy egzekucji wychodziły na tym tle pewne kwiatki, gdzie prosiło się o respektowanie skuteczności podpisanego postanowienia bez czekania na uprawomocnienie się, ale z uwagi na upływ czasu umknął mi konkretny obrazowy przykład

cin napisał w dniu 22.01.2011 o godzinie 15:25:08 :

Ja bym poszedł jeszcze dalej i poza pozostawieniem kolejnego pisma bez rozpoznania dopuściłbym możliwość nałożenia grzywny za nadużycie prawa. Taka możliwość istnieje chyba we Francji. Póki co przepisów nie ma.
Znam kilka takich spraw, w których zażalenie na odrzucenie zażalenia jest jedyną czynnością procesową podejmowaną przez uczestników od kilku lat. W jednej z nich uczestniczy około 40 podmiotów (egzekucja z nieruchomości). Pomijając nakład bezsensownej pracy sędziego, policzyć można koszty doręczenia każdego postanowienia o odrzuceniu zażalenia.

Włóczykij napisał w dniu 22.01.2011 o godzinie 16:05:00 :

z grzywną może nie przejść, skoro ją wycofano za nadużycie zgłoszenia wniosku o wyłączenie sędziego

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.