Czwartek 26 maja 2022 Wydanie nr 5204

Cywilne materialne

zasiedzenie, ale czego?

art_60 napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 11:26:44 :

Problem jest taki:
Jeszcze przed założeniem ewidencji gruntów, w latach pięćdziesiątych rodzice mojego wnioskodawcy nabyli grunty. W akcie notarialnym jest napisane, że kupują m.in. ,,siedliska 7 arów z domem i zabudowaniami gospodarczymi za cenę…” Nabywcy posiadali samoistnie całe siedlisko do śmierci, a po nich ich spadkobiercy. Obecnie, spadkobiercy tych rodziców chcą zbyć te grunty z siedliskiem, ale okazało się, że w trakcie zakładania ewidencji gruntów, gdy siedlisku nadano numer i obliczono jego powierzchnię, to wynosi ona 13,50 ara (działka siedliskowa ma kształt nieregularny). Notariusz nie chce sporządzić aktu, bo tytuł własności opiewa na działkę siedliskową o pow. 7 arów, a sprzedać chcą działkę o pow. 13,50 arów. Sprzedający wpadli więc na pomysł wniesienia sprawy o zasiedzenie brakujących im 6,50 ara w działce siedliskowej.
Moim zdaniem wniosek jest do oddalenia, ale będę wdzięczny za przeciwne mojemu zdaniu pomysły.

Johnson napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 13:40:22 :

A jaka jest rzeczywistość powierzchniowa ??

TDK napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 14:14:12 :

"art_60" napisał:

Problem jest taki:


A właśnie:

– czy jest założona KW, a jeśli tak, to co w niej jest.
- kiedy założono tę ewidencję gruntów.
- czy są jakieś materiały mapowe do tego nabycia.

Moim zdaniem wszystko zależy od stanu prawnego nieruchomości.

- może być rzeczywiście tak, że sprzedano działkę w granicach 7 arów – wówczas jak najbardziej mogli zasiedzieć,

- a może być też tak, że to była tylko błędne określona powierzchnia, a granice są prawidłowe.

Trochę się takich kwiatków u nas, na Ziemiach Wyzyskanych, robiło.

Najprawdopodobniej i tak do oddalenia.

Najpierw rozgraniczenie lub sprostowanie czy też uzgodnienie treści KW.

art_60 napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 14:50:38 :

"Johnson" napisał:

A jaka jest rzeczywistość powierzchniowa ??
jest tak jak w ewidencji 0,1350 ha.

[ Dodano: Czw Maj 31, 2012 2:57 pm ]
"TDK" napisał:

Problem jest taki:


A właśnie:

– czy jest założona KW, a jeśli tak, to co w niej jest.
- kiedy założono tę ewidencję gruntów.
- czy są jakieś materiały mapowe do tego nabycia.

Moim zdaniem wszystko zależy od stanu prawnego nieruchomości.

- może być rzeczywiście tak, że sprzedano działkę w granicach 7 arów – wówczas jak najbardziej mogli zasiedzieć,

- a może być też tak, że to była tylko błędne określona powierzchnia, a granice są prawidłowe.

Trochę się takich kwiatków u nas, na Ziemiach Wyzyskanych, robiło.

Najprawdopodobniej i tak do oddalenia.

Najpierw rozgraniczenie lub sprostowanie czy też uzgodnienie treści KW. Księgi nie ma. Granice nie zmieniły sie raczej, bo na wyrysie mam z trzech stron drogi, a z czwartej siedlisko sąsiada. Myślę, że raczej określono powierzchnię ,,na oko", działka ma kształt zbliżony do trapezu i pewnie nikomu wtedy nie chciało sie mierzyć. No, ale pomyłka w powierzchni jest spora.

Johnson napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 15:09:32 :

To jak kupili 7 arów to mają tytuł prawny na 7 arów. Resztę mogą sobie zasiedzieć. Tylko trzeba wiedzieć który kawałek kupili ....

Agni napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 17:06:34 :

dopuść dowód z opinii geodety, niech spróbuje ustalić, która część gruntu była przedmiotem aktu notarialnego (przecież z czegoś wydzielano te 7 arów, skoro notariusz robił akt), a która część gruntu jest przedmiotem zasiedzenia...

TDK napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 17:28:03 :

"Johnson" napisał:

To jak kupili 7 arów to mają tytuł prawny na 7 arów. Resztę mogą sobie zasiedzieć. Tylko trzeba wiedzieć który kawałek kupili ....


No nie tak szybko

Nieruchomość nabywa się w określonych granicach, a nie nieruchomość w o określonej powierzchni.
Powierzchnia nieruchomości jest sprawą wtórną – wynikającą z granic nieruchomości.

Nawet jak jest założona księga wieczysta, to wpis jakiejś powierzchni nic nie pomoże, bo Dział I KW nie jest objęty rękojmią wiary publicznej.

Nawet w postępowaniu rozgraniczeniowym ustala się, okazuje stronom i podpisuje tylko granice – powierzchnie się liczy później jako wynik przebiegu granic.

"art_60" napisał:


Księgi nie ma. Granice nie zmieniły sie raczej, bo na wyrysie mam z trzech stron drogi, a z czwartej siedlisko sąsiada. Myślę, że raczej określono powierzchnię ,,na oko", działka ma kształt zbliżony do trapezu i pewnie nikomu wtedy nie chciało sie mierzyć. No, ale pomyłka w powierzchni jest spora.


W takim wypadku to raczej ewidentny błąd obliczeniowy.

Trapez to całkiem łatwa figura do pomiaru – więc pewnie jakiś geodeta to pomierzył tylko palnął ewidentnego byka.

Pozostaje więc oddalenie.

Jeżeli ewidencja była założona niedawno (powierzchnie działek są w m2) to całe postępowanie było zatwierdzone decyzją – a wiec mają moc prawną. Wtedy pozostaje im wziąć z katastru wyciąg z wykazu zmian. Ze stanu starego - na nowy i będzie tam napisane, że „zmiana powierzchni nastąpiła w wyniku nowego pomiaru, bez zmiany przebiegu granic” – i do notariusza.

Jeżeli założenie ewidencji było dawno (powierzchnie są w arach), bez ustalenia stanów prawnych (tak też bywało) i bez decyzji zatwierdzającej - to kataster nie będzie chciał wydać wykazu, to pozostaje im (na ich wniosek) wszcząć postępowanie rozgraniczeniowe – jeżeli wyjdzie, że granice są prawidłowe, to po sprawie.
A jeżeli okaże się, że część działki nie jest ich, to będą mogli wystąpić o zasiedzenie.


Chociaż, jak by się tak bardzo zastanowić, to jest jeszcze art. 36 prawa geodezyjnego, który pozwala sądowi (w ramach sprawy o własność, a wiec też zasiedzenia) przeprowadzić postępowanie rozgraniczeniowe – jak chcesz się w to bawić.
W tym drugim przypadku, kiedy granice z założenia ewidencji nie są granicami prawnymi.

To tyle co mogę napisać bez obejrzenia "apierów"

Johnson napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 17:46:06 :

Ja bym jednak nie robił zagadnienia ze sprawą o zasiedzenie. Dajcie ludziom żyć
Stron z lat 50-ch nie ma i nie jest łatwo będzie ustalić co strony miały na myśli w umowie czy 7 arów, czy coś tam więcej. Należy jeszcze pomyśleć w jakim niby to trybie miałoby się odbyć - to ustalenie że umowa obejmowała 13 arów a nie 7 arów. Bo to rozgraniczenie to mnie średnio przekonuje. Co wszystkich sąsiadów należałoby do tego mieszać ?

A i nie zgadzam się z twierdzeniem że ja w akcie notarialnym ustalą z drugą stroną że kupuje siedlisko o powierzchni 7 arów to może to znaczyć dowolną inną powierzchnię. Zapewne jednak w akcie notarialnym nie uświadczy się nic o granicach sprzedaży.


Ja byłbym jednak za rozsądnym zasiedzeniem, które będzie najprostsze a nikomu krzywdy nie zrobi

Włóczykij napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 19:28:30 :

a co na to sąsiedzi ? w sensie, że powstaje pytanie, jak wygląda historia gruntów graniczących, bo jeśli tamta się zgadza, to będzie obraz tej przedmiotowej
no i jakaś procedura na okoliczność omykłi w zapisach goedezyjnych (np. gdyby takie były i tam był błąd w cyfrze)?
no i chyba do zweryfikowania dowodowo wykładnia oświadczeń woli tej sprzedaży

na pewno wpierw do wyjaśnienia przedmiot tej nieruchomości zanim rozstrzyganie o zasiedzeniu

TDK napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 20:59:07 :

"Johnson" napisał:

Ja bym jednak nie robił zagadnienia ze sprawą o zasiedzenie. Dajcie ludziom żyć
Stron z lat 50-ch nie ma i nie jest łatwo będzie ustalić co strony miały na myśli w umowie czy 7 arów, czy coś tam więcej. Należy jeszcze pomyśleć w jakim niby to trybie miałoby się odbyć - to ustalenie że umowa obejmowała 13 arów a nie 7 arów. Bo to rozgraniczenie to mnie średnio przekonuje. Co wszystkich sąsiadów należałoby do tego mieszać ?


„Od zawsze”, a z pewnością od „o wojnie” do aktu notarialnego trzeba było przedłożyć akt poświadczający własność, a w przypadku podziału mapę z projektem podziału sporządzonym przez geodetę, co go drzewiej mierniczym przysięgłym zwano.
I nie kupowało się „7 arów gruntu” tylko nieruchomość w określonych granicach.

A rozgraniczenie to robi się nie tylko kiedy Kargul z Pawlakiem się kłócą o miedzę, ale również kiedy nie są znane granice nieruchomości i brak jest dokumentów poświadczających przebieg granic lub są one sprzeczne.
Rozgraniczenie to tylko takie „ustalenie granic” – nic wielkiego

"Johnson" napisał:


A i nie zgadzam się z twierdzeniem że ja w akcie notarialnym ustalą z drugą stroną że kupuje siedlisko o powierzchni 7 arów to może to znaczyć dowolną inną powierzchnię. Zapewne jednak w akcie notarialnym nie uświadczy się nic o granicach sprzedaży.


Ależ Johnsonie, tak niestety jest.
Kupuje się nieruchomość w określonych granicach.
Temat już zawodowo wielokrotnie przerabiałem.
„Najlepszy” wynik to wzrost powierzchni działki przeszło dwukrotnie.


"Włóczykij" napisał:

a co na to sąsiedzi ? w sensie, że powstaje pytanie, jak wygląda historia gruntów graniczących, bo jeśli tamta się zgadza, to będzie obraz tej przedmiotowej
no i jakaś procedura na okoliczność omykłi w zapisach goedezyjnych (np. gdyby takie były i tam był błąd w cyfrze)?


Pani Włóczykiju, przecie napisałem – taką „omyłkę” prostuje się przez sporządzenie wykazu zmian danych ewidencyjnych. Gdzie z lewej strony jest stan stary (ten błędny) a z prawej ten stan nowy – prawidłowy. Wpisując podstawę zmiany.
Ale tylko wtedy kiedy stan prawny jest ustalony i jednoznaczny.

Najłatwiejszym sposobem na zrobienie takiego byka w powierzchni jest robienie podziału „rzez odjęcie” – co było drzewiej powszechne.
Mierzy się tylko działkę wydzielaną i odejmuje powierzchnię pomierzoną od pierwotnej. I tak kilka razy. Nawet jak w dużej działce błąd był niewielki, to w tej ostatniej może być istotny. Po sprzedaży wydzielonych działek sprzedaje się tę ostatnią – i byk gotowy.
Miałem właśnie taki przypadek, kiedy powierzchnia wzrosła ponad dwukrotnie.

Joasia napisał w dniu 31.05.2012 o godzinie 22:59:40 :

Podstawową w tej sprawie informacją jest ta:

Granice nie zmieniły sie raczej

Wniosek o zasiedzenie do oddalenia. To jest cała ich nieruchomość, nie można zasiedzieć swojej własności.
Nie ma znaczenia pomiar. Wykaz zmian ewidencyjnych, albo ustalenie granic i przeliczenie na nowo powierzchni. Do rozważenia też skarga na odmowę sporządzenia czynności przez notariusza.

A w ogóle - to dlaczego nie chcą tego zrobić jako zawezwania do próby ugodowej? I tanio, i szybko, i w ogóle nikt się nie czepia.

TDK napisał w dniu 01.06.2012 o godzinie 07:35:12 :

"Joasia" napisał:

Podstawową w tej sprawie informacją jest ta:
Granice nie zmieniły sie raczej

Wniosek o zasiedzenie do oddalenia. To jest cała ich nieruchomość, nie można zasiedzieć swojej własności.
Nie ma znaczenia pomiar. Wykaz zmian ewidencyjnych, albo ustalenie granic i przeliczenie na nowo powierzchni. Do rozważenia też skarga na odmowę sporządzenia czynności przez notariusza.

Słusznie prawi

Pozostaje jednak mała wątpliwość
Granice nie zmieniły sie raczej

Wtedy - to jak pisałem

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.