Sobota 23 września 2017 Wydanie nr 3498

Z notatnika sędziego Kamila Kara- Penalkiewicza

05.05.2016 / ebos Z notatnika sędziego Kamila Kara- Penalkiewicza  

Urzęduje jako sędzia okręgowy w jednym z sądów w pobliżu stolicy. Nosi zgodnie z duchem czasu podwójne nazwisko – Kara - Penalkiewicz. Pomimo swego arcykryminalnego nazwiska jest - cywilistą.

Głos Sądownictwa,1929, R. 1, nr 1 - 1/11

Gdyby do kadr sędziowskich zdążyły już wejść kobiety, a wobec braku wyraźnego zakazu w nowej ustawie ustrojowej spostrzec się daje odpowiednie nastawienie w tym względzie, dla ich wiadomości, powiedziałbym pozatem, że Kara - Penalkiewicz pozostaje w stanie bezżennym. Lata? Pan w "średnim wieku. Charakter? Styl - to człowiek. Poznamy go najlepiej z jego literatury. Penalkiewicz bowiem, przepraszam Sędzia Kara -Penalkiewiecz pisze.... Któż z nas nie ma słabostek? Sędzia Kara - Penalkiewicz pisze "Pamiętniki". Prozaicznie mówiąc, jest to zwykły notatnik, do którego, niby do kosza, wrzuca on dzień w dzień swe przeżycia w formie uwag, spostrzeżeń, nieraz całych artykułów, z sądowej przeważnie zaczerpniętych niwy. Notatnik jest więc na ogół najzupełniej aktualny, dla ofiarników Temidy - ciekawy. Ucho delikatnie razić będzie częstokroć słowo mocne, lepidarne, nieowinięte w bibułkę różową konwenansów. Wszak autor jest prowincjonalistą, chociaż z okolic stolicy. Lecz ... dajmy wreszcie głos samemu Kara – Penalkiewiczowi.

Odwiedził mnie wczoraj kolega Cywilkowski, zacny, kochany Jaś Cywilkowski. Gdy wszedł, czytałem właśnie ostatni numer „Dziennika urzędowego Ministerstwa Sprawiedliwości”. Spojrzał na biurko i uśmiechnął się pobłażliwie.

„Czytaj, braciszku, czytaj – to święta strawa duchowa, zdrowa, spokojna, żadnych nie wzbudzająca namiętności, a przytem tak odpowiednia dla kieszeni polskiego sędziego, bo bezpłatna. Jednocześnie taka ciekawa. zajmującą, a przede wszystkiem pouczająca, tyle nie raz głębokich wywołująca refksyj. Oto widzę teraz, braciszku, że czytałeś przed chwilą „Wykaz lekarstw, jakie mają być stosowane w więzieniu”? - 297. Co? 228, niech będzie i 228 leków i specyfików aptecznych. Zdaje się - taki drobiazg, takie nic, takie malutkie nic, a o tej farmacji, o tem lecznictwie tylko mówią teraz w Warszawie - o medycynie więziennej, o Hipciu Rytterze - o tym z ulicy Foksal - i jego urlopie. Bez wątpienia medycy byli zgodni co do konieczności zwolnienia Hipcia na urlop, z rozbieżnych tylko wychodzili założeń. Jeden uważał, że Hipcio to trup leżący, dożywający swych dni - taki łajdak, dla którego szkoda więziennej szpitalnej pościeli, jadła, no i trumny skarbowej. Drugi z innego na rzecz tę patrzył punktu widzenia: „Łotrzyk słabnie; lada dzień może się na tamten świat zawinąć - no i w sposób znakomity oszukać wymiar sprawiedliwości, czyniąc sobie z bezterminowego, długoterminowego - takie zwykłe krótkoterminowe więzienie. Trzeba Hipcia wypuścić jak ptaszynę na swobodę, niech się trochę podreperuje na wolności. a potem znów go do klatki, a stanie się zadość i medycynie i zadaniom-sprawiedliwości”. Lecz któż mógł przypuścić na chwilę, że Hipcio, ten Hipcio, którego nie była w stanie pokrzepić na zdrowiu cała medycyna więzienna, któremu nie pomogło 228 leków aptecznych – od razu niby Anteusz, dotknąwszy się stopą bruku warszawskiego, odżyje, nabierze mocy i „poprawi się” do tego stopnia, że urządzi krwawą na ulicę Foksal eskapadę.

Tak, widzisz, braciszku tyle... różnych refleksji, a poczęły się one wszystkie na łamach „Dziennika Urzędowego”

Albo patrz ... „Ruch służbowy w sądownictwie” - nominacje prezesów, prokuratorów: wyższych, niższych, potem zwykłych sędziów coraz to mniejszej rangi, a tam w końcu, w samym kąciku - po asesorach, a tuż przy komornikach - takie, zdawałoby się, drobniutkie, maleńkie nic: „Sędzia sądu okręgowego w Bielcach - Stanisław Taksiewicz - notarjuszem w Końsku”. Mianowany, to mianowany. ale dlaczego mianowany? Ileż starań, zabiegów, ileż cierpliwości, jaki ogrom pracy rzetelnej włożono w tę sprawę! Jaka fala wyniosła go na brzeg spokojnej urodzajnej niwy życia notarjalnego?

Znam te wszystkie fale, znam te wszystkie prądy. Widzę całą odyseję notarjusza Taksiewicza i jemu podobnych - jak w dalszej, tak i w bliższej przeszłości.

Zaczęło się od tego: „Tak, tak, sędzio Taksiewicz, Pan jest stanowczo na notarjusza... za młody”. W jakiś czas potem: „Pan jest filarem wydziału cywilnego sądu, prezes żadną miarą nie chce Pana puścić, skąd on weźmie cywilistę, już i tak wyłuskał co mógł z pośród sędziów śledczych”. Kiedyindziej: „Pan, zdaje się, jest "karnikiem" - nie, cywilistą, szkoda, szkoda wielka, bo, widzi Pan, takie teraz nastają czasy, że kryminalistyka przyda się wszędzie - nawet w notarjacie”.

Później „spławiano” prokuratorów i to tych grubszego kalibru, następnie „unieszkodliwiano” poszczególnych sędziów, potem przyszła moda na cudzoziemców” („z boku”), a tam – fala „dygnitarska”, to znów nieśmiałe prądy „fachowości, „panis bene merentium”, to kilka prądów zmienny h jednocześnie, to cisza - bez żadnego prądu...

A Taksiewicz czekał i czekał..

Próbował i z tej beczki do naczelnika: „Panie Dyrektorze! Przetrwałem siódmego prezesa sądu, który przeszedł właśnie dopiero co na notarjat, mam ośmioro dzieci, a złożyłem podanie na 27-ą rejenturę” - „Tak wszystko się ładnie bardzo przedstawia, ale czy zna Pan sędziego Intercyziewicza pierwszorzędne notarjalne nazwisko - przetrwał on ósmego prezesa, przybyła mu akurat teraz dziewiąta dziecina, a kandyduje na 38-ą rejenturę.

Tak, tak, Panie Sędzio, nie tak łatwo nam tu zaimponować”.

Mimo to Taksiewicz chodził … na Długą. chodził, jak i inni "łaźni" kandydaci notarjalni chodził ścieżyną przez nich wydeptaną i nabierał rejentalnego stażu. A kto już chodzić nie zaczynał? Sędzia pokoju Grodkiewicz - zwykły sędzia pokoju. Gdzie konia kują, tam i żaba nogę podstawia.

A oto nominacja Taksiewicza... „wydeptał” ją wreszcie; niedarmo uczył za młodu: „cierpliwością i pracą dobijesz się celu".

Kolega Wykaziewicz - ta żywa encyklopedja od spraw notarjalnych twierdzi, że nie ma tak zdrowego zawodu, jak zawód rejentalny, że nigdzie nie spotkasz takiej długowieczności. Wziąć naprzykład notarjusza w Grójczy - staruszek prawie stuletni. Od czasu do czasu rozchodzi się wieść o ciężkiej jego chorobie: „żelaźni” kandydaci przyjeżdżaj li, zwiedzają miejscowość, badają stosunki mieszkaniowe... Już wielu z ich liczby zakończyło żywot doczesny, drugie podrasta pokolenie, a notarjusz - zdrów, jak rybka.

Bo i z czego tu, braciszku, chorować. Kancelarja wziąć cię może chętnie na 40-50% - i pozbędziesz się kłopotu raz na zawsze. Urlopik za urlopikiem - zimowy, letni, w górach czy nad morzem - wszędzie Cię znajdzie przekaz pocztowy, bankowy...

Ależ coś się psuć zaczyna, braciszku - nowe, najnowsze jakieś prądy ... Dawniej bywało umrze sąsiad notarjusz, wszyscy walą jak w dym do ciebie; dzisiaj wysyłają zaraz zastępcę „na karmienie”, niech się głodny, a niezawisły sędzia odpasie cośkolwiek; odżywić, to on się odżywi troszeczkę, gorzej jest tylko z tą „niezawisłością”.

Reformy, wszędzie zmiany i reformy - nawet w notarjacie i hipotece. Nowa taksa - żmija jadowita - już wygląda z za węgła, a tu projekt podwojenia, potrojenia ilości rejentur, pisarzy hipotecznych. A tam już zaczynają przebąkiwać ... o … upaństwowieniu „notariatu”.

Tyle rozmyślań. tyle refleksji urodziło się na marginesie szarego kącika nominacyjnego "Dziennika Urzędowego".

Po odejściu kolegi długo rozmyślałem nad kwestją notarjalną spokojnie, objektvwnie, daleki, jak i on od jakichbądź myśli personalnych ... o przystani rejentalnej.

I myślę, że czas wielki rozciągnąć na całe państwo słuszną zasadę fachowości w notariacie, uzdrowić panujące w tym względzie nienormalne stosunki. Niech znikną wśród, sędziów i ci „żelaźni” i ci zwykli kandydaci na rejentów. Niech sędzia będzie przez całe życie sędzią, a notarjusz - notarjuszem. Stanowisko tego ostatniego jest zbyt poważne, zbyt gruntownej wymagające znajomości prawa i życia, by można je powierzać kiedykolwiek ludziom niekompetentnym. Każdy obywatel nowoczesnego, prawidłowo zorganizowanego państwa winien być w życiu publicznem załatwiony przez właściwego, odpowiednio do swych funkcji przygotowanego człowieka. Zamiast roztaczania przed sędziami notarjalnych miraży państwo ma możność w inny sposób - w sposób normalny - zapewnić im wszystkim utrzymanie drogą wystarczających pensji i emerytur.

Pora wielka, by złożyć wreszcie do lamusa wspomnień - wszelki dyletantyzm, wszelką niekompetencję...

przepisał i wstępem zaopatrzył
Kazimierz Fleszyński

Od Redakcji: pisownia oryginalna

Inne artykuły

Uśmiech Temidy

14.07.2017

Myliłby się pesymista, twierdząc, że w tych ciężkich czasach trudno się uśmiechać, zwłaszcza w sądzie, którego funkcjonowanie cechuje powaga i dostojna obrzędowość, życie stoi ponad wszelkim majestatem i pobłażliwie zezwala na uśmiech nawet w...

Kwalifikacje fizyczne i moralne sędziego

13.07.2017

Trzeba wszechstronnej wiedzy teoretyków, długoletnich doświadczeń praktyków, by móc przystąpić do zdefiniowania typu dobrego sędziego. Dopiero zbiorowy wysiłek nas wszystkich przyczynić się może do wytworzenia właściwego poglądu na kwestię, jakim...

Rozprawy przy drzwiach zamkniętych

23.08.2017

Jedną z podstawowych zasad współczesnych procedur, zarówno w państwach demokratycznych, jak i totalnych, jest jawność rozpraw. Jako zdobycz konstytucyjna, umożliwiająca społeczeństwu kontrolę nad orzeczeniami sądu, jawność rozpraw jest jednym z...

Refleksje pourlopowe

21.09.2017

Powiedzmy sobie szczerze, że dla każdego z nas i rodzin naszych powinny się znaleźć własne domy wypoczynkowe nad morzem i w górach lub gdzieś na dalekim pograniczu rumuńskim. Wydajność pracy jest w prostym stosunku do sił fizycznych i stanu...

Sądy Polesia sowieckiego

27.07.2017

We wszystkich lokalach sądu jest brudno; niechlujstwo na każdym kroku. Remontu nigdzie nie doprowadzono do końca. Okna, drzwi, sufit, ściany są brudne, nietynkowane. Na sali — długie, zwyczajne ławki, niektóre bez oparcia. Jest dzban z wodą, lecz...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.