Piątek 24 września 2021 Wydanie nr 4960

Cywilna procedura

Koszty procesu przy cofnięciu pozwu

jarocin napisał w dniu 15.05.2008 o godzinie 13:50:58 :

Ciekawi mnie jaka jest w innych sądach praktyka orzekania o kosztach procesu przy cofnięciu pozwu jeszcze przed podjęciem czynności w sprawie (najczęściej przed wydaniem nakazu zapłaty) z powodu zapłaty długu przez pozwanego po wniesieniu pozwu, a powód jest repr. przez pełnomocnika (poniósł zatem koszty zastępstwa).

Ja zawsze dotąd nie zawiadamiałem pozwanego i umarzałem postępowanie, nie zasądzając kosztów. Wyjątkowo zawiadomiłbym i orzekł o kosztach, jeśli powód przy cofnięciu wniesie o zasądzenie kosztów. Taka jest utarta praktyka w moim sądzie i nie było nigdy zażaleń.

Mam jednak wątpliwości czy nie byłoby bardziej właściwe (zgodnie z art. 108 kpc), aby orzec o kosztach procesu nawet wtedy jeśli pełnomocnik powoda nic nie pisze przy cofnięciu pozwu, że chce koszty (w końcu napisał w pozwie). Wtedy taką zapłatę długu należy uznać za przegranie procesu i zasądzać koszty zastępstwa od pozwanego. Powód do wytoczenia procesu był, bo są wezwania do zapłaty na które pozwany nie reagował.

Mam rację?

Ignotus napisał w dniu 15.05.2008 o godzinie 15:03:09 :

W sytuacji opisanej w poście umarzam, nie doręczając wcześniej pozwanemu odpisu pisma cofającego pozew i bez zawiadomienia, o którym stanowi 203 par. 3. Pismo cofające pozew pozwany dostaje dopiero wraz z odpisem postanowienia o umorzeniu. Wychodzę z założenia, że 203 par. 3 kpc dotyczy sytuacji gdy cofnięcie pozwu następuje już po wysłaniu pozwanemu odpisu pozwu i zawiadomienia o rozprawie - co wywodzę z zapisu "w razie cofnięcia pozwu poza rozprawą przewodniczący odwołuje wyznaczoną rozprawę i o cofnięciu zawiadamia pozwanego".
Jeżeli przy cofnięciu powód wniesie o koszty, to podobnie jak i Ty doręczyłbym pozwanemu odpis pisma i umorzył orzekając o kosztach tak albo inaczej, ale to chyba bardziej wynika z praktyki.
Jeżeli cofając pozew nie pisze o kosztach, to nie orzekam - w końcu cofa pozew w całości, w tym również w zakresie żądania zasądzenia kosztów procesu.
Pozdrawiam

richter napisał w dniu 15.05.2008 o godzinie 16:43:36 :

"jarocin" napisał:

Ciekawi mnie jaka jest w innych sądach praktyka orzekania o kosztach procesu przy cofnięciu pozwu jeszcze przed podjęciem czynności w sprawie (najczęściej przed wydaniem nakazu zapłaty) z powodu zapłaty długu przez pozwanego po wniesieniu pozwu, a powód jest repr. przez pełnomocnika (poniósł zatem koszty zastępstwa).

Jeśli jest pełnomocnik i cofa pozew w całości, przed doręczeniem odpisu pozwu, nie składając odrębnego wniosku o koszty, to należy umorzyć bez kosztów i zwrócić całą opłatę, nie zawiadamiając pozwanego. Pozwany generuje koszty dopiero od powstania stanu zawisłości sprawy, który tu nie następuje.

"jarocin" napisał:

Mam jednak wątpliwości czy nie byłoby bardziej właściwe (zgodnie z art. 108 kpc), aby orzec o kosztach procesu nawet wtedy jeśli pełnomocnik powoda nic nie pisze przy cofnięciu pozwu, że chce koszty (w końcu napisał w pozwie). Mam rację?


nie należą mu się żadne koszty
co więcej, jeśli pisze, że cofa w całości i żąda koszty zastępstwa procesowego, to zasądzamy zastępstwo, a opłatę nie (stosownie do stanu sprawy zwracamy w całości, połowę lub nic)
mówiąc wprost: wniosek o zasądzenie kosztów w pozwie jest "na wypadek uwzględnienia powództwa", cofając musi złożyć odrębny wniosek albo np. zaznaczyć, iż cofa pozew tylko w zakresie zasądzenia roszczenia, a żądanie kosztów pozostaje bez zmian (naciągane, ale wiadomo o co chodzi)

jarocin napisał w dniu 15.05.2008 o godzinie 20:17:19 :

Nie mogę dodać do postów kolegów nic poza tym, że się w 100% zgadzam i tak dotąd robiłem, również uważając, że jak cofa bez wniosku o koszty to tych kosztów nie chce i w ogóle o kosztach nie orzekałem. Gdy jednak nie waidomo skąd skąd naszły mnie wątpliwości uznałem, że najlepiej pytać na forum. Dzięki.

Petrus napisał w dniu 15.05.2008 o godzinie 20:44:43 :

Moim zdaniem, 203 par 3 kpc nie dotyczy sytuacji cofnięcia pozwu przed rozprawą tylko w trakcie, sformułowanie "oza" nie jest równoznaczne z "rzed".
I zgadzałbym się z takim spojrzeniem:
I ACz 366/95 post SA Białystok z 30.11.95 OSA 1996/7-8 poz. 34 str. 46
Jeżeli pozwany, pomimo wcześniejszych wezwań go do spełnienia świadczenia, spełnia je dopiero po wytoczeniu powództwa, to z reguły uznać należy, że dał on w ten sposób powód do wytoczenia sprawy i zgodnie z odpowiednio stosowaną zasadą słuszności z art. 101 kpc powinien ponieść jej koszty także w przypadku umorzenia postępowania na skutek cofnięcia pozwu. W takim przypadku przepis art. 203 § 2 kpc nie będzie miał zastosowania.

Należałoby się faktycznie może jedynie zastanowić, kiedy tak naprawdę, bo widzę niekonsekwencję, jest stan zawisłości sporu, czy od doręczenia pozwu, czy też np. od doręczenia jakiegokolwiek pisma w sprawie, np. postanowienia o niewłaściwości sądu.
Polemika z cytowanym przeze mnie orzeczeniem może mieć jedynie sens w sytuacji, gdy 1 stycznia wpływa pozew, 2 stycznia pozwany, który jeszcze o tym nie wie, płaci, ale mógł płacić wcześniej, nikt mu nie bronił, a to że uprzedził doręczenie pozwu, nie może moim zdaniem negować prawa powoda do kosztów.

ubilexibi napisał w dniu 16.05.2008 o godzinie 10:17:25 :

Wydaje mi się, że osiągnęliśmy - jak rzadko - konsensus, że zasądzenie kosztów w postanowieniu o umorzeniu postępowania na skutek cofnięcia pozwu następuje tylko wtedy, gdy w piśmie cofającym pozew pełnomocnik wniesie o zasądzenie kosztów.

Sandman napisał w dniu 16.05.2008 o godzinie 10:37:16 :

"ubilexibi" napisał:

Wydaje mi się, że osiągnęliśmy - jak rzadko - konsensus, że zasądzenie kosztów w postanowieniu o umorzeniu postępowania na skutek cofnięcia pozwu następuje tylko wtedy, gdy w piśmie cofającym pozew pełnomocnik wniesie o zasądzenie kosztów.

Zatem w tym temacie pax et concordia!

praefectus napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 01:17:45 :

Nie bardzo rozumiem czemu powód ma ponownie składać wniosek o zasądzenie kosztów procesu przy cofnięciu pozwu, skoro takowy wniosek zawarł w pozwie. Jaka jest podstawa prawna do zignorowania skutecznie złożonego wniosku? Szczególnie, że jego ponowienie - jak piszecie - gwarantuje jego uwzględnienie.

Pozwany "generuje koszty" - jak ktoś to wyżej określił - nie tylko od daty doręczenia mu pozwu, ale po prostu nie płacąc w terminie. Wytoczenie powództwa jest tego naturalną konsekwencją, z którą dłużnik winien się liczyć, a zawisłość sporu tu nie ma nic do rzeczy. Skoro powód z uwagi na zaniechanie dłużnika zmuszony jest wynająć adwokata, który za darmo pozwu przecież nie pisał, za darmo też go nie złożył a wcześniej za darmo nie rozmawiał z klientem, to nie ma podstaw aby pozbawiać wierzyciela zwrotu kosztów tego adwokata - i to w sytuacji, gdy wyraźnie zawarł w pozwie wniosek o zwrot kosztów procesu. Brak jest jakichkolwiek podstaw (szczególnie prawnych) do twierdzenia, że cofnięcie pozwu niweczy skutek wniosku o zasądzenie kosztów procesu zawarty w pozwie, szczególnie gdy przyjmuje się powszechnie, że cofnięcie pozwu na skutek zapłaty przez pozwanego równoznaczne jest z wygraną.

Szczerze - moim zdaniem powodowie nie składają drugi raz wniosku o zasądzenie kosztów procesu przy cofnięciu pozwu, bo do głowy im nie przychodzi, że w procesie trzeba - dla skuteczności - robić coś po dwa razy. Mnie też by nie przyszło chyba

Oczywiście, że zasądzam koszty adwokackie przy cofnięciu pozwu gdy wniosek taki jest zawarty w pozwie, bez dodatkowego wniosku przy cofnięciu.

----
A teraz coś z zupełnie innej beczki:

Odnośnie kosztów procesu to mam, jak sądzę, ciekawe zagadnienie.

Jest dwóch dłużników solidarnych. Sąd wydaje nakaz, który co do jednego z nich stał sie prawomocny (np. jeden zaskarżył w całości, drugi nie, albo odrzucono prawomocnie sprzeciw). Po sprzeciwie pojawia się adwokat po stronie powodowej (do chwili wydania nakazu go nie było). Powód egzekwuje całość roszczenia, roszczenie zatem wygasa (egzekwuje także 1/4 opłaty od pozwu). Z uwagi na wygaśnięcie roszczenia cofa powództwo ze zrzeczeniem się roszczenia i wnosi o zasądzenie kosztów (zastępstwo adwokackie + pozostałe koszty sądowe), tyle że uprawomocnienie się nakazu co do jednego z pozwanych nie przekłada się na zasadność powództwa co do drugiego z pozwanych, teoretycznie i praktycznie pozwany mógłby nawet wygrać sprawę. Tyle, że prowadzić sprawę (świadkowie, biegli itd.) tylko po to, aby ustalić kto ma zapłacić koszty? To byłby absurd. Trudno też uznać, aby powód przegrał, skoro został zaspokojony. Przykład z życia.

kubalit napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 10:01:38 :

Zgadzam się z praefectusem.
Wynika to z przepisów art. 98 i art. 109 k.p.c. Skoro, zgodnie z przyjętą linią orzeczniczą (a przynajmniej z utrwaloną praktyką ), przyjmujemy, że powód w takiej sytuacji wygrywa spór to należą mu się koszty procesu. Wymogi są dwa: musi wygrać proces i złożyć wniosek o zwrot kosztów (spis kosztów). Nie musi tego robić przy cofnięciu pozwu, bo taki wymóg przepis art. 203 par. 3 k.p.c. przewiduje wyłącznie dla pozwanego. Podkreśla się wprawdzie, że ten właśnie przepis jako przepis szczególny wobec art. 98 i n. k.p.c. nakłada na pozwanego obowiązek złożenia wniosku o zwrot kosztów, nawet jeśli wcześniej taki wniosek zgłosił w którymś z pism procesowych bądź też ustnie na rozprawie. Ale jeszcze raz to podkreśle: przepis ten dotyczy wyłącznie pozwanego. Wobec powoda nadal zatem stosujemy ogólne zasady wynikające z art. 98 i n. k.p.c. A co byście zrobili w analogicznej sytuacji, w której powód nie miał by pełnomocnika profesjonalnego. Zapewne zastosowalibyście przepis art. 109 zd. 2 k.p.c. Natomiast z tego przepisu nie skorzystalibyście wobec pozwanego (gdyby to jemu przysługiwały koszty procesu) ze względu na art. 203 par. 3 k.p.c. Przepisy inaczej zatem traktują obie strony (jeśli chodzi o możliwość uzyskania kosztów procesu) w razie cofnięcia pozwu. I to trzeba mieć na uwadze przy ocenie tej kwestii.

Jeszcze jedno. Nie zgodzę się, że cofnięcie pozwu oznacza wycofanie także żądania zwrotu kosztów procesu. Wyrażenie "ozew" oznacza w tym przypadku powództwo (niektórzy komentatorzy piszą nawet o wycofaniu powództwa) i nie obejmuje wniosków stricte proceduralnych (dot. roszczeń procesowych). Oponentom tej tezy zadam pytanie. A co byście zrobili gdyby powód cofnął pozew w cześci dotyczącej roszczeń materialnoprawnych i domagał się jedynie zwrotu kosztów procesu. Uznalibyście, że doszło do cofnięcia pozwu w części i prowadzilibyście dalej sprawę o roszczenia procesowe? Przecież to jest niedopuszczalne, tak jak niedopuszczalne jest występowanie w pozwie wyłącznie z żądaniem zasądzenia kosztów procesu (powstałych np. w ramach innego postępowania).

Co do off topicu na razie się nie wypowiadam.

Pozdrawiam

ubilexibi napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 10:57:12 :

A więc guzik z konsensusu.

1. Wydaje się jednak, że cofnięcie pozwu obejmuje wszystkie wnioski w nim zgłoszone, a nie tylko żądanie materialnoprawne. Nie zgodzę się więc z kubalitem, że cofnięcie pozwu nie obejmuje wniosków procesowych. Przyjmijmy przez chwilę, że kubalit ma rację. W pozwie są zgłoszone wnioski o zwolnienie od kosztów, udzielenie zabezpieczenia i nadanie wyrokowi rygoru natychmiastowej wykonalności. Przyjmując tezę kubalita trzeba by uznać, że mimo cofnięcia pozwu wnioski te należy rozpoznać. Czy aby na pewno? Wydaje się, że ustawodawca nieprzypadkowo używa pojęcia ,,cofnięcie pozwu" a nie ,,cofnięcie powództwa". Cofnięcie pozwu oznacza cofnięcie pisma, a w konsekwencji wszystkich wniosków w nim zawartych.

2. Dlatego bez znaczenia jest, czy powód ma praofesjonalnego pełnomocnika, czy nie.

3. Co o off topicu. Wydaje się, że należy umorzyć i zasądzić koszty na rzecz powoda. Sytuacja podobna do zaspokojenia roszczenia w toku postępowania.

4. Na koniec cytat z kubalita:

tak jak niedopuszczalne jest występowanie w pozwie wyłącznie z żądaniem zasądzenia kosztów procesu (powstałych np. w ramach innego postępowania).


Mam teraz w referacie sprawę taką: toczyła się sprawa w SO. Sąd zapomniał roztrzygnąć o kosztach. Pełnomocnik złożył wniosek o uzupełenienie wyroku po terminie. Ponieważ nic się nie dało zrobić (był też wniosek o przywrócenie terminu) pełnomocnik coś przeczytał i ... wytoczył powództwo o zasądzenie kosztów procesu. I pisze mniej więcej tak, skoro przyjmje się powszechnie, że brak rozstrzygnięcia w wyroku co do żądania, nie pozbawia stron możliwości wystąpienia z nowym powództwem, to on to właśnie czyni. Taką ma koncepcję.

Piszesz kubalit, że takie żądanie jest niedopuszczalne. To co, mam ten pozew odrzucić? Na jakiej podstawie?

gilgamesz napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 11:28:15 :

"ubilexibi" napisał:

To co, mam ten pozew odrzucić? Na jakiej podstawie?
Też miałem roszczenia o koszty w osobnym procesie i też się and tym zastanawiałem, ale jednak oddalałem zawsze uznając, że nie ma materialnoprawnej podstawy do takiego żądania

praefectus napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 13:26:33 :

"ubilexibi" napisał:



3. Co o off topicu. Wydaje się, że należy umorzyć i zasądzić koszty na rzecz powoda. Sytuacja podobna do zaspokojenia roszczenia w toku postępowania.



No chyba nie do końca podobna, bo zaspokoił drugi z pierwotnie pozwanych (ten, co do którego nakaz się nie uprawomocnił). Skarżący nakaz pozwany, pomimo zaspokojenia roszczenia, nadal uważa, że roszczenie było nieuzasadnione (koszty są spore). Trudno jednocześnie przesądzać, że 2.400 zł kosztów zastępstwa procesowego ma dużo mniejsze znaczenie dla stron, niż np. 11.000 zł roszczenia głównego - ostatecznie to takie same złotówki na koncie Przyznam, że nie mam jeszcze zdania, co należałoby zrobić w takiej sytuacji.

kubalit napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 14:23:28 :

"ubilexibi" napisał:



4. Na koniec cytat z kubalita:

tak jak niedopuszczalne jest występowanie w pozwie wyłącznie z żądaniem zasądzenia kosztów procesu (powstałych np. w ramach innego postępowania).


Mam teraz w referacie sprawę taką: toczyła się sprawa w SO. Sąd zapomniał roztrzygnąć o kosztach. Pełnomocnik złożył wniosek o uzupełenienie wyroku po terminie. Ponieważ nic się nie dało zrobić (był też wniosek o przywrócenie terminu) pełnomocnik coś przeczytał i ... wytoczył powództwo o zasądzenie kosztów procesu. I pisze mniej więcej tak, skoro przyjmje się powszechnie, że brak rozstrzygnięcia w wyroku co do żądania, nie pozbawia stron możliwości wystąpienia z nowym powództwem, to on to właśnie czyni. Taką ma koncepcję.

Piszesz kubalit, że takie żądanie jest niedopuszczalne. To co, mam ten pozew odrzucić? Na jakiej podstawie?


I całe szczęście, że nie ma konsensusu. Inaczej pewnych kwestii nie "rzetrawilibyśmy" gruntownie i by się tak dobrze nie utrwaliły jak po burzliwej dyskusji

Odniosę się tylko do wypowiedzi Ubiego powyżej zacytowanej (skoro w tej właśnie kwestii wywołano mnie do tablicy ).

Przytoczę Ci fragment uzasadnienia jednej z uchwał SN (z którego - dla potrzeb własnego uzasadnienia - sporządziłem sobie pewien ekstrakt)

Zgodnie z zasadami koncentracji i unifikacji tych kosztów, wyrażonymi w szczególności w art. 108 kpc, regułą jest rozstrzygnięcie o nich w orzeczeniu kończącym sprawę w danej instancji. Orzeczenie sądu dotyczące omawianych kosztów ma przy tym charakter konstytutywny. Aczkolwiek nie wynika to wyraźnie z jakiegokolwiek przepisu, w szczególności zaś z art. 108 kpc, sąd, przyznając stronie koszty procesu, oznacza zarazem wysokość sumy. Chodzi bowiem o to, aby kompleksowo, ostatecznie i definitywnie rozstrzygnąć o wyłożonych przez strony kosztach. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że po zakończeniu procesu nie można już dochodzić w odrębnym postępowaniu jakichkolwiek należności z tytułu kosztów tegoż procesu. Nie można też korygować zasądzonych prawomocnie sum. Zaznacza się również, że zasądzanie świadczeń pieniężnych z tytułu kosztów procesowych odbywa się na innych zasadach niż zasądzanie świadczeń pieniężnych związanych z żądaniem zasadniczym. Wyłącznie prawnoprocesowa podstawa orzekania w zakresie omawianych kosztów sprawia, że w doktrynie roszczenie o ich zwrot traktuje się jako roszczenie pozostające do zasadniczego roszczenia procesowego w stosunku akcesoryjności formalnej, a nie akcesoryjności materialnej. O akcesoryjności formalnej roszczenia dotyczącego kosztów świadczy też okoliczność, że powstaje ono z momentem rozpoczęcia sporu, bez względu na to, czy roszczenie zasadnicze ma wsparcie w prawie materialnym, czy może być dochodzone na drodze sądowej i czy objęte jest jurysdykcją krajową. Z powyższego wypływa wniosek, że instytucja kosztów procesu jest instytucją prawną swoistą, o charakterze odrębnym i samodzielnym. Szczególne ujęcie normatywne tej instytucji nie pozwala na „uzupełnienie” jej przepisami prawa materialnego, odnoszącymi się do tych kwestii, które zostały rozwiązane przez ustawodawcę przepisami. W tym bowiem zakresie regulacja zawarta w kodeksie postępowania cywilnego cechuje się kompleksowością i zupełnością. Zwraca się jednak uwagę, że po powstaniu zobowiązania pieniężnego z tytułu kosztów procesu, stosuje się do niego niektóre przepisy kodeksu cywilnego. W rachubę wchodzą np. art. 125, art. 376, art. 406, art. 498, a niekiedy nawet art. 405 i nast. lub też art. 415 (zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 1995 r., III CZP 8/95, OSNC 1995/6/88; por. także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 1996 r., I CKU 40/96, OSNC 1997/5/52; uchwała Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 1996 r., III CZP 1/96, OSNC 1996/4/57).

Nic dodać, nić ująć.

I na koniec pytanie: czy gdyby powód złożył wniosek o zwrot kosztów procesu w drugim piśmie procesowym (nie w pozwie), zaś w trzecim piśmie cofnąłby pozew, czy wówczas również możliwość przyznania mu kosztów procesu uzależniałbyś od złożenia dodatkowego wniosku w piśmie cofającym pozew. Jeśli nie - dlaczego wymagasz zatem takiego dodatkowego wniosku gdy wniosek o zwrot kosztów znajdzie się w pozwie, jeśli tak - z którego przepisu wywodzisz potrzebę złożenia dodatkowego wniosku i jak to się ma do przepisu art. 109 zd. 1 k.p.c.

Petrus napisał w dniu 17.05.2008 o godzinie 19:31:38 :

Nie będę się rozpisywał, bo powiedziano prawie wszystko. Powoływałem orzeczenie SA, które, moim zdaniem, jest dobre - wskazuje na zasadę słuszności. Tak jak pisze Kubalit jest słusznie i dlatego popieram Kubalita. Potrzeba ponownego wnoszenia o zasądzenie kosztów przez powoda jest dla mnie lekko absurdalna, przepraszam Ubi. Nie ma potrzeby zabezpieczać roszczenia głównego, które jest wycofywane, ale koszty winny być zasądzone, gdyż proces się jeszcze nie skończył, a właśnie powód go wygrał poprzez zaspokojenie go przez dłużnika i dlatego mu się one należą. Proces wygrał, koniec pieśni.

praefectus napisał w dniu 19.05.2008 o godzinie 01:31:12 :

Skoro już powiedziano wszystko w przedmiocie kosztów przy "zwykłym" cofnięciu pozwu, a przed jego doręczeniem pozwanemu, to może teraz offtopic, który w sumie nie jest offtopikiem ponieważ także dotyczy kosztów przy cofnięciu pozwu z uwagi na zapłatę, ale zapłatę przez drugiego z pozwanych?

kubalit napisał w dniu 19.05.2008 o godzinie 09:21:13 :

"praefectus" napisał:

Skoro już powiedziano wszystko w przedmiocie kosztów przy "zwykłym" cofnięciu pozwu, a przed jego doręczeniem pozwanemu, to może teraz offtopic, który w sumie nie jest offtopikiem ponieważ także dotyczy kosztów przy cofnięciu pozwu z uwagi na zapłatę, ale zapłatę przez drugiego z pozwanych?


Praefectus, sam pisałeś, że to temat z zupełnie innej beczki. Więc jeśli tak - to ani chybi jest to off topic
Na pierwszy rzut oka, wydaje mi się, że opisywana przez Ciebie sytuacja odbiega od dotychczas omawianej. Pozwany, który płaci w trakcie procesu w istocie uznaje zasadność powództwa. Dlatego też trzeba go traktować jako stronę przegraną, która powinna zwrócić powodowi koszty procesu. We wskazywanej natomiast przez Ciebie sytuacji pozwany, który wniósł sprzeciw od nakazu ewidentnie kwestionuje zasadność powództwa. Gotów jest zapewne dowodzić swoich racji przed wszystkimi możliwymi instancjami. Zapewne, gdyby powód nie zrzekł się roszczenia, zaś pozwany miał świadomość, że sąd zamierza obciążyć go kosztami nie zgodziłby się na cofnięcie pozwu i żądał dalszego prowadzenia sporu. Nie rozumiem jak w takiej sytuacji można twierdzić, że drugi z pozwanych powinien zwracać koszty procesu na podstawie art. 98 i n. k.p.c. Bo powód ściągnął kwotę od drugiego pozwanego, który nakazu nie zaskarżył? Dość cieniutki argument, by obciążać kosztami procesu pozwanego, który nie zamierza zaspokoić roszczenia powoda.

Ja bym tego drugiego pozwanego nie obciążał kosztami. Sporu jak na razie nie przegrał, nie masz zatem normatywnej podstawy do jego obciążenia. Skoro powód mógł wyegzekwować kwotę z prawomocnego nakazu, mógł się skupić na tym, a nie brać sobie do prowadzenia sporu pełnomocnika profesjonalnego i tylko niepotrzebnie eskalować koszty. Poza tym, sam pisałeś, że uprawomocnienie się wyroku zaocznego w stosunku do jednego z pozwanych powoduje to, że przestaje być stroną w toczonym dalej postępowaniu. Z nakazami zapłaty jest podobnie. Po uprawomocnieniu się nakazu na placu boju pozostaje już tylko drugi pozwany i tylko między nim i powodem toczy się dalej spór. Cofnięcie pozwu nastąpiło zatem z uwagi na okoliczności w istocie poza procesowe (zaspokojenie roszczenia przez osobę trzecią, a raczej wyegzekwowanie tego roszczenia od osoby trzeciej).

Tak to postrzegam i zdania - jak na razie - zmieniać nie zamierzam

Pozdrawiam

praefectus napisał w dniu 19.05.2008 o godzinie 18:47:14 :

Kubalit, w pełni się z Tobą zgadzam!

ubilexibi napisał w dniu 22.05.2008 o godzinie 21:50:59 :

Co do pytania kublita. Myślę, że moje stanowisko jest jasne. Jeżeli wniosek o zwrot kosztów zawarty byłby w piśmie innym niż pozew, to oczywiste, że cofnięcie pozwu nie miałoby wpływu na byt procesowy tego wniosku.
I moje pytanie: rozumiem, że konsekwentnie rozpoznajesz wnioski zawarte w cofniętym pozwie?

Co do offtopiku: przy umorzeniu postępowania na skutek cofnięcia pozwu obowiązuje generalna zasada z art 98 k.p.c.: wygrał - przegrał. Wydaje mi się, że w typowej sytuacji, gdy jeden z dłużników solidarnych spełnia świadczenie i powód cofa pozew przeciwko pozostałym, to powód jest jednak wygrywającym. Nie wykluczam jednak możliwości przyjęcia, że w konkretnej sprawie powództwo przeciwko jednemu z pozwanych było oczywiście bezzasadne. W wypadku cofnięcia pozwu co do takiego pozwanego uważam, że powód jest w tym zakresie przegrany. Istnieje pewnie również szereg przypadków pośrednich.
W sumie - sprawa dosyć złożona.

kubalit napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 07:57:04 :

"ubilexibi" napisał:

Co do pytania kublita. Myślę, że moje stanowisko jest jasne. Jeżeli wniosek o zwrot kosztów zawarty byłby w piśmie innym niż pozew, to oczywiste, że cofnięcie pozwu nie miałoby wpływu na byt procesowy tego wniosku.
I moje pytanie: rozumiem, że konsekwentnie rozpoznajesz wnioski zawarte w cofniętym pozwie?



Ubilexibi, odpowiem pytaniem na pytanie. Czy mam rozumieć, że jeśli wnioski o których wcześniej wspominałeś (tj. wnioski o zwolnienie od kosztów, udzielenie zabezpieczenia i nadanie wyrokowi rygoru natychmiastowej wykonalności) nie znajdują się w pozwie, lecz w drugim piśmie to Ty rozpozawałbyś takie wnioski tylko dlatego, że nie zostały one w pozwie wyartykułowane tylko w innym piśmie? Czy naprawę istotne jest tutaj umiejscowienie wniosków (pozew - inne pismo), czy raczej o dalszym bycie takiego wniosku decydować powinien charakter wniosku, cel jaki poprzez jego złożenie strona stara się osiągnąć oraz wpływ cofnięcia pozwu na zasadność rozpoznawania tego wniosku?

A być może masz rację - może powinno się w postanowieniu odnieść do tych wniosków, skoro Twoim zdaniem (tak przynajmniej odczytuję Twoje wypowiedzi) samo postanowienie umarzające postępowanie nie wystarczy.

Pozdrawiam

ubilexibi napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 08:22:50 :

No właśnie, wcale nie jestem przekonany, że umorzenie postępowania oznacza (obejmuje)również umorzenie co do wszystkich zgłoszonych wniosków procesowych. Faktem jest, że część takich wniosków jest w tej sytuacji bezprzedmiotowa. Ale np. wniosek o zwolnienie od kosztów wcale nie musi być bezprzedmiotowy. Chociażby w kontekście ewentualnego zażalenia na umorzenie (czy też koszty).
Wałkowany był już problem umarzania postępowania zażaleniowego. Co zrobić, jeżeli np. wpłynęło zażalenie na postanowienie o zawieszeniu, a poztem pozew został cofnięty? Czy umorzenie postępowania obejmuje również postępowanie zażaleniowe? Czy też należy odrębnie je umorzyć? A może nadać bieg zażaleniu? Nie ulega natomiast wątpliwości, że umorzenie postępowania na skutek cofnięcia pozwu nie eliminuje konieczności nadania biegu zażaleniu na wynagrodzenie biegłego czy skazanie świadka na grzywnę. Niektóre ,,wątki" procesu są więc samodzielne i umorzenie postępowania ich ,,nie załatwia".

Inną kwestią jest jeszcze, czy oświadczenie strony o treści ,,cofam pozew" nie może być interpretowane jako rezygnacja z procesu w ogóle, a więc i cofnięcie wszystkich innych wniosków. Ale przy tej koncepcji znowu wracamy do problemu kosztów.

Wydaje mi się jednak, że zawarcie wniosku w konkretnym piśmie, w sytuacji, gdy sąd takie pismo zwraca lub odrzuca ma znaczenie. Jak wniosek jest w piśmie odrębnym (nie zwróconym, odrzuconym), to trzeba go rozpoznać. Z zastrzeżeniem, o którym moww akapicie wyżej. Cały czas to powtarzam i błagam, żeby już o to nie pytać.
Przykładowo jak strona wnosi w apelacji o zwolnienie od kosztów sądowych, a apelacja jest po terminie, to odrzucam apelację i nie rozpoznaję wniosku o zwolnienie (zawarty w odrzuconym piśmie, a więc odrzucenie go objęło). Jeżeli natomiast strona złoży taki wniosek w odrębnym piśmie, to mimo odrzucenia apelacji go rozpoznam. I to niezależnie od tego, czy wniosek ten został złożony przed wniesieniem apelacji, razem z nią, czy kilka dni później.

kubalit napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 08:56:49 :

Ubilexibi,
Parokrotnie starałem się uzyskać odpowiedź co byś zrobił gdyby niektóre wnioski znajdowały się w innym niż pozew piśmie. Chciałem w ten sposób uświadomić Tobie, że - moim zdaniem - istotny jest charakter wniosku a nie jego umiejscowienie.

Jeśli chodzi natomiast o zwrot pozwu lub odrzucenie środka zaskarżenia to przyjmujemy w takiej sytuacji, że danego pisma po prostu nie było. Wynika to chociażby z art. 130 par. 2 zd. 2 k.p.c., zgodnie z którym pismo zwrócone nie wywołuje żadnych skutków, jakie ustawa wiąże z wniesieniem pisma procesowego do sądu.

Zwróć jednocześnie uwagę jak ta kwestia została uregulował w przypadku cofnięcia pozwu. Przepis art. 203 par. 2 zd. 1 k.p.c. stanowi, że pozew cofnięty nie wywołuje żadnych skutków, jakie ustawa wiąże z wytoczeniem powództwa. Tylko takie konsekwencje za sobą to pociąga. Dlatego też cofnięcie pozwu traktowałem jedynie jako tożsame z cofnięciem powództwa.

Dostrzegam różnicę - jeśli chodzi o byt danego wniosku - w zwrocie (odrzuceniu) pisma oraz w cofnięciu pozwu. Przy zwrocie (odrzuceniu) nie ma de facto pisma, nie ma zatem także i wniosku w tym piśmie zawartego. Tak natomiast nie należy chyba podchodzić do cofnięcia pozwu, które stanowi wyłącznie oświadczenie o rezygnacji z dochodzenia zgłoszonego wcześniej powództwa.

Co do wnosku o zwolnienie od kosztów lub ustanowienie adwokata z urzędu też nie traktowałbym takich wniosków jako bezprzedmiotowe. Strona może przecież dokonywać określonych czynności jeszcze po wydaniu postanowienia o umorzeniu (chociażby złożyć zażalenie). Być może zatem należałoby przed umorzeniem postępowania rozstrzygnąć te wnioski.

ubilexibi napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 09:08:08 :

Właśnie ze względu na przepisy, które przytoczyłeś umiejscowienie wniosku ma znaczenie. Ma więc znaczenie nie tylko charakter wniosku, ale także to, gdzie został zamieszczony.

Nadal nie bardzo rozumiem, dlaczego Twoim zdaniem cofnięcie pozwu nie oznacza cofnięcia pisma, tylko samego żądania?

[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 9:08 am ]
Nie ma to jak poranna ożywiona dyskusja

ludzka napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 09:15:11 :

"ubilexibi" napisał:


[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 9:08 am ]
Nie ma to jak poranna ożywiona dyskusja


Przepraszam, że sie wtrącę, ale proszę o wyjaśnienie, jak na Was wpływa owa poranna ożywiona dyskusja. Od udzielonej odpowiedzi uzależniam włączenie się do niej.

ubilexibi napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 09:18:35 :

U mnie rośnie gwałtownie chęć do pracy, tak, że hej ...

kubalit napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 09:37:41 :

"ubilexibi" napisał:

Właśnie ze względu na przepisy, które przytoczyłeś umiejscowienie wniosku ma znaczenie. Ma więc znaczenie nie tylko charakter wniosku, ale także to, gdzie został zamieszczony.

Nadal nie bardzo rozumiem, dlaczego Twoim zdaniem cofnięcie pozwu nie oznacza cofnięcia pisma, tylko samego żądania?

[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 9:08 am ]
Nie ma to jak poranna ożywiona dyskusja


A cóż to takiego "cofniecie pisma"? Jak właśnie do tego podchodzisz. Gdyby traktować ten zwrot dosłownie trzeba by chyba powodowi pozew oddać Dla mnie słowo pozew w tym przepisie stanowi synomin powództwa. Czyli pozew jako żądanie materialnoprawne, nie zaś jako dokument zawierający określone wnioski. Skłania mnie do tego chociażby treść art. 203 par. 2 zd. 1 k.p.c.

[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 9:39 am ]
"ludzka" napisał:


[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 9:08 am ]
Nie ma to jak poranna ożywiona dyskusja


Przepraszam, że sie wtrącę, ale proszę o wyjaśnienie, jak na Was wpływa owa poranna ożywiona dyskusja. Od udzielonej odpowiedzi uzależniam włączenie się do niej.

Lepiej niż kubek gorącej kawy i ziminy prysznic jednocześnie.
A i tak dzisiaj nadaję z domu, w którym zostałem by spokojnie pisać uzasadnienie. Co jak widać właśnie robię

[ Dodano: Pią Maj 23, 2008 10:49 am ]
Ubilexibi,
Zwróć jeszcze uwagę na jedną rzecz. Cofnięcie pozwu nie ma mocy wiążącej dla Sądu. Sąd może nie uwzględnić cofnięcia (art. 203 par. 4 i art. 469 k.p.c.); w takiej sytuacji zamieszcza w protokole wzmiankę o tym (jak stanowi regulamin). Inaczej sprawa się przedstawia przy zwrocie pisma lub jego odrzuceniu. Tutaj nie ma warunkowej skuteczności. Albo pismo zwracamy (odrzucamy) albo też nie. Skoro zatem skuteczność cofnięcia pozwu zależy w istocie od decyzji sądu, to skutki związane z cofnięciem pozwu występują dopiero w razie zaaprobowania przez Sąd cofnięcia (co ma miejsce z chwilą wydania przez Sąd postanowienia umarzającego postępowanie). Do tego zatem momentu pozew wywołuje wszystkie skutki, w tym również w sferze wniosków stricte proceduralnych.

Poza tym, cofnięcie pisma to decyzja strony, zaś zwrot (odrzucenie) to decyzja przewodniczącego (sądu). Nie dostrzegałbym tutaj większych, istotnych dla tej dyskusji analogii.

praefectus napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 10:51:53 :

"kubalit" napisał:



Lepiej niż kubek gorącej kawy i ziminy prysznic jednocześnie.


Muszę kiedyś tego spróbować - oczywiście picia kawy pod prysznicem....

kubalit napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 10:56:54 :

"praefectus" napisał:



Lepiej niż kubek gorącej kawy i ziminy prysznic jednocześnie.


Muszę kiedyś tego spróbować - oczywiście picia kawy pod prysznicem....

Koniecznie podziel się wtedy wrażeniami. Przyznaje, że sam jeszcze tego nie próbowałem

praefectus napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 11:01:47 :

"kubalit" napisał:



Lepiej niż kubek gorącej kawy i ziminy prysznic jednocześnie.


Muszę kiedyś tego spróbować - oczywiście picia kawy pod prysznicem....

Koniecznie podziel się wtedy wrażeniami. Przyznaje, że sam jeszcze tego nie próbowałem

Założę w tym celu oddzielny wątek, bo będzie o czym pisać!

kubalit napisał w dniu 23.05.2008 o godzinie 11:16:11 :

"praefectus" napisał:



Lepiej niż kubek gorącej kawy i ziminy prysznic jednocześnie.


Muszę kiedyś tego spróbować - oczywiście picia kawy pod prysznicem....

Koniecznie podziel się wtedy wrażeniami. Przyznaje, że sam jeszcze tego nie próbowałem

Założę w tym celu oddzielny wątek, bo będzie o czym pisać!

Tylko niekoniecznie w dziale "rocedura cywilna" Jak będzie miło polecam dział ogólny, a jak pomysł ten nie wypali dział "ściana płaczu".

ubilexibi napisał w dniu 25.05.2008 o godzinie 21:22:54 :

A cóż to takiego "cofniecie pisma"?


Powiedziałbym tak (w kontekście cofnięcia pozwu), że cofnięcie pozwu to cofnięcie pisma procesowego zawierającego powództwo, oznaczjące rezygnację z kontytnuowania procesu.
Np. M.Jędrzejewska pisze, że ,,cofając pozew, powód cofa tym samym swoje żądanie udzielenia mu ochrony prawnej".
To samo dotyczy innych pism procesowych (apelacji, skargi o wznowienie postępowania, skargi na czynności komornika, itp.). Tyle, że wypadku tych pism nazwa środka prawnego i nazwa pisma są tożsame. Nie powstają więc analogiczne spory. Inaczej jest tylko przy wszczęciu procesu, gdzie w pozwie zawarte jest powództwo.

Co do skutków cofnięcia pozwu. Przepis art. 219 § 2 d. k.p.c. określał to zgrabnie i lapidarnie: ,,Pozew cofnięty uważa się za niebyły".

Zwracam przy tym uwagę, że utożsamianie pojęć pozew i powództwo pomija fakt, iż w przepisach tego rozdziału (zatytułowanego zresztą ,,Pozew" ustawodawca używa obu tych pojęć. ,,Powództwo" pojawia się np. w art. 187 § 2, 192 pkt 2, 193 § 1 i 2, 194 § 1 i 3, 196 § 1, 198 § 2, 204 § 1). Co stało na przeszkodzie, aby w takim razie również w art. 203 k.p.c. użyć sformułowania ,,powództwo może być cofnięte ..."? Mając zwłaszcza na uwadze, to, że pojęcie ,,pozew" jest używanie w tym rozdziale jako nazwa pisma procesowego, a ,,powództwo" jako synonim ,,żądania" , ,,roszczenia".

I refleksja ogólnej natury. Zauważyłem, że większość dyskusji zaczyna się od rzeczy drugorzędnych, a kończy z reguły na rozstrząsaniu kwestii, zdawałoby się, tak fundamentalnych jak np. istota cofnięcia pozwu.

kubalit napisał w dniu 26.05.2008 o godzinie 12:30:02 :

Ubilexibi, a jak odniesiesz się do warunkowej skuteczności cofnięcia pozwu, o której pisałem w dalszej części posta? Czy nie byłby to jednak argument na rzecz popieranej m.in. przeze mnie tezy?
Dostrzegam oczywiście pewną rozbieżność terminologiczną. Przepisy k.p.c. posługują się pojęciami "ozew" i "owództwo" nie traktując ich jako wyrażeń synonimicznych. Tylko, że pozew to pismo (czyli dokument), natomiast powództwo to żądanie zapewnienia określonej ochrony prawnej, z którego to żądania poprzez "cofnięcie pozwu" powód rezygnuje (jak pisała przywoływana przez Ciebie M. Jędrzejewska). Taka jest właśnie dla mnie istota cofnięcia pozwu i tak rozumiem owo sformułowanie. Uważam przy tym za zbytni formalizm i brak pewnej konsekwentności odmawianie powodowi prawa do zwrotu kosztów procesu jeśli nie złoży dodatkowego wniosku, gdy wniosek taki zawarty był w pozwie, i jednocześnie przyznawanie mu takiego prawa gdy wniosek taki złoży w osobnym piśmie (wniesionym jeszcze przed wycofaniem pozwu). Wydaje mi się, że takiej praktyce można by odmówić racjonalności.

Co do Twojej ostatniej uwagi, wszystko jak widać sprowadza się do rozstrzygnięcia pewnych kwestii fundamentalnych. Ich ustalenie determinuje sposób wyjaśnienia wątków drugorzędnych.

Pozdrawiam

ubilexibi napisał w dniu 26.05.2008 o godzinie 22:49:59 :

wszystko jak widać sprowadza się do rozstrzygnięcia pewnych kwestii fundamentalnych. Ich ustalenie determinuje sposób wyjaśnienia wątków drugorzędnych.


Nic dodać, nic ująć.

Czyli wracamy do początku. Ja uważam, że cofnięcie pozwu oznacza również cofnięcie wniosków w nim zawartych, chyba że powód wyraźnie wskaże, że chce tch kosztów. Ty natomiast uważasz, że cofnięcie pozwu nie obejmuje wszystkich (niektórych?) wniosków w nim zwartych.

Zwracam przy tym uwagę, że mówimy tu o profesjonalistych. Tylko w takim wypadku przecież wniosek ma znaczenie. Wydaje mi się, że nie jest to zbyt wielkie wymaganie wobec profesjonalistów co by taki wniosek złożyli. Jak zresztą sięgam pamięcią, to pełnomocnicy takie wnioski składają.

kubalit napisał w dniu 27.05.2008 o godzinie 08:32:38 :

A warunkowa skuteczność cofnięcia pozwu, o której wspominałem? Będę w tej kwestii ciut namolny
Moim zdaniem, cofnięcie określonego pisma (pozwu, apelacji, zażalenia czy też konkretnego wniosku) stanowi de facto cofnięcie tych żądań/wniosków itp., które stanowią osnowę pisma. Osnową pozwu jest powództwo; wnioski proceduralne (o zabezpieczenie, zwrot kosztów itp.) to element uboczny, dodatkowy. Analizując przepis art. 187 k.p.c. można by nawet pokusić się o twierdzenie, że wniosek o zwrot kosztów procesu nie stanowi elementu pozwu (nawet fakulatatywnego). Art. 187 par. 2 k.p.c. wymienia określone wnioski proceduralne jako elementy fakultatywne i wniosku o zwrot kosztów nie wskazuje (choć mówi jednocześnie o wniosku o nadanie wyrokowi rygoru natychmiastowej wykonalności, czyli wniosku uwzględnianym przy wydawaniu wyroku). Być może zatem ten wniosek trzeba by traktować - pomimo tego, że zawarty jest w pozwie - jako coś zgłoszonego obok żądań i wniosków pozwu. I być może przy ustalaniu w jakim zakresie i co zostało wycofane w związku z cofnięciem pozwu powinniśmy sięgać do tego właśnie przepisu.
Taka luźna impresja

alutka napisał w dniu 14.03.2009 o godzinie 19:22:39 :

Czy w przypadku cofnięcia pozwu po uchyleniu nakazu zapłaty zwracacie powodowi opłatę od pozwu, a jeśli tak to w całości czy połowę tejże opłaty?

Ignotus napisał w dniu 15.03.2009 o godzinie 01:19:32 :

Nie dokonuję zwrotu opłaty ani w całości, ani w połowie. Wydaje mi się, że brak jest podstaw do takiego zwrotu. Art. 79 ust. 1 pkt 1 b uksc mówi o zwrocie całej opłaty jeśli cofnięcie pisma nastąpiło przed wysłaniem pisma innym stronom. Wysłanie, to jednak nie to samo, co doręcznie. Skoro pismo zostało faktycznie wysłane, to zwrot opłaty się nie należy. Natomiast 79 ust. 1 pkt 3 a mówi o cofnięciu przed rozpoczęciem posiedzenia. Nakaz zapłaty wydawany jest na posiedzeniu, więc i to się nie łapie.

SSR napisał w dniu 15.03.2009 o godzinie 11:42:51 :

Co do zasady też tak robię.
Kiedyś miałem jeszcze ciekawszy przypadek:
pozew został cofnięty po wydaniu nakazu zapłaty, ale przed jego wysłaniem - nie kwalifikuje się na zwrot połowy opłaty, bo posiedzenie już było, ale literalnie czytając przepis można zwrócić całą opłatę, bo przecież odpis pozwu wysyła się z nakazem. Jako że sytuacja taka trafiła się "hurtownikowi" który cofał wówczas kilkanaście pozwów (z których część była już powysyłana i tam nie było podstaw do zwrotu) oddaliłem wniosek o zwrot także w tej sprawie pisząc, że a minori ad maius skoro brak jest podstaw do zwrotu choćby połowy opłaty to tym bardziej nie można zwrócić w całości. Nie zażalił się, a wątpliwości pozostały.

kzawislak napisał w dniu 16.03.2009 o godzinie 04:19:20 :

no to tym razem krótko: robię tak jak Ignotus

alutka napisał w dniu 17.03.2009 o godzinie 00:05:20 :

"Ignotus" napisał:

Nie dokonuję zwrotu opłaty ani w całości, ani w połowie. Wydaje mi się, że brak jest podstaw do takiego zwrotu. Art. 79 ust. 1 pkt 1 b uksc mówi o zwrocie całej opłaty jeśli cofnięcie pisma nastąpiło przed wysłaniem pisma innym stronom. Wysłanie, to jednak nie to samo, co doręcznie. Skoro pismo zostało faktycznie wysłane, to zwrot opłaty się nie należy. Natomiast 79 ust. 1 pkt 3 a mówi o cofnięciu przed rozpoczęciem posiedzenia. Nakaz zapłaty wydawany jest na posiedzeniu, więc i to się nie łapie.


Ja również nie zwracam opłaty w razie cofnięcia pozwu po uchyleniu nakazu zapłaty.
W moim SR spotkałam się jednak z praktyką zwrotu połowy tej opłaty na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych , przy czym przez posiedzenie zwolennicy tej praktyki rozumieją pierwsze posiedzenie przeznaczone na rozprawę (jest na ten temat orzeczenie SN wydane jeszcze za poprzedniej ustawy o kosztach sądowych).

Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 5 września 2008r. III CNP 44/08 Biul.SN 2008/11/13 stwierdził, że:
"Wysłanie pisma odrzuconego lub cofniętego w rozumieniu art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 167, poz. 1398 ze zm.) następuje z chwilą wydania przez sędziego zarządzenia wysłania stronie pisma odrzuconego lub cofniętego, a nie z chwilą wykonania technicznej czynności ekspediowania tego pisma (złożenia u doręczyciela)"

kubalit napisał w dniu 26.03.2009 o godzinie 13:06:07 :

Nie byłbym wcale przekonany czy posiedzenie, o którym mowa w art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy dotyczy wszelkich posiedzeń sądu, a więc także niejawnych. A co z posiedzeniami niejawnymi, na których wydaje się np. postanowienie o przyznaniu lub odmowie przyznania adwokata z urzędu, albo postanowienie o przekazaniu sprawy do sąd właściwego. Czy po odbyciu takich posiedzeń niejawnych też, Waszym zdaniem, nie ma podstaw do zwrotu nawet połowy opłaty?

Mam także wątpliwości co do poprawności koncepcji jaką przedstawił SSR. Odmowa stosowania przepisu art. 79 ust. 1 pkt 1 b ustawy w oparciu o wnioskowanie prawnicze nie jest prawidłowa. Wnioskowanie prawnicze (podobnie jak analogia) ma na celu wypełnienie pewnej luki, zapewnenie określonej regulacji normatywnej w sytuacjach, do których przepisy wprost się nie odnoszą. Temu służy wnioskowanie a contrario, a fortiori. Nie ma potrzeby korzystania z wnioskowań wówczas, gdy określona kwestia została wprost (w sposób klarowny i komplentny) uregulowana przez przepis prawa. Skoro przepis art. 79 ust.1 pkt 1 b ustawy nakazuje zwrot całości opłaty w razie cofnięcia pozwu przed jego doręczeniem stronie przeciwnej, tak właśnie należałoby uczynić w sytuacji, którą opisałeś.

SSR napisał w dniu 26.03.2009 o godzinie 14:13:21 :

"kubalit" napisał:

Nie byłbym wcale przekonany czy posiedzenie, o którym mowa w art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy dotyczy wszelkich posiedzeń sądu, a więc także niejawnych. A co z posiedzeniami niejawnymi, na których wydaje się np. postanowienie o przyznaniu lub odmowie przyznania adwokata z urzędu, albo postanowienie o przekazaniu sprawy do sąd właściwego. Czy po odbyciu takich posiedzeń niejawnych też, Waszym zdaniem, nie ma podstaw do zwrotu nawet połowy opłaty?

Mam także wątpliwości co do poprawności koncepcji jaką przedstawił SSR. Odmowa stosowania przepisu art. 79 ust. 1 pkt 1 b ustawy w oparciu o wnioskowanie prawnicze nie jest prawidłowa. Wnioskowanie prawnicze (podobnie jak analogia) ma na celu wypełnienie pewnej luki, zapewnenie określonej regulacji normatywnej w sytuacjach, do których przepisy wprost się nie odnoszą. Temu służy wnioskowanie a contrario, a fortiori. Nie ma potrzeby korzystania z wnioskowań wówczas, gdy określona kwestia została wprost (w sposób klarowny i komplentny) uregulowana przez przepis prawa. Skoro przepis art. 79 ust.1 pkt 1 b ustawy nakazuje zwrot całości opłaty w razie cofnięcia pozwu przed jego doręczeniem stronie przeciwnej, tak właśnie należałoby uczynić w sytuacji, którą opisałeś.


Masz wiele racji wyrażając te wątpliwości. Jak już napisałem wyżej też je mam i wcale nie upieram się przy stanowisku, które zająłem odmawiając zwrotu opłaty. W tamtej sytuacji chodziło głównie o możliwość sprowokowania zażalenia (gdybym zwrócił opłatę, to kto miałby je wnieść?)

Choć gdybym przyjął cytowane wyżej stanowisko SN to wynik byłby dokładnie taki sam - bo łącznie z nakazem wydaje się zarządzenie o jego wysłaniu - a wg SN jak jest zarządzenie to tak jakby nakaz był wysłany

Ale Twoja koncepcja również budzi wątpliwości
po pierwsze - pojęcie "osiedzenia" w rozumieniu tego przepisu to raczej posiedzenie wyznaczone w celu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy, a takim z pewnością jest posiedzenie niejawne, na którym wydajemy nakaz zapłaty,
nie mają znaczenia posiedzenia w kwestiach wpadkowych jak np. zwolnienie od kosztów, przekazanie wg właściwości, ustanowienie pełnomocnika itp.

ale...

we wszystkim musi być jakaś logika, a ta sprzeciwia się uznaniu, że:

1. w przypadku cofnięcia pozwu po wydaniu nakazu zapłaty a przed jego uprawomocnieniem nie można zwrócić nawet kawałka opłaty(bierzemy 100%)... a
2. kilka dni później (po upływie terminu do wniesienia sprzeciwu) cofnięcie pozwu jest bezskuteczne, a my zwracamy 3/4 opłaty wobec uprawomocnienia się nakazu,

tu wykładnia celowościowa nakazywałaby uznanie, że pojęcie posiedzenia dotyczy chyba tylko rozprawy...

dlatego nadal mam wątpliwości, ale nie mam motywacji do drążenia tematu, bo jest to drugo..., szóstorzędna kwestia w naszej pracy
pozdrawiam

SRS napisał w dniu 26.03.2009 o godzinie 23:11:00 :

Właśnie ze względu na przepisy, które przytoczyłeś umiejscowienie wniosku ma znaczenie. Ma więc znaczenie nie tylko charakter wniosku, ale także to, gdzie został zamieszczony.

Nadal nie bardzo rozumiem, dlaczego Twoim zdaniem cofnięcie pozwu nie oznacza cofnięcia pisma, tylko samego żądania?

A cóż to takiego "cofniecie pisma"? Jak właśnie do tego podchodzisz. Gdyby traktować ten zwrot dosłownie trzeba by chyba powodowi pozew oddać Dla mnie słowo pozew w tym przepisie stanowi synomin powództwa. Czyli pozew jako żądanie materialnoprawne, nie zaś jako dokument zawierający określone wnioski. Skłania mnie do tego chociażby treść art. 203 par. 2 zd. 1 k.p.c.





Sie wtrącę i powiem i ze powod moze napisac iz cofa powdztwo o zaplate a popiera o wydanie (np).- chodzio kumulacje jakas. czy wiec cofnal o koszty czy to zostalo?????

Pudlonka napisał w dniu 26.03.2009 o godzinie 23:36:27 :

"Ignotus" napisał:

Nie dokonuję zwrotu opłaty ani w całości, ani w połowie. Wydaje mi się, że brak jest podstaw do takiego zwrotu. Art. 79 ust. 1 pkt 1 b uksc mówi o zwrocie całej opłaty jeśli cofnięcie pisma nastąpiło przed wysłaniem pisma innym stronom. Wysłanie, to jednak nie to samo, co doręcznie. Skoro pismo zostało faktycznie wysłane, to zwrot opłaty się nie należy. Natomiast 79 ust. 1 pkt 3 a mówi o cofnięciu przed rozpoczęciem posiedzenia. Nakaz zapłaty wydawany jest na posiedzeniu, więc i to się nie łapie.


robię tak samo

kubalit napisał w dniu 27.03.2009 o godzinie 09:26:09 :

Kolego SSR,
Moje wątpliwości budzi nawet to czy jest to kwestia szóstorzędna W końcu chodzi o koszty sądowe, co dla niektórych stron stanowi kwestię pierwszorzędną.

Nie jestem pewien czy można (gdybyśmy uznali za prawidłową Twoją interpretację przepisu art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy) wyrażenie "osiedzenie" ograniczać wyłącznie do posiedzenia, na którym zapadają decyzje merytoryczne. Zgodnie z zasadą lege non distinguente czego prawo nie rozróżnia sami różnicować nie powinniśmy. Gdybyśmy zatem przyjęli, że przepis ten odnosi się także do posiedzeń niejawnych musielibyśmy po odbyciu każdego posiedzenia niejawnego (również tego wyznaczonego do rozpatrzenia określonej kwestii proceduralnej) odmawiać stosowania przepisu art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy z uwagi na to, że odbyło się już posiedzenie, na które sprawa została skierowana. W takiej też sytuacji - zgodnie z logiką Twojego wywodu (nie pozbawioną nota bene pewnych racji) - stronie nie zwrócono by ani całej, ani też połowy opłaty.

Mnie przekonuje inny argument. Przepisy art. 79 ust. 1 pkt 1 b oraz art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy pozostają ze sobą w dość czytelnym związku. Oba te przepisy dotyczą sytuacji zwrotu opłaty (całości lub jej części) w razie cofnięcia pisma, z którego wniesieniem wiązał się obowiązek uiszczenia opłaty. Wyznaczają one - w mojej ocenie - widoczną, logiczną chronologię zdarzeń, ściśle łączącą się z poszczególnymi etapami postępowania. Najpierw - w początkowej fazie postępowania - zwracamy całość opłaty, później - w dalszej części postępowania - już tylko połowe, a następnie - kiedy postępowanie jest już w jakimś stopniu zaawansowane - nie zwracamy wogóle opłaty pomimo tego, że strona sama cofa pismo, które postępowanie to zainicjowało. Takie unormowanie kwestii zwrotu opłaty w razie cofnięcia pisma wynika z funkcji opłaty. Strona składająca pismo, z rozpoznaniem którego wiąże się potrzeba dokonania pewnych czynności generujących koszty (np. koszty korespondencji, wyznaczenia rozprawy itp.) płaci opłatę, partycypując w ten sposób w pokrywaniu kosztów funkcjonowania sądu. Jeśli dochodzi do cofnięcia pisma we wczesnym stadium postępowania (i Skarb Państwa nie poniósł jeszcze żadnych kosztów lub koszty te były minimalne) celowe wydaje się zwrócenie stronie całej opłaty. Jeżeli cofnięcie nastąpiło w późniejszym terminie, kiedy proces trwał już przez pewien czas i pewne koszty zostały już uiszczone (chociażby w związku z wysłaniem pisma do pozostałych stron), strona powinna otrzymać już tylko połowę opłaty.

Te stadia postępowania wyznaczają wspomniane przepisy. Pierwsze stadium trwa do momentu wysłania odpisu pisma/wysłania zawiadomienia o posiedzeniu. Drugi etap jest od chwili wysłania odpisu pisma/zawiadomienia o posiedzeniu do momentu rozpoczęcia posiedzenia, na które skierowano sprawę. Ostatnie stadium postępowania (w którym nie zwraca się już w ogóle opłaty - ani w całości, ani też w części) trwa od chwili rozpoczęcia się posiedzenia, na które sprawa została skierowana. Przyjęta kolejność poszczególnych etapów postępowania - wyznaczona przez to jaką część opłaty zwraca się stronie w razie cofnięcia pisma - nie powinna ulegać zakłóceniu. Nie może zatem dojść do sytuacji, w której zakończyłby się etap postępowania wyznaczony przez przepis art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy (i strona nie mogłaby domagać się zwrotu połowy opłaty), a w dalszym ciągu trwałoby stadium postępowania wskazane przez przepis art. 79 ust. 1 pkt 1 b ustawy. Byłoby to nielogiczne, bo najpierw strona powinna utracić możliwość uzyskania zwrotu całej opłaty (mając jeszcze prawo do zwrotu choćby połowy), a dopiero później powinna utracić prawo do zwrotu jakiejkolwiek jej części. To by z kolei jednak oznaczało, że przed wysłaniem odpisu pisma do pozostałych stron (zawiadomienia o posiedzeniu gdyby nie było innych stron) nie może dojść do wyznaczenia i przeprowadzenia posiedzenia, o którym stanowi przepis art. 79 ust. 1 pkt 3 b ustawy. Posiedzenienie niejawne, na którym wydano nakaz zapłaty nie można by zatem uważać za posiedzenie, do którego nawiązuje przepis art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy, ponieważ odbyłoby się ono jeszcze przed wysłaniem pozwu do pozwanego (tj. przed zakończeniem etapu postępowania zakreślonego przez przepis art. 79 ust. 1 pkt 1 b ustawy).

SSR napisał w dniu 28.03.2009 o godzinie 10:04:10 :

Ok. Twój wywód jest bardzo logiczny i przekonujący. Ale w tym zakresie :

Nie jestem pewien czy można (gdybyśmy uznali za prawidłową Twoją interpretację przepisu art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy) wyrażenie "osiedzenie" ograniczać wyłącznie do posiedzenia, na którym zapadają decyzje merytoryczne. Zgodnie z zasadą lege non distinguente czego prawo nie rozróżnia sami różnicować nie powinniśmy. Gdybyśmy zatem przyjęli, że przepis ten odnosi się także do posiedzeń niejawnych musielibyśmy po odbyciu każdego posiedzenia niejawnego (również tego wyznaczonego do rozpatrzenia określonej kwestii proceduralnej) odmawiać stosowania przepisu art. 79 ust. 1 pkt 3 a ustawy z uwagi na to, że odbyło się już posiedzenie, na które sprawa została skierowana. W takiej też sytuacji - zgodnie z logiką Twojego wywodu (nie pozbawioną nota bene pewnych racji) - stronie nie zwrócono by ani całej, ani też połowy opłaty.


też różnicujesz pojęcie posiedzenia występujące w przepisie, z tym że zawężasz je w zasadzie do rozprawy .... chyba, że czegoś nie zrozumiałem...

kubalit napisał w dniu 29.03.2009 o godzinie 12:23:15 :

To prawda, że zgodnie z tą zasadą nie powinienem sam ograniczać znaczenie słowa "osiedzenie" do rozprawy. Przytoczyłem ją natomiast tylko dlatego, by wskazać, że jeśli uznamy, że słowo posiedzenie odnosi się także do posiedzeń niejawnym, nie ma podstaw do tego by różnicować te posiedzenia na wyznaczone w celu rozstrzygnięcia określonej kwestii proceduralnej oraz posiedzenia niejawne, na których zapada rozstrzygnięcie merytoryczne.
Mam świadomość, że treść powołanych przepisów może budzić wątpliwości. Ja wykładam je w taki sposób jak to wcześniej opisałem, opierając się na dających się wyodrębnić na podstawie tych przepisów etapach postępowania.

Oklahoma napisał w dniu 31.03.2009 o godzinie 23:21:54 :

"Pudlonka" napisał:

Nie dokonuję zwrotu opłaty ani w całości, ani w połowie. Wydaje mi się, że brak jest podstaw do takiego zwrotu. Art. 79 ust. 1 pkt 1 b uksc mówi o zwrocie całej opłaty jeśli cofnięcie pisma nastąpiło przed wysłaniem pisma innym stronom. Wysłanie, to jednak nie to samo, co doręcznie. Skoro pismo zostało faktycznie wysłane, to zwrot opłaty się nie należy. Natomiast 79 ust. 1 pkt 3 a mówi o cofnięciu przed rozpoczęciem posiedzenia. Nakaz zapłaty wydawany jest na posiedzeniu, więc i to się nie łapie.


robię tak samo

i ja też.
Wiele razy po wydaniu przeze mnie nakazu zapłaty i próbie jego doręczenia pozwanemu okazywało się, że podany przez powoda adres pozwanego jest nieprawidłowy. Wtedy powód wezwany do podania właściwego adresu zamiast go ustalać cofa pozew i domaga się zwrotu opłaty by zminimalizować poniesione koszty. Tymczasem sprawa została merytorycznie rozpoznana i nie ma moim zdaniem znaczenia czy na posiedzeniu jawnym, czy nie.

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.